Pytanie jak wyżej.
opis sytuacji:
przychodzę do pewnego sklepu(monopolowego) już tak od miesiąca robię tam stałe zakupy do pracy czyli niemalże codziennie rano przychodzę kupić to samo sobie do pracy no i spotykam ją tam tak 2-3 razy w tygodniu. Ona już mnie rozpoznaje wie co kuję. Rozmowy jako takiej większej nie było.
btw ja mam 22 ona jakies 19-21
No i oczywiście chciałbym ją zaprosić ale nie mam pojęcia jak no i pytanie czy po prostu walnąć z mostu czy nie chce w weekend po pracy wyskoczyć ze mną do kawiarni.
Nie piszcie tylko żeby jakąś rozmowę prowadzić bo nie dość że nie wiem jak za bardzo to zrobić, a jak wejdzie jakiś klient to wtedy dopiero będzie problem bo przecież nie będę jak głupek czekał aż go obsłuży aby dokończyć to co mówiłem.
Proste pytanie zaprosić prosto z mostu czy, jak by to najlepiej zrobić ( byle krótko być w środku )
nie... no jak..... z mostu.... Niech zejdzie pod przęsło chociaż!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Akurat ostatnio poznałem kasjerkę z kiosku w galerii, 19 lat. Jak akurat nikogo nie było, to wpadłem, powiedziałem "hej" i coś tam, że dlaczego tak się uśmiecha sama do siebie, a potem jak się pracuje i gadka poszła. Jak akurat ktoś przyszedł, to wziąłem Men's Healtha, poczytałem i potem dokończyliśmy, to o czym wcześniej rozmawialiśmy. Mamy się zobaczyć w następnym tygodniu.
Wystarczy zrobić to minimum, zainicjować kontakt, ty masz łatwiej, bo ona już cię kojarzy i pójdzie pewnie naturalniej. Pogadaj o czymkolwiek, a potem zgarnij jakiś kontakt.
-----------------------------------------------------------
Wiem o tym, bo Tyler o tym wie.
Taki przykład, trzeba być kreatywnym i spontanicznym, pewnie coś wymyśli
-----------------------------------------------------------
Wiem o tym, bo Tyler o tym wie.
Mi chodzi tylko o to czy wypali coś takiego jak : poproszę bułkę, wodę itp i potem jak mnie skasuje to zadam pytanie czy nie chciała by się może wybrać w weekend do kawiarni albo gdzieś tam
No i przychodząc tam już jakiś miesiąc czy się nie spaliłem że nie zagadałem
Tak, miałeś nie przychodzić i umierać z głodu w pracy, bo inaczej byś się spalił. Bez sensu takie myślenie facet
Najlepiej mi się wydaje jakbyś coś zagadał, coś wymyślił fajnego, uśmiechnął się a potem spytał o kontakt.
Tu koleś fjanie prowadzi rozmowe pomimo oporu https://www.youtube.com/watch?v=...
Powodzenia
"Jeden odważny zawsze stanowi większość" ~najodważniejszy człowiek na świecie