Cześć, w poprzednich wiadomościach pytałem o zaprzyjaźnienie z koleżanką.
Cofnę sie troszeczkę żeby wam opowiedzieć.
blablabla.....
SPotkałem się z nią 5 minut dałem jej takie dokumenty i poszedłem była z koleżanką miała przerwę w pracy tak jak i ja.
Za tydzień dzwoniłem, chciałem zaprosić na spotkanie, pogadaliśmy chwile przez tel, niestety nie mogła sie spotkać bo miała dużo pracy, i problemy ze zdrowiem mamy. Rozmowa bardzo udana.
5 dni później napisałem na fb, ona sama zaczynała rozmowe ja odpisywałem bez żadnego zaangażowania. BYło jej zainteresowanie. NIe proponowałem żadnej randki.
PO 4 dniach napisałem co słychac, pogadaliśmy, Zaprosiłem na sanki.
Na sankach wiadomo, przytulanie, przewracanie, śmiech wspólne upadki.
I TERAZ: 3 dni od ostatniego spotkania, chciałem zaprosić na następne, odpisała że da znać potem, bo teraz nie ma czasu. Dzwoniłem następnego dnia, napisałem sms i cisza. Dodam jeszcze że sama pytała o to spotkanie.
Czy odpuścić ją na jakiś tydzień? Czy napisać za jakiś czas, czy po prostu poczekać a potem jak gdyby nic zaprosić na spotkanie?
Nie dzwoń i nie pisz. Poczekaj aż sama się odezwie.
Wcześniej mówiła że ma czas do 15 potem zajęcia, powtórzyła to 3 razy że ma cały tydzień tak. Pocałunku nie było bo jestem cipowaty, nawet na koniec nie dałem jej buziaka. Bo potraktowałem to jako luźne wyjście nie randka, i sam się w to złapałem. (chciałem zostawić jej niedosyt bo liczyłem że następne spotkanie wypali na 100% i wtedy będzie pocałunek ) i teraz cyrk bo trochę cienko.
Za tydzień będzie taki jakby wernisaż i jest tym zainteresowana tak jak i ja.
Myślałem żeby napisać dzień wcześniej na fb, jutro wernisaż mój kumpel ma wystawe na stoisku 3. i przesłać jego prace. Coś w tym stylu żeby naprowadzić ten temat.
Potem czekać jak sama zapyta czy idę, a ja odpowiem że idę ale nie wiem o której bo to nie ja kupowałem bilety.
Wiecie żeby wywołać zazdrość (bo ona pomyśli że idę z jakąś inną kobietą)
Czy jak jest chociaż troche zainteresowana to złapie sie na to? Czy pomysł kretyński i nie robić z siebie błazna?
"Pocałunku nie było bo jestem cipowaty, nawet na koniec nie dałem jej buziaka. Bo potraktowałem to jako luźne wyjście nie randka,"
To nie wiesz, że pierwsze wrażenie robisz tylko raz? Zaprosiłeś ją na "luźne wyjście", więc ona z automatu wrzuciła Cię do szufladki "kolega". Jeśli od samego początku pokazujesz, o co Ci chodzi, to może wiele rzeczy pójść nie tak, ale przynajmniej nie wylądujesz we friendzone.
Jeżeli dziewczyna z góry założyła, że to nie jest randka, Ty ją w tym utwierdziłeś zostawiając na czas spotkania jaja w domu, to umarł w butach. Jak teraz zaczniesz się do niej dobierać to będziesz niespójny, u niej będzie zdziwienie i "myślałam, że spotykamy się na stopie koleżeńskiej"...
Zdarzały mi się słabe randki, gdzie tak naprawdę nie udawało mi się wytworzyć odpowiedniej atmosfery, bywa. Jeżeli czułem, że ona wie, o co chodzi - to ok, próbowałem całować/przenieść się do domu na następnym. Jeżeli jednak miałem co do tego wątpliwości - przyspieszałem eskalację w nienaturalnym tempie i próbowałem ją pocałować.
Czasami się udawało (pocałunek wchodził albo nie, ale dziewczyna i tak zgadzała się na następne spotkanie - wiedząc, że będę dalej próbował), a czasami przy kolejnym zaproszeniu obrywałem "wiesz co, bo ja chyba mam inne oczekiwania co do naszej znajomości" - i super, bo przynajmniej nie marnujesz czasu na randki donikąd.
Ta laska kiwa cie.Juz szukaj innej a ta miej w rezerwie.To da ci czysty leb i nie bedziesz pisal do niej jak pojebany.Wtedy moze sama odpisze .Jesli nie mozesz dzialac z inna..Laska cie zlewa, moim zdaniem na spotkaniu wyczula zes nagrzany.
