Eloszka!
Mam na imię Łukasz i mam 17 lat. Moje doświadczenie w relacjach damsko-męskich nie stoi na dość zaawansowanym poziomie, dlatego znalazłem się tutaj
Mianowicie bardzo spodobała mi się jedna z koleżanek ze szkoły. Jest w moim wieku, dobrze się dogadujemy, dużo ze sobą rozmawiamy, znamy się od czasów gimnazjum, ale dopiero teraz lepiej się poznaliśmy - coś w stylu "przyjaciele", tyle, że ja nie chcę zostać jej przyjacielem, interesuje mnie coś więcej. Największą przeszkodą jest jej chłopak. Znam go osobiście już pare lat, ale nie kolegujemy się. Piłkarzyk, mało inteligenty, nie zbyt wyględny. Dużo mi o nim opowiadała, ale kiedy powiedziałem, że nie interesuje mnie on tylko ona to nie wspomina o nim prawie wcale. Chodzą ze sobą 2 lata. Jest rok starszy, nie chodzi do naszej szkoły. Dziewczyna może nie jest jakąś top modelką czy też sex-bombą, ale jest na prawdę porządna, fajna, inna niż reszta i zależy mi na niej.. nie wiem co ją przy nim trzyma.. Może to chamskie, ale nie wróże im dobrej przyszłości. Jak już wspomniałem spędzamy dośc dużo czasu, nie tylko w szkole, ale tez weekendami. Byłem pare razy u niej w domu, dużo mi o sobie opowiada, może gadać godzinami, chodziliśmy na basen i coś zjeść, mamy ze sobą dobry kontakt, fizyczny też, ale nie chodzi mi tu o sex
Myślę, że już wystarczająco przedstawiłem sytuację i pytam Was fachowców: Jak przekonać ją do siebie? Co zrobić żeby od niego odeszła? Jakim być? Jak się zachowywać?
Pozdrawiam 
Ale ale... Nie napisałeś totalnie nic o sobie
Skoro jej facet naprawdę jest taki kiepski, to starczy, że będziesz od niego lepszy
Ale lepszy nie znaczy że masz być dla niej milszy! (patrz dział "Podstawy" na stronie)
masz być:
-ciekawszy
-silniejszy
-inteligentniejszy
-i mieć lepszy social (opinię u ludzi z waszego otoczenia)
Potem tylko poczekaj, aż ona zacznie się zachwycać jaki to jesteś i zwyczajnie ją pocałuj
... wejdziesz wtedy dopiero w serial: "Odbijanie zajętej laski" sezon 1
sialalalala! mmmmmiłość!
sialalalala! roomantyzm!
sialalalala! ruuuchanie!
sialalalala! penetracja odbytu! -u-u-u!
penetracja odbytu! -u-u-u!
Witaj.
Skieruj do siebie pytanie, czy warto wbijać z butami w czyjeś życie i podrywać pannę, która:
"Dziewczyna może nie jest jakąś top modelką czy też sex-bombą, ale jest na prawdę porządna, fajna, inna niż reszta i zależy mi na niej.. nie wiem co ją przy nim trzyma.."
Samo określenie, że Ci na niej zależy może wprowadzić Cię na niewłaściwe tory. Zależy Ci na niej, ale tylko się kumplujecie. Czy ona dała CI jakieś sygnały, żebyś mógł liczyć na coś więcej? Nie wydaje mi się. Chyba się w niej zauroczyłeś, ale uczucia trzeba trzymać na wodzy, jeśli nie jesteś niczego pewien.
Parę dobrych lat temu miałem 3 przypadki, kiedy to też myślałem, że moje koleżanki/"przyjaciółki" są ach, och, najlepsze na świecie, najfajniejsze i że chciałbym czegoś więcej. To były pojedyncze przypadku w różnych odstępach czasu. Też się zauroczyłem. W jednej się nawet "zakochałem". I to były błędy. Choć z perspektywy czasu patrzę na to jak na dobre doświadczenia.
