Witam wszystkich użytkowników,zachęcam was do poświęcenia pięciu minut i przeczytania tej historii.
Mój problem jest raczej ciężkiego kalibru, oto przed wami zagadka, której podołać będzie ciężko nawet najwytrawniejszym i najbardziej doświadczonym użytkownikom.Opowiem wam historię niejakiej Moniki
Monika została zgwałcona.Zrobił jej to ojciec, jej ukochany tatuś, który razem z nią grał w koszykówkę,zabierał do aquaparku, troszczył się o nią kiedy była chora.Czuła od niego wsparcie, mogła z nim rozmawiać dosłownie o wszystkim.Ten sam człowiek w pewnym momencie swoją córkę wziął i zerżnął.Miała wtedy 14 lat.
Spróbujcie sobie wyobrazić siebie samych na jej miejscu.Aż mnie ciarki przechodzą na samą myśl o jej bólu, jej szoku,niedowierzaniu, strachu,.Cały świat się jej zawalił.CAŁY.Jej psychika po prostu się posypała.Mózg został tamtego dnia bezpowrotnie uszkodzony.
Kiedy ją znaleźli nie potrafiła wypowiedzieć ze strachu nic.Wszystkich się panicznie bała,wiedziała że już nikomu nie może zaufać,bała się że on za chwilę wróci.Była zdruzgotana, jej mózg świrował, miała urojenia, prawie w ogóle nie miała kontaktu z rzeczywistością, kiedy się ją zapytali co się stało nie potrafiła jej przejść przez gardło żadna wzmianka o tym wydarzeniu.Mogła jedynie wymamrotać jedynie parę słów.Jej mama szybko zrozumiała, że Monika stała się ofiarą jakiegoś gwałciciela, wtedy nie wiedziała jeszcze kto nim był.
Matka zabrała ją na policję, ale niby co dziewczyna, prawie dziecko, które stało się ofiarą kazirodcy-pedofila, mogło być w stanie powiedzieć obcemu kolesiowi? Ale po bardzo krótkiej burzy mózgów, matka doszła do tego, że w pobliżu znajdował się przecież jej mąż, więc niby kto mógłby Monikę zgwałcić?Czyżby on? Monika, która na chwilę nagle odzyskała przytomność ze swojej agonii szaleństwa, pokiwała twierdząco głową.
A jej tata kurwa mać po prostu wszystkiemu zaprzeczył.Po prostu powiedział że on niczego nie zrobił.A dziewczyna, która cała sztywniała i mdlała ze strachu na jego widok,kiedy tylko on wszedł do domu, bała się cokolwiek w tym temacie powiedzieć, nie ważne czy matce czy policjantom.Matka uwierzyła swojemu mężowi,który bardzo przekonująco i starannie wyargumentował, że w tamtym czasie nie było go w domu i nie mógłby tego zrobić swojej córce, i że ona po prostu udaje i stało się jej coś z mózgiem, może na wskutek jakieś nagłej choroby.Faktycznie, Monika wyglądała na bardzo ciężką chorą.
No i dziewczyna nie wytrzymała.Zaczęła sobie podcinać żyły.Trochę pomagało zastępowanie bólu psychicznego okropnym bólem fizyczynym.Ona nie cięła się dla lansu, robiła długie nacięcia wzdłuż żył, chodziła co przerwę w szkole do ubikacji damskiej, chalstając się raz po raz, bo wiedziała, że kiedy wróci do domu, tam będzie ON.Nie potrafię sobie wyobrazić tego strachu i poczucia ciągle obecnego zagrożenia.
Dziewczyna do dzisiaj cierpi na bezsenność.Ma urojenia że słyszy jego kroki, budzi się w nocy bo jej się znowu przyśniły tamte momenty, potem boi się zasnąć w obawie że znowu te wspomnienia wrócą.Wie, że za ścianą jest on i tylko czeka na kolejną okazję, żeby zaatakować.Próbował wrócić do roli tatusia.Wchodził do pokoju,i KOMPLETNIE nie dając nic po sobie poznać, starał się porozmawiać z Moniką z pozycji troskliwego ojca, który chce pomóc swojej ciężko chorej córce.Wyobraźcie sobie tą mękę, tą ogromną mękę przez jaką ona musiała przechodzić.
Nie wytrzymała tego.Po prostu nie wytrzymała.Jej szaleństwo w końcu zauważyła pedagog szkolna, która jej zoorganizowała wizyty u psychiatry.Ale kiedy usiadła u tego psychiatry, a on ją zaczął wypytywać o szczegóły,o cokolwiek,Monika miała nawrót wszystkich wspomnień i jeżeli to w ogóle możliwe, wszystko się jej jeszcze potęgowało.
