Przy okazji, to mój pierwszy post, witam! ^^
Chciałem się was - specjalistów w pewnej kwestii. Otóż jakiś czas temu poznałem przez fb dziewczynę - bardzo w moim typie. Napisałem z czystej ciekawości, rozmowa układała się bardzo dobrze, okazało się, że mamy wiele wspólnych zainteresowań, przy tym doznałem wrażenia, że musiałem z miejsca ją strasznie sobą zainteresować. Sama pierwsza delikatnie nawinęła temat o spotkaniu. Pociągnąłem to dalej i zaproponowałem. Przyjęła w radością. Wymieniliśmy się numerami. Po skończonej rozmowie kilka dni nie kontaktowaliśmy się ze sobą, dopiero dzień przed spotkaniem jej o nim przypomniałem.
Otóż samo spotkanie przebiegało w mojej opinii dobrze (choć przyznam - jestem jeszcze początkujący). Sądzę, że zrobiłem bardzo dobry raport - raport człowieka, który ma wiele pasji i zna praktycznie każdego. Ogółem, było dużo śmiechu i dotyku - zarówno z jej jak i mojej strony. Widzę jednak, że trochę za mało seksualizowałem znajomość, choć widziałem wyraźne oznaki zainteresowania (naprawdę długi kontakt wzrokowy, zagryzanie wargi, dotyk, bawienie się włosami). Przyznam, mój błąd. Zabrakło mi zdecydowania. Rozstaliśmy się, pożegnaliśmy przytuleniem i pocałunkiem w policzek. Poprosiła, bym się jeszcze odezwał, co ja skwitowałem śmiechem i w żarcie powiedziałem, że "Ty też czasem byś mogła". Rozeszliśmy się w swoje strony...
Następnego dnia popełniłem chyba dość duży błąd, bo zadzwoniłem z propozycją kolejnego spotkania. Przy tym zrobiłem to trochę "niepewnie", widać było po mnie stres (jak wspominałem, walczę z tym, ale jestem jeszcze amatorem). Stwierdziła, troszkę apatycznie, że "zobaczy, coś spróbuje zrobić".
Kolejnego dnia wieczorem odezwałem się do niej przez fb, by delikatnie podtrzymać znajomość i spytać się co w kwestii spotkania (ostatecznie tego nie zrobiłem, ale o tym dalej). Na każdą moją wypowiedź była cholernie apatyczna, odczuwałem, jakby chciała mnie zbyć.
Kulturalnie spytałem o co biega. Stwierdziła, że zawsze taka jest. Odpowiedziałem, że odnosiłem inne wrażenie. Skwitowała mnie, że miałem mylne, że zawsze jest taka apatyczna. Trochę mnie to zirytowało, więc stanowczo zapytałem, czy "coś do mnie ma, jeśli jej się nie chce ze mną rozmawiać to niech mi to po prostu powie, mi nie zależy". Dowiedziałem się, że ma po prostu bardzo zły okres. Stwierdziłem, że na spotkaniu była wesoła i niech nie próbuje mi wmawiać, że udawała, bo wiem, że tak nie było, że jeśli nie chce gadać to mam wyjebane. Tutaj zaczęła się plątać w tłumaczeniach, bo zmieniła powód, że "się uczy". Ja zmieszany zapytałem "czy tak trudno w takim razie po prostu powiedzieć, żebym napisał później bo się teraz uczysz? ;)". Odparła, że się nie uczy, bo i tak się nie nauczy. Już zły, bo dziewczyna marnuje mój czas stwierdziłem, że się pogubiłem i kończę tę rozmowę na dzisiaj. Nie lubię gadać o smutach i jak się ogarnie i będzie chciała porozmawiać to niech napisze. Na koniec odparła tylko, że "napisze". I koniec... 2 dzień na razie milczenie z jej strony.
Powiedzcie mi towarzysze, co może oznaczać jej nagły chłodnik? Przez mój telefon po spotkaniu? I kolejne pytanie, dobrze się zachowałem? Jak mówiłem, dopiero zaczynam i jeszcze nie ogarniam wszystkiego, a pole do popisu mam znacznie ograniczone, z racji, że pochodzę z okolic, gdzie dziewczyn mojego pokroju jest bardzo mało.
Pozdrawiam 
pms
Powstałem z rynsztoku by nie żyć jak szmata.
Szczerze? nie wpadleś jej chyba na tyle w oko, bo chocby skały srały zawsze kobieta znajdzie czas i chęci zeby się spotkac, zawsze..
Jeżeli masz pytania - pisz PW
Mi się wydaje, że mogłeś odczekać trochę dłużej z telefonem i jak była w rozmowie mało zaangażowana to już bym nie pisał na fb- przeczekałbym aż się sama odezwie bo może zacznie rozkminiac czemu ty się nie odzywasz. Teraz to już bym odpuścił i najwyżej czekał na jej ruch. Plus nie bądź spięty i nie ciągnij jej tak za język udowadniając, że kłamie z tym uczeniem się, bo widać wtedy jak ci zależy - olej to jak jest olewająca.
Hmm nie wiem. Wy się nieco bardziej znacie, ale osobiście odnosiłem wrażenie, że cholernie się jej podobałem. Zwłaszcza, że nieraz słyszałem z jej strony komplementy a przed spotkaniem w kółko "jak bardzo nie może się doczekać". Odnoszę wrażenie, że albo na spotkaniu coś spieprzyłem przez choćby mój brak zdecydowania i szczególnej seksualizacji znajomości (jedyny pocałunek jaki był to w policzek na przywitanie i pożegnanie) albo moim zbyt szybkim telefonem.
