Jestem ciekawy waszych opinii na temat takiej sytuacji. Załóżmy, że dwoje ludzi się poznaje i zaczynają się spotykać, jest fajnie, pierwszy miesiąc znajomości. Facetowi kobieta się bardzo podoba, kobiecie facet też. Ona zaczyna pierwsze rozmowy o związku, w końcu staje na tym, że się zastanowią. Ustalają tylko wyłączność seksualną. Do faceta przyjeżdża jego była i kusi go do seksu. Facet ulega i pieprzy się z byłą, po czym żałuje i wkurwiony na siebie mówi o tym tej nowej. Myśli, że to koniec znajomości. Dziewczyna jest zirytowana, pisze mu po chwili od odłożenia słuchawki smsa: zdecyduj się na coś, bo ja w trójkącie nie będę tkwić. On ją przeprasza, olewa byłą i wraca do nowej. Ona obrażona odrobinkę, po kilku godzinach wraca do normalności i staje się fajną, czułą laską. Nie okazuje nigdy zazdrości jeśli gdzieś przypadkowo przewinie się temat byłej. Robi wrażenie zakochanej kobiety.
Facet dupek, który nie wie czego chce. Ale ona? Czemu go nie kopnęła w dupę? Tak z czystej ciekawości nad psychiką kobiety.
edit. Nowo poznana "para" uprawia seks jeszcze przed akcją z byłą. Sytuacja z życia wzięta.
Wyłacznosc seksualna bez zwiazku? Przeciez to sensu nie ma. Widocznie nie tylko facet zostal w tej sytuacji "skuszony"
Koncert miał dziwnie nieskładne brzmienie:
wpierw grały zmysły, potem sumienie.
A może i nie ma, ale słyszałem o takich historiach od kolegów kilkakrotnie. Chodzi o to, że masz furtkę by poznawać nowe osoby, ale jak zacznie być chemia i chęć seksu, mówisz tej pierwszej. Kiedyś tego nie negowałem, ale teraz widzę, że to bez sensu.
Udaje zakochaną,może ma faceta na boku,albo cały czas pamięta o sytuacji pod maską czułości.Być może ten koleś jej nie interesuje,a jedynie chce być tylko numerem 1 na jego liście dziewczyn do jebania
Tak sie dzieje jak kobieta poznaje slabego goscia, ktory jest zapchajdziura, z ktorym nie chce nic wiecej poza seksem. Zostawia sobie w ten sposob furtke dla przyszlego osobnika, a facet mysli ze wygral w totka darmowe i wierne ruchanie bez zwiazku. Tylko darmowe i tylko do czasu.
Koncert miał dziwnie nieskładne brzmienie:
wpierw grały zmysły, potem sumienie.
No właśnie niebardzo, to sytuacja z życia wzięta, którą mi kumpel na wieczorze kawalerskim opowiadał. Jego przyszła żona to laska z historii:) Powinienem był to od razu napisać, ale jakoś uznałem, że to nie jest najważniejsze. Myślałem, że bardziej pojedziecie w stronę niedowartościowania laski (ja tak w pierwszym momencie pomyślałem)
No mowilem, gosciu slaby skoro sie żeni
Koncert miał dziwnie nieskładne brzmienie:
wpierw grały zmysły, potem sumienie.
Hah, wywtajemniczony, taka ambicja żeby być nr jeden do jebania? Serio są takie kobiety?
Nie tyle nunerem jeden co jedynym numerem, tzw ze ona i tylko ona xD
Raz na imprezie w plenerze jak gadalem sobie z koleżanką na tematy z podtekstem seksualnym ( cos tam o lodach)to podeszła do mnie moja dziewczyna-obecnie była- po czym wzięła mnie i zaprowadziła w miejsce gdzie nikt nas nie mógł znaleźć, po czym zrobiła strzeliła mi gale z finałem w gardle, i powiedziała że nikt mi nie zrobi takiego loda jak ona.No i w sumie miała rację xD
Miałem rozkminę po tym nas tym co kieruje kobietami w takich sytuacjach - czy tak im zależy na facecie, czy tak go mają w dupie, że nie są w ogóle zazdrosne o tę zdradę. Sam spotkałem takie, które uważały, że lepiej przymknąć oko na zdradę i zastanawiam się czy trzymać się od takich z daleka - bo właśnie one w odwecie zawsze się puszczają na boku, czy właśnie to najbardziej oddane laski. Póki co rozmowa poszła w stronę, że to niebezpieczna postawa kobiety jak tak łatwo jej przychodzi wybaczanie takich rzeczy - może jej w ogóle nie zależy. Ale z drugiej strony ten ślub. Chciałem poznać wasze doświadczenia/przemyślenia związane z tematem żeby się czegoś więcej dowiedzieć o kobietach.
