Cześć!
Z panią K jestem od 3,5 roku. Wspólne 1300 dni to na prawdę szmat czasu. Tym bardziej, że praktycznie od początku związku zamieszkaliśmy razem bo akurat zbiegło się to z rozpoczęciem studiów. Nie będę tłumaczył jak wiele nas łączy czy może raczej łączyło. Tyle ile dni tyle różnych przeżyć i emocji. Jest/był to zaawansowany związek. Mam tu na myśli bardzo dobre relacji z naszymi rodzicami jak i całą rodziną. Jej mama ma nawet nasze zdjęcie w pokoju.
Pierwsze dwa lata piękne, praktycznie bez większych spięć. Spełnialiśmy się oboje, rozumieliśmy się i na prawde się kochaliśmy. Nie przeszkadzało w tym wspólne mieszkanie, studiowanie na jednej uczelni, a nawet na tym samym kierunku. Mówili, że kiedy spędza się z kimś zbyt dużo czasu to związek się psuje. U nas tak nie było wręcz przeciwnie.
Dziś jest zupełnie inaczej. Ja studiuje dziennie, ona zaocznie do tego zaczęła prace w restauracji przez co nie ma praktycznie życia. Widujemy się rzadko, ale kiedy już się widzimy to nie sprawia mi to żadnej przyjemności. Ona mówi, że nadal cieszy się tym związkiem jak wcześniej, jednak jej zachowanie tego nie odzwierciedla. Jest bardziej obojętna i zimna. Wcześniej pragnęła mnie całym ciałem i duszą.
Bardzo istotną sprawą jest to, że ona praktycznie nie ma żadnych potrzeb seksualnych. Nie kochamy się już praktycznie w ogole od kilku miesięcy. Jeśli jednak do czego kolwiek dojdzie jest to ewidentnie na siłe z jej strony. Automatycznie przechodzi to na mnie i ja już nie mam zamiaru zabiegać o troche namiętności.
Oczywiście podejmowałem próbę rozmowy na ten temat. Mówiłem jej, żebyśmy się zastanowili czy to wszystko ma sens bo mnie to wszystko zaczyna już irytować. Powiedziałem jej, że się nie spełniam i nie otrzymuje od niej tego czego chce. Ona cały czas odbija to mówiąc, że mi chodzi tylko o seks. Seksu oczywiści też mi brakuje ale najbardziej brakuje mi jej energii życiowej, której nie ma w ogóle.
Najgorsze jest to, że kiedy jej o tym wszystkim mówiłem to ona praktycznie na to nie reagowała, a wręcz przeciwnie. Mówiła, że dla niej jest nadal tak jak było. Jak tu się nie wkurwić skoro związek ewidentnie sie sypie, a ona uważa, że wszystko jest w porządku.
Nadal z nią mieszkam ale z dnia na dzień coraz bardziej mnie to męczy.
Muszę też oczywiście wspomnieć o tym, że próbowałem to w jakiś sposób ratować, dawać jej pozytywne emocje, przytulać czy zaczepiać jak na początku związku, jednak ona nadal zostaje taka bierna.
Co mam teraz zrobić? czy definitywnie zakończyć ten związek czy może dać sobie jeszcze szanse i np. wyprowadzić się i dać sobie czas. A może ona ma kogoś na boku i stąd to wszystko. Mówi, że nie ma takiej opcji i w sumie znając ją tyle lat wydaje mi się, że nie kłamie ale kto wie.
Zdaje sobie z tego sprawe, że mam ciężki charakter i może w wielu rzeczach nie byłem idealny, ale jednak takiego mnie kochała i podobno nadal kocha. No ale jak mogę być nadal z kimś kto cały czas jest zmęczony, nie chec seksu przy czym uważa, że wszystko jest ok? pomóżcie.

Odnoszę wrażenie, że uważasz, że powiesz lasce, że chcesz się bzykać i ona już rozkłada nogi. Jeśli panna nie ma nikogo to może zmień myślenie, bądź facetem z początku związku a nie kluchą żyjącą tylko studiami, zacznij żyć, przyciśnij ją do ściany, daj parę klapsów po tyłku i porządnie przeleć. Zabierz ją na imprezę czy jakiś inny spontaniczny wypad, po prostu żyj. Jeśli nie ma innego amanta na horyzoncie to nie wydaje mi się aby to była tylko wina panny, że się nie angażuje jak wcześniej. Zawsze wina leży po obu stronach, wyeliminuj czynniki jak np. nuda, które powodują, że panna już tak Ciebie nie pożąda
Z pewnymi rzeczami powinno się postępować jak z chwastem... jak nie wytniesz go za wczasu, zniszczy Ci cały ogródek
"Piękne kobiety nie są dla ludzi leniwych" Gracjan
Znana historia. 2 lata i hormony zakochania przestają działać.
Z tego co koledzy wyżej napisali, pewne jest że straciłeś atrakcyjność.
Muszę też oczywiście wspomnieć o tym, że próbowałem to w jakiś sposób ratować, dawać jej pozytywne emocje, przytulać czy zaczepiać jak na początku związku, jednak ona nadal zostaje taka bierna.
