Siemanko, jestem zmotywowany do działania, ale potrzebuję Waszej porady. Na początku roku akademickiego poznałem dziewczynę, która mi się bardzo podoba. Kontakt ze sobą zaczęliśmy nawiązywać jakoś bardziej od grudnia, wcześniej jakieś piwko w szerszym towarzystwie, coś się pogadało, zawsze coś tam było, no jak to z koleżanką. Bardziej się do niej zbliżyłem, kiedy był finał Szlachetnej Paczki, bo braliśmy razem w tym udział (jakoś w połowie grudnia). Nic specjalnego, ale postanowiłem się wziąć do roboty. Teraz w niedziele byliśmy na WOŚPie 'zobaczyć co się tam dzieje', było zimno to poszliśmy do herbaciarni i wróciliśmy na 'światełko do nieba'. Generalnie, pogadaliśmy tyle co w tej herbaciarni i nie jakoś specjalnie zapoznawczo*, poszliśmy na 'światełko do nieba' i zmarzliśmy jak ja pierd... Na odchodnym z tramwaju dałem jej buziaka w policzek, zresztą drugi raz już. W ten week zamierzam znowu zadziałać, ale konkretniej. Jak nie pójdę z nią teraz 'w ślinę' to czuję, że będzie lipa. W sobotę chciałbym ją wziąć na łyżwy + jakaś gorąca czekolada. Sęk w tym, że ona już dawno nie była w domu, więc teraz by zapewne chciała zjechać, więc raczej muszę jej dać jakiś zastrzyk powodu dla którego nie zjedzie. Powiedzieć, że na randeczkę ją zabiorę czy jak? Nie wiem właśnie... Na koniec napiszę, że dobrze czujemy się w swoim towarzystwie, w oczy przy rozmowie możemy się wpatrywać bez niczego, więc chyba coś... acha i ta *specjalnie zapoznawczo - jak pytać, żeby się właśnie poznać, jakie pytania zadawać, żeby nie były płytkie typu 'acha, to będziesz znowu pracowała na malinach i co? ciężkie jest ich zbieranie?' 
Dokładnie, jak chce jechać do domu to niech jedzie, chyba wróci po weekendzie to się będziecie mogli zobaczyć
Tylko nie próbuj pisać że tęsknisz, nudno Ci czy coś takiego, bo wyjdziesz na needy; a to w początkowej fazie znajomości nie jest dobrym pomysłem. A co do planu następnej randki i możliwości "zaliczenia" KC - gorąca czekolada to fajna sprawa po łyżwach. W trakcie spotkania np. możesz powiedzieć że się ubrudziła, ocierasz palcem okolice ust, ręka na szyje iii... Wiesz co masz dalej robić
Aha, i lepsze słowo to "spotkanie" - randka to od razu coś poważnego 
Nie chodzi o to jak się bijesz, chodzi o to jak wiele ciosów jesteś w stanie znieść...
Dzięki chłopaki. Jutro i pojutrze już chyba nie będę jej widział na uczelni to zadzwonię jutro, żeby ją uprzedzić o tym wyjściu, żeby nie powiedziała później 'kurcze, jak byś wcześniej dał znać...' Z tym otarciem ust dobry patent, ale i tak przed wyjściem pójdzie do kibla
Przestawiłem już swój mózg na to, żeby robić 'to na co mam ochotę' i robić to odważnie, czuję się bardziej komfortowo w tym momencie. Właśnie muszę jakieś 'bajerki' poczytać tego typu i sobie poukładać fajne pytanka i ODPOWIEDZI, żeby nie wyszło przy pytaniu 'a Ty?', a tu zonk
To moja słabsza strona i muszę nad tym popracować. Kinder niespodzianka zaje pomysł
Postaram się nie zawieźć Was i siebie samego.
Nic nie planuj, rozmawiaj normalnie, żartuj, zabawiaj, wygłupiaj się. Jeśli pójdziecie na łyżwy to tak jak mówił kolega, jeśli dobrze jeździsz zaimponuj, naucz ją, przy jakichkolwiek okazjach łap za talię, rękę czy coś w tym stylu. Jeśli ona jeździ lepiej możesz zrobić z siebie ofermę i niech ona Cię podszkoli, nastawiaj się na kontakt fizyczny. Oczywiście nie rób tego nachalnie. Nie planuj sobie pytań i odpowiedzi, pytaj o to co chcesz wiedzieć i odpowiadaj tak jak powinieneś. Z rozmowy na pewno wynikną jakieś ciekawe tematy i dalej już będzie płynęło
. Jeśli zobaczysz radość na jej twarzy to wprost zapytaj z uśmiechem czy możesz dać jej buzi. Dla urozmaicenia możesz się z nią na tych łyżwach o coś założyć, że zrobisz to czy to i obmyślić sobie za to ciekawą nagrodę :)Trzymam kciuki, z niczym nie przesadź i nie udawaj nie wiadomo kogo.
