Witam szanownych Panow
Tej bezsennej nocy sam na sam z browarkiem mam jakas taka rozkminke, sam juz nie wiem czy to naprawde jakis problem czy to ja taki jebniety jestem i szukam dziury w calym, a wiec zwracam sie do Was o rzucenie na to okiem i chlodna ocene sytuacji.
Zaczynamy.
Kilka dni temu poznalem dziewczyne. Spodobala mi sie, wymiana numerow etc. Od razu nastepnego dnia padla z jej strony propozycja wyskoczenia gdzies. Coz za zaskoczenie, mozna by rzec, ze to ona poderwala mnie
No i tak minelo pare dni, widywalismy sie codziennie pozno w nocy po kilka godzin. Nadmienie, ze ja ANI RAZU nie proponowalem spotkania. Zawsze to byla jej inicjatywa. Po tych kilku dniach nieco ja poznalem i... jestem pod wrazeniem. Takiej kobiety jeszcze nie spotkalem, daje mi takiej zajebistej pozytywnej energii, ze nie wiem co sie dzieje. Czuje sie jak akumulator, a ona mnie doladowuje moca 9999A. Po prostu bomba, jeszcze takiego czegos nie mialem. Wracajac do tematu po tych kilku dniach spotykania sie jestesmy juz na etapie "zachowujemy sie jak para ale nia nie jestesmy". Wlasnie w tym jest problem bo chcialbym czegos wiecej... nie, nie slubu i 3 dzieci
Nie chodzi tez o samo miano "zwiazek" ale glownie, ze dziewczyna ma niekiedy jakies jakby opory, zadumana jest dosc czesto, rzadko sama z siebie da buziaka, ogolnie malo czulosci i mysle, ze to m.in. przez to - bo to nie moj chlopak. No i wkurwiajace jest tez jak sie jest ciagle w opowiesciach "kolegą". Dodam, ze jest dziewica, dluuuugo nie miala chlopaka i jest swiezo pelnoletnia 
Jeszcze napisze cos co mysle, ze pomoze w pogladzie na sytuacje. A wiec zaprosila mnie do siebie na impreze, wpadam, a tam same jej kolezanki, w tym najlepsza przyjaciolka - typ ochroniarza lub "opiekunki", pilnuje ich paczki przed zlymi facetami i nie, nie jest gruba i brzydka. Mysle sobie mam przejebane
Pijemy, bawimy sie jest zajebiscie. Moja wybranka 0 oporow, myslalem ze beda przy kolezankach - ale mylilem sie. Od poczatku caly czas przytulala sie do mnie, calusy, lapala za rece, malinke mi zrobila etc. Pod koniec imprezy doslownie odkleic sie od siebie nie moglismy. Az jej przyjaciolka zwrocila nam uwage czy moglibysmy zluzowac troche bo jej az glupio. W pewnym momencie lekko podnioslem targetowi spodniczke dowalajac jakims tekstem. Wszyscy sie smiejemy procz przyjaciolki "opiekunki". Dojebala od razu jakims tekstem w stylu "mu trzeba sexu, tylko o to mu chodzi", od razu ja wysmialem i poprosilem grzecznie o wyjasnienie bo nie lapie. Poszedl text "widac ze tylko zaliczyc chcesz", wysmialem ja i spytalem "po czym to widzisz", zaczela nakrecac cos w stylu "po twoim zachowaniu... ze nie jedna juz obracales, pewny siebie, odwazny z kobietami, wygadany(...) tylko o jedno ci chodzi, a ona szuka milosci...znam takich". Od razu w glowie mysl "hoho mow mi jeszcze"
Powiedzialem tylko, ze milosc i sex to dla mnie jednosc, bez tych 2 rzeczy nie wyobrazam sobie zwiazku. Moja wybranka o dziwo stanela po mojej stronie i zaczela mnie bronic, nawet pamietam co powiedziala "przestan, to ze jest przystojny to nie znaczy, ze rucha wszystko co popadnie" - swiete slowa. Przyjacioleczka zapytala jeszcze mnie kiedy ostatnio sex uprawialem. Odpowiedzialem po chwili wykrecania sie bo troche wstyd jak na takiego faceta jak ja - pajeczyną juz zaroslo
Czulem sie troche jak na przesluchaniu, sprawdzaly co ze mnie za material na chlopaka
Ogolnie to bylo wszystko na takim luzaku, zadnej tam spiny jakiejs. Pozniej mi powiedziala moja wybranka, ze przyjaciolka w 4 oczy z nia powiedziala zeby mi nie wierzyc w to kiedy sex uprawialem ostatnio bo klamie. Ze niby ja wedlug niej to typ takiego ruchacza.