Co ogółem powinienem robić? Nie odzywać się na razie? Czekać aż napisze? By może sobie ją już kompletnie olać?
"Lepiej być nienawidzonym za to kim się jest, niż być kochanym za to, kim się nie jest."
-Kurt Cobain
Po prostu straciła zainteresowanie, fajne spotkanie ale ty za szybko zabiegasz o następne, trza było dać jej te nutę nie pewności czy w ogóle spodobała się tobie.
Odstaw sms, fb, poczekaj 2-3 dni zadzwoń i się umów, będą wykręty to wiesz że raczej po zabawie
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Ja dobrze zrozumiałem, że dotychczas było tylko jedno spotkanie?
Fb i smsy skutecznie zabiją tą znajomość. Nie czułeś, że trochę się narzucasz? Rzeczywiście mogłeś poczekać z telefonem i jakoś inaczej sobie zorganizować czas.
Poza tym dopiero stawiasz pierwsze kroki i brakuje ci doświadczenia i trochę pewności siebie. Umawiaj się z dziewczynami, praktyka będzie tutaj najlepszym nauczycielem. Każdy popełniał błędy na początku.
A ta dziewczyna... narazie bym odpuścił i zajął się swoimi sprawami.
''Na każdą moją wypowiedź była cholernie apatyczna, odczuwałem, jakby chciała mnie zbyć.
Kulturalnie spytałem o co biega. Stwierdziła, że zawsze taka jest. Odpowiedziałem, że odnosiłem inne wrażenie. Skwitowała mnie, że miałem mylne, że zawsze jest taka apatyczna. Trochę mnie to zirytowało, więc stanowczo zapytałem, czy "coś do mnie ma, jeśli jej się nie chce ze mną rozmawiać to niech mi to po prostu powie, mi nie zależy".
Tutaj się facet pogrążyłeś. Po co naciskanie, dopytywanie się? Dziewczyna walnęła Ci chłodem a Ty się już posrałeś i zacząłeś pytać i wnikać, czy jest na Ciebie zła itp. Lepiej było skończyć rozmowę, widząc, że wali od niej chłodem jakimś żartobliwym akcentem, aby pokazać, że masz wyjebane na jej 'chłodniki'.
"Kulturalnie spytałem o co biega. Stwierdziła, że zawsze taka jest. Odpowiedziałem, że odnosiłem inne wrażenie. Skwitowała mnie, że miałem mylne, że zawsze jest taka apatyczna. Trochę mnie to zirytowało, więc stanowczo zapytałem, czy "coś do mnie ma, jeśli jej się nie chce ze mną rozmawiać to niech mi to po prostu powie, mi nie zależy". Dowiedziałem się, że ma po prostu bardzo zły okres. Stwierdziłem, że na spotkaniu była wesoła i niech nie próbuje mi wmawiać, że udawała, bo wiem, że tak nie było, że jeśli nie chce gadać to mam wyjebane. Tutaj zaczęła się plątać w tłumaczeniach, bo zmieniła powód, że "się uczy". Ja zmieszany zapytałem "czy tak trudno w takim razie po prostu powiedzieć, żebym napisał później bo się teraz uczysz? ;)". Odparła, że się nie uczy, bo i tak się nie nauczy. Już zły, bo dziewczyna marnuje mój czas stwierdziłem, że się pogubiłem i kończę tę rozmowę na dzisiaj. Nie lubię gadać o smutach i jak się ogarnie i będzie chciała porozmawiać to niech napisze. Na koniec odparła tylko, że "napisze". I koniec... 2 dzień na razie milczenie z jej strony."
tutaj zjebałeś, bo panience coś doskwierało - a Tobie macho się włączyło, że niby - albo po mojemu, albo wcale - a takie numery można odpierdalać z panienką którą dymiesz już jakiś czas lub ewentualnie z żoną - najwyżej obiad będzie przypalony i wieczorem będzie "bolała głowa"... takie tam stałe zagrywki... a na początku jest zasada - kto nie słucha ten nie rucha... wiem - że niby można zostać "przyjaciółką z fiutem", ale od tego jest możliwość zwekslowania rozmowy na pożądane tory... itd, itp...
Hmm, akurat o 2 spotkanie poprosiłem tylko raz. W trakcie naszej ostatniej rozmowy nawet nie zdążyłem nawinąć nawet tego tematu. W każdym razie dzięki wielkie za pomoc ludzie
Już wiem co zrobiłem źle i zastosuję się do waszej rady - na razie sobie ją odpuszczę. Kto wie, może się pierwsza odezwie jak "obiecywała" a wtedy - będę działał, ale z większym doświadczeniem ^^
"Lepiej być nienawidzonym za to kim się jest, niż być kochanym za to, kim się nie jest."
-Kurt Cobain
nie proś o spotkanie tylko proponuj
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
za łatwy byłes. która poleci na męską ścierkę które po godzinie znajomości wyciaga fujarke?? kto poważnie traktuje takiego jak ty? albo druga opcja, że jak była też takich lekkich obyczajów jak ty i nie przeszkadzało jej ze jestes łatwy to po prostu miałes pewnie małego.