"Miłość to triumf wyobraźni nad inteligencją"
Cześć Chłopaku. Wiem co masz w głowie, miałem podobnie zbyt wiele razy, robiłem podobne błędy. Nie myśl dziś, nie myśl kładąc się spać, oglądnij film czy coś, nie czytaj już teorii co powiedzieć itp. zrobisz sobie tylko mętlik w bańce. Jeśli masz coś czytać to dla mnie o eskalacji i to zdecydowanej jak wyżej wymieniony kolega podpowiada. Dziewczyna się z Tobą spotyka czyli jest zainteresowanie."zapytaj z uśmiechem czy możesz dać jej buzi". A tu mam przeciwne zdanie od Clevvera. Jak eskalacja będzie szła dobrze to bez problemu bierzesz dziewczynę w ramiona czy jak tam chcesz i próbujesz KC. Jak nie "siądzie"
to uśmiech, robisz co miałeś robić, za jakiś czas próbujesz znowu.
Oczywiście próba bez pytania też może być dobra. Pytanie może być i może go nie być, decyzja należy do niego. Odnajduję plusy i minusy spontanicznego pocałunku oraz tego pozornie nieśmiałego pytania. Jeśli przy zwyczajnym KC wszystko pójdzie dobrze to świetnie, gorzej jeśli się odwróci lub Cię odepchnie, bo możesz się wtedy zmieszać. Jeśli zadasz pytanie masz przed sobą jasną sprawę, albo chce albo nie
.
"Miłość to triumf wyobraźni nad inteligencją"
z smsami i face nie ma problemu, bo na fejsa ona nie wchodzi prawie, a ja tez ograniczam. Z smsami? Na razie nie piszemy, z dystansem wszystko. Jak już to w szkole gadamy. Trochę może i mnie wzięło, ale biorę to na wodze, dlatego nie mówię jej np. komplementów, ale może w sobotę ruszę bardziej. A gdyby została na week i te łyżwy+czekolada w sobotę, a w niedzielę ZOO+może różyczka? Czy to za dużo jak na week?
Nie planowałbym dwóch spotkań na przestrzeni tak małego czasu. Tą drugą opcję zostaw sobie na "cieplejszy" dzień, bo mają być w weekend mrozy, a w ZOO to raczej w terrarium czy gdzieś indziej nie przesiedzicie całego czasu
I po pierwszym spotkaniu - o ile będzie okey - będzie mieć czas ZATĘSKNIĆ
A to jest ważne! 
Co do komplementów - przynajmniej ja to robię tak - sytuacje zawsze kieruje na taki tor: walnę nega, ona łapie "foszka", pogadam normalnie a potem nagle powiem jej coś miłego - innymi słowy gra E M O C J A M I (btw. fajnie nieraz widać panikę w oczach
) Jednak taka akcja najwyżej 2 razy za całe spotkanie, bo potem się przyzwyczajają za bardzo dziewczynki i pojawia się sytuacja, że JUŻ WYMAGAJĄ zbytniej dozy słodkości, a to już podpada pod pieskowanie 
Nie chodzi o to jak się bijesz, chodzi o to jak wiele ciosów jesteś w stanie znieść...
Ok, tego się nie spodziewałem. Wczoraj dzwoniłem wieczorem i nie odebrała
Dzisiaj późnym po południem znowu zadzwonię?
Dzwoniłem, ale się nie dogadałem, bo coś z fonem ma, pierw nie było jej słychać, a potem nas rozłączyło w trakcie rozmowy. Tyle co zdąrzyłem powiedzieć, że chciałem się spotkać. Nie wiedziałem, że się rozłączy ;o
napisałem esa 'to się dogadalim :P' odpisała, że 'nie ma zasięgu u niej w domu i ma stare padło co się psuje' odpisałem negiem 'jak się w lesie mieszka.. to nic, wrócisz to pogadamy' i odpisała: 'o nie! przegioles? Pogadamy.' i tyle xd
Kurwa, extremalna sytuacja ;o
nie dzwoń za często. jak wróci to odczekaj ze 2 dni i dopiero sie odezwij, Jak będziesz nachalny to wszystko możesz zepsuć. Jak to z wyczuciem rozegrasz, ostrożnie to myśłe że nic straconego, to za wczesny etap żeby ona za taki żarcik sie na całego odcieła