Dzisiaj dostałem zaproszenie na "party" na dworze, z 10-11 osób będę znał dwie. Problem polega na tym, że nie wiem jak sie w grupie zachować, o ile przełamuje podejście do rówieśniczek i potrafię 1 vs 1 rozmawiać, to w grupie głupieje i nie wiem co mam robić. Osoby których nie znam zazwyczaj rozmawiają między sobą. Nie zawsze wiem jak się wtrącić w rozmowie, a nie chce stać jak głupi. Zazwyczaj unikałem takich zaproszeń, bo stałem i prawie nic nie mówiłem, ale teraz chcę to zmienić. Macie jakieś porady, techniki? 
Sam na sam nie mam problemu, ale w grupie czuje się jak odludek.
Wedlug mnie skoro umiesz rozmawiac w cztery oczy, to takie spotkanie to powinna byc pestka. Ale ja np robie tak, ze jak nie wiem co powiedziec, a bardzo chce, to wtracam jakis zarcik. Fajne tez sa grupowe zabawy, jak np gra w butelke, szybko sie jezyk otwiera
.
To nie kłamstwo. To flirt.
Również nie jestem duszą towarzystwa i wywnioskowałem, że nie ma sensu się spinać. Jeżeli nie wiesz co powiedzieć, nie nakładaj na siebie presji, bo będzie jeszcze gorzej. Po prostu zachowuj się normalnie, nie próbuj udawać fajnego, zabieraj głos kiedy masz na to ochotę. Przyklej lekki uśmiech, wyluzuj się i nie wyglądaj jak by umarł Ci ktoś bliski, tyle wystarczy.
--------------------------------------------
Jak chcesz osiągnąć sukces, skoro boisz się porażek ?
"Skoro party to alkohol, a skoro alkohol to i łatwość w nawiązywaniu kontaktów" - Straszne ograniczenie ..
Zawsze możesz podbić i się zapytać o czym ktoś rozmawia, najlepiej do jakichś dziewczyn
Posłuchać chwilę i powiedzieć to co Ci się nasunie w głowie, co pomyślisz o danej sprawie. Kilka zdań i ogarniesz 
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
Podszedłem na lajcie, gra alkoholowa zacieśniła trochę więzy, może za bardzo się spiąłem, ale wcześniejsze doświadczenia były straszne. Zamierzam zagłębić się w temat i rozwijać, liczę że strona i forum okażę się wielką kopalnią wiedzy
Też z tym mam czasem problem, ostatnio w grupie pewien szkolny pedal zbierał atencje, rozsmieszal ludzi,a mnie nie wiedzieć czemu w ogóle to nie smieszylo, przez co czułem się całkiem nieswojo - ni to się pośmiać, ni to pogadać. Nie wiem, czuję pewną nienawiść do typa, w sumie nie wiem czemu.
Moim osobistym sposobem na otwarcie gęby jest alkohol. Czasami też podlaczam się do rozmowek, zadając pytania, interesując się tym, co mówi adresat i wprowadzam moje drobne opinie między jego odpowiedziami. Często sam nie za bardzo lubię mówić, wolę słuchać, to mój problem.