Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Zgrzyty w świeżych związkach

16 posts / 0 new
Ostatni
Kłamca
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Kielce

Dołączył: 2013-01-05
Punkty pomocy: 22
Zgrzyty w świeżych związkach

Cześć. Jestem inteligentnym, przystojnym facetem. Kiedyś miałem problem z oceną własnej wartości ale dziś wiem, na czym stoję. Problemu w zdobywaniu dziewczyn nie mam (chociaż zawsze 'mało' i może być lepiej Wink) i w zasadzie ten wątek nie powinien się znaleźć się w "pytaniach początkujących". Ale ale! Solą w oku jest to, że szukam stałego związku, a najwięcej co osiągam, to półtora miesięczne relacje. I w tej kwestii na pewno jestem bardzo początkujący. Nie traktuję tego jako problem, a raczej jako 'interesujący' case (...jak powiedział lekarz o beznadziejnym przypadku Wink). Oczywiście do rozwiązania "na chłodno". Liczę na to, że z waszym spojrzeniem z perspektywy trzeciej osoby uda się to rozwiązać. Zrozumieć. Jak zwał, tak zwał.

No dobrze, do rzeczy. W ciągu ostatnich 2,5 roku w związku byłem z pięcioma kobietami. Beatka, Zosia, Martyna, Ola, Isia.

Z Beatką, Zosią i Martyną było praktycznie identycznie, chociaż z charakteru diametralnie się różniły. Czas spędzony razem: 1 miesiąc, 3 tygodnie, 1,5 miesiąca. Dla każdej byłem jej spełnieniem marzeń; wysoki, z dystansem, szczery i tak dalej, każda mogąc być ze mną była bardzo szczęśliwa. Po chwili bycia razem, z dnia na dzień przestawało im coś pasować, totalny chłód... momentalne ochłodzenie stosunków bez szans na JAKIKOLWIEK dialog. Zero chęci do poważnej rozmowy o tym, co się stało, dlaczego tak. I rozstanie, rozstanie, rozstanie. Za każdym razem problem nie do przeskoczenia.

Ola. Razem: 2 miesiące. Jestem dla niej wyjątkowy, jak to możliwe, że mnie znalazła, bla bla bla, ja ją zostawiłem bo mnie nudziła.

Isia. Razem: 1,5 miesiąca. Ona się zainteresowała mną i stara śpiewka, jaki to fajny i wyjątkowy jestem. Chciałoby się powiedzieć: no przecież wiem. Na początku zlewałem na nią, ale z czasem ją do siebie dopuściłem. Najszczęśliwsza kobieta świata i razem to góry przenosić! No ja wiem. Przez cały czas się z nią w zasadzie nie liczyłem, skakała wokół mnie. Przyszedł moment dłuższego rozstania - 5 dni - który spędziła z koleżankami nastawionymi niemile wobec mnie. No generalnie ja jestem człowiekiem, który nie sprawia wrażenia otwartego i miłego, mimo że buntownikiem już nie jestem. Po prostu pewne nawyki zostają. No ale do rzeczy. Zawsze dzwoniła, ale przez te 5 dni nie dzwoniliśmy do siebie. Myślę 'aha, znam to'. Podszedłem do tego na luzie i pogodziłem się z tym, że szukam następnej wybranki życia. Tak czy owak chciałem postawić na swoim i dzwonię do niej, aby być wobec siebie w porządku i skoro nie jesteśmy razem, to to sobie powiedzmy. No a ona smutna odbiera, że się nie odzywałem, "co ty masz teraz w głowie?", bla bla bla. Umówiliśmy się na rozmowę ale wyszło tak, że spędziliśmy razem fantastyczny dzień. I w zasadzie byłoby już dobrze, ale na drugi dzień zacząłem trudną rozmowę (na którą się przecież umówiliśmy), bo uważam, że zgrzyty trzeba sobie wyjaśniać. No ale tak swoją droga to bez jaj, 5 dni bez kontaktu to nie tragedia. Według niej tak było. No i zaczęła się stara śpiewka którą przecież tak dobrze znam, zaczęła mieć różne WĄTPLIWOŚCI, że chyba nie jest gotowa do bycia razem, że związek jest taki trudny do utrzymania, bla bla bla. Przy tym wiele dobrych słów na mój temat. Ja mówię - spoko. Zostawiłem poprzednią dziewczynę i bardzo ją tym skrzywdziłem. Z tobą, Isia, zdecydujemy razem. Minął dzień dwa, spotkaliśmy się, ona stwierdza jak zimna suka, że 'nie'. W ogóle nie widać rozklejonej Isi sprzed dwóch dni. Mówię ok, spoko, ale co jest powodem. Ona, że nie wie, że podsumowała plusy minusy, wyszło jej na plus, może będzie żałowała, ale to jest jej decyzja i koniec. Wsio.