W skrocie nic nie pisz i nie dzwon.☺
Poczekaj, nie odzywaj się z tydzień, dwa. Jak mówi prawdę sama się odezwie, jak nie wtedy napisz Ty ale nie proponuj jej spotkania od razu, po jakimś czasie zapytaj się jej o spotkanie ale w bardziej w bezpośredni sposób żeby wiedziała że jej się podobasz i chcesz zrobić coś z tym fantem. I jak tylko się spotkanie, obowiązek (!) musi być buziak w policzek na cześć i w trakcie lub żegnając się musisz ją już pocałować ja proponowałbym przy żegnaniu tzw. "cmoka" prosty ale daje do myślenia, no chyba że będzie okazja no to normalny pocałunek jak najbardziej czy to w trakcie czy na do widzenia.
Powodzenia!
Dobra panowie, dzięki za rady. Napisała w nocy, że musiała zostawić telefon bo była na szkoleniu i dopiero odpisuje, ale z chęcią ze mną pójdzie w piątek.
To spotkanie to miał być mój taki jakby szkoleniowy wyjazd. więc dałem w dzień propozycje czwartek lub piątek.
Po jej odpowiedzi, napisałem że nie mogłem tyle czekać i jestem już umówiony w czwartek na 10. Ona: a szkoda
, to miłego 
I tyle. Wydaję mi się że trochę za delikatnie na początku grałem. Ale przy kolejnym spotkaniu jasno powiem żebyśmy sie po prostu spotkali, na jakieś piwo, itp.
Trzymajcie się.
Dobra, nie odzywałem sie chyba tydzień. Potem sama napisała czy ide na to szkolenie itp. Poszliśmy, było dużo kina, . tydzień później zaproponowałem spotkanie, na początku była zainteresowana, potem jednak odmówiła. Wczoraj znowu zaproponowałem i cisza.
Czy w takim wypadku walnąć taki mega chłodnik, nawet na miesiąc nic nie pisać i nie dawać znaków życia?
Z jednej strony, chce pokazać że chce czegoś więcej a z drugiej poprostu z tym nie przesadzić.
Może jakieś drobne szczegóły, odnośnie kina, odnośnie akcji?
Nie myl pojęć Mumin. Chłodnik to się stosuje w związkach z pewnym stażem, jako metoda radzenia sobie z fochami i gierkami. To o czym mówisz to zwyczajne zerwanie kontaktu. Poza tym, na Swarożyca, miesiąc? Jesteś na etapie bądź co bądź podrywu, a tu muszą być emocje i żywioł. Rozciągnięte w czasie bleble powoduje totalny zanik emocji. A dla podrywu, o dziwo, nawet złe emocje są lepsze niż brak emocji.
A ty tutaj jesteś wyłącznie w relacji koleżeńskiej, zresztą już od jakiegoś czasu. Pokazując, że chcesz czegoś więcej, wywołasz szok. Grasz zbyt bezpiecznie.
Zamiast być częścią rzeczywistości, kreuj ją
"na początku była zainteresowana, potem jednak odmówiła. Wczoraj znowu zaproponowałem i cisza"
Jaśniej Ci chyba tego nie może przekazać - nie jest zainteresowana.
Ps. "Wczoraj znowu zaproponowałem" - tak od razu czy najpierw zacząłeś od jakiejś niewinnej rozmowy?
Bo ja musiałem zrobić takie badania do pracy więc pierwsza zaproszenie było właśnie pod przykrywką badań, (recenzji)
na drugie zaproszenie: poprostyu napisałem sms że muszę je powtórzyć i czy dzisiaj albo jutro sie ze mną nie przejdzie.
Zarówno kultura spotkań biznesowych, jak i zapraszania dziewczyny na randkę/spotkanie nakazuje, żeby zacząć od "small talk". Najpierw pogadajcie o czymkolwiek (w przypadku SMS-ów nawet 1-2 wiadomość o czymś innym robi różnicę), a potem dopiero nawiąż do spotkania.
Nie to, żeby w tym przypadku miało to jakieś wielkie znaczenie, bo ona tu po prostu zainteresowana nie jest.
Dobra Panowie znowu ja ;D.
Kilka dni później sama napisała czy w ramach tego rewanżu tych badań nie pójdziemy na tańce. tańczyliśmy, ocieraliśmy sie o siebie. Dałem jej buziaka w nos, w szyje bo akurat była taka możliwość na spontanie (nie chciałem też sie odrazu rzucać na usta bo tłum ludzi mogłoby ją to peszyć) . potem napisała że świetnie sie bawiła. 5 dni później zapraszam ją na kawe i spacer. Niestety padał deszcz więc poszliśmy do pubu. Przy stoliku aluzje, flirt, zabawa włosami, sprośne docinki. (wszystko z mojej strony) wszystko OK. 4 dni później pisze do niej: jak mija weekend (tak poprostu) Zero jej odzewu. Za kolejne 4 dzwonię ale ma pocztę głosową.
czy mnie olewa? Za każdym razem mówiła że świetnie sie bawiła, itp. a teraz takie coś. udaje niedostepną?
Chłopie daj sobie z nią spokój i weź się za inną.