Witam, wiem, że 90-99% facetów tu na forum ma problem z poznaniem lub rozkochaniem kobiety w sobie, a ja mam odwrotny troszeczkę.. hmm problem? (nie wiem czy tak to nazywać).
Przez 3 ostatnie lata zabawy w "podryw" i nauki tego wszystkiego, coś mi się poprzestawiało chyba w głowie i jakoś niespecjalnie potrafię się zaangażować. Oczywiście podejrzewam dlaczego tak jest. Poznanie w ciągu tych 3 lat około 2,000 kobiet sprawiło, że stały się dla mnie hmm.. w zasięgu ręki. Kiedyś , gdy byłem jeszcze nieśmiały, zakochiwałem się bardzo szybko. Teraz z perspektywy czasu, myślę, że to było bardzo piękne uczucie, nawet, gdy nie było odwzajemniane przez dziewczyny. Tęsknię za tym uczuciem. Teraz mam 28 lat.
Teraz mam dziewczynę od niedawna, której szukałem całe życie, taka jaką sobie wymarzyłem. Piękna, kochana z dobrym sercem. Czuję, że to jest to, pierwszy raz w życiu. Czuję coś do niej, ale nie ma tego hmm.. "pierdolnięcia" jak kiedyś. Nie z taka intensywnością jak dawniej. Ona mocno się angażuje, pisze co chwila. Widzę, że jej zależy.
Dodam , że spotykamy się niewiele jeszcze.
Nie piszę, by ktoś rozwiązał mój problem, bo ja znam przyczynę, ale chciałem raczej podyskutować, czy jest to powszechne zjawisko, czy ktoś z Waz ma podobnie.
Powód jest prosty- jesteś dorosłym, 26 letnim facetem i szansa na to że będziesz czuł tzw. motylki w brzuchu jest nie wielka- to charakterystyczne dla nastolatków.
No też tak sobie myślę właśnie. P.s. 28 letnim
A no to tym bardziej. Szanse że zakochasz się szalenie w jakiejś kobiecie są minimalne.
w profilu masz walniete 26:)
gdy to ona się zastanawia-wygrales
gdy ty...zaopatrz się w apap bo pewnie będzie ja glowa bolec
Profil kłamie
A ja się nie zgodzę. Mając 31 poznałem kobietę, która wywołała we mnie wszystko to co bywa charakterystyczne dla ludzi dużo młodszych. Nigdy wcześniej nie czułem się tak fantastycznie, a każdy poranek kiedy widziałem ją w łóżku obok mnie był nierzeczywisty, poważnie, byłem tak szczęśliwy, że z trudem w to wierzyłem. Mózg miałem totalnie zajebany hormonami szczęścia. To była ogromna miłość, bo kobieta była właściwa. Wiek wiekiem ale jak cię miłość w pysk strzeli to nawet znużony życiem stary pryk będzie się zbierał z podłogi.
Też nie sądzę żeby to była kwestia wieku. Raczej obycia z płcią przeciwną. Chociaż wierzę, że nawet największemu kozakowi mogą się zdarzyć motylki w brzuchu.
A mi to się zdaje, że to problem jest we mnie. Nie przywiązuję się do ludzi od kilku lat, tak jak dawniej.
Mam to samo, też nie mogę poczuć żadnego pierdolnięcia, do kobiet podchodzę na chłodno. Co nie znaczy, że nie okazuję im uczuć. Po prostu widzę na trzeźwo z którą fajnie mi się spędza czas, z którą jeszcze lepiej, a która mimo tego że jest petardą powinna spadać na drzewo, bo jest powiedzmy zwyczajnie nudna. Po sobie wiem, że kiedyś jak dorwałem jakąś petardę to ją niesamowicie idealizowałem, teraz patrzę też na inne rzeczy niż wygląd. Czy to źle czy dobrze? Dla mnie dobrze, nie czuję potrzeby zakochiwania się na siłę. Jeśli poczuję kiedyś jeszcze takie "jebnięcie" to fajnie, a jeśli nie to też ok, bo się już przyzwyczaiłem do takiego trzeźwego podejścia. Nie szukajmy tego na siłę.
No i przedewszystkim to, ze nie ma pierdolniecia przygotowało cie do związku poważniejszego. Oczywiście nie znaczy to ze musisz, ale chcąc utrzymać nie będzie problemu. "Motylki" i tak by odleciały, a wtedy zaczalbys widzieć problemy i niedociągnięcia. Teraz chcąc zbudować dłuższa trzezwa relacje nic nie stoi na przeszkodzie.
Czy to powszechne zjawisko? Nie wiem, ale na pewno zdrowe. Ze tesknisz za tym to tez normalne. Z kim bym nie gadal to zawsze ludzie najlepiej wspominają okres w którym dorastali, choćby nawet kojarzył im się czasem ze złymi wydarzeniami. Więcej ludzi z takim podejściem to zjawisko "kryzysu" wieku średniego zniknie.
gdy to ona się zastanawia-wygrales
gdy ty...zaopatrz się w apap bo pewnie będzie ja glowa bolec
No i serio, ale nie wiedziałem, że w wieku 28 lat już tak bardzo będę tęsknił za tym co było np 5-6 lat temu. Te czasy były z różnych względów według mnie lepsze, gdy było się jeszcze niedoświadczonym. Wszystko lepiej smakowało.
Otrzymanie numeru telefonu od dziewczyny było przeżyciem nie do opisania, gdy nie odzywała się 1 dzień, to mnie telepało już, na niczym człowiek nie mógł się skupić kompletnie
I marzyles o tym żeby dorosnąć i się tak nie czuć:)
Teraz ci brakuje tego co było bo osiagnales to co chciales. Jedyne wyjscie-bez ustanku podnosić sobie poprzeczkę bo w życiu nie chodzi o to żeby do czegoś dojść ale do czegoś dochodzić.
Grunt to opanować tezę NICZEGO NIE ZALUJE i gra.
Życie jest przewrotne i nic nowego teraz nie odkryłem.
gdy to ona się zastanawia-wygrales
gdy ty...zaopatrz się w apap bo pewnie będzie ja glowa bolec