W kilku ostatnich tematach pisałem na temat mój i mojej dziewczyny. Jak Guest napisał 'ona się od Ciebie powoli odsuwa' widząc, że odsuwa się coraz dalej, postanowiłem zakończyć tą relację. Oczy całkowicie otworzyło mi jej zachowanie. Odkąd wyjechała nie miała na nic czasu, mieliśmy się zobaczyć dopiero na święta wielkanocne, a następnie w majówkę. Okazało się, że ekipa ludzi których nie znam, których miałem pierwszy raz zobaczyć na oczy się zmniejszyła i zamiast spędzić majówkę w pensjonacie kilka osób postanowiło pojechać do Berlina, a jako, że jej przyjaciółka była w tym gronie ona też 'nie zrezygnuje z takiej wycieczki'. Kolejna sprawa to wesele mojego kuzyna, na które ją zaprosiłem już w październiku. Nawet nie wyobrażacie sobie jak się cieszyłem kiedy dostałem sms'a '8-17 sierpnia mam urlop', a po chwili, że jedzie z przyjaciółką i jej chłopakiem do Budapesztu. W momencie kiedy zapytałem się co z weselem, krótkie "zapomniałam, nie będziesz zły?" i jej chyba ulubiony tekst "ja Ci nic nie obiecałam" za każdym razem kiedy robiła coś co mnie raniło. Kiedy zapytałem się jej czy coś jeszcze do mnie czuje, odpowiedziała nie wiem, musimy dać sobie trochę czasu. Miałem dosyć braku szacunku do mojej osoby z jej strony zawsze byłem na końcu, kiedy zadzwoniłem do niej nim ona do mnie zadzwoniła zawsze słyszałem teksty "przecież wiesz, że zawsze do Ciebie dzwonie" ale najpierw musiała porozmawiać z mamą, babcią, bratem, siostrą, przyjaciółkami, posłuchać jak szczeka nowy pies jej rodziców a dopiero miała czas dla mnie. Po wczorajszej dość dziwnej rozmowie doszedłem do wniosku, że to nie ma sensu. Nie wiem czy powinienem to mówić ale jak już padło to z moich ust nie wyprę się tego: "tak narzekałaś na twojego byłego, taka pokrzywdzona byłaś przez niego, a jak ty zachowujesz się względem mnie?". Kiedy powiedziałem, że chyba powinniśmy to zakończyć, powiedziała, decyzja już zapadła, nie mam czasu cześć. Czy naprawdę przestałem dla niej cokolwiek znaczyć? Czy ona myśli, że blefuje z tym, że chce to zakończyć? Nie mam pojecia ale nie mam sobie nic do zarzucenia bo wiem, że nie mogłem, poprostu nie byłem wstanie zrobić nic więcej dla tej relacji, a to ona się poddała, chcąc zachować twarz i w sumie większość dobrych wspomnień postanowiłem to zakończyć teraz nie czekać, do świąt, żeby rozjebać sobie i jej czas w którym ludzie powinni być weseli, a nie się dołować. Nie wiem czy postąpiłem słusznie, nie wiem gdzie popełniłem błąd, że odsunęła się ode mnie? Teraz wiem, że zreanimowanie trupa nie miało sensu i więcej tego nie zrobię.
Przepraszam wszystkich, którzy mi radzili, żebym się wyjebał na całą sytuację i żebym sobie odpuścił, a ja i tak zrobiłem swoje.
Nie pisze tego tematu dlatego, żeby się wyżalić. Przyznam, że cały czas byłem z nią szczery, zachowywałem się w porządku. Chciałbym wiedzieć tylko co poszło nie tak, żeby nie popełnić więcej tego samego błędu. Czy to złe, że chciałem z nią spędzać czas?
Dobrze zrobiłeś ze zakończyłeś ta znajomość. Dziewczyna nie wnosila nic od siebie a Ty za bardzo za nią latales i prosiłeś o spotkanie itp. Nie warto tracić na nią czasu zajmij się rzeczami które są dla Ciebie na prawdę ważne. Staraj się o niej nie myśleć i zerwij całkowicie kontakt. Zero smsów, zero telefonów. Niech wie ze masz wyjebane.
"Pierwsza minuta może być ostatnią dlatego ceń jak ostatnią."
Dziewczyna ma cię tak głęboko w dupie że mógłbyś jej jelito cienkie diagnozować.
Skończyłeś i tego się trzymaj, łatwo nie będzie ale będzie warto
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Nawet gdybyś sobie dawał fiuta pokróic to i tak w życiu nad wszystkim nie zapanujesz. Nie masz sobie nic do zarzucenia? Wiec zamknąłes ten temat, kropka. Powód ? Powiedzmy, że "różnica charakterów".
Koncert miał dziwnie nieskładne brzmienie:
wpierw grały zmysły, potem sumienie.
Różne etapy życia bardziej. Nie ma w sumie co rozkminiać.