40 % kobiet cierpi na anuptafobię, czyli strach przed osamotnieniem
. Wiem, brzmi to głupio ale jest jednak w tym trochę prawdy. Poza tym jeśli dziewczyna była w nim zakochana to trudnej jest jej go zostawić. Można tu wymieniać całą masę logicznych powodów (facet stanowi podporę finansową, emocjonalną itd). Całkiem możliwe jest też to że owa niewiasta jest po prostu głupiutka i tyle. Trudno stwierdzić co tak po prostu nią kierowało 
Znajomość to znajomość a nie związek.
Dopóki jest luźne spotykanie, to nikomu nie możesz zabronić, aby nie spotykał/ła się z innymi.
Ja mam taką sytuację, że spotykam się z laską prawie miesiąc czasu, nocowanka, kolacje, śniadanka, bzykanko, full zestaw ale mam na celu kilka innych i nie chce się ograniczać.
Zwłaszcza, że ona nie pyta o inne a ja ją nie pytam. Wspomniała tylko, że dopóki ze mną się bzyka, nie ma potrzeby robić to jeszcze z kimś innym.
Ja też zdradzałem i też mi wybaczano, ZAWSZE. Sam też raz ponoć 'wybaczyłem'.
Choć moim zdaniem to rzecz, która powoduje, że relacja już nigdy nie będzie taka sama. Choć wcale nie uważam, że po tym ma być gorsza, zależy.
Ogólnie uważam, że nie można aż tak rozkminiać. Bo ona pewnie sama nie byłą pewna tego co zrobi. Może sama zdradziła ? Może kiedyś na koloniach brała z dupy do buzi ?
Może chciała zaryzykować, a może właśnie ryzykować już jej się nie chciało.
Tak postanowiła i już. Nie widzę sensu przypisywać do tego jakieś wielkiej teorii.
Ja bym go puścił w kanał, jak mu się dupić byłą zachciało, ale to ja. Pewnie gdyby go olała, to też by obecnie żyła. Może spotkałaby chłopaka, który akurat jutro wygra w totka ?
Zycie jest lepsze niż M jak Miłość. Bo dzieje się naprawdę, i nikt tu do konca sam nie pisze scenariusza
Lepiej jest mieć szczęście. Ale ja wolę być dokładny. Bo wtedy, jak szczęście przychodzi, jesteś gotów.
Jeśli kobieta kocha to wybaczy a jedna zdrada nie oznacza drugiej. Czemu kobiety wybaczają ? Bo jeśli kocha się druga osobę to nie myśli się racjonalnie i wybacza z nadzieje ze już tak nie zrobi i faceci robią tak samo.
No tak, ale jak to było w pierwszym miesiącu znajomości to ona go nie kochała, może była zakochana, a może obojętna...
Hah, właściwie to zdarzyło mi się kilkakrotnie zwariować jak kobieta ewidentnie powinna być zazdrosna, a nie była. I rzeczywiście gdzieś przez głowę przechodziła myśl: ona ma wyjebane, nie zależy jej. I zaczynał się zwrot w jej kierunku.
Ale aż trudno mi uwierzyć, że kobieta, której realnie zależy, dostaje info, że "jej" facet jest właśnie u byłej czy uprawiał seks z byłą, to opanuje się i nie okaże w ogóle zazdrości i co najlepsze nie rzuci go:) Przegrała bitwę ale nie wojnę, tak?
Ja bym rzucił laskę, która się pieprzy z byłym (odnosząc się do konkretnej sytuacji tych dwojga z tematu).
Jeszcze taka dygresja. Dopóki nie wszedłem na tę stronę na myśl mi nie przyszło, że zazdrość jest zła, wręcz mówiło się o tym z różnych stron, że zazdrość=zależy mi. Gdzie się wy kobiety uczycie, że nie wolno okazywać zazdrości? Macie swoje "podrywaj'?