Witajcie
po kilku miesiącach przerwy wracam do tematu. Przez kilka miesięcy uczęszczałem (i nadal uczęszczam) na indywidualny kurs tańca. Mimo iż mam nogi z drewna i kołek w dupie wygląda to całkiem fajnie. Znam kilka ciekawych figur i samo tańczenie sprawia mi sporo frajdy.
W połowie grudnia byłem na weselu i bardzo fajnie mi się tańczyło. Ale wesele to nie klub. Na weselu wszyscy się znają i aby z kimś zatańczyć wystarczy poprosić. W klubie prośba o taniec spotka się z ostrą zlewką więc trzeba inaczej. Najprościej wejść na parkiet, złapać za rękę i tańczyć, ale teraz kwesta zlewek.
Nie wiem kiedy wybiorę się do klubu, ale jak tylko znajdę czas to na pewno to zrobię. Jak to wygląda u Was? Często laski olewają Was na parkiecie i nie mam na myśli tu uwodzenia, tylko zwykłego tańca na początek.
Liczę też na Wasze przydatne rady.
Nie mam też za bardzo z kim do klubu wyskoczyć, bo moi kumple wolą siedzieć w domu i walić konia, dlatego przyda mi się pewność siebie 
Ja osobiście bardzo rzadko dostaje zlewki czasem ani razu.
doszedłem do takiej wprawy bo strasznie dużo imprezuje a pamiętam początki kiedy zakończyłem swój związek to tak kolorowo nie było. W każdym bądź razie ja mam kilka sposobów. Osobiście uwielbiam rnb na imprezach jak puszczą justina timberlake to już w ogóle czuje klimaty środek parkietu i napierdzielam i wtedy zwracam na siebie uwagę
Rozglądam się i szukam kontaktu wzrokowego. Jak złapiesz z jakąś uśmiech i jak widzisz że jest zainteresowana to podbijasz bez słów i tańczysz. Wbrem pozorom taniec bez słów strasznie dużo mówi jak się źlę bawie nawet z taką HB8 nie idzie nam za bardzo taniec 2 piosenki dziękuje i szukam czegoś innego. Jeśli trafie na ładną z która się świetnie bawie.Zawijam na loże do bary etc.
A jak już dostanę to nie że laska mnie wali po ryju nie krzyczy nie upokarza raczej się uśmiecha i przedstawia swojego faceta który tańczy obok wtedy się ładnie uśmiecham i gościowi przybijam piątkę jak się nie napina a jak się napina to mu się śmieje w ryj
Fajny patent jest taki. Masz targeta który tańczy z koleżankami najlepiej jak są we 3 razem z targetem lub więcej bo jak jest target i koleżanka jedna przydaję się wing żeby zajął sie kumpelą bo jak nie masz winga targetowi będzie głupio zostawić samą koleżankę. no ale do sedna masz winga lub widzisz trio na parkiecie podbijasz do koleżanek targetu i mówisz "Słuchajcie dziewczyny mogę porwać Waszą koleżankę do tańca?" uwierz że osobiście ten patent do tej pory ma w moim przypadku 100% skuteczności. Podsumowując jest masa trików podejść w klubie. Nie od razu Rzym zbudowano musisz dużo imprezować i testować który w Twoim przypadku się najlepiej sprawdza
Z racji tego, że jestem brzydki jak noc - zlewki mam 50/50. Ale co z tego, jak w kilka sekund od jednej zlewki tańczę już z inną, która przyszła się tam na prawdę zabawić?
O kontakcie wzrokowym to wiem. Co do tego że wymyślam problemy to może i to prawda. Z drugiej strony to normalne że mam obawy bo wydałem sporo kasy i teraz chciałbym miec efekty. Główny problem to brak mega poweru na starcie. Jak sie rozkrece to jest ok.
A jeszcze co do samego sposobu tanczenia. Jak tanczycie? Lepiej zaczac spokojnie prostymi układami czy odrazu sie odpalić zeby dziewczyna byla pewna ze umiem tanczyc.
"My faceci robimy wszystko dla kobiet, a kobiety robią wszystko dla samych siebie" - Cezary Pazura
"A jeszcze co do samego sposobu tanczenia. Jak tanczycie? Lepiej zaczac spokojnie prostymi układami czy odrazu sie odpalić zeby dziewczyna byla pewna ze umiem tanczyc."
