Witam
Poznałem dziewczynę koło roku temu nasze kontakty ograniczały się do imprez wśród znajomych. Jednak jakieś dwa miesiące temu trochę dłużej potańczyliśmy w klubie i się zaczęło. Najpierw zaczęła zagadywać na fb później smsy od rana do wieczora spotkania wśród znajomych. Rozmowy o wspólnym znajomym, który się jej podoba (Ja pomocny chcesz pogadam nawet numer Tel dam byłem obojętny), ale cały czas częsty kontakt wypisuje do mnie z klubów itd. Ja zaczynam sie nią juz interesować..
Pisze któregoś razu, że jest w klubie z kolegami i koleżanka.
(okazało sie, że była z byłym)
Na to ja to czemu się nie bawisz z kolegami tylko piszesz ze mną?
Ona na to czy jestem zazdrosny... Odpisałem że tak. Ona, że jak tak to idzie do domu.. i poszła. Więc zaprosiłem ja na kawę.. rozmawiamy jeszcze słodkie słówka ze się cieszę, ale muszę iść spać.. a ona wyskakuje że myślała ze to po koleżeńsku i czy spotkanie nadal aktualne. Ja ze nie i sobie jutro wszystko wyjaśnimy. Na drugi dzień podjechałem pogadaliśmy, ogólnie spokojna rozmowa nic od siebie nie chcemy koleżeńskie stosunki..
Znowu częsty kontakt sms fb spotkania wśród znajomych...
Znowu pisze z klubu przyjdź do mnie, bo jest tu za milo niema mi kto podokuczać..
Odpisałem nie będę na każde twoje zawołanie i nie przyjdę
3 godziny namawiania mnie i się pyta czy jak podjedzie to wyjdę
Ja że niema problemu... Przyjechała z kolega i koleżanka my sie z tylu droczymy się jakieś szczypanie itd..
W końcu zaciągam ja do siebie na kolana i zaczynamy się całować dłuższy czas, na pożegnanie to samo próbuje ją namówić ze wrócimy razem autobusem, ale się nie udaje.
Zaraz po tym rozmowa na fb ona ze jak byś mnie namówił to bym u Ciebie zasnęła bla bla 
Następny dzień chce się z nią spotkać ona, że nie, bo jest wczorajsza źle wygląda i nie chcę sie jej 
Dwie rozmowy na fb jakiś głupi żart i urwanie kontaktu..
W czwartek dzwonie raz żeby sie umówić na spotkanie nie odbiera ja cały tydzień na ciśnieniu.
W poniedziałek się do niej odzywam jeszcze raz, tłumaczy ze miała napisać ze przeprasza, ze ma niewyjaśnione sprawy, że nie jest gotowa na taki etap znajomości.
Później jeszcze kilka rozmów nadal przeprasza.. i z powrotem wracamy do starych kontaktów spotkań ze znajomymi..
Któregoś wieczoru zgaduje się, że ma ochotę coś zjeść ja proponuje, że podjadę. Podjechaliśmy do mc wziąłem coś na wynos i w ustronne miejsce gadki szmatki, ale nieudało sie do niej dojść opierała się itd. w końcu odwożę ją pod dom, i mówię czekaj byś się pożegnała i chcę ją całować.. a ona do mnie, co ty robisz myślałam, że sobie wszystko wyjaśniliśmy. I później dwie godziny z nią rozmowy o jej zachowaniu, ale na koniec nadal chcemy się ze sobą kolegować..
Później impreza u niej ze znajomymi, ona mnie ciągle zaczepia olewka z mojej strony, po wyjściu od niej telefon zajmij mnie rozmowa po obok się bzykają (k#rwa!) 3 godziny gadki próbuje nakierować na temat ona ze głodna jest podjedź zrób mi kanapke , Ja czy cos z tego będę miał.. a ona ze nic. To powiedziałem że nie jadę.
Ja już zaczynam olewać przestaje odpisywać na niektóre wiadomości bo zaczynam czuć się jak pizda..
Jestem w klubie zaczyna wypytywać jak jest i czy wpadnę na miasto, bo było by się miło spotkać, jeśli nie mam nic przeciwko. Pisze, że zobaczymy i dam znać kolo 23. Wypadło, że poszedłem do innego klubu i jej nie odpisywałem i nie odebrałem tel. To pisze esa do kumpla, z którym jestem gdzie jesteśmy...wtf? Odpisałem jej w końcu ze tu i tu a ona, że szkoda bo myślała ze się spotkamy i jest smutna…
Później znowu zacząłem ograniczać kontakt, ale przyszło że organizowałem Sylwka miały być 4 koleżanki i ja z kumplem, ale żem głupi.. to zaprosiłem ją żeby wpadła z wspólnymi znajomymi.. Cala noc tańczyłem z innymi z nią nawet razu (koleżanki mówiły ze się cały czas patrzyła na mnie jak się bawię)
Przyszła juz pora spania jej koleżanka wcześniej odleciała położyła sie u mnie w łóżku ja rozłożyłem sobie obok spanie i Ona chciała sie położyć z nią spać, ale jak sie kręciła złapałem ją i położyłem obok siebie znowu sie zaczęliśmy całować i zasnęliśmy ze sobą nie miąłem siły na nic innego za dużo % jedno co mi zaszło mocno w pamięć jak mi powiedziała nie zakochuj się..