'Nie patrz na nikogo, znajomych, a nawet rodzinę. To Twoje życie. Żyj tak aby Tobie było dobrze'
Odpowiedzi bez zachowania kolejności zadawania pytań brzmią następująco:
1. Tak przestałeś dla niej cokolwiek znaczyć co więcej ma cię w dupie i to jesieni średniowiecza.
2. Nie myśli czy blefujesz, że to chcesz skończyć ona nic o tym nie myśli bo ma to tam gdzie pisałem w pkt 1.
3. Postąpiłeś jak najbardziej słusznie nic by z tego nie było.
4. Gdzie popełniłeś błąd ? czytając posta - odnośnie samej relacji dla mnie nigdzie, walczyłeś o coś na czym ci zależało ale tylko tobie bo już nie jej. Błąd popełniłeś zadając się z niewłaściwą osobą. Kiedyś trafisz na odpowiednią i będziesz mądrzejszy.
5. Nie to nie złe, że chciałeś z nią spędzać czas ale ona nie podzielała tej pasji.
6. jak ona zachowywała się Ciebie jak sama narzekała, że była kiedyś pokrzywdzona ? Laska widać ma już taki charakter nie potrafi uszanować szczerości i tego, że ktoś do niej jest w porządku. Zamknij ten rozdział baba nie ma do ciebie za grosz szacunku, idź dalej w końcu znajdziesz to czego szukasz. Będzie cie pewnie jeszcze zaczepiać po zerwaniu kontaktu - olej to miej szacunek sam do siebie. Jak tu napisał kiedyś bardzo mądry człowiek - resztki honoru fajna rzecz.
nie rozkminiasz, nie żalisz sie a zakładasz kolejny temat ... konto od 2009r. wymagamy już troche więcej
they hate us cause they ain't us
to, że miałem konto nie znaczy, że aktywnie z niego korzystałem- niestety.
Dodam jeszcze, że zakładanie tematu jest dla mnie czymś co przynosi ulgę. Po coś forum chyba jest, a jak to dla kogoś problem to niech nie czyta.
'Nie patrz na nikogo, znajomych, a nawet rodzinę. To Twoje życie. Żyj tak aby Tobie było dobrze'
To,że nie uczestniczyłeś aktywnie nie znaczy, że mogłeś zapomnieć o podstawach, bo na pewno je od początku czytałeś i wpajałeś... One przez ten czas powinny dojrzeć do takiego stanu o jaki chodzi Urlichowi...Widzę to w ten sposób, że wiedziałeś o nich, ale nie robiłeś z nimi nic więcej
"Chciałbym wiedzieć tylko co poszło nie tak, żeby nie popełnić więcej tego samego błędu. Czy to złe, że chciałem z nią spędzać czas?"
Byłeś miękki i potrzebowałeś od niej więcej emocji aniżeli ona była w stanie Ci dać. Potrzebowałeś od niej więcej ciepła i uwagi aniżeli ona od Ciebie. Uwiesiłeś się jej na szyi. Twoje samopoczucie zależało od tego czy niunia miała lepszy czy gorszy dzień czy nudziło jej się bardziej czy mniej. Kobiety gardzą mężczyznami, których łatwo sobie owinęły wokół palca bowiem wiedzą (całkiem słusznie), że w życiu nie będą mogły znaleźć w nich oparcia, gdy będą miały gorszy dzień bo ów mężczyzna zamiast silnego ramienia to zaleje ją łzami rozpaczy. No tak to niestety z twoich tematów wynikało. Kobiety nie lubią miłych, dobrze ułożonych harcerzy - taki może być ich syn, ale nie przyszły mąż. One wiedzą, że wstyd się przed kimś takim otworzyć bo on tego nie zniesie. No, a do tego dochodził dystans jaki was dzielił. Poza tym to nie był związek. Ty sam sobie wmawiasz bajki, a później w nie wierzysz. Ty nie miałeś z tą dziewczyną związku. Byliście kolegami i tyle.
Ty nie możesz się prosić kobiety o to żeby spędzała z tobą czas bo to ona sama musi tego chcieć. Tak samo z uczuciami - o takie rzeczy jak "czy nadal mnie kochanie kochasz" się nie pyta bo to jest słabe i one gardzą takim zachowaniem. W nich to budzi odrazę, gdy mężczyzna niczym kundel błagalnym wzrokiem obserwuje swoją Panią w oczekiwaniu iż ta łaskawie go przytuli czy pójdzie z nim na spacer. Nie to nie i chuj - idziesz w swoją stronę. Gdy idziesz w swoją stronę to ona sama za tobą pobiegnie (ale oczywiście ta droga też musi mieć jakiś sens i sam musisz nią kroczyć zdecydowanie).
Wyrzuć do kosza bajki o kobietach-aniołach co to oczekują od mężczyzny romantycznego wieczoru czy śpiewów o północy pod balkonem bo to się zawsze będzie dla Ciebie źle kończyć.
bingo
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Skoro to nie był związek to na chuj, przedstawiła mnie swojej matce, babce, rodzeństwu i ojcu, na chuj się pytam?