Z mojego doświadczenia (tańczę blisko 4 lata, różne style, głównie łacina) na fajerwerki szkoda czau. Przeciętna laska z dyskoteki i tak nie rozróżni "pivata" od "młynka" czy innego "butterfly", a Tobie jedynie dostarczy to stresu, bo kobiety na dyskotekach są nieprowadzlane - nie oszukujmy się, nie potrafią tańczyć.
"Z drugiej strony to normalne że mam obawy bo wydałem sporo kasy i teraz chciałbym miec efekty. Główny problem to brak mega poweru na starcie. Jak sie rozkrece to jest ok."
Czym dla Ciebie jest "jakiś efekt"?
Taniec to nie jest gra komputerowa, że pobawisz się tydzień i zaliczysz. Tutaj nie ma opcji easy, medium, expert.
Albo masz coś dopracowane technicznie, albo nie masz. To dziesiątki godzin pracy i masa cierpliwości. W większości stylów: łacina, afro, a zwłaszcza towarzyski, nauka liczy się w latach, nie tygodniach.
Więc trudno mówić o tym, że pochodzisz sobie raz w tygodniu przez pół roku i będziesz mistrzem parkietu.
Po pół roku nauki (2x w tyg + imprezy) dopiero widziałem ile faktycznie roboty przede mną. Pewność siebie, taka prawdziwa przyszła po ok roku, półtorej.
Jeżeli natomiast chodzi Ci o "rwanie lachona" to idź pan na disco sambę i naucz się "podskakiwać", na sztachetparty będzie dobrze po 3 miesiącach.
----------------------------------------
"...gdy kruszą się kawałki brązu, srebra albo żelaza, kowal scala je w jedno i tak tworzy się wieź..."
Magon nie zrozumiałeś mnie
Nie mam zamiaru iść w tańcu dalej. To co mam mi wystarczy a im więcej teraz będę tańczył tym lepiej będzie mi szło.
co do tych fajerwerków to mam na myśli np. owinięcie partnerki w prawą rękę, potem rozwinięcie na prawo i znów szybkie zwinięcie po czym przekładam ja sobie do lewej ręki i odchylam do tyłu. I inne tego typu kroki, proste ale ciekawie wyglądające.
Co do samby to próbowałem z instruktorką i zdecydowałem, że to nie dla mnie. Aktualnie Lecę quick stepa
"My faceci robimy wszystko dla kobiet, a kobiety robią wszystko dla samych siebie" - Cezary Pazura
Ja ze swojego doświadczenia powiem Ci tak. Zdarzają się sytuacje kiedy dziewczyna po próbie wzięcia do tańca powie poprostu NIE - i to jest normalne. Ostatnio też wspominałem o tym w którymś z podobnych tematów - jeżeli chcesz ograniczyć zlewki do minimum to polecam na początku wybierać kluby bądź sale w klubach gdzie puszczają muzykę disco, jakieś lata 80's, 90's. Tam w zasadzie panuje taki właśnie weselny klimat, gdzie normalnym jest że tańczy się w parach. Jeżeli laski tańczą sobie w kółeczku na takiej sali, to poprostu czekają aż ktoś je weźmie w tany, bo po to właśnie przychodzi się na takie sale
Jest to bardziej spójne niż np tańczenie w parach na salach które ja nazywam "mordowniami" - zakładam że nie muszę tłumaczyć o co chodzi
Jednak tak czy siak, nawet na sali "disco" może któraś nie chcieć z Tobą zatańczyć. Jednak czy to jest jakaś wielka zlewka ? podchodzisz do kolejnej i robisz swoje 
Co do pytania w jaki sposób tańczyć..