Wychodzę od dawna z założenia, że jeśli nie masz podstawy do tego, aby zaufać kobiecie i móc jej podarować swojej uczucie - trzymasz dystans. Natomiast, kiedy już wiesz, że zaczynacie tworzyć związek, mijają kolejne dni wspólnie spędzone, to cały mechanizm zaczyna się nakręcać. Wtedy śmiało można poluzować pewne rzeczy i najzwyczajniej w świecie "wejść w to dalej".
Jednak w Twoim przypadku nie wygląda to dobrze - ona ma chłopaka, Ciebie traktuje jako kolegę. Możecie razem gdzieś chodzić, spędzać czas, ale jeśli ona miałaby Cię traktować jako potencjalnego partnera, to musiałbyś uderzyć znacznie wcześniej. I konkretniej. Pokazać, że jesteś dobrym kąskiem do wzięcia. Dawać i zabierać.
Jedna ważna sprawa - nie wie czy warto się w to angażować. Widzę, że jesteś już nieźle nakręcony na tę dziewczynę. To niedobrze.
Jest tyle pięknych dziewczyn wokół, również wolnych, bo w Twoim wieku to laski latają jak opętane i właśnie wtedy przeżywają swoje pierwsze konkretne związki.
Pozdrawiam
...Sukces życiowy przypada tym, którzy wytwarzają w sobie świadomość sukcesu...
http://www.facebook.com/pages/Mo... Zapraszam!
Kolejny co na zajęte dziewczyny idzie, kurwa jest tyle wolnych panien a tobie pod pasowała akurat twoja przyjaciółka i to w dodatku zajęta, pol biedy jeszcze jak wolna. Nakręciłeś się na nią to już widać ale wróć na ziemie nic z tego nie będzie, jej rozjebiesz związek a ty 6 miechów po chodzisz z nią i tyle tego będzie.
Graffiti sztuka ulicy
Siemaneczko!
Chuj mnie strzeli!
Tylko na świecie są zajęte kobiety??
Druga kwestia:
Jesteś początkujący, ona jest Twoją koleżanką -----> szansę masz równe 0% ! Są tak mega zaawansowani ludzie na stronie którym się nie udało wyjść z szufladki przyjaciela, a liczysz że znajdziesz tu złoty środek na wykonanie tego + pozbycie się chłopaka ?!
Ci nowi na forum myślą że jak tylko wpadną na tę stronę to będą wielkimi PUA, a tu niestety niespodziewanka!
Zajmij się jakąś wolną dziewczyną, bo jak nawet jakimś cudem Ci się uda to przy każdym kryzisiku będziesz porównywany do jej byłego.
Trzymaj się!
PS.Miałem identyko myślenie więc spoko
Dzięki za rady chłopaki
Mimo to wszystko nadal będę się starał o jej względy. Dziś zaproponowała mi spotkanie w weekend i chciałbym, żeby to było coś co zapamięta na dłużej i będzie miło wspominać 

Byłbym wdzięczny za jakieś ciekawe propozycje od Was, pomożecie ?
tak!
Jakaś akcja na spontanie+próba KC, bo jak jej nie zaznaczysz że chcesz czegoś więcej to sam strzelisz sobie w kolano...
Trzymaj się!
KC będzie priorytetem, tylko muszę złapać odpowiedni moment żeby nie skiepścić sprawy..
Stary, nawet jak nie wyjdzie, a Ty jesteś z nią na takich kontaktach że prawie rama przyjaciela to będziesz na +!! bo zobaczy ze nie wchodzi w grę przyjaźń!!!