W poranek pochodzę do niej pytam sie czy pamięta wczorajszy dzień.. ona że tak, całujemy się leżymy chwile ze sobą, ale widzę ze niema uśmiechu jak by cos ja gryzło (myślę sobie powtórka z rozrywki) Później nie odzywałem się do niej czekałem aż sama się odezwie. Po 2 dniach zagadała nie poruszałem w ogóle tego tematu spytałem tylko czy chce sie przejechać, bo odwożę koleżanki w pewno miejsce ona, że jasne. Odwiozłem koleżanki i ją, powiedziałem że idę do kumpli do klubu... Zaraz smsy jak w klubie itd. jak nie odpisuje pisze następne.. Ja już wkurwiony pisze, że niema do mnie szacunku i że jak jest inteligentna to zrozumie, o co chodzi. Tego samego dnia rozmowa na fb że ona ma niewyjaśnione sprawy, ze ja były ciągle nachodzi i ze może mi nawymyślać o niej historie, ze to do niczego dobrego nas nie zaprowadzi bo po ostatnim związku nie chce poznawać kogoś nowego i w nic nie wierzy…
Ja już mam tego powoli dość, tych gierek nie wiem co o tym myśleć, chciałem jej powiedzieć żeby zaprzestać kontaktów na miesiąc albo w ogóle. Zależy mi na niej chciałbym z nią być ale w obecnej relacji koleżeńskiej jeszcze tak zażyłej ch*j mnie strzeli.. 
Czekam na słowa krytyki, jakieś rady…
Zrób sobie dzień wolnego, a potem wracaj i się dalej staraj. To ta Jedyna!
Maxie - już Ci tłumaczę co, jak, i dlaczego.
Pierwsza sprawa której powinieneś się nauczyć by trzymać pokój w swym sercu, to rozróżnianie kiedy kobieta chce mieć Ciebie tylko obok siebie, a kiedy rzeczywiście chce z Tobą być.
Te dwie pozycje w relacjach z pannami na pierwszy rzut oka wydają się bliskie - na drugi i następny natomiast zaczynają już wychodzić zajebiste rozbieżności.
Panienka która chce mieć Ciebie wyłącznie obok siebie, nie przy sobie, to pinda która Ciebie zwodzi, która niby coś od Ciebie chce ale ostatecznie wychodzi na to, że jej się odwidziało lub o zgrozo pojawia z nieba spadająca, "nieprzewidziana" przez nikogo przeszkoda.
Taka osoba zaspokaja sobie Tobą tylko swoje potrzeby (adoracji, zapatrzenia, opieki i poczucia wartości chociażby). Twoje ją nie interesują.
Zwróć swą uwagę na to - że za każdym razem jak masz ją w dupie, to ona używa przeróżnych sposobów by zwrócić Twoją uwagę na siebie, nie ma znaczenia, czy będzie musiała wypisywać do Twojego kumpla czy w niedalekiej przyszłości zadzwonić i do Matki o trzeciej nad ranem z tekstem typu "Gdzie Ty gnoju parchaty jesteś i dlaczego nie opiekujesz się swą bliską, biedną, przyjaciółką w potrzebie! >:(".
Spójrz tutaj jak się dajesz urabiać:
Zaraz po tym rozmowa na fb, ona ze jak byś mnie namówił to bym u Ciebie zasnęła bla bla
Właśnie Ci dała dupy mentalnie - czyli nawet nie musiała ściągnąć majtek a Ty się ucieszyłeś jak głupi.
Zapomniałeś jednak - że ją namawiałeś. Bywa - obraz Cipy zasłania oczy niejednemu.
"Ja już zaczynam olewać przestaje odpisywać na niektóre wiadomości bo zaczynam czuć się jak pizda.."
Gdybyś bardziej słuchał swoich uczuć, to byś dużo wcześniej zauważył, że nie tylko chujowo tańczysz, ale i orkiestra fałszywie gra.
Przestaw się na chwile w myślach rolami z osobą, nad którą wzdycha Twe serce.
Ty masz kogoś na zawołanie, kogoś kto przegada z Tobą nawet 3 bite godziny przez telefon gdy się czujesz smutny.
Jak ci się nudzi na baletach to zawsze możesz po tą osobę zadzwonić i jest duże prawdopodobieństwo że przyleci z uśmiechem i Ciebie zabawi swym towarzystwem. Jak pies.
W dodatku temu komuś zupełnie nic nie musisz obiecywać bo i tak przy Twej nodze zostanie.
To nie tylko Ta Panna wybitnie Ciebie nie szanuje ale i Ty na to jej przyzwalasz, ustawia Ciebie niemalże jak szmatę z kąta w kąt używając do tego broni najcięższego kalibru - emocji.
Trochę gardy i swojej wartości wciąż jednak trzymasz. I tu jest plus. Zdecyduj czy chcesz się totalnie zeszmacić czy jednak połączysz się mentalnie ze swoimi jajami, podniesiesz brodę, otrzepiesz błoto z kolan i pójdziesz dalej.
Aha - i nie ma co z nią o tym rozmawiać, pogadaj natomiast sam ze sobą i po prostu sobie uświadom swoje położenie i kierunek ruchu w którym aktualnie podążasz.
Takie panny zazwyczaj się ani z dnia na dzień, ani z roku na rok nie zmieniają, więc na Twym miejscu oszczędziłbym sobie niefortunnych marzeń odnośnie wspólnej przyszłości i pierdolnął tematem bez zbędnego ględzenia, po męsku - czyli "BEZ ODBIORU".
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Mendoza dobrze prawi, olej laske, zanim zrobi Ci większą wodę z mózgu.