Nietypowa sytuacja, poznałem laske w listopadzie 2014, spotkalismy sie pare razy, pare razy byl tragiczny seks, ona zaczeła się w to maksymalnie wkrecac do tego stopnia, że przyjezdzala z innego miasta "z niespodzianka" ale glownie po to zeby sie ze mna zobacyzc. Nie widzialem sie z nią od grudnia i dałem do zrozumienia, że nie chce z nią być. Stan na dzień dzisiejszy wyglada tak że wypisuje do mnie raz na 3 tyg "co tam" ale dzisiaj mnie rozjebała.
Przychodzę do domu a tu paczka od kuriera z czerwona wstęga i prezent w postaci 3 ksiązek, czerwonych czekoladek i walentynkowych życzeń.
Krótkie pytanie - co powinienem z tym zrobić bo generalnie nie chce sie bawić w zasadę wzajemności zwłaszcza, że to dla mnie zamknięty temat. Podziękować / Odesłac ? Dodam, że podała zły adres i odebrał de facto ochroniarz paczkę więc zastanawiam sie czy w ogole o tym wspomniać ale nie wiem jak wybrnąć z tej sytuacji
Książki przeczytaj, czekoladki zjedz i podziękuj za życzenia. Chyba dałeś jej już do zrozumienia, że nic z tego nie będzie, co więcej mógłbyś zrobić? To nie twoja wina, że laska się tak wkręciła. No i tak jak mówisz, nie baw się w wysyłanie jej prezentów za to że ona ci coś dała, bo tylko dziewczynie dasz złudne nadzieje i namotasz w głowie.