Motto strony!? znasz? 'miej jaja na to by robić i mówić to na co masz ochotę'
i to będzie dla nie szok! w pysk nie dostaniesz, a nawet ona przejmie od Ciebie ten stan podniecenia. na ten temat można pisać długo, ale wiadomo o co chodzi. Działaj!!
jak się tym będziesz kierował to będziesz odnosił sukcesy. Jak myślisz jak podejdziesz do niej i powiesz że mega seksownie wygląda w czymś tam, albo że strasznie Cię podnieca dajmy na to jak szepce to wyjdziesz na debila? NIE!! nikt jej tak jeszcze nie powiedział na bank prosto z mostu, chyba że miała kontakt z jakimś z nas
"Jak już wspomniałem spędzamy dośc dużo czasu, nie tylko w szkole, ale tez weekendami. Byłem pare razy u niej w domu, dużo mi o sobie opowiada, może gadać godzinami, chodziliśmy na basen i coś zjeść, mamy ze sobą dobry kontakt, fizyczny też, ale nie chodzi mi tu o sex"
Szczerze? Moim zdaniem jesteś już dawno w mocnej ramie przyjaciela i będziesz nadal siedział w tej szufladzie. Tylko że Wy nie jesteście nawet przyjaciółmi, bo Tobie rola ta nie odpowiada, więc powinieneś zmienić nastawienie - wóz albo przewóz, każda z tych opcji będzie lepsza od dotychczasowego układu. Nie ma co popadać w ośli zachwyt, tracić czas oraz energię na pannę, która najprawdopodobniej nie traktuje Cię jako kandydata na chłopaka, a co najwyżej - powiedzmy sobie szczerze - koleżankę z penisem, z którą miło spędza się (wolny od faceta) czas, a która jest też bezpieczna, bo przecież relacja 'przyjaciele' jest tak oczywista, że nie masz powodów by myśleć inaczej ('przecież nic ci nie obiecywałam?' - ciekawe czy ten tekst padnie
)
Spędzacie czas na rozmowach toczonych godzinami - no to wyobraź sobie, że jej facet też z nią rozmawia, ale poza tym ją bzyka i dostarcza emocji, które z Twoją osobą w ogóle jej się nie kojarzą. Te wielogodzinne rozmowy, wizyty w domu, chodzenie coś zjeść, czy na basen, moim zdaniem paradoksalnie pogarszają Twoją sytuację, bo sam nieświadomie 'się ramujesz' jako wypełniacz wolnego czasu. Sam wspomniałeś, że dużo opowiadała o swoim facecie. No to zastanów się - która kobieta, gdyby była zainteresowana Tobą jako potencjalnym nowym facetem, opowiadałaby o dotychczasowym? O swoich związkach opowiada się koleżankom, a Ty jesteś jedną z nich. Rozmowy, obiady, baseny nic nie znaczą. Podobnie słowa - będąc w ramie możesz wielokrotnie słyszeć jaki to jesteś inny - lepszy - od jej chłopaka etc. Puszczaj to mimo uszu - liczą się czyny, a nie jałowe gadki.
Moja rada - jak najwięcej dotyku i gdy tylko nadarzy się okazja dąż do KC. Nie słuchaj ewentualnych wymówek, że jesteście przecież tylko przyjaciółmi (to już ustaliliśmy, że nie jesteście), że ma chłopaka etc. Naprawdę szkoda czasu, bo żyjąc złudzeniami możesz zacząć nakręcać się coraz bardziej i będzie Ci coraz ciężej. Dlatego nie bój się postawić wszystkiego na jedną kartę - albo odniesiesz sukces, albo ona brutalnie wyleczy Cię ze złudzeń, tak naprawdę możesz tylko wygrać. Sam byłem kiedyś w takim dziwnym układzie i o tym jak beznadziejny jest to stan najlepiej świadczy pewna oś czasu moich działań - przez 2 miesiące w miarę regularnych spotkań, nie doszło do absolutnie niczego, wszelkie zakusy były tłamszone w zarodku (choć oczywiście każde spotkanie było, jak sama twierdziła, bardzo miłe). A potem pojawił się drugi i zdziałał przez 2 tygodnie więcej, niż super-przyjaciółka-z-kutasem przez 4 razy tyle czasu. Powiedz 'sprawdzam' i poznaj wynik rozdania.
