Sprawa rozchodzi sie o to, ze jestem z dziewczyna w zwiazku prawie 2 lata. Od dluzszego czasu lekko "popuscilem pasa' bo uznalem, ze bylo dobrze, wiec nadmierne karcenie i inne tego typu podobne mogą lekko odpuscic. Wszystko bylo ok, az nagle sie zaczelo. Klotnie o byle co, wredne docinki. Oczywiscie nie pozaostawalem dluzny, ale robilo sie wtedy bardzo goraco.
Ona twierdzi, ze teraz nie bedzie jak było czyli "jak zagram tak zatanczy". Teraz stala sie odwazniejsza.
Rozpoczalem dzialania w kierunku powrotu do normalnosci, ale wiem, ze jestem impulsywny. Moge zrobic cos co przerwie nic i zwiazek sie skonczy.
. Oczywiscie wiem, ze to co mowie zeby robila i takze ja to robie jest najlepsza opcja dla nas.
Jak sadzicie co moge zrobic/zachowywac sie, zeby stopniowo wracal porzadek do normy? Chce stworzyc wieksza wiez emocjonalna po takim czasie. Zebysmy czuli sie jak mlodzi zakochani, znowu.
Jakies sugestie?
Za 2 miesiące masz przebiec polmaraton. Część spraw się sama rozwiąże ze wzgledu na intensywne przygotowania,, a jak nie, to przynajmniej bedziesz kurewsko z siebie dumny, staniesz się zdyscyplinowany i będziesz miał mniej czsu na jakieś pieprzone sprzeczki do których facet nie został najlepiej przygotowany przez naturę.
Mowisz tak. "Jak cos nie pasuje droga wolna". I czekasz
troche drastyczne ale skuteczne.
Zasady portalu
Sneakers dobrze mówi, tylko ewentualnie do takiego kroku trzeba mieć jednak trochę jaja i nie drżeć jak galareta, że panna odejdzie.
"Ona twierdzi, ze teraz nie bedzie jak było czyli "jak zagram tak zatanczy". Teraz stala sie odwazniejsza."- Wiesz, to jeszcze niczego nie przesądza. Kobiety dużo rzeczy mówią, a jak to z tym gadaniem jest, to dobrze wiemy. Słowa, słowa, słowa... Także, jeśli ona mówi, że TERAZ już nie będzie tak, jak było, to znaczy, że mówi.
Jeżeli na jej świadomym, "logicznym" poziomie będziesz ją w tym utwierdzał, że teraz już jest "inaczej", że nie tańczy jak jej zagrasz, to ok, ona w to uwierzy a Ty rób dalej swoje.
"Od dluzszego czasu lekko "popuscilem pasa' bo uznalem, ze bylo dobrze, wiec nadmierne karcenie i inne tego typu podobne mogą lekko odpuscic. Wszystko bylo ok, az nagle sie zaczelo. Klotnie o byle co, wredne docinki."= Tu błąd niestety, ale cóż, każdemu po dłuższym czasie zdarza się opuścić gardę, zapomnieć się, zatracić w takiej spokojnej sielankowej rutynie, także kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamień. Stało się, trudno, ale teraz dobrze byłoby odzyskać swoją ramę i przechwycić ten ster, który chwilowo utraciłeś, ab nie ugrzęznąć na mieliźnie. Co do kłótni, to staraj się nie wdawać w nie w miarę możliwości lub przynajmniej próbuj jakoś rozsądnie nimi zarządzać, trzymając emocje na wodzy. Od facetów oczekuje się takiego opanowania w przypadku jednej niestabilnej jednostki.
"Chce stworzyc wieksza wiez emocjonalna po takim czasie. Zebysmy czuli sie jak mlodzi zakochani, znowu." Hmm, trudno powiedzieć, ale jej też powinno na tym zależeć. Do tanga trzeba dwojga... Także na zasadzie partnerstwa oboje powinniście pracować nad przywróceniem odpowiedniego stanu w waszym związku. Pomyśl też o tym, czy jedynie chcesz odzyskac kontrolę dla samego posiadani kontroli i czy ten poprzedni stan był dobry nie tylko dla Ciebie, ale też dla niej.
"Don't trust the smile, trust the actions"
Poprzedni stan był dobry dla obojga. Tak mi sie przynajmniej zdawało, bo teraz ona twierdzi, ze czasami odpuszczała. Bylismy bliscy zerwania, uczucie lekko przygaslo, ale to ponoc normalne po takim okresie czasu. Nie zlewamy sie. Poprostu jest lekko inaczej. Moze mi tez ciezko sie przerzucic.
Niedlugo ma urodziny, zaplanowalem "BOMBE". Chcialbym zeby ta bomba sprawdzila sie i wrocilo szczescie, ktorego ostatnio jest mniej.
Ona twierdzila, ze zalezy, mi takze, szkoda, ze czasami idzie jak po betonie...
Tu raczej jedna bomba nie pomoże. Jak panna zrozumiała, że na więcej sobie pozwolić może to będzie potrzeba stopniowego, stałego i konsekwentnego działania. Nie ma lekko, raz pozwolisz za dużo i się pierdoli.
ja kiedyś wracając ze zlotu militarnego zostawiłem u dziewczyny w pokoju atrapę granatu. tyle że ona nie wiedziała że to atrapa. przez dwa dni bała się wejść do pokoju więc nie wiem czy jedna bomba nie wystarczy
Nie ma takiej rury na świecie, której nie można odetkać
by Jerzy Stuhr
"Od dluzszego czasu lekko "popuscilem pasa' bo uznalem, ze bylo dobrze"
a po co w ogóle ten pas trzymałeś ?
Jak jest głupia to ciągła kontrola i tak z czasem ci sie znudzi i relacja się rozpierdoli.
"Jak sadzicie co moge zrobic/zachowywac sie, zeby stopniowo wracal porzadek do normy? Chce stworzyc wieksza wiez emocjonalna po takim czasie. Zebysmy czuli sie jak mlodzi zakochani, znowu."
Chcecie nad tym pracować razem ? czy tylko ty ? może czas sie przekonać czy pasujecie na prawdę do siebie czy tylko przez "pas"
they hate us cause they ain't us