Witam,
Przyznam szczerze, że zazwyczaj nie miałem problemów z kobietami i w większości sytuacji wiedziałem, albo przynajmniej czułem co należy zrobić, aby wszystko potoczyło się po mojej myśli. Jednak jak to w życiu bywa, wszystko trwa do czasu i w pewnym momencie pojawia się sytuacja w której człowiek nie może się odnaleźć, a dodając do tego brak obiektywizmu i zauroczenie musi poradzić się bardziej doświadczonych forumowiczów;)
Historia jest dosyć długa i rodem z tasiemca, ale nakreślę tylko najważniejsze punkty naszej znajomości, aby wyklarować sytuację.
Bez wchodzenia w szczegóły, kilka lat temu poznałem pewną kobietę HB9. Zaprosiłem ją na kawę,standardowe spotkanie, pogadaliśmy pośmialiśmy się,dowiedziałem się z niego ,że ma faceta. Ogólnie ciągnęło mnie do niej próbowałem coś ugrać, ale było po niej widać,że jest zakochana więc odpuściłem temat. Najlepsze jest to, że nie urwaliśmy kontaktu,ale ewidentnie było to friend zone. W każdym razie po odpuszczeniu znalazłem inna dziewczynę z którą byłem w związku. Będąc w związku cały czas utrzymywałem kontakt z HB, spotykaliśmy się czasami i w miarę upływu czasu zauważyłem, że zaczęła się pojawiać chemia, tym bardziej ,że spotkania zaczęły się kończyć KC. Coś mi się jednak poprzestawiało w główce i stwierdziłem,że to strasznie nie fair z mojej strony wobec aktualnej dziewczyny i urwałem kontakt z HB. Zacząłem ignorować prośby o spotkanie i skupiłem się na związku. Minęło pół roku i związek się rozpadł ( co było do przewidzenia:), a ja odezwałem się do HB. Okazało się ,że HB też zakończyła niedawno krótki związek, aczkolwiek nie wyczytałem z niej,żeby jakoś to na nią wpłynęło oraz żeby go rozpamiętywała. W każdym razie spędziliśmy ze sobą intensywnie weekend ( obiad, spacer, KC)podczas którego dawała znaki,że ją pociągam i że chce czegoś więcej. Ogólnie weekend zakończył się tak, że widać było po niej,że nie może doczekać się kolejnego spotkania. Dwa dni po weekendzie spotkaliśmy się u niej, a ona zaczyna mi się zwierzać, że dobrze jej ze mną, ale ona tak naprawdę nie wie co czuje i że nie chce mi robić nadziei itd. Ja mówię WTF? Powiedziałem jej, że ja niczego od niej nie oczekuję, żadnych deklaracji, że miło spędzamy razem czas i niech tak pozostanie. Chcę żebyśmy cieszyli się chwilą i na razie nie myśleli co będzie potem i się poznawali, bo o jakim niby uczuciu ona chce mówić po kilku intensywniejszych dniach? Po tej rozmowie nastąpiła kilku dniowa cisza, ale że wcześniej planowaliśmy wspólny wyjazd na weekend, to zapytałem się, czy jest on nadal aktualny na co odpowiedziała mi,że jak najbardziej. Weekend jak i to co było potem,czyli kolejne 4 tygodnie, to bajka disneya - KC, rozmowy do rana, romantyczne kolacje, seks, planowanie kolejnych wyjazdów, nie wychodzenie z łóżka po prostu miód, cud i jeszcze więcej seksu. Tutaj zataczamy koło,pewnego dnia piszemy ze sobą od rana, umawiamy się na wspólny obiad, w między czasie drocząc się i rzucając podteksty seksualne, czyli sielanki ciąg dalszy. Siadamy przy stoliku, a ona ni stąd ni z zowąd, że to chyba jednak nie to, że nie czuje tego i sama już nie wie.... moja reakcja? WTF x2!? Nie mam pojęcia co o tym wszystkim sądzić,na razie jedyne co wybrałem to brak kontaktu i czekanie na jej reakcję... Zdaję sobie sprawę,że żeby zdobyć kobietę trzeba być gotowym ją stracić, lecz w tym konkretnym przypadku najzwyczajniej w świecie nie wiem, czy ze mną coś jest nie tak (czytaj powinienem brnąć naprzód mimo jej wątpliwości i je rozwiać),czy z nią (czytaj odpuścić). Na pewno sprawy nie ułatwia fakt, że się nią zauroczyłem. Spotykałem się z wieloma kobietami, które w większości oprócz urody niczym szczególnym się nie wyróżniały, a tutaj czuję dopasowanie na każdej płaszczyźnie.
Ufff...mam nadzieję, że komuś udało się przebrnąć przez tą ścianę tekstu i poratuję jakąś radą;)
pozdro
poprostu laska bawiła się z Tobą, a Ty ubzduraleś sobie jakies zwiazek. Mówileś jej ze nie chcesz od niej nic powaznego wiec wyszlo na to ze spotykacie się tak o, braku laku.
Dostaleś to co chcialeś.
Nie pomogłem wystarczająco?
wal priva
Gdzie napisałem ,że traktowałem to jako związek?
Ciekawy mnie, co według Ciebie miałem jej powiedzieć, po pierwszych kilku dniach? Chyba nie, że wiąże z nią przyszłość i chce małe potworki?
Jeżeli laska jest niezdecydowana to albo jest ktoś inny - dopiero co wpadł jej w oko, lub znała wcześniej a był niedostępny, albo to Ty sam w jakiś sposób wpłynąłeś/wpływasz na to. Ty ja znasz lepiej. w przypadku gdy bylo więcej niż seks, i znasz ją tak długo jak napisałeś to powinieneś znać odpowiedź zwłaszcza, ze na samym początku byłeś- jakby nie było, orbiterem a wtedy one nawijają o sobie i o swoich oczekiwaniach.
Chyba taki plaster troche, byles odreagowaniem, dobra zabawą, pomogles jej zapomniec o tym co miala. Uprzedzila cie delikatnie zeby sie nie wkrecac w to, ze ona nie chce zwiazku mimo ze jej tego nie mowiles.
Dopasowanie na każdej płaszczyźnie nie polega na tym, że po zajebiście spędzonym czasie druga strona nie wie czego chce..
Kobieta, której wszystko pasuje wywalona za drzwi śpi na wycieraczce, kobieta, ktora ma inne opcje korzysta z fajnie zaplanowanego czasu, po czym nie wie czego chce.
mam podobnie na wigilii kiedy jem drugi talerz pysznego barszczu z uszkami. Mam w sumie ochotę jeszcze na trzeci, ale przecież trzeba spróbować także innych specjałów..
Innymi słowy - problem polega na tym, że barszczu musi być tyle i w takiej jakości żebym, to ja musiał się o niego postarać.
na początek sprawdź, czy nie jest Ciebie za dużo i czy to co robicie nie jest zbyt schematyczne.
Dzięki panowie za komentarz!
@sequel87 - Po części masz pewnie rację, że byłem trochę takim plasterkiem, ale to bardziej na początku. Potem to już wyglądało, tak jak pisze z kolei kozak i septo, czyli za dużo i za schematycznie i zjebałem. Błąd nowicjusza, bo zachowałem się jak napalony nastolatek. Czy coś z tego wyjdzie? Jedyne co mi na chłodno teraz przychodzi na myśl, to po prostu ograniczony kontakt i czekanie na ewentualny ruch z jej strony.