W końcu nie wytrzymała tego.Udało się ją umieścić w szpitalu psychiatrycznym.Bez przerwy była pod obserwacją psychologów, ponadto przybył jej bagaż nowych doświadczeń, poznała ludzi, którzy też stali się ofiarami gwałtu.Jednak nikt z poznanych przez nią osób nie miał tak PRZEJEBANEJ sytuacji jak ona.Trochę jej tem pobyt pomogł, wyszła z tego szoku,w którym była prawie trzy miesiące.Przebudziła się, otrzeźwiała,ale jej rana dalej była krwawiąca i świeża.Kiedy opuściła szpital była cichą,bojącą się świata i ludzi dziewczynką.Straciła zaufanie do wszystkich,bała się kontatków z ludźmi.Kiedy wracała do domu, natychmiast nurkowała w książkowy świat fantastyki.Czytając lub oglądając filmy zapominała o rzeczywistości co dawało jej chwilową ulgę.Jednak nie mogła o tym zapomnieć.Codziennie kiedy wracała do domu, jej oczom ukazywał się widok jej oprawcy czytającego sobie gazetę, lub siedzącego przed TV.Nie mogła się czuć bezpiecznie w swoim domu, w dodatku jej matka jej do dzisiaj nie uwierzyła.
Na zewnątrz była zupełnie,ZUPEŁNIE inną osobą niż w środku.Przebojowa, dowcipna, mająca boskie ciało dziewczyna, ponadto mająca talent malarski oraz wymiatająca w j. angielskim, w tych dwóch dziedzinach zgarniała regularnie nagrody za konkursy.Laska marzenie.A kiedy wracała do domu...coż.
Ja ją poznałem 2 lata po tym wydarzeniu.Monika to był dla mnie twardy orzech do zgryzienia.Genialna laska, ( tak zajebista że nawet ojciec się na nią pokusił
), w dodatku lekko niedostępna.ponadto świetnie mi się z nią rozmawiało, czułem że to jest to.Jednocześnie ona cały czas mnie lekko zbywała, odpychała od siebie,tak jakby znała całą zawartość tej strony na pamięć( teraz wiem, że ona robiła to celowo,ale nie po to żeby mnie uwieść, a żeby od siebie odstraszyć)co wydawało mi się dziwne, bo ewidentnie na siebie lecieliśmy.
Ogólnie wszystko poleciało z płatka.Teraz jestem z nią w związku.Jest z nią naprawdę cudny seks, mile spędzone chwile i inne duperele dla zakochanych.Stopniowo zaczynałem u niej zauważać wszystkie te ślady po jej traumatycznym przeżyciu.Ona nigdy mi nie opowiedziała całej tej historii tak jak to jest na górze. Otrzymywałem jedynie strzępki informacji,tylko tyle potrafiła z siebie wykrztusić.
Jednak nie daję rady już być wobec niej tajemniczy, nie potrafiłe już zgrywać lekko niedostępnego, ponadto wiem że nie mogę jej zabierać w spontaniczne miejsca,bo ona nie znosi poczucia niepewności-z racji swoich doświadczeń, nie moge też przygnieść jej do ściany i zacząć namiętnie całować.Poniekąd swoim gadaniem jak to nikt jej nie kocha, co w jej ustach brzmiało nie jak foch a bardzo wiarygodnie, zmusiło mnie do wyznania jej mojej miłości.Nie umiem też jej odmówić rozmów na facebooku,no bo kurwa wiem, że lepiej jak się skoncentruje na pisaniu ze mną niż na zastanawianiu się co tam u jej tatulka,jebanego kazirodcy.Mimo to ją w sobie rozkochałem, ale mam za nisko opuszczoną gardę, przez co widzę że sytuacja zaczyna mi się wymykać z pod kontroli.W dodatku chodzę z nią do klasy, co też dużo komplikuje.Ostatnio też dowiedziałem się od niej, że ona bardzo nie lubi kiedy ją dotykam, wracają jej wtedy wspomnienia, i o ile przez cały czas trwania naszego związku (5 miesięcy) potrafiła sobie z moim dotykiem poradzić,to teraz już go nie wytrzymuje.Ja oczywiście, jako że stosowałem kino non-stop,musiałem z tego zrezygnować, przez co też zacząłem zatracać kontakt.
Wszystko mi się zaczyna pierdolić, świadomie popełniam błędy, jednak nie wiem jak je mogę wyelminować. Będziecie potrafili mi jakoś doradzić ?Nie chcę zostać jej przyjacielem.
do psychologa, najlepiej razem
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Myślałem o tym, proponowałem jej,ale ona się boi psychologów i psychiatrów, bo oni ją zmuszają do rozmawiania o tym wydarzeniu, a dla niej to wszystko jest cały czas bardzo świeże.Powiedziała że nie pójdzie do żadnego psychologa,że i tak nie da rady jej pomóc, bo ona codziennie widzi swojego gwałciciela, kiedy wróci do domu, przez to nie może o tym wydarzeniu zapomnieć.