* "Intuicja to wołanie rozumu"
* "Nie zgadzaj się na kompromisy, z którymi źle ci się żyje"
* "Człowiek niepotrafiący zadbać o własne granice jest jak ogród bez ogrodzenia, z którego każdy może korzystać, kiedy tylko mu się podoba."
Podpisuje się obiema łapkami
masz u mnie + 
Dzięki panowie! Na prawdę Wasze wypowiedzi mnie zmotywowały
Najgorsze jest to, że w przeszłości miałem z nią nie jedną wymarzoną okazję do KC, ale coś mi na to nie pozwalało... Myślę, że teraz się to zmieni, w końcu żyję się raz. W razie niepowodzenia nie będę rozpaczał 
PS: On jej nie bzyka, wiem to na 100%
Jeszcze Was trochę pozadręczam, zrobię to tu, bo nie chce mi się zakładać nowego tematu i od nowa wszystkiego opisywać.. ;)Chciałbym się poradzić, gdzie mógłbym się z nią wybrać. Cenię sobie prywatność i najbardziej by mi odpowiadał jej dom, bo tam czuję się najbardziej komfortowo, ale trochę głupio proponować spotkanie u niej nie sądzicie? Czekam na ciekawe propozycje i interesujące scenariusze

Z góry dziękuję i tak dużo już mi pomogliście
Ja często się pytam dziewczyny kiedy zaprosi mnie do siebie na film.
A jak tam się zachowywać to już mam nadzieję że wiesz.
Scenariusza Ci układał nie będę bo lepsze akcje wychodzą na spontanie.
zabierz ją tam , gdzie możesz sprobować kc albo dotyk - park, jej dom ,twoj dom
ale z drugiej strony
kuuurwa.. wiem,ze to glupie, pisales,że nie bedziesz rozpaczał... probowalem kiedyś wlasnie w ten sposob cos zdziałać i uwierz to komplikuje troche zycie, to bedzie innego typu niewypał.. wyobraz sobie laske ,ktora ledwo znasz nie zalezy Ci na niej..
olała Cie, trudno, brak wyrzutow sumienia brak zaangazowania. nawet jakby byla ze szkoly, czesc- czesc. i idziesz dalej..
ona jest twoją przyjaciółką, ja wiem,ze sie wkurwiasz. ze tylko jest przyjaciółką
zanim zaczniesz działać, powiedz jej ,ze poznales kogoś. najlepiej w ogole kogos poznaj, zobacz jak ona na to zareaguje..
jej reakcja bedzie prawdopodbnie--- ,, Oo fajnie''
nie wiem kolego czy to jest dobyr pomysl, ryzykujesz duzo:(. mozliwe,ze nawet nie bedziesz z nia gadał, ona o tym powie chlopakowi, na 100% jezeli nie wypali.
mozesz dostac wpierdol za to , ten gosc moze wygadac wszystkim,ze sie przystawiasz do cudzych panienek, moze Ci narobic gnoju.
ale to juz Twoja decyzja
Już jest za późno na zmianę planów idę dziś na całość. Wszystko albo nic. Muszę się w końcu przełamać, póki nie jest za późno
Życzcie powodzenia 
Powodzenia! Każda informacja zwrotna będzie lepsza, niż tkwienie w ciągłej niepewności, tracenie czasu i energii nadaremno. W najgorszym razie czeka Cię po prostu zmiana kursu i udanie się do innego portu
* "Intuicja to wołanie rozumu"
* "Nie zgadzaj się na kompromisy, z którymi źle ci się żyje"
* "Człowiek niepotrafiący zadbać o własne granice jest jak ogród bez ogrodzenia, z którego każdy może korzystać, kiedy tylko mu się podoba."
