Wczoraj miałem do czynienia z fajną koleżanką, nie jest to friendzone ale ochoty na mnie jakiejś wielkiej też nie miała, nic nie ułatwiała, opory przed seksem, nie dała się rozebrać, jedyne co to chętnie się całowała.
W sumie to 2 tyg temu rzucił ją facet(był moment że zaczęła płakać przez dosłownie 15 sek ale zaraz to powstrzymała jak tylko odszedłem i zapytałem "co jej jest", usłyszałem standardowe "nic" ),zakończyliśmy nasze "wina i filmu" z jej inicjatywy troche wcześnie właśnie dlatego że nie chciała seksu, odprowadziłem ją.
Po prostu nieudana próba z mało zainteresowaną znajomą którą znam ze szkoły, nigdy nie byłem z nią na randce 1 na 1 za to widzieliśmy się z 3-4 razy w gronie znajomych, chyba na serio chciała oglądać ten film i miała tez takie prawo... Jak widać to że się w szkole droczy czasem i przyszła na film nie oznacza że jest łatwa Very Happy hehe
Mieliście akcje gdzie laska zaczyna "szlochać" zaraz przez seksem ? haha, zazwyczaj miałem tak z laskami które mają/miały nadal jakieś powiązanie z byłymi lub niedawno zostały zranione.
Jest sens napisać jej coś dziś typu "Było całkiem miło hehe;)" ?
Rozchodziliśmy się standardowo pocałunkiem, jakoś przekonywać jej do tego nie musiałem. Żadnych związków z tego, chce ją spróbować jeszcze raz za 2 tyg. ja zjeść.
Chętnie poczytam wasze komentarze 
Sam sobie odpowiedziałeś dlaczego sie rozpłakała. 2 tyg po związku to okres burzy w głowie, wahań, emocji i innych cudów. Raczej normalnego nic z nią nie zbudujesz
Popieram.Plaster jesteś dla niej.Seks tak nic więcej.
Od siebie pragnę dodać, że 2 tygodnie od rozstania to jakiś ogromny szmat czasu. Moim zdaniem nawet symptomatyczny. Jeśli jest smutna aż dwa tygodnie, to bałbym się o jej dojrzałość emocjonalną. Być może nie jest jeszcze na tyle dojrzała, by zakochać się, być z kimś bez utraty (mniej lub większej) części własnej tożsamości. Podobno okres 19-25 to taki, w którym nabywa się zdolność do miłości i zakochania bez utraty własnej tożsamości. Może nie jest jeszcze na coś takiego gotowa.
Ja rozumiem smutek po rozstaniu. 10 minut, w porywach może 20 minut. Ale 2 tygodnie?? To już przesada. Z tego też względu bym zrobił next.
Co do całowania, to pamiętaj, że dla kobiet całowanie się nie znaczy absolutnie nic. Całujesz się z koleżanką z roku, z dziewczyną, którą poznałeś u znajomych, w tramwaju, albo w pracy. Stwierdzenie "chętnie się całowała" nie wnosi nic. Wszystkie kobiety chętnie i bez oporów się całują. Problem polega na tym, że w 21 wieku dla facetów pocałunek znaczy więcej niż dla kobiet. To facetom wydaje się wtedy, że ta relacja jest bardziej intymna (przez pocałunek) niż jest w rzeczywistości. Tutaj też porada dla Ciebie: nie daj się ponieść jej pocałunkom i sygnałom "na coś więcej", bo - tutaj absolutne podstawy tej strony - zaczniesz żyć w iluzji, w której to Ty będziesz myśleć, że ta relacja jest bardziej intymna niż jest w rzeczywistości.
__________________________________________________________
Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.
Jeśli sprawisz że ona poczuje nastrój nowości i pokażesz się jakoś ktoś nowy czyli nowa emocja której nie znała i mocno się jej zakreci w głowie to temat plastra klina itp nie istnieje.
Nie zgadzam się z tym że każda dziewczyna się całuję z kim popadnie, zaobserwuj jak całuję i tu się doszukuj jej zamiarów. Może komfort za mały?