Jednak jak mam poradzić to - rytm i energia
U mnie to wygląda tak że wiesz, robię co czuję że fajnie wyjdzie do muzyki. Jest jakieś uniesienie w nucie to np szybki obrót, po czym podtrzymuję ją za plecy i tak pochylam ku ziemi... chyba wiadomo o co chodzi
Albo jak jest zwolnienie nuty to biorę jej dłoń, kładę na swój bark, przyklejam się do niej i wykonuję taką "falę". Po czym odpycham ją i znów przyspieszam, by znów zwolnić. Staram się unikać rutyny i Tobie też to polecam, bo na bazie doświadczeń zaważyłem że fajnie to dość działa na kobiety
Hehe, śmiesznie się tłumaczy sposób tańca za pomocą tekstu. No ale tak to mniej więcej u mnie wygląda 
W sumie powinieneś wiedzieć to lepiej niż ja, chodziłeś na kurs
Szczerze mowiąc to właśnie wybrałbym się do takiego klubu o stylu disco a nie house. Niestety nie znam takich klubów i to jest problem.
Z chęcią wybrał bym się do Domówki we Wrocławiu, bo raz tam byłem i zakochałem się w tym miejscu. Ale jechać 150 km to jednak przesada.
Dzięki za rady.
Z tymi przyspieszeniami problemów nie mam, gorzej sprawa wygląda w tzw. przytulasach, ale już nad tym pracuję na kursie.
"My faceci robimy wszystko dla kobiet, a kobiety robią wszystko dla samych siebie" - Cezary Pazura
Autorze widzisz trageta podchodzisz łapiesz za rękę i się bawicie. Nie pytaj się czy zatańczy. Po prostu stanowczo podchodzisz z uśmiechem i za rękę.
Oczywiście jak jest zlewka to uśmiech i pobaw się koło niej przez jakiś czas szukając innych celów. I podbijasz dalej.
Co do tańca to najlepiej przy muzyce disco. Wtedy duże pole do wykonywania figur.
Zaczynasz taniec normalnie po czym z każdym ruchem go rozwijasz.
Ja jak zaczynałem się uczyć tańczyć to spoglądałem na innych jak się bawią i sam próbowałem wykonywać podobne ruchy jak koledzy obok.
Minęło trochę czasu i potem słyszałem same komplementy co do mojego tańca.
Tak więc kopiuj ruchy sąsiadów obok co się ciebie bawią i z czasem załapiesz o co chodzi
Przytulance podstawa to żeby twoja jedna noga znajdowała się pomiędzy jej nogami, a jej jedna noga pomiędzy twoimi.
Niech ta noga ociera się o je genitalia. Dobrze to działa na kobiety.
Resztę kolega Mateusz. opisał
To ja się podepnę pod temat. Opiszę sytuację.
Wczoraj bawiłem się w klubie. Lekko najebany tańcuję sobie sam na parkiecie, bardziej dla samego siebie bo nie miałem klimatu na podryw. No i obok mnie tańczy grupka starszych ode mnie lasek (na oko 30 parę). Spoko, tańczę sobie dalej i olewam. Wtem jedna z nich (najfajniejsza, mocna 8 ) zaczyna tańczyć coraz bliżej mnie. Dla draki zaczynam powoli, niby przypadkiem dotykać ją, muskać itd. Cały czas na pełnej olewce. Widzę jej zainteresowanie. Nawet koleżanka mi mówi, że laska ewidentnie "leci" na mnie.
Zaczynam więc z nią tańczyć. Eskaluję dotyk, jesteśmy coraz bliżej. Dodam że nie umiem tańczyć tzw. tańca użytkowego (obroty, za rączkę itd.) czyli wszystko wygląda jak rytmiczne macanie się. Nie jestem też kawałkiem drewna, mam poczucie rytmu itd, więc moje podrygi nie są żałosne
No więc tańcuję z nią i do rzeczy. Laska w ogóle na mnie nie patrzy, nie uśmiecha się. Mina zimnej suki, ale dotykać się daje. W pewnym momencie zaczyna tańczyć obok, a po chwili schodzi z parkietu i znika mi z oczu.
Podjarałem się trochę, bo była naprawdę fajna, ale oczywiście nie szukałem jej po klubie.
I teraz pytanie do was. Co robić w takich sytuacjach. Czy działać zdecydowaniej czyli przyciągnąć ją mocno do siebie i tańczyć dalej czy zagadywać (pamiętajcie o sukotarczy, przynajmniej mimicznej).
Przyciągnąć zdecydowanie. Ona czekała na Twój konkretny ruch, czego się nie doczekała i zwiała.
Dzięki. Widocznie muszę popracować nad pewnością siebie.