To teraz ja...
Tytułem wstępu
Na początku Listopada poznałem naprawdę piękna kobietę. Znajomość potoczyła się szybko, bylismy na wspólnym weekendzie, potem zapraszała mnie do siebie albo przyjeżdzała do mnie do pracy i potem spedzaliśmy czas. Kobieta w tym roku zerwała zaręczyny. W miedzy czasie miała 2 facetów którzy ponoć za nią gonili;) . Ma 28 lat. Wszystko co chciałem osiągnąć osiągnąłem bez kiwnięcia palcem. Mamy fantastyczny sex itd. Kobieta mieszka na wsi, ale mi to nie przeszkadza. Niestety zauważyłem że dziewczyna mało świata widziała i za bardzo nie zna ciemniej strony życia (choć twierdzi inaczej). Niby planowała ślub, przeżyła dużo emocji, potem rozczarowań, ale to dla mnie żadne wyższe atrakcje. Ma pełno adoratorów, z okolicznych miejscowości, w pracy itd. Cały czas to ona olewała typów. Sprawia wrażenie grzecznej, niezwykle uczynnej i dobrej kobiety.
Od samego początku zauważyłem że jest bardzo we mnie wpatrzona, zaangażowana i wszystko co powiem jest święte (ale do czasu) Po pierwszym wyjeździe niestety zajebała focha i zaczęła grać, czego ja po niej się nie spodziewałem. Wydawało mi się że to dobra i spokojna dziewczyna. Chciała żebym się określił co z naszą znajomością, pytała czy ją traktuje poważnie itd ( liczyła chyba na to że zaczne pieskować) Powiedziałem zupełnie na luzie że traktuję ją poważnie, dałem do zrozumienia żeby się nie bała i żeby wszystko szło własnym rytmem. Od niej nie oczekiwałem żadnych deklaracji i nadal nie oczekuje. Byłem bardzo spokojny i miły, pełen luz, nie miałem czasu na gierki.. Druga sprawa że nie czułem wkręty.
Potem było kilka tekstów o byłym, że sie o nas dowiedział i że jest bardzo zazdrosny, jednak mnie to obchodzi tyle co zeszłoroczny snieg. Mam to w dupie...W miedzy czasie walneła jeszcze jednego focha i kilka zachowań typu ST. Nie odbijałem tego tylko ignorowałem. Ostatnio na Mikołaja jak do niej przyjechałem, dostała prezent. Mimo że zachowywała się ostatnim czasy dziwnie. Ale ja już tak mam, że chociażby nie wiem co to lubie dawać w Mikołaja prezenty. Sprawia mi to przyjemność i będę to robił zawsze niezależnie co się dzieje. Z jej strony zdziwienie, bo nie była na to przygotowana. Potem dziękowała i powiedziała że się bardzo cieszy.
Dwa dni później jak tylko poświecam jej mniej czasu na smsy dostaje kolejnego focha. Nie mam siły pisać więcej niż 2-3 smy na dzień i napierdalać nimi wieczorami. Dałem jej na początku do rozumienia, żeby dzwoniła i ja też to będę robił. Ja robiłem swoje, a ona tylko smsy ew facebook.
Mnie powoli to męczy, ale staram się być dobry. Jestem taki i tego nie zmienię. Wszystkie ST i inne gówna nie będą na mnie działać bo ja sie w końcu wycofam albo sam wyjebie takiego ST że pozamiatam. Trace powoli motywacje do działania. Ja chce normalnej relacji, a nie szarpania się, pisania na fb czy smsow. Spotykamy się półtorej miesiąca, zawsze jest świetny sex itd...ona jest pozytywna wariatka jeśli chodzi o te sprawy.
Jednakże dziewczyna widzę ma trochę komleksy, bo mi to szczerze wyznała, mało ogarnięta w relacjach damsko męskich mimo tych wszystkich adoratorów, trochę taka schowana i trzeba było by nad nią popracować. O niewielu rzeczach z nią mogę porozmawiać, za to dużo mówi o dzieciach,rodzinie,małżeństwie, trochę to dla mnie podejrzane.
Reasumując dziewczyna jest z tych co zrobi krok w przód jeśli zrobię go ja, jak jest brak ruchu z mojej strony to nic nie robi albo szpąci. Boi się coś zainicjować, mało spontaniczna itd... Ja i ona to dwa różne światy.Była długo ze swoim facetem który z tego co wiem był bardzo dobrym człowiekiem. Ciesze się bo jej nie zepsuł, szanował ja i to widać. Chwała mu za to. Widzę też że dziewczyna z dnia na dzień oswaja się z tym że jest zajebista i mam obawy że próbuje nabrać dużo powietrza po to by się nim potem zakrztusić. Odkrywa że tak powiem nowy świat.
Nie wiem co o tym myśleć, bo chciałbym ją lepiej poznać dać jej i sobie trochę czasu, ogarnąć ją i wypuścić na głębszą wodę, ale po tych zachowaniach tracę motywacje. Zastanawiam się czy jej to powiedzieć i zrobić jej pranie mózgu, czy jeszcze trochę dać na wstrzymanie/ ewentualnie dać sobie spokój. Zmotywujcie mnie żebym działał i coś robił w dobrym kierunku bo znowu zignoruje fajną laskę nad którą może trzeba tylko popracować........i jeszcze ta zima której tak nie lubię :/ ..może to ja coś źle robię?
Zobaczmy...jej były traktował ją dobrze z szacunkiem...ale jest były? I jego zazdrość ją obchodzi? Na moje oko to on ją kopnął w dupę, a jak facet kopie kobietę w dupę, to z dobrego powodu.
