siema koledzy 
Mam problem. Tyczy sie on mojego Brata..
Otoż jest w 2 letnim związku. Niby fajnie i ok, chlopak zakochany super:P:)
Wiadomo z robota ciezko, pracuje ale zarabia grosze..
Kumpel dał mi namiar do pracodawcy ktory daje dobre pieniadze..
No i tu siezaczyna problem..
Chcem wyjechac do tej pracy ( 50 km od miejsca zamieszkania). Nie opłaca sie jezdzic dzień w dzień:) Wieć dobrze było by wynajac mieszkanie, lecz jesli sam bym chciał było by ciezko. Zaproponowałem muby razem wyjechac , poki co zamieszkac tez razem 2 pokojowe mieszkanie i byc niezaleznym.
Jego odp
NIE ZOSTAWIE JUSTYNY.. OOOOO NIE WYJADE BEZ NIEJ
mowie do niego ona sama nie pracuje , wiec pojedziemy ogarniemy co nie co i sprowadzisz ja sobie, a ta znajdzie prace:)
odp NIE..
co mam zrobic wyjebac mu w leb by go przekonac,
P>S sory za błedy pisane z tel:P:P w aucie OOOO:)
pozdrawiam
To jego życie, ty mu daj propozycję, nie niech się sam sparzy
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
ewidentnie pierdolnij go w łeb kilka razy to powinien zmienić zdanie i mu nastawisz coś w tej jego mózgownicy..
a tak szczerze, to jak chce żyć z kobietą i za marne grosze pracować, to jego wybór, w przyszłości będzie tylko żałowal że się nie zgodził z Tobą pojechać.. ;p
musisz spróbować go przekonać, przegadać po prostu że warto i że to wyjdzie wszystkim na dobre, a nic się nie stanie jak jego laseczka pobędzie jakiś czas bez niego, to im też dobrze zrobi.. ;]
** PAMIĘTAJ!: Jutra może nie być...
Lepiej żałować tego co zrobiłeś, niż tego czego bałeś się zrobić..
**
Do brata ilość znajomości raczej się nie ogranicza...
A jak tak bardzo chcesz akurat go ku temu przekonać to ja poszedłbym w kierunku uświadomienia mu tego, aby przemyślał sprawę w kontekście swej przyszłości, oraz przyszłości jego ukochanej dziewczyny. Chodzi mi o pewne zapewnienie bytu jemu i jego przyszłej rodzinie.
Oczywiście nic na siłę
Ej hades nie możesz robić nic na siłę ja na twoim miejscu wkręciłbym bajeczkę o tym że rozłąki w związkach są budujące.
Skoro jest zakochany to będzie mu trudno co kolwiek zrobić.
Skoro twój brat jak widać raczej nie praktykuje zasad z tej stronki to mogę podejrzewać , że ta justynka jest alfa.
Idz do niej i z nią pogadaj pełna anonimowość.
Papusiek,
Czegoś tutaj nie zrozumiałem... Wszystko spoko, do ostatniego zdania. Co masz na myśli?
'What if God was one of us
Just a slob like one of us
Just a stranger on the bus
Trying to make his way home'
Wylicz bratu (tudzież niech sam tego dokona), ile mógłby wnieść do relacji z Justyną oraz do SWOJEGO ŻYCIA, posiadając większą ilość gotówki - spontaniczne akcje, niezapomniane przygody i ogrom zajebistych emocji.
Dalsze perspektywy, nowe kontakty i kto wie - rozwój kariery, to już inna, aczkolwiek równie istotna bajka.
Oczywistym jest, że sytuacja zależy od tego co jest motorem napędowym jego zachowania, postawy na NIE - jeśli jest to obawa przed utratą kobiety, to chłopak ma związane ręce, bo wszystko (lub znaczna ilość), co wykracza poza obytą, przeżutą niczym guma do żucia "strefę komfortu" (działa -> OK, trzymajmy się tego, a na pewno mnie nie zostawi) będzie przez niego odrzucane mimo logicznego sensu i pozytywnych aspektów.
W takim przypadku, ów propozycja pracy mogłaby być inspiracją do gruntownej zmiany fundamentów, iście zajebiście
Pozdrawiam i życzę powodzenia.
Właśnie Hades, może pomyśl o tym, żeby wkręcić jakiegoś dobrego znajomego, skoro brat nie jest zainteresowany, bo rozumiem, że ważna jest dla Ciebie kwestia podziału opłat za mieszkanie, żeby było trochę taniej, więc może to być też dobra opcja. Z doświadczenia też wiem, że bardzo ciężko takiej zaślepionej osobie coś przetłumaczyć, bo ona często sobie tego nie uświadamia nawet, albo po prostu odpowiada jej obecny stan rzeczy i tyle. Na siłę nie ma sensu go do niczego przekonywać, bo później będzie Ci jęczał, że coś się mu tam w związku popieprzyło etc. i zwali winę na Ciebie. Widocznie po prostu jest zadowolony z tego, jak mu się żyje. Jemu jest dobrze, kochają się, tylko gorzej jak dostanie kopa w dupę (jeśli dostanie, bo nie musi).
P.S. Wiesz, jeszcze wszystko zależy od tego jak mocno jest od niej "uzależniony", bo teoretycznie możesz z nim konkretnie pogadać i przedstawić propozycję działania, ale jak spotyka się z nią 5 razy dziennie, to raczej opcja z ustawieniem się w tym nowym mieście i po jakimś czasie sprowadzeniem jej do siebie nie przejdzie, chociaż pomysł jest niegłupi. Pozdrawiam.
"Don't trust the smile, trust the actions"
Co do zamieszkania we trójkę, to hmm... Do mnie raz w miesiącu, na weekend przyjeżdża brat ze swoją ukochaną. Jeśli są to tzw. "gołąbeczki", a wnioskuję, że tak, to uwierz, że nie byłoby to najtrafniejsze rozwiązanie.
"Don't trust the smile, trust the actions"
oki dzieki chłopaki:P:P coz pogadam z nim i w ostatecznosci z nia:P
jesli to nic nie da wezme kumola:P:)
a pozniej cholera wie moze na stałe zamieszkam tam:P:)
Gaudeamus igitur, iuvenes dum sumus. - Cieszmy się więc, dopóki jesteśmy młodzi.