Witajcie!
Czytam to forum od długiego czasu i nigdy nie myślałem, że kiedyś będę musiał założyć konto i samemu poprosić o pomoc, ale niestety i na mnie przyszła pora.
Zapisałem się na intensywny kurs językowy jakiś czas temu. Poznałem na nim dość interesującą dziewczynę. Nie była dla mnie numerem jeden to nic nie zaczynałem, aż wreszcie sama napisała na facebooku i tak od pół roku mnie zadręcza wiadomościami, e-mailami i smsami, najczęściej o zupełnych głupotach, związanych z codziennymi sprawami i jakimiś problemami na studiach. Tłumaczy to tym, że chce poznawać nowych ludzi, niekiedy mówi o sobie "nieśmiała".
Problem w tym, że na żywo zupełnie mnie olewa (to znaczy w ogóle nie rozmawiamy, poza cześć-cześć itp). Nawet jak mamy możliwość pobyć razem to woli iść gdzieś indziej. Ma chłopaka od kilku lat. To znaczy, że jestem pieskiem? O co jej chodzi? Odpowiadam na te jej wiadomości, bo chcę ją rozgryźć ale nie mam pomysłu. Pomóżcie!
Znając życie to pewnie "Daj sobie spokój. Next"? 
Pierdolicie, towarzyszu.
W oczy rzuca się generalnie jedna rzecz. Brak jakiejkolwiek zmianki o próbie umówienia się. Próbowałeś, prawda?
Kolejna kokietka, uzależniona od bycia w centrum uwagi, która robi kiełbie we łbie koledze z grupy?
Ale to już było...
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Czekaj, bo chyba czegoś nie zrozumiałem. Laska od kilku lat ma chłopaka, ZADRĘCZA CIĘ wiadomościami od pół roku, w realu cię olewa, a ty liczysz na bliższą relację?
-------
Don't take life too seriously. You'll never get out of it alive.