Tu nie chodzi ,że popełniasz błędy ,ona się boi nieznanego z wiadomych przyczyn.
Trzyma wszystkich na dystans ,zrozum ,że ona ufała bezgranicznie ojcu a on ją zgwałcił ,więc sądzę ,że nie będzie nikomu już nigdy wierzyła na 100% .Sam piszesz ,że ona dalej słyszy jego kroki ,tzn. że nie czuję się bezpieczna -Ty Jej Daj Bezpieczeństwo.
Wszedłeś w ten związek ,więc powinieneś rozumieć jej sytuacje.
Udowodnij jej ,że przy Tb będzie bezpieczna.
"Stopniowo zaczynałem u niej zauważać wszystkie te ślady po jej traumatycznym przeżyciu"
Musiałeś się z tym liczyć ,że tak będzie ,ba pewnie będzie więcej tych śladów ,ale nie obwiniaj ją o to ,tylko zrozum ją.
Trzymaj się stary i mocno dziewczynę uściskaj ode mnie
Jest wiele dróg ,wiele możliwości i choć spotykasz się z opinią paru gości -Rób swoje z miłości!
Moje problemy raczej polegają na zwykłych odczuciach związnymi z miłością do innej osoby.Z takim czymś sobie mogę poradzić,ale faktycznie masz rację,pójscie do psychologa i porozmawianie z nim o tym wszystkim myślę, że pozwoliłoby mi trochę się dowiedzieć, na temat tego, jak sobie radzić.W końcu psychiatrzy mieli już nie takie przypadki ( chyba) w swojej karierze
Dlatego też tak intensywnie uczy się języka angielskiego.Jej marzeniem jest skończenie liceum i zamieszkanie w Stanach Zjednoczonych, jak najdalej od Polski.
Niesamowicie głupie jest także polskie prawo.Aby gwałciciel został skazany, potrzebne są zeznania osoby zgwałconej, wypowiedziane w sądzie, ponadto osoba skrzywdzona musi złożyć wniosek o oskarżenie.Ofiary gwałtu boją się stresu związanego z całą rozprawą, w efekcie czego prawie wszystkim gwałcicielom takie rzeczy uchodzą na sucho.
Postaw się też na moim miejscu.Kocham ją i wiem, że nie potrafiłbym jej zostawić samą.Nie chcę jednak zostać jej przyjacielem, a ona cały czas podświadomie do tego dąży, bo przyjaciel to taki twój chłopak, ale ciebie nie obmacuje, a taki układ by jej bardzo odpowiadał.Nie mogę też tak po prostu się odkochać, bo widzę ją codziennie w szkole, mam z nią kontakt.W odkochaniu się w niej przeszkadzać mi będzie trochę to jej ciało xD
Nie ma nic głupiego w tym prawie, bo o ile może być komuś żal prawdziwej ofiary gwałtu, to co z fałszywymi oskarżeniami (których niemało), bo kobieta bez skrupułów chce z tego czy innego powodu udupić jakiegoś faceta. Muszą być dowody winy, jak ofiara ich na czas nie dostarczy (słowem obdukcja oraz materiał DNA) to już nic się na to nie poradzi. Państwo nie Bóg, wszystkiego nie wie ale nie może być sytuacji że ktoś idzie do pierdla na grube lata, bo kobieta powiedziała "gwałt" bez cienia dowodu.
"Tato, czy kobieta kiedyś zrobiła ci coś tak strasznego, tak odrażającego, że zrujnowało ci to całe życie?"
"Tak synu, ty tę kobietę nazywasz matką"
Al Bundy - król;)
Jesteś młody. Postawiłeś przed sobą naprawdę konkretne wyzwanie. Nie minęło sporo czasu i już nadchodzą wątpliwości, wewnętrzny weryfikator trudności. Podpisuję się pod tym co powiedział HC. Grasz w grę, która ma dynamiczny scenariusz i twórcy nie mówią ile może trwać, jak się skończy w dodatku w teakcie mogą zmieniac się zasady. Musisz bezgranicznie wierzyc w swoje możliwości i szukać rozwiązań, któreprowadza do celu dostępnymi środkami. Kalkulowac porażkę ale sie nie poddawać i działać nieszablonowo. Generalnie polecam ci przeczytać "Grę Endera" zawiera mnóstwo przemyśleń a propos psychologii prowadzenia nierownej walki.
Chyba preferuje jednak zwykłe gry przygodowe, takie łatwe, z krótką fabułą
Mnie osobiście coś tu nie halo. Boi się twego dotyku ale seks był, nieraz i to rewelacyjny? Czy aby te teksty o dotyku nie winny padać przed, a nie po przełamaniu bariery? No chyba że był rewelacyjny tylko dla Ciebie.
