Witam, dzięki lekturze forum nie mam problemów z zagadaniem do kobiet np. do ekspedientki w perfumerii, sklepie czy w pociągu ... słyszałem, że każdy powinien jakoś eksponować mocne strony, więc ja bazuję na niezłym wyglądzie, ubraniu, perfumach (ogólnie wizerunku) + uśmiech i prosta gadka aby tylko niczego nie spieprzyć, nie za dużo gadać.
O co chodzi - zawsze zaczynam gadkę o "otoczeniu" - w sklepie o rzeczach, w PKP o książce jaką czyta, pogodzie, niewygodnym fotelu itp... a potem się przechodzi dalej.
Wczoraj spotkała mnie inna sytuacja i nie wiem jak można byłoby coś w niej ugrać - otóż, jadę pociągiem a dziewczyna, która mi się podobała nie siedziała gdzieś obok tylko dobre 3-4 metry dalej, przodem do mnie, gadała przez telefon.
Więc gadka-szmatka odpada i myślę, że pozostaje jedynie podejście np. przy wysiadaniu i wprost, że mi się podobasz, zapraszam na kawę. Przy wysiadaniu jednak tłok, ona też jakieś walizki zbiera... nieciekawie.
Jak można takie sytuacje rozegrać, wiem że nie zdarzają się codziennie ale jeżeli dziewczyna jest naprawdę super to co można zrobić wtedy? Próbując łapać spojrzenie i uśmiech odwzajemniony, to już wtedy łatwiej chociaż podejść przy wyjściu i zostawić jej karteczkę z numerem?
Macie jakieś pomysły na takie sytuacje "na odległość" ??
W ostateczności powiedzieć że zakochałeś sie od pierwszego wejrzenia i nie wiesz jak zareaguje ale warto spróbować.
Narząd nie używany staje się nie użyteczny
Podchodzę, mówię, że też tu wysiadam i z chęcią pomogę z walizkami. Reakcje bywały różne, ale w zdecydowanej większości pozytywne, a potem to już gadka i sprawa załatwiona.
A o "direct daygame" słyszałeś? Albo London Daygame Model? Przecież takich poradników w necie są setki...