Chyba znowu wszystko zjebalem.. Siedzialem u niej ponad 3h, od poczatku widzialem, ze jest jakas inna, taka niedostepna, posadzila mnie z dala od siebie, ale szybko atmosfera sie rozluznila, usiadlem przy niej, rozmowa sie kleila, duzo smiechu, bylo sporo kina zarowno z mojej jak i jej inicjatywy, ale za nic nie moglem sie przelamac do KC, cos mnie blokowalo, pojawia sie jakas bariera, z ktora nie mialem nigdy klopotow w innych przypadkach.. Potem bawilismy sie w mma na jej lozku, ona trenuje amatorsko jujitsu, wiec mialem w miare godnego przecwnika oczywiscie wszystko w zartach, duzo smiechu i mialem czesty kontakt z cyckami itp
Dalem sie pare razy przydusic i w nagrode zaproponowalem jej masaz a ona, z tekstem, ze nie wypada, a ja ze to tylko masaz, a ona na swoim i wtedy zorientowalem sie, ze juz po wszystkim...
Musze dac sobie troche czasu i od niej odpoczac i ewentualnie sprobowac ponownie z wiekszym przekonaniem. Pisze dopiero teraz, bo mi bylo wstyd, ze gowno z tego wyszlo
Chyba znowu wszystko zjebalem.. Siedzialem u niej ponad 3h, od poczatku widzialem, ze jest jakas inna, taka niedostepna, posadzila mnie z dala od siebie, ale szybko atmosfera sie rozluznila, usiadlem przy niej, rozmowa sie kleila, duzo smiechu, bylo sporo kina zarowno z mojej jak i jej inicjatywy, ale za nic nie moglem sie przelamac do KC, cos mnie blokowalo, pojawia sie jakas bariera, z ktora nie mialem nigdy klopotow w innych przypadkach.. Potem bawilismy sie w mma na jej lozku, ona trenuje amatorsko jujitsu, wiec mialem w miare godnego przecwnika oczywiscie wszystko w zartach, duzo smiechu i mialem czesty kontakt z cyckami itp
Dalem sie pare razy przydusic i w nagrode zaproponowalem jej masaz a ona, z tekstem, ze nie wypada, a ja ze to tylko masaz, a ona na swoim i wtedy zorientowalem sie, ze juz po wszystkim...
Musze dac sobie troche czasu i od niej odpoczac i ewentualnie sprobowac ponownie z wiekszym przekonaniem. Pisze dopiero teraz, bo mi bylo wstyd, ze gowno z tego wyszlo
EDIT: Sorry, ze wyslalem dwa razy to samo, ale pisalem to na tel i sie wyslalo podwojnie.
Sam się 'ramujesz' na przyjaciela. Barierę masz w głowie. Pewnie plączą Ci się myśli, że przecież jesteście przyjaciółmi, przyjemnie spędzacie razem czas, a wyłożenie kart na stół może wszystko to zepsuć - a przy okazji możesz ponieść porażkę na całej linii i zostać pozbawiony złudzeń. W dodatku poniekąd się przyznasz, że cały czas ją 'oszukujesz' i żaden z Ciebie przyjaciel (no i taka jest prawda - zrozum, że nie jesteś jej kumplem, bo nie chcesz nim być). Też tak miałem. Co gorsze życie tymi złudzeniami zaczęło mi nawet odpowiadać. Wówczas nigdy nie było dla mnie dobrego momentu na KC. Problem był taki, że ja zabierałem się jak pies do jeża, a inny gość w tym czasie już obracał mi 'koleżankę'. W końcu się przełamałem i... zostałem brutalnie sprowadzony na ziemię. I bardzo dobrze się stało. Gdy ty oczekujesz czegoś więcej, a druga osoba wręcz przeciwnie (choć jestem pewien, że zdecydowana większość kobiet domyśla się, że z twojej strony może być coś na rzeczy) to z relacji takiej czerpie przede wszystkim ona, a ty wegetujesz czekając Bóg wie na co. Mam wrażenie, że gówno wyszło i gówno wyjdzie. Koleżanka z kutasem to najgorsza rola jaką można grać - ja bym na Twoim miejscu albo TWARDO DĄŻYŁ DO KC albo dał sobie spokój dla własnego psychicznego zdrowia. Nie wkurza Cię myśl, że dla jej faceta KC z nią to chleb powszedni, gdy dla Ciebie jest to niczym przeprawa Hannibala przez Alpy?