Po drugie pamiętaj jedno - może i została zgwałcona, ale nie przez Ciebie. Więc i nie toleruj zachowań które próbują cię wpisać w ramę niewyżytego gwałciciela jeżeli takie się pojawią.
Ogólnie nie jestem zwolennikiem specjalnego traktowania inwalidów, ludzi po traumie itp. To że komuś coś się stało, nie czyni z niego świętego. Nie znaczy że ta osoba nie ma brudnych myśli, że nie potrafi być wredna, czasem fałszywa itp. Doznała urazu i tyle, to wciąż człowiek ze wszelkimi negatywnymi i pozytywnymi aspektami inwentarza.
Jako że jestem ekonomistą z wykształcenia to ujmę to tak:
W kapitaliźmie jak jeden na 10 straci rękę, to powstają przedsiębiorstwa wytwarzające protezy za rozsądną cenę!
W socjaliźmie jak jeden na 10 straci rękę, to chcą 9 pozostałym obciąć rękę!
Więc nie daj sobie obciąć ręki, tylko to ona ma popracować nad swoją protezą i byciem sensowną partnerką dla swego mężczyzny, z twoją pomocą czy bez!
"Tato, czy kobieta kiedyś zrobiła ci coś tak strasznego, tak odrażającego, że zrujnowało ci to całe życie?"
"Tak synu, ty tę kobietę nazywasz matką"
Al Bundy - król;)
Twierdziła, że zawsze jej mój dotyk bardzo przeszkadzał, ale obiecała sobie że będzie silna i mi o tym nie powie, że wywołuje on u niej wspomnienia.No i z tego jak się zachowywała to mogę twierdzić, że wręcz robiła wszystko, żeby dać mi do zrozumienia, że mogę ją dotykać gdzie chcę i ile chce. Ale ostatnio już przystopowała, bardzo ciężko mi nawet o to żeby ją pocałować.
Odnosząc się do twojego porównania.Ona po prostu nie ma możliwości wstawienia sobie nowej protezy.Cały czas widzi swojego tatę.
Więc wyprowadzka, można wynająć pokój. No chyba że ma 14 lat czy coś. Ale jak już z te 18 na karku ma to chyba może z małą pomocą finansową wyfrunąć z gniazda, skoro to dla niej gniazdo żmij.
To byłby konkretny start.
"Tato, czy kobieta kiedyś zrobiła ci coś tak strasznego, tak odrażającego, że zrujnowało ci to całe życie?"
"Tak synu, ty tę kobietę nazywasz matką"
Al Bundy - król;)
16 lat ma, rocznikowo 17.Ale to też nie jest takie banalne.Przecież musi napisać maturę, a po maturze zarobić sobie pieniądze na studia.Na pomoc finansową od jej rodziców nie ma co za bardzo liczyć, bo utrzymują się tylko z jednej pensji- tatuś jest bezrobotny, zapomniałem dodać.
To rzeczywiście jeszcze młoda i problem z ogarnięciem czegokolwiek może być wielki. Z drugiej strony ja też nie miałem wesołego dzieciństwa (no dobra nie aż tak jak ona), a w wieku 4 lat umiałem podjąć decyzję zaważająca na całym moim życiu. Słuszną.
A jak wygląda opcja z rodziną? tzn żeby pomieszkała u dziadków czy reszty?
"Tato, czy kobieta kiedyś zrobiła ci coś tak strasznego, tak odrażającego, że zrujnowało ci to całe życie?"
"Tak synu, ty tę kobietę nazywasz matką"
Al Bundy - król;)
Jest opcja żeby olała wszystko i przeprowadziła się do mnie,pochodzę z takiej rodziny,że po opowiedzeniu mojej mamie i mojemu tacie tej całej historii, przyjeliby ją z otwartymi ramionami, a nawet by mogła mieć swój pokój i życie 10x poziomów wyższe niż to obecne.Jednak ma młodszą, pięcioletnią siostrę, którą musi się zajmować, bo jej matka zapierdala na dwa etaty i nie ma czasu na wychowywanie córki.
To też nie jest tak, że ona ma u mnie taryfę ulgową, myślę że gdybym ją traktował jako osobę chorą, skrzywdzoną to ona by się tak dobrze przy mnie nie czuła.Ja dla niej jestem osobą z innej planety.Pochodzę z bogatej rodziny, nie mam żadnej traumy, a moją najważniejszą decyzją w życiu dotychczas było wybranie następnej szkoły po gimnazjum.Miałem takie wyniki, że mogłem pójść do najlepszego liceum.Jestem wyluzowany i błyskotliwy.Mam piękne życie, i ją do tego swojego pięknego życia wciągam,jednocześnie odrywając od tej jej egzystencji.
