Od jakiegoś czasu przestałem ufać kobietom.nie wiem po prostu nie potrafię . Byłem teraz w związku 0.5 roku ale rozstałem sie ze względu na to ze zacząłem cos podejrzewać .jakies smski z kolegami , serduszka w nazwach (w telefonie) . Status wolny na fb ... To są pierdoły ale mnie to wystarczyło i rzadkie spotkania . Czułem od niej ze cos jest nie tak . Wiec postanowień to sam skończyć . Powiedzcie ni czy cos jest ze mną bie tak ? Po prostu bie ufam kobietom bo wiele kobiet mając chłopaków zdradza. Dajcie mi kopa jakiegoś czy cos bo jak tak dalej pójdzie moje zaufanie ograniczy sie do 0 . Co wy o tym myślicie ?
Podłanczam się pod temat boo mam identycznie.. Niby nie ma dobrego związku bez zaufania ale przynajmniej się nie rozczarujesz ;)Najlepiej wszystko odbierać z dystansem
"Jak o tym pisze to mi się to w pale nie mieści , a półtorej roku temu sam byłem taką kobietą"
łaaaaaal... uchyl rąbka tajemnicy: ile kosztował zabieg?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Też właśnie wydaje mi się ze miałem związek z borderką,poczytałem troszkę na ten temat i byłem w niezłym szoku jak praktycznie wszystko pasowało.Po roku czasu z nią wyszedłem z tego z nieżle porytą głową ale po urwanym kontakcie powoli dochodze do siebie.Przed nią miałem już kłopoty z zaufaniem,teraz pewnie będzie jeszcze gorzej ale podejdę do następnej relacji w całkowicie inny sposób i kobieta będzie tylko dodatkiem a nie całym zyćiem. Z osobą zaburzoną nie ma czegoś takiego jak swoje własne życie , telefony co godzine to standard oraz wiele innych porąbanych akcji. Jak któs tego nie przeżyje to nie ma pojęcia jak to tokstycznie wygląda.. A może ona po prostu była porąbana a nie zaburzona,to mi już nie robi różnicy bo staram się do tego nie wracać. Wyciągnąłem z tego sporo wniosków bo moje zachowania też czasem były pojebane i teraz ostro pracuje nad sobą i cisne dalej
Bo wiesz, Snuf, są dwa rodzaje zdrady. Pierwsza - czyli taki romansik "z premedytacją", takie powolne zmienianie gałęzi i otwieranie się na inne, lepsze opcje. No i druga - alko (lub bez), muzyka (lub bez) i zdecydowane ruchy jakiegoś spryciarza. Kroczek po kroczku rozbijanie LMR.
O ile pierwszego zupełnie się nie boję, o tyle myślę, że przed drugim ani moja pewność siebie, ogólne ogarnięcie ani nic innego - nie zabezpieczy. Po prostu kobieta w pewnych sytuacjach robi się mokra, tak samo jak mnie podniecają niektóre koleżanki, choć ponad rok w związku jestem.
I mimo, że moja dziewczyna nie jest żadna imprezowiczka ani nic, to wiem doskonale jak na nią działa mocny chwyt za bioderko - przecież robiłem to z pińcet razy, szczególnie kiedy ona udawała, że niby nie chce dzisiaj.
Nie objedziesz tego.
90% of a woman's emotional problems stem from feeling unloved. [D.Deida]
baby potrafią cuda ze swoim deklem robić... [gen]
Skuteczność kosztem swobody? [Vimes]
Blog ANDREW
Moze i masz racje MrSnoofie
W moim ostatnim wpisie mi duzo wyjasniles. Ja mam nienajgorsze poczucie wartosci ale i tak dziewczyna znalazla sobie innego 
Podstawa to zmienić swoje podejście. Nie myśleć o tym, że laska może cię zdradzić i cieszyć się relacją, a jeśli zdradzi to mieć to wryte w bani, że to ona straciła, ona przegrała ciebie, a ty zyskujesz bo pozbywasz się kolejnego przegrańca ze swojego życia. Jak masz jakieś podejrzenia to wtedy sie zainteresuj, nawet niedawno powstał temat jak rozpoznać że jest się zdradzanym. Ale kiedy nie masz większych podejrzeń to nie myśl o tym czy ona cię zdradza czy nie, bo wrzodów dostaniesz. Takie wasze obawy mi podchodzą pod niskie poczucie własnej wartości, strach przed tym że jak laska zdradzi to nie będziecie mogli się pozbierać. Ja sam jestem ufnym człowiekiem, każda nowo poznana osoba ma u mnie czystą kartę i nie patrzę na ludzi przez pryzmat tego co robią inni. Nie ma związku.
Jakis link do tematu o tym jak rozpoznac czy jest sie zdradzanym?
Macie racje miałem kiedyś ex która kilka razy sie spotkała z innym i mnie to zryło psychikę na maxa bo byłem zakochany po uszy . Tak mnie to ukuło w serce ze moje zaufanie spadło . Hm... Chyba macie racje problem jest z mojej strony i muszę zmienić podejście .
Cieżko jest mi nie generalizować jak słyszę o Rych wszyskich zdradach od moich koleżanek . Pracuje nad tym ale po tych historiach zaufanie samo sie ogranicza czy tego chce czy nie . A jak jest z wami ?
A ja sie tak zastanawiam, czy te Borderki to jeżdżą na Snowbordzie czy nie jeżdżą??
Trzeba wypracować sobie taką postwę braku zazdrości, oczywiście jeśli ktoś chce (ja wiele razy byłem niepewny siebie i zazdrosny a laski z racji innych walorów mnie lubiły:P
Psotny one jeżdzą po twojej psychice,nie na snowboardzie