Witajcie!
Nie będę przedłużał tylko od razu przejdę do problemu.
Mam koleżankę, z którą znam się już od jakichś 5 lat - z tym, że na "cześć" - nic więcej. Nie pałałem do niej szczególnym uczuciem, ale pewnego dnia porozmawialiśmy sobie dłużej i okazała się fajną dziewczyną. Ale dalej zostałem z nią na takie "cześć" chociaż trochę bardziej rozwinięte. Pewnego razu doszło jednak do dosyć dziwnej sytuacji
. Kiedy razem rozmawialiśmy chcieliśmy się umówić, że zadzwonimy do siebie jak skończymy coś robić, żeby razem wyjść - kolega zaproponował, że da jej numer do mnie, żeby ona do mnie zadzwoniła. Trochę dziwna sytuacja. Ale jej reakcja trochę mnie zdziwiła, bo po prostu odmówiła wzięcia mojego numeru i się tak trochę zmieszała.
I jak teraz zinterpretować taką sytuację? Ja wziąłem jej i się nie obruszyła, ale z drugiej strony nie prosiłem o jej numer tylko kolega sam mi go podał.
Co więcej nie widzę od niej żadnych niewerbalnych IOI. Jedyne sygnały jakie udało mi się zaobserwować to właśnie ta sytuacja z telefonem i druga - kiedy jedna z koleżanek coś ode mnie chciała - ta namawiała mnie, żebym odmówił i przyczepiła się też do niej (że powinna liczyć się z moim zdaniem i najpierw mnie poprosić). Też ciężko zinterpretować mi taką sytuację, bo z jednej strony brzmi to trochę jak zazdrość - z drugiej przy braku jakichkolwiek IOI można to tak potraktować?
Ile Ty masz lat? Zamiast podejść do niej porozmawiać i wziąć numer to kolega Ci go daje. Co dziewczyna musiała sobie pomyśleć? To już pominę.
Zadzwoń i umów się na spotkanie. Tyle
"Pierwsza minuta może być ostatnią dlatego ceń jak ostatnią."
Bo problem był taki, że nie interesowałem się nią wtedy
. Wręcz zlewałem z pewnych względów. Sytuacja wymagała numeru, żebyśmy mogli się w 3 zgrać i kolega sam to zaproponował - ja tutaj nie miałem żadnego pola manewru. A lat mam 18 i jestem jeszcze bardzo początkującym
. Wiele razy przy zainteresowaniu spotykałem się z dosyć sporymi IOI, a tu nic i sam nie wiem, czego się spodziewać.
a jak, dajmy na to, idziesz do kibla.... to ten kolega też ci jakos pomaga?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
a ty Guest nie masz takich kolegów? ja to zawsze mogę na nich liczyć, krzyczę hasło "siku" i idziemy w grupie bo samemu to się nie chodzi.
"pierdol to i rob swoje, a jak jestes nieszczesliwy to cos zmien.
ten ktory jest ciagle szczesliwy musi się często zmieniać." - skaut
a wtedy to jesteś "pod prysznicem", czy "prysznicem"?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Ale chyba nie do końca jasno napisałem. W tamtej sytuacji nie byłem nią zainteresowany i ja o ten numer nie prosiłem - kolega sam go mi podał(ze swojej inicjatywy po tym jak ona nie chciała wziąć mojego numeru od niego), żebym mógł do niej zadzwonić "po sprawie" (to był w całości jego pomysł, bo chodziło o to, że ja byłem kierowcą i musieliśmy się zdzwonić po paru godzinach gdzie jesteśmy). Stałem akurat z kolegą i z nią i tak jakoś wyszło, wiem, że tak nie powinno być, ale sytuacja tak się potoczyła, a ja nie byłem nią jeszcze zainteresowany. Ona nie chciała mojego numeru - to dał mi jej. Przeanalizowałem tę sytuację po prostu po paru dniach, bo po paru wspólnych wyjściach (jak coś to były to wyjścia z "musu", bo w 3 uczestniczyliśmy w pewnym projekcie) spodobała mi się.
Jasny chuj , ale dylemat.
na 99% nie jest tobą zainteresowana na stopie damsko-męskiej, odpuść ją sobie.
O właśnie o taką sugestię mi chodziło.
Dzięki!
Nie rozdawaj numerów dziewczynom które znasz tylko 5 lat! Szanujmy się, panowie...
Nie wiem co ci tu poradzić, bo nie bardzo rozumiem o co chodzi, ale tak od technicznej strony to powiem ci żebyś nie dawał laskom swojego numeru tylko brał ich
Akurat dzis kumplowi to wygarnąłem 