Szczerze to nawet już nie mam serca jej bzykać, może faktycznie jedyna słuszna i właściwa droga polega na zostaniu jej przyjacielem, ostoją do której ona zawsze będzie mogła się zwrócić, bo wie że jej nie zawiodę.Może czas zrezygnować z tego związku, dla dobra zarówno mojego jak i jej.W końcu ona bardzo by chciała żeby sytuacja wyglądała w taki sposób, a do mnie wróciłaby wolność i bezstroska, za którą może i nie tęsknie,bo w końcu kocham swoją Monikę, ale napewno nie narzekałbym gdybym otrzymał ją spworotem.
Faktycznie jeżeli szukasz szczęścia w związku to ona może nie być w stanie ci go dać. Nie powinieneś jej brać do siebie, bo podstawa tego jest kijowa. Kochasz ją i bierzesz do siebie. No dobra. A jak przestaniesz lub ona ciebie? Pod most z nią? Do taty psychopaty? Trzymać u siebie obcą kobietę, która już dla ciebie nic nie znaczy i potem wyjaśniać swej nowej dziewczynie że to erm...twoja pokojówka?
Chociaż i tak wątpię by do tego doszło bo jak ma mała siostrzyczkę to pewnie się obawia że po jej odejściu mała dostała by na święta kawałek ciasta i bolcowanie kiedy mama nie patrzy, o ile historia z tatą gwałcicielem jest prawdziwa. Osobiście wątlpię by to się stało bo już raz był na dołku u matki i rodziny, kolejna taka historia już nie uszłaby mu płazem, ale jej obawy nie są logiczne, ani me przewidywania zawsze bezbłędne.
Sprawa dla niej jest prosta. Jeżeli ojciec naprawdę zrobił to co mówi że zrobił, to musi wylecieć z mieszkania. Niejedna kobieta goni faceta z chałupy za sam fakt że nic nie zarabia i nie wrzuca do gara a żreć to pierwszy w kolejce. Baba z wozu, koniom lżej. Oczywiście uważam to za podłą zagrywkę niegodną dobrej żony, ale jeżeli mówimy tu o pedofilu a nie dobrym ojcu i mężu któremu się powinęła noga na rynku pracy...
Co do ciebie przyjaźń to na pewno znacznie lepszy pomysł..o ile chcesz na siebie brać ten ciężar. Lekko nie będzie. Nie każdy chce być tamponem emocjonalnym dla kobiety, zwłaszcza kiedy ciągle musi słyszeć jej żale i jęki, widząc że ona nic ale to nic nie robi by zmienić stan rzeczy i przyczynę nieszczęścia. Będziesz też bardzo jasno musiał sobie postawić sprawę uczuć.
Załóżmy że znalazłeś sobie nową dziewczynę i jest dobrze. No a teraz Monikę bierze zazdrość, nagle zaczyna doceniać co straciła itd. Zgwałcona czy nie to wciąż kobieta!
I co teraz? Przyjaźń bo serio przyjaźń, czy przyjaźń bo chcesz jej pokazać co straciła i odbić nawet kosztem innych kobiet? Decyzja winna być twarda i ugruntowana konkretnymi powodami. Upewnij się że wiesz w co się ładujesz i ci to odpowiada.
"Tato, czy kobieta kiedyś zrobiła ci coś tak strasznego, tak odrażającego, że zrujnowało ci to całe życie?"
"Tak synu, ty tę kobietę nazywasz matką"
Al Bundy - król;)
Tylko, że on jest dobrym ojcem i kochającym mężem, którego z jakiegoś nieokreślonego powodu chora psychicznie córka zaczęła nienawidzić.W dodatku on cały czas szuka podobno pracy, a także sprząta w domu, gotuje itp
Nie powiem żebym dawał historii dziewczyny 100% wiary, ale czy mógłbyś przestawić logiczne przesłanki twego przekonania?
"Tato, czy kobieta kiedyś zrobiła ci coś tak strasznego, tak odrażającego, że zrujnowało ci to całe życie?"
"Tak synu, ty tę kobietę nazywasz matką"
Al Bundy - król;)
No sorry, nie orientuje się do końca na czym sprawy sytuacje polegają, wiem że tylko jej mama pracuje i przynosi do domu pieniądze, pracując na dwa etaty. Nie wiedziałem że w ramach tego otrzymuje się dwie różne pensje.
Ona mi tego nie opowiedziała, jedynie czasami coś mi wspominała.Osobno dowiedziałem się o tym że nienwidzi ojca, ale nie chciała powiedzieć dlaczego.Osobno dowiedziałem się że była w psychiatryku, ale nie chciała powiedzieć dlaczego.Opowiadała też jak próbowała chodzić na terapię do psychiatry,ale zawsze wychodziła z gabinetu,bo się ją pytał o szczegóły.Nie chciała mi powiedzieć szczegóły czego.Mówiła też że kiedyś była na komisariacie na przesłuchaniu, ale nie powiedziała dlaczego.Ma też całe pochalstane ręce od żyletek,ale jak się ją pytałem dlaczego to robi to nie chciała powiedzieć.
