Siemka, minelo juz jakies pare miesiecy odkad rzucila mnie panna po niecalych 2 latach zwiazku. Byla bardzo zajeta nauka przez co nie widzielismy sie przez jakis czas w ktorym ja proponowalem spotkania jednak nieskutecznie, po czym stwierdzila ze juz mnie nie kocha I cos sie wypalilo.
Po zerwaniu spotkalismy sie pare razy, ona sie kleila, pisala itp. I tak przestala pisac, poznala nowych znajomych, a ja zrobilem tak samo, wzialem sie za siebie I bylo w miare dobrze. Ostatnimi czasy bardzo mi jej brakowalo wiec pisalem co u niej itp, jednak ona nie byla zainteresowana rozmowa, ciagle probowalem z nia pogadac o byle czym ale chyba az za bardzo bo urwala kontakt I nie mamy jak sie juz skontaktowac.
No I boli mnie to ze przez tyle czasu bycia kims waznym, nagle nie chce mnie nawet znac . Ze ona ma nowych znajomych nowe mozliwosci ktore wykorzystuje, ja tez tak robie ale nie sprawia mi to radosci.
-Co zrobic zebym tak nie zamulal? Wszystko bylo ze mna okej az do nie dawna, nawet przy mojej pasji ciagle o tym mysle I teraz znow jest tak jak wczesniej I nie moge sie na niczym skupic. Mam mało wolnego czasu ale te mysli dzień w dzień wracają, że mogłem być bardziej stanowczy itp..
-Powrot nie ma sensu poniewaz i tak mam latke "pieska"I to nie bylo by to samo, mimo wszystko chcialbym tam jakis kontakt z nia utrzymywac.
-I czy przez bycie uleglym, dziewczyna widzi nas za miej atrakcyjnego? Chodzi mi czy gdy dziewczyna jest swiadoma tego ze on zawsze przybiegnie to nie za bardzo pragnie go w lozku? Nie chodzi mi o przytakiwanie I kazda zachcianke ale o zwykle wyciagniecie reki po klotni.
Chce wyciagnac jakies lekcje z tego zwiazku a I tak sobie zaszkodzilem tym pisaniem do niej mimo ze nie bylo wzmianek o powrocie.
Musze jeszcze wycierpiec swoje, czy podjąć inne kroki?
za bardzo sobie to wszystko wkręcasz..
Jeżeli masz pytania - pisz PW
Stary, laska Cię zostawiła, prawdopodobnie była z Tobą bo tak było jej łatwiej, znalazła nową paczkę znajomych, zapewne zaczęli się kręcić przy niej nowi kolesie. Trafiłeś do archiwum. I zamiast czuć wkurwienie i mieć ją w dupie, wypisujesz do niej jakieś wiadomości jak leszcz byle tylko utrzymać kontakt..
Swoją drogą jeśli jesteś tak zajęty jak mówisz i wziąłeś się za siebie to widocznie za słabo, albo tak Ci się tylko wydaje, skoro dalej 'cierpisz'...
Jeden jedyny oklepany aforyzm nasuwa mi się na myśl "Czym się strułeś tym się lecz". Chyba w nim jest zaklęte całe lekarstwo na Twoją dolegliwość.
Coś mi mówi, że Ty przez 2 miesiące miałeś nadzieje, że ona sama wróci skoro się lepiła itp. A okazało się, że dziewczyna wybrała inny kierunek. Zderzyłeś się z rzeczywistością, że ona naprawdę odeszła i nie zamierza wracać, więc Ci się humor pogorszył.
Masz 17 lat, więc pewnie masz wakacje, to szkoda je marnować na rozkminy. Związki raz są raz ich nie ma. Tym bardziej w młodym wieku jak ludzie nie wiedzą w sumie czego chcą. Rozumiem, że to jest słabe, że ktoś dla nas ważny nagle postanawia, że nas nie chce i ma gdzieś,że tęsknimy i nie rozumiemy dlaczego on zdecydował odejść. Ale to jest stały fragment gry w życie. Nie zamęczaj się tym, co zrobiłeś źle, bo to do niczego nie zaprowadzi. Wymyśl sobie coś co zawsze chciałeś zrobić, a nie było okazji, spróbuj czegoś nowego, to często daje dużo endofin jak już masz wrażenie, że nic Cię nie cieszy. No i daj sobie czas. Życia nie wykreujesz od nowa w dwa miesiące
Co tu dużo gadać, musi czas upłynąć ty odcierpieć, nie zakładaj już tematów bo było ich kilka, ludzie będą Ci tutaj radzić to samo, odetnij od niej pempowinę, nie licz na kontakt- sam go urwij, nie rób nic pod nią, na pokaz, nie przeglądaj jej profilu, nie wiem zdjęć, żyjesz dalej tym co u niej. Tak na spokojnie przemyśl sobie, że jak związałeś się w wieku 15/16 lat z laską to wierzyłeś w bajkę "aż po grób"? To jest życie, każdy na tej stronie przeżył rozstanie, też cierpiał, ale odżyliśmy, bo to nie tragedia tylko po prostu zmiana w życiu.
I jeszcze tak ode mnie, kiedyś spojrzysz na te posty i zaśmiejesz się w duchu- uwierz potwierdzone info
Co ja bym dał, żeby w wieku 17 lat tu trafić, pod oko tych ludzi tutaj, tej encyklopedii wiedzy o kobietach i życiu, zazdroszczę Ci a ty za rok w prywatnej wiadomości napiszesz mi, że to wszystko co pisali wyżej i pisałem ja to była prawda.
Nie byłoby tematu gdybym znał tego następstwa...
Wakacje marnujesz, powinieneś określić sobie jakiś cel (bo brak celu chociaż takiego krótkodystansowego to przejebane uczucie)i do czegoś dążyć a najlepiej zrób przy tym coś czego nie robiłeś wcześniej. Masz tak jak ja 17 lat cały świat przed nami. Ciesz się z tego, że skończyło się po 2 latach i znudziłeś jej się teraz kiedy nie macie żadnych zobowiązań.
A poza tym, tak szczerze, wszystko idealnie było? Zawsze było wspaniale? Odetnij się całkowicie, skup się na sobie i nie ulegaj jak będzie zawracać dupę czymś w stylu "popełniłam błąd"
Pozdro i pamiętaj żeby zyskać trzeba czasem coś stracić
Troche odetchnąłem od napisaniabtego postu, (jezioro, grill) I tego mi było trzeba. Uświadomiłem sobie dopiero teraz ile razy zjebałem (pieskowanie, ustępliwość) przez co sam przyczyniłem się do jek decyzji.A najgorsze jest to że wiedziałem że przez to trace atrakcyjność w jej oczach a mimo to nadal się w to pchałem, bo nie mogłem znieść faktu że tracimy tyle czasu na głupie fochy a możemy robić dużo różnych rzeczy.
Jestem jeszcze w trakcie godzenia się z tą sytuacją ale będzI dobrze bo to czuje.
Dzięki wszystkim za wsparcie I pomoc:)