Pierwsze spotkanie z nowo poznaną dziewczyną (rówieśniczka) - był dłuugi spacer, kawiarnia i potem znowu dłuugi spacer. Łącznie spotkanie trwało ponad cztery godziny. Pocałunek w policzek na przywitanie, dużo dotyku, a na koniec cmok w usta (oczywiście spieprzyłem sprawę, bo mogło być coś więcej). Fizycznie mi się podoba, jestem pewien, że ja jej również. Moje wątpliwości budzi jednak kwestia rozmowy.
1. Przez 4 h głównie to ja musiałem inicjować gadkę, przeważnie ja coś komentowałem/zadawałem pytania. Męczyło mnie to trochę, brakowało mi obustronnego zaangażowania w rozmowę. Jak jest z tym u Was na pierwszym spotkaniu? Też musicie głównie sami podtrzymywać interakcję?
2. Z racji, że jestem raczej introwertycznym typem, nie mam wykształconej zdolności nawijania non stop przez 4 h (zawsze pojawia się ta pustka w głowie, choćbym nie wiem jak się starał), a dziewczyna niewiele pomagała. Często zdarzały się więc chwile ciszy. Cisza - dobra czy zła? Jaka jest Wasza opinia?
3. Było dużo śmiechu, przekomarzania się, gadki szmatki - ok, fajnie, wiadomo, że śmiech to rzecz pozytywna. Ale brakowało mi trochę tematów na wyższym intelektualnie poziomie, jeśli próbowałem już jakieś zacząć, to ona obracała wszystko w żart. Nie protestowałem oczywiście
, lubię żartować, ironizować itp., nawet jestem za proporcjami na korzyść żartu względem rozmów na poważnie (nie mylić z rozmowami na śmiertelnie poważne i nudne tematy
), ale tutaj odczułem przesyt głupkowatych gadek
. Jak to z tym u Was jest na pierwszych spotkaniach?
Zaznaczę jeszcze, że dziewczyna jest lekko nieśmiała, ale tylko lekko - kontaktu wzrokowego często unikała i po jej mimice twarzy dało się odczuć taką uroczą nieśmiałość w chwili gdy np. stoimy blisko naprzeciwko siebie
, ale problemów z dotykiem nie miała praktycznie żadnych.
Proszę Was o dzielenie się swoimi doświadczeniami (z pierwszych spotkań + czy zmieniają się one na kolejnych) i tradycyjnie komentarze, że spieprzyłem sprawę , bo nie pocałowałem
.
1. Tutaj dużo zależy od tego jaka jest dziewczyna choć więcej w pierwszych etapach powinien inicjatywy wykazywać facet.
2. Moim zdaniem cisza prędzej czy później się pojawi bo bardzo ciężko gadać ciągle jak dwie katarynki
A kwestia tego czy jest dobra czy zła zależy moim zdaniem od tego jak Ty ją interpretujesz 
3. Nie rozmyślaj nad tym tak bo to bez sensu.
Życie to fala podjętych działań w oceanie możliwości.
jeśli był śmiech i spotkanie trwało aż 4 godziny to chyba nie było tak źle, więc na pewno jeszcze będzie okazja na całowanie
nie zawsze na pierwszym spotkaniu każdy chce gadać na poważne tematy
wyluzuj i rób swoje, powodzenia
they hate us cause they ain't us
1. Panowie wcześniej mają rację... ale możliwe, że jest to typ nieśmiałej, po prostu mogła się wstydzić, pierwsze spotkanie, może jakiś stres z tego wyniknął... I wewnętrznie ją to blokowało? Nie przejmuj się tym, na następnych spotkaniach powinno być z tym dużo lepiej ;>
2. Jak najbardziej dobra. Oczywiście nie taka niezręczna, że temat jakby wyczerpany i już nie ma o czym mówić... Ale tak jak panowie wcześniej - dawaj otwarte furtki, niech się dziewczyna otwiera i sama mówi.
3. Na poważne tematy przyjdzie czas później, to jasne raczej że musicie się poznać, dziewczyna musi mieć więcej komfortu żeby się przed tobą w takich rozmowach otwierać... Spokojnie..
Masz KC, jest dobrze, nawet bardzo. Na spokojnie, na luzie, zaproś ją - może jakiś pub? Alkohol zawsze otworzy dziewczynę, efekt placebo. ;>
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
Dzięki wszystkim za wypowiedź w temacie.
Ja bym sobie odpuścił.
Komentarz użytkownika LajtowyĆpun dotyczy treści posta powyżej, którą usunąłem, bo sytuacja uległa zmianie
. Zachęcam pozostałych do dzielenia się doświadczeniami, o których mowa w pierwszym poście, uważam, że to warty uwagi temat
.