Po dłuższym czasie znajomości, kiedy odważyłem się zadać pytanie czy nie została kiedyś zgwałcona ( na facebooku ), ona nie odpisała i przestała się nawet na mnie patrzeć w szkole.Po tygodniu odezwała się i po krótkiej rozmowie, powiedziała że to co napisałem wtedy to prawda.Następnym razem kiedy wspomniała o swoim tacie, że jak będzie kiedyś na tyle silna, że go za wszystko ukara, to skojarzyłem fakty i zrozumiałem.Kiedy się ją zapytałem czy zrobił to jej tata, ona powiedziała, że tak.
Powtarzam, jej samo słowo "gwałt" nie przechodzi przez gardło. Przez całe pół roku rozmawiałem z nią na ten temat może z 5 razy, na więcej ani ja nie miałem siły ani ona.Nie każe nikomu wierzyć w tą historię, ja sam czasami czuje że to kurwa się nie dzieje naprawdę, że to jakieś science-fiction, ale na takie tematy się nie żartuje, pozatym jak była w psychiatryku to lekarze stwierdzili i opisali wszystkie jej nabyte zaburzenia psychiczne i traumy.
"Żaden psycholog ani psychiatra nie drąży tematu. Albo pacjent sam o tym zacznie mówić albo psycholog podpytuje ale nigdy nie drąży tematu".
Tak, dlatego też lekarze w psychiatryku jej dali radę pomóc.Bo Monika przez pierwsze dwa tygodnie pobytu w szpitalu nie chciała kompletnie nic powiedzieć, a lekarze jej nie naciskali.W pewnym momencie jednak lekarka weszła jej do pokoju i powiedziała, że nie będzie w stanie Monice pomóc, jeżeli ona nie będzie chciała nic powiedzieć, choćby tego jak się czuje.Trochę się otworzyła, ale to dalej było mało.W końcu zaczęła mówić faktycznie chętniej,jednak dalej to było tylko kilka zdań przez cały dzień, kiedy zasugerowano, że będzie musiała zostać przeniesiona do innego zakładu psychiatrycznego, na drugi koniec Polski, bo tutaj jej nie potrafią pomóc.Natomiast ci lekarze w mieście, do których poszła, to podobno byli zjedzeni rutyną nieczuli ludzie, mający w dupie pacjenta.Kiedy Monika przyszła tam na wizytę, lekarz bezpardonowo oświadczył jej że ona musi o wszystkim opowiedzieć.A jako że ona tego opowiedzieć nie potrafiła,to nie udało się jej pomóc
Natomiast gwałt to nie jest przestępstwo ścigane z urzędu, a jedynie na wniosek osoby poszkodowanej.Monika sama musi wyrazić chęć pozwania swojego ojca, a także opowiedzenia wszystkiego przed sądem.Policjanci, kiedy była na komisariacie, zapewnili ją, że to nie zostanie zapomniane.
Jej mamę znam na "dzień dobry", jej siostra ma 5 lat.Wszystkiego się dowiedziałem od Moniki, i jeszcze na jej asku ludzie ją pytali jak tam było w szpitalu itp
Dzięki za radę.Myślę, że ona należy do tej drugiej grupy.Zawsze czuć od niej wolę życia, kiedy opowiada o tym jak będzie wyglądać jej życie w przyszłości,jednak zwyczajnie sobie z tym wszystkim nie radzi, tak jak mężczyzna sobie zwyczajnie sam nie radzi po rozstaniu.Ona potrzebowała kogoś takiego jak ja.Ale napewno nie robi z siebie sierotki Marysi,bo nigdy nie chciała o tym rozmawiać, wręcz błagała mnie żebym o tym nie mówił bo rozdrapuję jej ranę.
A może najlepiej zostań jej przyjacielem i baw się z innymi kobietami jednocześnie być dla niej oparciem itp wtedy może zauważy,że nie każdy facet to świnia,że na tobie może polegać i będzie myśleć podświadomie,że to Ty jesteś dobry kandydat ma męża?
Ale to nie będzie łatwe, bo będę musiał zrezygnować z mojej miłości do niej, będę musiał sie odkochać.A kiedy będę ją widział codziennie w klasie + utrzymywał przyjacielski kontakt to mój mózg zwyczajnie nie będzie mógł o niej zapomnieć.
Mam 16 lat, o ślubie za prędko nie myślę.A kandydatem na męża myślę że nie będę dobrym
Czy ten gwałt to pewniak, czy może tylko dziewczęca fantazja. Nie bo jakoś ciężko mi w go uwierzyć, myślę że taka dziewczyna miała by taką traumę że by była zamkniętą w sobie wystraszoną dziewczynką.