* "Intuicja to wołanie rozumu"
* "Nie zgadzaj się na kompromisy, z którymi źle ci się żyje"
* "Człowiek niepotrafiący zadbać o własne granice jest jak ogród bez ogrodzenia, z którego każdy może korzystać, kiedy tylko mu się podoba."
Wybieram drugą opcję, bo to szkoda zdrowia i nerwów. Przez ten tydzień wgl nie odzywałem się do niej, ona pisze i zaczepia w szkole, ale ja to neguje. To nie jest dziewczyna dla mnie. Czekam tylko aż dotrze do niej z kim tak na prawdę jest w związku
Dzięki chłopaki za wszystkie rady w tym temacie, naprawdę sporo się nauczyłem, szkoda tylko, że nie skorzystałem z tej wiedzy w praktyce, ale chociaż wiem na czym stoję.
Pozdrawiam
Obyś podjął dobrą decyzję. Moim zdaniem dopiero wyraźne 'NIE' ze strony panny chłodzi na dobre umysł w takich sytuacjach. Choć jeśli jesteś psychicznie mocniejszy to gratuluję - u mnie dopiero wyraźna niechęć do KC (a nawet złapania za rękę) otworzyła mi oczy (choć historia miała swój dalszy ciąg).
* "Intuicja to wołanie rozumu"
* "Nie zgadzaj się na kompromisy, z którymi źle ci się żyje"
* "Człowiek niepotrafiący zadbać o własne granice jest jak ogród bez ogrodzenia, z którego każdy może korzystać, kiedy tylko mu się podoba."
Znowu do Was wracam z prośbą o radę
Pozwolę sobie wciąż pisać w tym temacie, bo dość jasno przedstawia całą sytuację.
Wiem, że miałem już sobie dać z tym spokój i odpuścić, ale mam już całkiem inne podejście do sprawy i pozwolę sobie na nieco inną taktykę
W czwartek idę na urodziny do kumpeli. Domówka, ok 20 osób dość dobrze mi znanych, a między innymi panna, której dotyczy ten temat wraz ze swoim fagasem. Myślę, że to bardzo dobra okazja, żeby się dobrze zaprezentować na jego tle. W towarzystwie on jest nikim, a ja cieszę się dobrą opinią wśród osób zaproszonych i uchodzę za naprawdę ciekawego kolesia, który potrafi odnaleźć się na tego typu imprezach.
I tu pytanie jak się zachowywać? Jak to wykorzystać? Czy po prostu nie zwracać na nich kompletnie uwagi tylko oddać się zabawie i chlaniu z innymi? Jaką postawę przybrać?
Może to mało istotne, ale korzystając z okazji napiszę. Wiem, że ona nie ma planów na sylwka i wkręciłem ją na domówkę do kumpla oczywiście dyskretnie dałem jej do zrozumienia, że przychodzi solo, bo skoro jej wybranek nie potrafi zorganizować im sylwka to niech sam siedzi na dupie w chacie. Widziałem, że się tym zainteresowała, wiem, że spodobała się jej ta propozycja, bo zna większość ludzi, którzy tam będą i pewnie się skusi i myślę, że mógłbym coś wtedy upolować
Wg. najważniejsze rzeczy:
- nie zgrywaj "cwaniaka" w stosunku do gościa - to będzie budowało Twój negatywny obraz
- na pewno nie olewaj dziewczyny, o którą Ci chodzi; coś musisz zagadać itd.