Ok opisalem mniej wiecej przykladowe akcje. Dziewczyna widac, ze jest zainteresowana. Non stop jakies komplementy mi prawi, po miescie normalnie chodzimy trzymajac sie za rece... Zeby uniknac glupawych "pytan o chodzenie", mysle zeby rozegrac to tak, ze po prostu bede gdzies z nia siedzial, kiedy ktos zadzwoni powiem na przypale glosno i wyraznie z bananem na japie "teraz nie moge bo jestem ze swoja dziewczyna!"
Liscia chyba nie dostane? Chce ukierunkowac relacje zeby to nie bylo takie niewiadomo co. Jestem czlowiekiem, ktory lubi jasne i klarowne sytuacje, a nie jakies polsrodki. Tylko jak wiemy to raczej kobieta powinna dazyc do zwiazku lecz w tym przypadku w gre wchodzi dziewczyna z "bardzo malym doswiadczeniem" - sama mysle, ze tego nie zrobi. Musze jej pomoc.
Co myslicie Panowie?
Za ewentualne sugestie dzieki 
Cóż wchodzić w związek po kilku dniach znajomości... jedno jest pewne, jeżeli Ty chcesz z nią stworzyć związek a nie tylko poruchać to wierz mi kobieta to wyczuje, ale musisz również w pewien sposób pokazać, że Ci na niej zależy, ona musi Ci zaufać a to wymaga trochę czasu z jej strony.
Ale co najważniejsze musisz zadbać o seks (czyli potocznie ją bzyknąć) i nie mam tu na myśli "wow zaliczona - odhaczona" ale w ten sposób pogłębisz waszą relacje(podczas stosunku wytwarza się u niej oksytocyna)
Działaj - będzie dobrze
noover jak wedlug Ciebie zachowuje sie para w zwiazku?
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
ostatnio miałem ten sam etap,trwał ponad miesiąć zanim wyjaśniła się kwestia związku, po co Ty chcesz naciskać na to przy tak krótkiej znajomości?
Daj tej znajomości się rozwinąć,zazwyczaj jak szybko się wchodzi w związek to albo są kłótnie albo się szybko kończy.
Żyj tak byś miał co wspominać!.
Chyba najlepsze co możesz zrobić, to po prostu miło i fajnie spędzać z nią czas, stopniowo przesuwając znajomość na wyższe levele
Żadnego gadania o związkach itp, bo to w sumie trochę pogarsza takie parcie na to, jak ją dobrze rozkochasz to sama Ci to zaproponuję 
A przyjaciółka trochę za bardzo wścibska chciała być. Co to w ogóle za pytanie było kiedy uprawiałeś seks? A co ją to obchodzi, pamiętnik piszę? Mogłeś ją zgasić czymś bo za bardzo pyskata była.
Pierdol związki bo trafisz na Powązki.
Gadasz jak przedszkolak. Zajmij się nią, rub swoje a nie rozkminiaj co ona myśli o waszej relacji.
Macie racje, tu wychodzi moja niecierpliwosc. Znamy sie raptem kilka dni, a ja mimo, ze i tak relacje przesuwalem w ekspresowym tempie do przodu to i tak mi malo. Czasem mam wrazenie jak z nia jestem, ze ona sama nie wierzy w to co sie dzieje, ze mnie caluje przytula etc. Trzeba zwolnic troche tempo. Ona nie nalezy do niesmialych dziewczyn ale az widac niekiedy jak oniesmielam ja swoja bezposrednioscia, ec, nieprzerwana eskalacja dotyku. Ostatnio slodko sie zarumienila jak rzucilem jej sie na szyje
Ktos dobrze tez ujal - za duzo wymagam od dziewicy. Pozostaje mi poznawac ja dalej, spedzac fajnie czas, dobrze sie bawic, byc soba, dazyc z wyczuciem do sexu i polepszac nasza relacje bo wyglada na to ze pannie sie spodobalem. A zwiazek to juz swoja droga
A kto powiedział, że musicie być oficjalnie: "parą" by uprawiać sex? Moim zdaniem sprawa wygląda tak :
- najpierw dąż do KC (nie jakiś tam buziaków po policzkach, tylko normalnego, zdrowego, delikatnego, męskiego pocałunku) - takim czymś nakierujesz ją delikatnie na to, że nie chcesz być tylko jej przyjacielem
- ciesz się tym co masz , wykazuj się byciem popierdolonym, spontanicznym romantykiem - a czemu by nie lecieć w ślinkę przy gwieździstym niebie> Albo dać jej róże od tak w środku miasta, bo masz taki kaprys. Tańczyłeś kiedyś bez muzyki, jak nie to spróbuj - panna będzie mile zaskoczona, a przy okazji się przytuli do Ciebie.