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Tak, zostało to potwierdzone przez psychiatrów, przy jednoczesnym wykluczeniu wszystkich zaburzeń schizofrenicznych. No i ktoś ją rozdziewiczył przedemną, a to był jej pierwszy związek.Sam zauważyłem, że jest już inną osobą, niż kiedy się poznwalaiśmy.Widać, że już przy mnie nie jest w stanie bez przerwy udawać wyluzowanej i zabawnej, czasami przez przypadek przez tą maskę wesołka przebija się jej smutne oblicze.A swoją prawą rękę (jest leworęczna) ma tak pociachaną od żyletki, że tych blizn już w sumie nie widać.Cała jej ręka od nadgarstka do połowy łokcia to jest jedna wielka biała blizna.
Nie do końca, bo chociaż w tej sprawie ona mi niesamowicie wszystko utrudnia, to w kontaktach zarówno z dziewczynami jak i innymi ludźmi, często pozytywnie wpływa na to do czego dążę
Nie powiem Ci nic nowego, ale chce zwrócić na kilka innych rzeczy swoją uwagę.
Dla mnie za bardzo się w to wkręcasz i poczuwasz do roli rycerza obrońcy i zbawiciela. Sprawa przejebana to prawda i jeżeli dziewczyna sobie nie wymyśliła to współczuje takiego @E$@#% - szkoda mi dziewczyny, ale rozczulając się nic nie zdziałasz tym bardziej jej smutek i żal się pogłębi, bo ktoś zwraca na nią uwagę. Nie mówię tu o wsparciu czy dawaniu poczucia bezpieczeństwa. Spójrz na to z drugiej strony, jak podchodzisz do niej i tej całej chorej akcji. Zwróć uwagę jak o tym piszesz i co czujesz ? Mam wrażenie, że zamiast być mężny zaczynasz to przeżywać bardziej niż ona. Cięcie się to nic innego jak próba zwrócenia uwagi, to samo opowiadanie o tym. Poza tym laski sobie lubią wkręcać różne rzeczy żeby się wyróżnić. Albo że ojciec albo że ktoś zgwałcił, molestował. Nie łykaj tak tego.
WYLUZUJ no chyba że już wybrałeś tę jedyną i będziesz jej bronił do końca życia. Masz 16 lat i nie jesteś od tego żeby poświęcać swoje życie dla kogoś, to szlachetne ALE GŁUPIE !
Bądź takim rodzajem człowieka , że gdy Twoja stopa dotyka rano podłogi , diabeł w piekle mówi - " ooo kurwaaaa , wstał .. "
Powiem ci, że możesz mieć rację, bo o cięciu się ona zawsze bez żadnych oporów potrafiła opowiadać, wręcz chwaliła się ile razy w tygodniu się chlasta i od kiedy.Ona faktycznie chciała w ten sposób zwrócić na siebie uwagę.Ale jeżeli tą uwagę na siebie zwrócić chciała, to czy ona jej nie potrzebuje ? A skoro potrzebuje, to czy okazywanie jej współczucia i po części współodczuwanie tego wszystkiego wraz z nią jest złe ?Czy to tylko może sprawić, że ona straci mną zainteresowanie, czy wręcz przeciwnie, nasza relacja się pogłębi ? I powiedzcie mi, na czym polega dawanie dziewczynie poczucia bezpieczeństwa ? Bo kiedy ją dotykam, ona bezpieczna się nie czuje, nawet jeżeli ją przestanę to ona dalej taki brak bezpieczeństwa odczuwa, sama mi to mówiła.
Tak macie panowie rację.Ona w zasadzie w ogóle nie stara się z tym walczyć.Oczywiście, broni się, ale nie atakuje wszystkich swoich traum i nie próbuje się ich pozbyć.
To nie tak, że wybrałem tą jedyną.Tylko powiedz mi, co mam zrobić jeżeli zadecydowała już o tym moja podświadomość ? Ja napewno mógłbym znaleźć inną, i z nią się dobrze bawić, o wiele lepiej niż z tą moją obecną.Jednak wydaje mi się że nie ma takiej możliwośći, abym zapomniał o tym, że ona gdzieś jest i napewno cierpi.
Wiesz co ? Ty chyba faktycznie odnalazłeś klucz dotyczący bezpośrednio moich problemów.Bo zawsze z nią było w porządku jak chodzi o sprawy typowo związkowe.Jednak po dłuższym czasie, paru miesiącach, ten cały ból oraz to jak ją dotykam stało się nie do wytrzymania.Być może dlatego, bo ona odczuwała że ja także z jej powodu cierpie, przez to spowrotem pogłębiała się jej trauma i zaczynały krwawić wszystkie rany.Tak, to dlatego wcześniej, kiedy byliśmy na początkowych etapach naszego związku, a ja jeszcze byłem dla niej dosyć chłodny i pomimo tego, że wiedziałem już o jej problemach, to NAPRAWDĘ o nich nie pamiętałem podczas mojej rozmowy z nią.Ona to czuła i przez to wiedziała, że jestem kimś kto jej nie odrzuci.Teraz będę musiał się zastanowić, w jaki sposób spowrotem pozbyć się jej lęków, które przeniosły się na mnie. Może macie na to jakieś pomysły ?