No i teraz tak: ja chcę być człowiekiem fair. W porządku wobec siebie, w porządku wobec innych, w porządku wobec dziewczyny. Chcę by była wolna i być wolny od niej. Być razem, ale żeby to bycie razem nie było ciężarem dla żadnej ze stron.

Więc w czym rzecz, że po prostu mi się nie udaje? Tak się nie da? Trzeba konfabulować, kręcić, nie można jej popuścić smyczy, bo się zerwie? Nie mogę być dla niej "za dobry" i nie mogę pozwalać jej na "zbyt dużo"?

Czy ja po prostu zagoniłem się w ślepy zaułek, rozwiązanie jest proste, a po prostu go nie dostrzegam?

PS. Ciekawym przypadkiem jest mój znajomy, bardzo podobny do mnie (trzymamy się twardo od przedszkola stąd podobne charaktery) od trzech lat razem z jedną dziewczyną (jedną i jedyną jak dotąd). Wielka miłość i "trafił skurkowaniec na laskę swego życia!", przez 2,5 roku przynajmniej tak myślałem. I jak ja mu tego zazdrościłem! No ale z czasem dowiedziałem się, że chłopak jest 'dozgonnie zakochany', służy jej i tak dalej. A ona na 99% go zdradza. Yo, od przybytku głowa nie boli.

prow0kator
Portret użytkownika prow0kator
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: Południe Polski

Dołączył: 2011-04-16
Punkty pomocy: 57

"Cześć. Jestem inteligentnym, przystojnym facetem"

"Dla każdej byłem jej spełnieniem marzeń"

Cóż za skromność Wink

" ja chcę być człowiekiem fair. "

Twój nick mówi zupełnie co innego.

Każdy dobry uczynek zostanie 2 razy ukarany. Przede wszystkim musisz mieć zdrowy dystans do Twoich relacji z kobietami. Musisz się bardziej skupiać na sobie! Z jakiej racji byłeś jej spełnieniem marzeń? Bo jesteś "wysoki, szczery, z dystansem?". Twoje kobiety zbyt wygórowanych marzeń widocznie nie miały, bo w swoim otoczeniu mam wielu takich ludzi Wink

Kobieta ma być Twoją towarzyszką w życiu. W CIEKAWYM ŻYCIU. Masz jakieś pasje, zainteresowania? Czy żyjesz od spotkania do spotkania, od esemesa do esemesa?

Jeśli masz się męczyć w związku z jakąś kobietą to lepiej być samemu. Powaga. Oszczędzisz sobie i jej naprawdę wielu kwasów i nerwów. Rozwijaj się, poznawaj nowych ludzi i wtedy o wiele łatwiej będzie Ci znaleźć kobietę która odpowiada Twoim oczekiwaniom i z którą będziesz szczęśliwy.

Bo jeśli sam szczęśliwy nie będziesz, to nie licz że kobieta da Ci szczęście.

Polej za wszystkie przyszłe, które będą byłymi.

Route69 - rozwój osobisty i droga do wolności Wink

Kłamca
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Kielce

Dołączył: 2013-01-05
Punkty pomocy: 22

Ważne, że Twój nick mówi całą prawdę o Tobie. Wink (Żartuję. Tak czy owak Kłamca to tytuł książki, pierwsze co mi przyszło do głowy, bo wczoraj wieczorem ją kończyłem.)

Tak, byłem spełnieniem marzeń każdej z osobna. Ja wiem, że dla Ciebie brzmi to obcesowo, ale o co chodzi, mam to inaczej w słowa ubrać? Czy mam powiedzieć, że "Jestem niski i mam krzywe zęby, czasem je myję a czasem pozmywam naczynia, ja nie wiem co one we mnie widziały" i zostanę zaakceptowany? Wink Ty jesteś fajny, ja jestem fajny i doskonale, że zdajemy sobie sprawę ze swoich atutów. Nic Ci nie grozi z mojej strony - nie jestem Twoim konkurentem, nie mieszkamy w tym samym mieście, ale prawdopodobnie i tak byśmy się polubili.

Nie znasz mnie, nie znasz ich, więc tekst o "niezbyt wygórowanych marzeniach" moich kobiet pominę milczeniem, bo to już definitywnie podkopywanie morali i żaden konstruktywny komentarz. Wybacz.

Mam pasje, dwie. To wątek o mnie? Nie no nie, więc pokrótce: jedna pasja spokojna, realizowana w zaciszu domu i nie pożerająca za dużo czasu, druga to ekstremalny sport, który wymaga sporo czasu (i niestety pieniędzy - jednak czego nie robi się dla frajdy Smile), ale zaangażowany weń jestem od nieco ponad roku (przed Olą). Poza tym realizuję (nie sam) od listopada jeden mega projekt na uczelni i w najbliższych miesiącach okaże się, czy wszystko się uda.