Nie działa, pogarsza! Jesteś żebrakiem łóżkowym i atrakcyjność wali na glebę.
Rady "powalczenia" i "postarania się" takim sposobem nie pomogą.
Nieważne, co robisz i mówisz. Ważne, co kobieta ma w głowie.
Magiczny guziczek przestał działać więc znajdz drugi w niej zamiast pocałunek w szyje może świński dowcip,ale jak jest zapracowana to nie dziw się tylko pomyśl jak ją otworzyć od nowa.A rozmowa dlaczego nie ma ochoty na sex to lepiej wprost nie poruszać.
Narząd nie używany staje się nie użyteczny
Biegusiem do lektury Rational Male (Rollo Tomassi), to może zrozumiesz co się stało. A stało się to, że przestałeś być atrakcyjnym facetem. Gdybyśmy odwrócili role, to byś powiedział, że "nie staje". A jej się po prostu nie robi mokro na Twój widok.
Niech zgadnę - nie masz życia poza nią, żadnej pasji której poświęcasz mnóstwo czasu, nie wychodzisz ze znajomymi, nie masz bliskich koleżanek, które mógłbyś uwieść, nie flirtujesz z kobietami, nie sypiasz ani nie spotykasz się z nikim na boku. Dalej: nie odmawiasz jej w niczym, nie stawiasz się, wszystko przyjmujesz na klatę, jesteś grzecznym misiem i niczego od księżniczki nie wymagasz "bo zmęczona". Dodajmy jeszcze do tego, że Ci "się przytyło" i przestałeś dbać o siebie. Ile trafiłem?
Ona nie ma do Ciebie szacunku, a bez szacunku nie ma pożądania. Nie ma szacunku, bo sam do siebie nie masz, nie wymagasz od siebie, nie jesteś mężczyzną, tylko ciepłymi kluchami, które przeliczają 3,5 roku na liczbę dni.
Ps. Oczywiście może być też zmęczona, może być ktoś na boku, ale ja obstawiam zwykłe wypalenie.
Mam życie poza nią, mam pasję, często wychodze że znajomymi, mam bliskie koleżanki, flirtuje z kobietami... No generalnie mordeczko nic nie trafiłeś. Nigdy w tym związku nie byłem pantoflem, ona zna swoje miejsce i ma do mnie szacunek. Wymagam od niej równie dużo. Ja w sumie mam taką może nie zbyt mądrą zasade ale w tym związku sie sprawdzała i to ona ma sie do mnie dostosować a nie ja do niej. Staram sie być dla niej nagroda. Przynajmniej tak to do niedawna działało.
Byłaś wyjątkowa, jak wszystkie poprzednie.
no popatrz jaki figo-fago jestes... ale bzykać się nie chce, hehehe! No i jaki efekt koncowy? Horse-hiting!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Taki właśnie Figo-fago jestem. Może i zabrzmiało to egoistycznie, cwaniacko i wychodze na jakiegoś terroryste to nie uważam, żeby to było złe postępowanie. Broń Boże nie terroryzowalem jej. Wszystko ma swoje granice i zdaje sobie z tego sprawe. Nie raz tez jej uleglem bo wyobraź sobie, że mam uczucia i nie zawsze za wszelką cenę stawialem na swoim kiedy widziałem, że coś ja na prawde wkurzalo. Od początku związku tak do tego podszedłem i chciała sie bzykac i to jak. Raz w życiu byłem łajza w związku, gdzie kobieta mną manipulowała i tyle wystarczy.
Byłaś wyjątkowa, jak wszystkie poprzednie.
Ja trochę z innej strony, mówicie nie rucha, bo nie jest już atrakcyjny.. i że łoo wina jego - zjebał.
A ona to co? Tyrka usprawiedliwieniem wszystkiego? Bez przesady, kobieta po prostu może być zwykłą nudziarą, taki jej charakter i już, tyle jej wystarcza. Może on ma ciut wyższe wymagania niż oglądanie filmu i do spania. Każdy z każdym się nie zgra
Na przykładzie siostry wam coś powiem. Starsza już niecałe 30, zabiegana od rana i ciągle na telefonie. Wróci wieczorem i w nie w głowie jej bezczynne siedzenie. Ciągłe wypadziki, tworzenie czegoś tam nowego + dziecko na głowie, chłop ledwo nadąża - ale cieszy się jak mało który. Sa kobitki i kobitki
tddaygame
Nie rozumiem po czy jesteś w stanie stwierdzić, że chłop bez zajawek, nudziarz dodatkowo bez szacunku do siebie. Szanuję Twoje zdanie, ale czasem przeginasz pałe takimi stwierdzeniami.
pozdrawiam!
@shaker
Bo to najczęstszy scenariusz. Jak mam mało informacji, to strzelam w tę stronę. Przeważnie trafiam.
Atrakcyjności nie da się negocjować, to nie jest tak, że on "powie coś" albo "zrobi coś" i jej się zachce. Jeżeli kobieta patrzy na faceta jak na obiekt seksualny, to go pożąda. Jeżeli nie pożąda - albo faktycznie jest fizycznie wycieńczona (miesiącami? mało prawdopodobne), albo on (już) jej nie kręci.