Poza tym mówisz że zajebisty seks bez kiwnięcia palcem a poniżej tego że musisz wszystko sam inicjować...no to jak w końcu jest?
Fochy o to że za mało sms-ów? Poważnie? Serio? Serio serio? Od 28-letniej kobiety?! No comment.
Ja to bym z nią odbył poważną rozmowę o tym co sądzę o sms-owych foszkach, byłych którzy ją obchodzą bardziej niż powinni, oraz o tym na jakie związki się nie piszę.
Bo na moje oko to zamieniliście się rolami i teraz to ona z siebie robi nagrodę. Widać to po lęku z jakim podchodzisz do postawienia jej do pionu.
"Tato, czy kobieta kiedyś zrobiła ci coś tak strasznego, tak odrażającego, że zrujnowało ci to całe życie?"
"Tak synu, ty tę kobietę nazywasz matką"
Al Bundy - król;)
Zef dzięki za komentarz
Pisząc że muszę inicjować miałem na myśli jakieś wyjścia, spontaniczne akcje itd...z Sexem 0 problemów.
Temat byłego mnie nie interesuje, nie wiem kto kogo zostawił ale wierze w jej wersje. Tym bardziej nie widzę tu powodu do rozmów o tym.
"Zobaczmy...jej były traktował ją dobrze z szacunkiem...ale jest były? to całkiem normalne, przecież połowa pytań tutaj wynika z powyższego zdania;)
Fochy o to że za mało sms-ów? Poważnie? Serio? Serio serio? Od 28-letniej kobiety?! No i to mnie irytuje, bo nie zarzuca mi tego oficjalnie ale widać że robi problemy.
Bo na moje oko to zamieniliście się rolami i teraz to ona z siebie robi nagrodę. Widać to po lęku z jakim podchodzisz do postawienia jej do pionu.
Wiesz to że ktoś robi z siebie nagrodę, to nie znaczy że zamieniliśmy się rolami. Widzisz ja nie zamierzam jej tego zabraniać i być może ona próbuje stać się nagrodą, ma prawo robić co chce. Liczę że się jej to znudzi.
Wybacz, ale lęku tu nie ma nawet 0.00000001%
" trzeba było by nad nią popracować."
Chłopie - związek to nie gabinet psychoterapeutyczny.
Też tak miałem - więc to rozumiem, na szczęście mi przeszło.
A co do ignorowania jej zaczepek czy krzywych tekstów - to się nasili, jeżeli z tym nic nie zrobisz.
Uff...
Wiesz co?
Zajrzyj tutaj:
http://www.podrywaj.org/forum/mi...
Sam zadałem dość podobne pytanie na forum, co Ty.
Koledzy z tego forum, wyłożyli mi kilka spraw których nie widziałem, za co im jeszcze raz dziękuję. Myślę, że tam znajdziesz odpowiedzi które pomogą Ci pojąć pewne sprawy.
Pozdro - i do przodu.
E:
Przypomniało mi się coś przezajebistego - tak naprawdę dążysz do zaspakajania swoich potrzeb, każdy człowiek tak robi, nawet jeśli ich nie rozumie. Więc twoja niechęć - jest naturalna, i można wziąć pod uwagę wniosek - że to jednak nie to, czego szukasz.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
" trzeba było by nad nią popracować."
Chłopie - związek to nie gabinet psychoterapeutyczny.
Ja tu nie zamierzam się bawić w jakiegoś psychoterapeute ani nikogo naprawiać czy otwierać ( jak w tym linku) , "popracować" znaczy dać jej czas na złapanie oddechu, więcej inicjatywy i luz w naszych stosunkach...Chciałbym żeby przy mnie stała się bardziej kreatywna itd. Wiem że ona ma potencjał i jest sobą, ale brakuje jej obycia z kimś takim jak ja i tego jestem pewien ( proszę nie myśleć że robię z siebie huj wie kogo). Zauważyłem że kamufluje to i walczy za pomocą fochów oraz gierek. Jesteśmy z różnych biegunów.
Link który podesłałeś do tematu ciekawy, rzeczywiście nie powinno się nikogo zmieniać i możliwe że jeśli ktoś Ci nie pasuje trzeba szukać dalej.
"Przypomniało mi się coś przezajebistego - tak naprawdę dążysz do zaspakajania swoich potrzeb, każdy człowiek tak robi, nawet jeśli ich nie rozumie. Więc twoja niechęć - jest naturalna, i można wziąć pod uwagę wniosek - że to jednak nie to, czego szukasz" to tez bardzo mądre stwierdzenie i możliwe że coś w tym jest jeśli chodzi o mój przypadek.
Włóczykij może czasem robię, nie wiem. Jestem bardzo pewny siebie i mam wysokie poczucie wartości, ale staram się zawsze być " normalnym" chłopakiem. Może tworze zbyt wysokie oczekiwania względem kogoś.
Wiem dobrze że sam obiektywnie się w tym temacie nie wypowiem, więc może Twoje odczucia są właściwe. Jak najbardziej uważam Twojego posta za koleżeńską rade. Rozśmieszył mnie Twój Pseudo bo wychodzi na to że moglibyśmy być z jednej bajki;)
+ i - akurat dla mnie ma sens, ale to już inna historia. Dzięki za ciekawe informacje.
Croft Tobie też dziękuje za posta, uważam że masz dużo racji, nie myślałem w tych kategoriach. Możliwe że jestem zbyt rygorystyczny, byle bym nie przesadził w drugą stronę.