Chciała poznać moją rodzinę, sama chciała, spędzać ze mną jak najwięcej swojego czasu. Na chuj dzwoniła do mnie przez pół roku i zasypiała rozmawiając przez telefon albo wtulona we mnie? To ona o mnie zabiegała i to ona powiedziała, że zawsze chciała mieć takiego faceta jak ja(jak jeszcze raz usłyszę to zdanie to chyba wybuchnę śmiechem), nie będę się usprawiedliwiał ale wszystkiego dawaliśmy po równo dopóki nie wyjechała, owszem miała obiekcje co do tego, że przez chwilę nie miałem pracy ale tą ogarnąłem i temat się zamknął i to nie jest tak, że ja jestem jakiś nie poradny bo mam więcej obowiązków niż ona wiedziała ale najzwyczajniej jej nie wciągałem swoje problemy. Nie raz potrzebowała pomocy/oparcia i takie ode mnie dostawała. Powtórzę jeszcze raz, że dopóki nie wyjechała wszystko było jak najbardziej w porządku. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Ale na Boga nie róbcie tutaj ze mnie jakiegoś nie rozgarniętego nieudacznika, każdy popełnia błędy ja mam 22 lata ona miała 26lat, jesteśmy na różnych etapach życia i niestety nie będę póki co takim gościem jak jej brat który dał prace swojej kobiecie, siostrze i pewnie zatrudni resztę rodzeństwa. To głupie ale ja mając prawie 22 lata jestem jedynym facetem w domu i to ode mnie zależy czy zabiorę rodzinę gdzieś na weekend, czy zadbam o to żeby w domu było Ciepło, owszem Matka za większość płaci, ale cała praca fizyczna spoczywa na mnie i sobie z tym radzę, nawet to czy kiedy zdechnie mój pies zależy ode mnie bo w końcu to ja jestem facetem i to ja mam zadecydować czy on się już męczy ze swoim żywotem czy jeszcze nie. Rozmawiałem na mój temat z moimi dobrymi koleżankami, one uważają mnie za dobrego gościa i wcale nie mówią, że jestem jakimś gościem który ma dwie lewe ręce, zawsze mi służą dobrą radą one stwierdziły, że ONA po prostu jest materialistką, z momentem wyjazdu przestała po prostu od siebie dawać, a jak zobaczyła, że ja nic nie zmieniłem to zaczęła więcej brać. "Nie to nie i chuj - idziesz w swoją stronę" i tak też zrobiłem, mam za dużo obowiązków, żeby żyć wspomnieniami i tym co było między mną, a nią. Zmiękłem kiedy zaczęła się oddalać ona i perspektywy bycia razem, starałem się ratować taki już mam charakter, że walczę i staram się żeby było dobrze, dzięki temu teraz wiem, że zrobiłem co było w mojej mocy i nie mam pretensji do samego siebie, do niej też nie, polegliśmy nie my pierwszy i nie ostatni raz pewnie.
'Nie patrz na nikogo, znajomych, a nawet rodzinę. To Twoje życie. Żyj tak aby Tobie było dobrze'
Jedno pytanie - skoro ona była taką złą kobietą, a ty dobrym facetem to po co zaprzątałeś sobie nią głowę ? Coś tutaj w tej układance nie pasuje.
Po co te żale ? Czy Ty myślisz, że stała Ci się jakaś wyjątkowa krzywda ? To co Ty miałeś to jest MEGA-KOSMICZNY softcore (bez dzieci, bez podziału majątku, bez spędzonego życia z daną osobą, bez rozpraw sądowych, alimentów i reszty tego gówna). To była zwykła znajomość z odrobiną emocji. Więc przyjmij to na klatę i nie rób z siebie mimozy.
Nie stała mi się żadna krzywda, gorsze rzeczy mnie w życiu spotkały i nic siebie nie robię tylko inaczej interpretujemy 'związek', jedno to kolegować, inne to pierdolić się na hektary. Dla mnie to było coś ważnego po prostu.
'Nie patrz na nikogo, znajomych, a nawet rodzinę. To Twoje życie. Żyj tak aby Tobie było dobrze'
Ee tam to, że poznała cię z rodziną nic nie znaczy - ja moich kumpli i koleżanki też przedstawiam rodzinie bo np. chce ich zaprosić do siebie do domu rodzinnego.
Ale może gdy była bliżej ciebie zależało jej chociaż trochę, a gdy wyjechała - odzwyczaiła się bo cię rzadko widzi (i to nie było "to") i woli podróżować, rozwijać się i poznawać nowe osoby (możliwe, że kogoś tam poznała).
Materialistką? przecież ona niczego od ciebie nie chciała, ani częstych rozmów, ani seksu ani nawet kolacji weselnej. Nie zerwała bo po co miała się wdawać w jakieś gadki skoro i tak było jakby związku żadnego nie było.
Nie istotne w sumie sprawa się zamknęła nie będę się zagłębiać i wpierdalać w to.
'Nie patrz na nikogo, znajomych, a nawet rodzinę. To Twoje życie. Żyj tak aby Tobie było dobrze'
trzymaj sie z daleka od takich toksyn
Żyj tak byś miał co wspominać!.