Jeżeli bezdomnemu będziesz wrzucał do kubka pieniądze to w końcu coś zmieni w swoim życiu czy częściej do Ciebie będzie po te pieniądze wyciągał rękę ? Nie słuchaj tego co ona mówi tylko obserwuj jej zachowanie. Okazywanie współczucia litości czy użalanie się nad kimś to krzywda dla Ciebie i tej osoby. Skoro Ci się chwaliła to znaczy że tu coś nie gra i lampka ostrzegawcza powinna Ci się zapalić.
Wież że jak ona Cię rzuci to kolejnemu facetowi będzie opowiadać,że zostawiłeś ją biedną z tymi wszystkimi problemami jakie miała i nie miałeś litości dla niej.
Masz 16 lat i to wiek w którym powinieneś się uczyć relacji międzyludzkich, a nie bawić w wielką miłość i heroiczne czyny. Bo ten związek i tak jest skreślony to nie będzie Twoja żona, a nawet jeżeli to cienki z niej materiał. Powiem Ci z własnego doświadczenia jeżeli w przyszłości nie chcesz czytać działu o powrotach to zajmij się normalnymi dziewczynami, a tych skrzywdzonych skrzywionych i dziwnych nie dopuszczaj do siebie. I przestań oglądać "trudne sprawy" Twoje słowa brzmią jak monolog któregoś z bohaterów.
Nie robi nic żeby się tego pozbyć
gdyby tak było poszła by do psychologa.
Słowo->działanie->Sukces
W jej przypadku jest
Słowo->Słowo->Słowo
Zacznij spotykać się z innymi dziewczynami, nie musisz mieć ich od razu jako partnerek ale im więcej koleżanek tym Ci łatwiej i jak zaczniesz działać to sam zobaczysz że Twoją skrzywdzoną księżniczkę zaczniesz traktować inaczej. Ona zacznie panikować wymyślać że jazdradzasz, że powinieneś się skupić tylko na niej i inne bzdury. Ona prędzej czy później poczuje zew natury i Cię zostawi jestem tegk pewien na 200%. Poza tym jak Ty będziesz cierpiał ona będzie w tym czasie z innym, a nad Tobą nikt się nie zlituje
Nic jej się nie pogłębia
Młody wbiłeś sobie do głowy całą jej historyjkę o bólu cierpieniu i łzach. Jej właśnie o to chodziło, teraz jak by Ci zaczęła mówić że potrzebuje poczucia bezpieczeństwa finansowego bo ma traume to myślał byś o rzuceniu szkoły i noszeniu pustaków. Jak byłeś dla niej chłodny to ona bała się że się urwiesz z haczyka, jak poczuła się pewniej to zobacz co z Tobą robi. Zapomnij o jej krzywdach bo ona teraz robi krzywdę Twojej psychice. Będąc chorym związku uczysz się złych rzeczy.
Chcesz się pozbyć lęków ? Przestań się nią przejmować i litować, skup się na sobie.
Skoro trafiłeś tutaj w tak młodym wieku wykorzystaj to masz 16 lat. Tylko niech Ci nie wpadnie do głowy żeby zmieniać się dla niej, bo tylko stracisz czas, a najlepiej od razu sprzedaj nerkę i wypraw ślub
Bądź takim rodzajem człowieka , że gdy Twoja stopa dotyka rano podłogi , diabeł w piekle mówi - " ooo kurwaaaa , wstał .. "
Zgadzam sie z toba w 100%
Również nie uwazam, ze powinienem sie bawic w jakis big love i sklejanie na klate wszystkich jej lekow i bólów.Mass racje takze z tym ze nie bedzie moją żoną, jakby na to nie patrzeć zadna dziewczyna ktora poznam w liceum, moją żoną nie będzie, w koncu potem sie zaczynają studia i konieczna będzie rozłąka.
Swoją drogą, to ze darze ja uczuciem moze mi pomoc podczas spotkan z innymi kobietami, one beda wiedzialy ze nie jest łatwo sie przebic do mojej glowy i w niej zawirowac.
Ale swoją droga, to nie jest proste zapomnienie o niej i jej traumach.
Zamiast tyle nad tym rozmyślać weź się do pracy.
Bądź takim rodzajem człowieka , że gdy Twoja stopa dotyka rano podłogi , diabeł w piekle mówi - " ooo kurwaaaa , wstał .. "