Hej,
Kiedyś byłem w swoim pierwszym związku, ale nie starałem się zbytnio i to dziewczynie bardziej zależało (kochała) niż mnie. Skończyło to się tak, że po prostu dała sobie ze mną spokój, ale to ja wtedy się zakochałem, nieważne, nie będę Was ponownie tym męczył. Chodzi o to, że po dwóch miesiącach po rozstaniu z ex, poznałem zupełnie przypadkową laskę, mega ładna itp. zupełnie inna od ex z charakteru, na plus. Było wszystko bobrze, ale zauważyłem, że znowu nie angażuje się tak w ten związek jak laska, tzn. wiedziałem, że mnie kocha, ale ja jej nie kochałem, a na dodatek przy pierwszej jakieś kłótni wracałem wspomnieniami do byłej, czasami nawet jak było wszystko ok. tez zdarzało mi się ex wspominać (co jest kurewsko nie fajne w stosunku do kobiety obecnej). Niestety minęło magiczne kilka miesięcy i zaczęły się między nami sprzeczki, kłótnie, itp. raz na tydzień, kurde, szczerze miałem wrażenie, że relacja nasza przypomina mi relację z ex. Takie kłótnie i rozejmy trwały ok. 3 miesięcy, aż kilka tygodni temu laska powiedziała, że sie nie staram, że nie czuje tego co ona i w ogóle cierpi przez to, co jest dla mnie bardzo bolesne, bo myślałem, że uczę się na błędach... widocznie jestem debilem. Od dwóch tygodni jest znaczne ochłodzenie, aż do naszego spotkania na wspólnej imprezie, kiedy się spotkaliśmy to jak znajomi, przywitanie w stylu - cześć, cześć. Niesety laska była często zaczepiana przez gości na parkiet, żeby potańczyć, ale pierwsze kilka godzin olewała, jednak % robią swoje i zaczęła się bawić z innymi typami, ja też byłem troszkę zajęty koleżanką i znajomymi, ale jednak "kątem" oka gdzieś jej szukałem..., kiedy raz zobaczyłem, że jakiś goguś trzyma rękę na jej udzie myślałem, że podejdę i mu jebnę, ale przecież gość nie zna tematu, poza tym oficjalnie nie jesteśmy już razem więc dlaczego miałbym to zrobić, jednak miałem ochotę..., Po imprezie buźka w policzek i wyszliśmy w swoją stronę. Niestety po pijaku mam tak, że zaczyna mi się efekt "rozmów w toku" lub "Na każdy temat" i zadzwoniłem, żeby wyjaśnić sytuację i to był największy bład, bo zrobiła się niezła draka i takiej wkurwionej laski nie widziałem, postanowiłem odejść i pojechałem do domu. I tu jest problem bo znowu mi zaczęło zależeć bardziej niż kiedy byłem w związku, taki pies ogrodnika chyba ze mnie, ale naprawdę czuje do niej coś, jeszcze chyba nie miłość, a może... tak czy inaczej męczy mnie to bo tęsknie za nią. Napisałem jej co czuje, ale jest ochłodzenie i nie chce ze mną teraz gadać i tu pytanie do Was, co mogę jeszcze zrobić, żeby to uratować.
Rozumiem Twój problem, każdy był w takiej sytuacji. Ale jak Ci mało to zadzwoń do niej jeszcze raz a dostaniesz jeszcze większy opieprz niż ostatnio. Tak się po prostu nie robi. Zaakceptuj fakt że z bardzo dużym prawdopodobieństwem już nigdy nie spojrzy na Ciebie tak, jak to było za czasów związku. Jak się już z tym pogodzisz to zabieraj dupę poznawać nowe laski i czerpać z życia całymi garściami. Po miesiącu przestaniesz tęsknić, po dwóch będziesz się śmiać z tego że chciałeś do niej wrócić, a po trzech będziesz żył w nowym lepszym, świecie. Pozdrawiam.
Czytając to mam wrażenie, że dość szybko nudzisz się, gdy po prostu widzisz, że udało się coś ugrać - w sensie jak sam to nazwałeś "laska za Tobą lata". Poza tym nie wyeliminowałeś ze swojego życia przeszłości (wspominki o ex), która przez to nadal ma wpływ na teraźniejszość a to nie powinno mieć miejsca.
Nic w tym dziwnego, że facet mniej angażuje się w związek od sfery psychicznej niż kobieta, nie znaczy to jednak, że ma on samą relację jak i swoją wybrankę w dupie. Niestety takie myślenie jest też przez to, że w szkole karmią nas bredniami w stylu Romeo i Julia, Hollywood katuje romansidłami a na domiar złego gdzieś tam wieczorkiem większość gości ogląda RedTube... i takie są efekty:
- Laska ma być czuła, cierpliwa, wrażliwa, kochająca a przy tym ma dupczyć się bez skrupułów w zwierzęcy sposób niczym w pornosach. Oczywiście na koniec z przyjęciem strzału na twarz.
Prawdziwe życie wygląda nieco inaczej. Podobnie dojrzały związek. Wracając jednak do sedna...
W sumie, jeśli nie jesteście razem, to laska miała prawo bawić się na imprezie z kim chciała i jak chciała. Nic więc w tym dziwnego, że dopuściła, aby ktoś jeździł jej dłonią po udzie. Niewątpliwie zrobiła to nawet celowo, aby uświadomić Ci, co straciłeś i żeby wzbudzić w Tobie zazdrość. Zrealizowała swój cel skutecznie, czyż nie?
Pytanie jest jednak takie:
- Czy jak znów ją zdobędziesz i ona znów zacznie się bardziej angażować Ty na nowo nie będziesz mieć jej z biegiem czasu coraz bardziej w dupie?
Ja na Twoim miejscu pewnie bym spasował, aby dać sobie czas na to, by dowiedzieć się na jakim etapie życia jestem, ustalić swoje priorytety nie tylko względem kobiet, odpocząć trochę od związków, przeanalizować dotychczasowe relacje z kobietami i poszukać w nich błędów, z których można wyciągnąć wnioski na przyszłość.
Może nie jesteś gotowy na związek lub nie spotkałeś kogoś kto spełniałby Twoje oczekiwania? A może z kolei same oczekiwania masz za duże?
Nie wiem, sam już musisz sobie odpowiedzieć na te i pewnie na garść innych pytań...
Życzę powodzenia!
Pozdrawiam!
*****************
Dziś mężczyzna nie ma innego wyboru jak stać się silnym fizycznie i mentalnie
Niedojrzały jesteś.
Wydoroślejesz... Kiedyś... Może.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Nic podrywać następne aż znajdziesz taką która będzie do ciebie pasować.
Narząd nie używany staje się nie użyteczny
O Panie żeś popłynął hehe Ja bym się nie odzywal i dał sobie spokój na jakiś czas albo i na zawsze.. w jej oczach jesteś spalony i albo poczekasz aż jej przejdzie i sie pokazesz z dobrej strony albo idź szukać kogo innego i może coś też daj od siebie ?
Nie popełniać tych samych błędów. Robiąc to samo z różnymi kobietami, będziesz miał to samo.
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia
Nie wiem, może dlatego tak robię, że mam bardzo niską samoocenę, mimo, że jestem świadomy swoich zalet, ale kiedy wiem, że mam już kobietę, że ją zdobyłem to odpuszczam, i trudno mi jest się zakochać, a jak ona odpuści od razu idę po rozum do głowy, ale raz już się zdarzyło za późno... Myślałem, że uczę się na błędach, a tu to samo...
pipaście, panie!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
?