Jasne, masz rację, lepiej być samemu niż się męczyć. Tylko wiesz o co mi chodzi - ja chcę stabilizacji. Żebym wiedział, że mam do kogo wracać, że mam dla kogo to wszystko robić. Bo żyć samemu jest po prostu smutno.

prow0kator
Portret użytkownika prow0kator
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: Południe Polski

Dołączył: 2011-04-16
Punkty pomocy: 57

Masz rację nie znam Cię. Ostatnio jestem megaprzewrażliwiony na punkcie ludzkiego narcyzmu Wink Ale jeśli jesteś człowiekiem żyjącym z pasją, masz określony cel jakim jest stabilizacja w życiu to myślę że zrozumielibyśmy się.

Zgadzam się z tym co napisałeś w ostatnim akapicie.

Polej za wszystkie przyszłe, które będą byłymi.

Route69 - rozwój osobisty i droga do wolności Wink

Kłamca
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Kielce

Dołączył: 2013-01-05
Punkty pomocy: 22

Wyjaśnione w odpowiedzi wyżej. Smile

Kłamca
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Kielce

Dołączył: 2013-01-05
Punkty pomocy: 22

A skąd wniosek, że ja się chwalę dziewczynom kim to ja nie jestem? To, że przeczytałaś to i jako kobieta tak odebrałaś nie znaczy, że w realu o tym rozpowiadam na lewo i prawo kim to nie jestem. Po prostu zdaję sobie sprawę ze swojej wartości i uznałem za ważne, by powiedzieć to na tej czy stronie (właśnie tej o podrywaniu, nie tej o gotowaniu czy malowaniu). Nie podrywam Cię, ani nie podrywam chłopaków zaglądających w ten wątek. Po prostu sobie szczerze rozmawiamy, am I right?

Ponadto jednak http://www.kominek.in/2012/03/ni...

Kłamca
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Kielce

Dołączył: 2013-01-05
Punkty pomocy: 22

A co ja Ci udowadniam, dziewczyno? To tak jakbyś powiedziała, że ktoś się przechwala sukcesami w swoim CV i to okropne z jego strony, że sobie na to pozwolił.

Zrozum, że to za kogo się uważam jest ważne z perspektywy strony, na której się znajdujemy i musiałem to napisać.

Official statement: Przepraszam uroczyście Panią Darię, że nie jestem małym gburem siedzącym nocami przed World of Warcraft... teraz jest ok? Wink Wybaczysz mi to faux pas?

Thex
Portret użytkownika Thex
Nieobecny
Wiek: 27
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2010-02-03
Punkty pomocy: 43

Jak dla mnie mylisz pewność siebie z próżnością;p
Starałeś sie dać, którejś z tych dziewczyn ciekawy związek pełen emocji? Robiłeś z nimi coś czego nie robił wcześniej żaden inny facet? Pewnie nie i dlatego one uciekały od Ciebie. I najważniejsze! Uprawiałeś z jakąś z nich seks? albo chociaż próbowałeś do tego doprowadzić?

Kłamca
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Kielce

Dołączył: 2013-01-05
Punkty pomocy: 22

Z emocjami jest nieciekawie, bo u mnie z empatią bardzo słabo. Niemniej jednak, poza Olą i Zosią do pozostałej trójki żywiłem uczucie. Głębsze, płytsze ale jednak. Potrafiłem zafundować im fajne emocje, raczej te fajne niż przykre, ale nie jestem wstanie określić w jakim stopniu były intensywne.

Czy robiłem z nimi coś czego wcześniej inny facet nie robił? 1, 4 nie, z pozostałymi 2, 3, 5 tak.

Czy chociaż próbowałem do seksu doprowadzić?... Smile Kiedyś usłyszałem taki tekst, rzucony zupełnie nie w związku z relacjami z kobietami. Nie pamiętam jak brzmiała końcówka, bo to było dawno, ale przekaz jest zrozumiały: "Starają się popierdółki, prawdziwy facet bierze królową balu i..." Wink

Kłamca
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Kielce

Dołączył: 2013-01-05
Punkty pomocy: 22

A Panu to już dziękujemy, skoro woli próbować kogoś udupić niż pomóc. Wink

Tak, pewnie, jestem zazdrosny, Kominek nie wie o czym mówi, ja próbuję na siłę się związać, wnerwiam się bo coś komuś wychodzi, a mi nie, a przy tym wszystkim mam darmowy i kompletny portret psychologiczny na podstawie kilku zdań, które napisałem. Do tego stworzony ad hoc.

Życzę Ci tylko, żebym NIGDY nie zawahał się Ci pomóc, kiedy JA będę miał taką sposobność. Bo potrafię zachować się fair. Najlepszego w nowym roku!

Spidi
Portret użytkownika Spidi
Nieobecny
Wiek: 20
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2012-08-15
Punkty pomocy: 32

Ale pierdolicie. Zajmijcie się lepiej swoim życiem, a nie wyciąganiem wniosków czy jest narcyzem czy tulipanem...

Odezwij się na priv Kłamco. Smile