Zależnie od sytuacji będziesz mieć dwie drogi: albo ona będzie chciała się z TOBĄ bawić to po prostu to rób - może na imprezie będziesz bardziej rozluźniony żeby doprowadzić do KC
Druga opcja - reszta lasek
Pokaż jej, ile traci nie chcąc bawić się z Tobą. Od razu propozycja - KC z kim innym odpuść, bo zauważy i będziesz potem mieć jeszcze na głowie problemy z negatywną oceną Twojego zachowania 
W trakcie imprezy będziesz widzieć, czy jej odpowiadasz i czy jest w ogóle sens proponowania wspólnego sylwestra
Nie chodzi o to jak się bijesz, chodzi o to jak wiele ciosów jesteś w stanie znieść...
Moim zdaniem już zaczynasz brnąć w to za daleko. Sam pisałeś, że żyje się tylko raz, a potem odpuściłeś bojąc się porażki. Wyobraź sobie, że jeśli byś spróbował KC gdy miałeś to zrobić, to nie byłoby Twojego ostatniego posta. A tak - stoisz w miejscu, nawet gorzej - nic nie działając, cofasz się i tracisz swój cenny czas. Czas na poznawanie innych kobiet.
'W towarzystwie on jest nikim' - to Twoim zdaniem 'jest nikim' - nie deprecjonuj wartości przeciwnika, bo możesz się zdziwić. Mam przeczucie, że jesteś tak mocno zaramowany, że równie dobrze ona może myśleć o Tobie - 'to mój fantastyczny, przebojowy, towarzyski i imprezowy przyjaciel, naprawdę super przyjaciel' :] A wtedy możesz być 'wodzirejem Wszechświata', a na nic Ci się to nie zda. Ja bym na imprezie pogadał, potańczył (to zawsze jest dobra okazja do dotyku, który może znaczyć więcej niż tysiąc słów), ale bez żadnej spiny. Nie nastawiaj się na nie wiadomo co, bo obecność jej boyfrienda może nieco wybić Cię z założonego rytmu.
Już więcej możliwości widziałbym w tym Sylwestrze. Jeśli pójdzie na niego sama to może być to dobra karta. Choć powtórzę po raz kolejny - Ty przegrywasz na tych wszystkich spotkaniach 'sam na sam' z nią. Sam wchodzisz w buty przyjaciółki z penisem, nie robisz nic by to zmienić, a teraz (mając do dyspozycji znacznie gorsze warunki) przygotowujesz taktykę niczym Bonaparte. Zamiast bawić się w impresario zacznij grać główną rolę. Mam wrażenie, że boisz się porażki, bo sam przeczuwasz że tak to się skończy. A kobiety nie lubią tchórzy.
* "Intuicja to wołanie rozumu"
* "Nie zgadzaj się na kompromisy, z którymi źle ci się żyje"
* "Człowiek niepotrafiący zadbać o własne granice jest jak ogród bez ogrodzenia, z którego każdy może korzystać, kiedy tylko mu się podoba."
Al, kazda Twoja wypowiedz daje duzo do myslenia, masz 100% racje i sprawiasz, ze wracam na ziemie.
Wiem, ze ciagne to w mieskonzonosc bez zadnych postepow, ale to juz moje ostatnie podejscia. Sam po sobie widze, ze ona juz nie znaczy dla mnie tyle co np 2 miesiace temu. Nie zebym przez ten okres nie ogladal sie za innymi, bo poznalem kilka fajnych dziewczyn moze i ladniejszych, ale zadna nie miala tego. Nie jest to zadne idealizowanie, bo idealem nie jest z pewnoscia i nigdy nie bedzie. Pozwole sobie jeszcze troche powalczyc o jej wzgledy, o to zeby wykazala wieksze zainteresowanie. Jesli skonczy sie to jak zwykle (a pewnie tak sie skonczy) moim tchorzostwem lub z jej powodu to zamkne ten rozdzial raz na zawsze.
Dzieki za rady i opinie.
Oby rok 2013 byl owocniejszy.
Pozdrawiam