- jak Ci zaproponuje związek to powiedz co od niego wymagasz i tyle, zgódź się.
Wiem, że brzmi to trochę jak poradnik jakiejś słabej gry na PC, ale prawda jest taka, że im szybciej wpakujesz się w związek, tym szybciej wejdzie monotonia - zaczną się ograniczenia, zazdrość , codzienne spotykanie (bo jak to dziewczyna z chłopakiem ma się 2-3 dni nie widzieć).
Nie neguje związków, ale po co podcinać sobie w skrzydła. Jak masz zdrową relację, to ją ciągnij i ciesz się z niej. Co ma przyjść, to przyjdzie, uważaj tylko na tzw. :"ramę przyjaciela" i będzie git!
Piątka!
"Nie ważny jest cel, ale droga jaką się do tego celu dąży".
"Ludzie znają Cie na tyle, na ile im pozwolisz".
- najpierw dąż do KC (nie jakiś tam buziaków po policzkach, tylko normalnego, zdrowego, delikatnego, męskiego pocałunku)
Męski pocałunek? a co on pedałem jest?
Chyba damsko-męski
"pierdol to i rob swoje, a jak jestes nieszczesliwy to cos zmien.
ten ktory jest ciagle szczesliwy musi się często zmieniać." - skaut
Miło, że ktoś czyta ze zrozumieniem
Pisałem na szybko, fakt, chodziło o pocałunek prawdziwego mężczyzny, a nie gościa, który boi się kobiety.
Ale fakt, faktem masz racje - miało być damsko - męski.
"Nie ważny jest cel, ale droga jaką się do tego celu dąży".
"Ludzie znają Cie na tyle, na ile im pozwolisz".
Dzieki za sugestie
O friendzone nie ma mowy. Nigdy jeszcze tego bledu nie popelnilem, jak dziewczyna mi sie podoba to jade ostro.
KC bylo - dlugie, namietne i delikatne
Popierdolony, spontaniczny romantyk to moje drugie imie. Spontanicznosc jest zajebista, uwielbiam miny kobiet, ich reakcje i to zdziwienie polaczone z szybkim oddechem. Ciagle jak cos odwale slysze teksty typu "ale ty szalony jestes", z bananem na twarzy "ale z ciebie glupek, wariat", "niemozliwy jestes" etc. Dzisiaj panne tak "wymeczylem", ze ledwo doczlapala do domu siadajac przy klatce na lawce zeby zlapac oddech xD
Po dzisiejszej nieplanowanej wspolnie spedzonej nocy rozkrecila sie troche. Widze i czuje po niej, ze jest niedoswiadczona. To wszystko to dla niej nowosc. Calowalismy sie i stanela mi palka, oczywiscie poczula ja. Zarumienila sie. Po chwili przerwalem, spojrzalem na niego i powiedzialem "stary uspokoj sie". Spalila buraka, zlapala poduche zakryla sie nia i smiejac sie powiedziala "ale ty glupek jestes, nie moge z ciebie"
O poranku okazalo sie, ze ma spora malinke no i wygladala jakbysmy cala noc nie proznowali. Skwitowala z usmiechem "jejku co ja mamie powiem, wyszlam sie spotkac z kolega (z takim naciskiem na to slowo) wieczorem, a tu wracam nastepnego dnia z taka malinka i jeszcze w takim stanie". Brzmialo to dla mnie jak jakas aluzja.
Bardziej na miejscu by było spytanie się jej po pocałunku , czy jesteście "chłopakiem i dziewczynom " a z otwartej raczej nie powinieneś dostać ;p ona odpowie : na to wygląda .
ona odpowie za szybko się to dzieje, jestem po związku, nie chce się z nikim wiązać, jesteś fajnym facetem ale...
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
"Jestem czlowiekiem, ktory lubi jasne i klarowne sytuacje, a nie jakies polsrodki"
Słowo związek Cię zbawi? Nie bój się, skoro przedstawiła Cię swoim koleżankom i nie miała przed nimi oporu, to wszystko jest na dobrej drodze.
Takie parcie ze strony faceta do jasnych i klarownych deklaracji, ta potrzeba, żeby wszystko było 100% dopowiedziane, wyjaśnione i wręcz przypieczętowane na jakimś papierze (albo Facebooku) ma nazwę - desperacja.
Wystrzegaj się tego kolego, a będzie dżi.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein