Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Z góry założona przyjaźń z kobietą, współlokatorką, gdy jedna strona chce czegoś więcej

12 posts / 0 new
Ostatni
Pan Ratownik
Nieobecny
Wiek: 32
Miejscowość: Zielona Góra

Dołączył: 2015-07-25
Punkty pomocy: 0
Z góry założona przyjaźń z kobietą, współlokatorką, gdy jedna strona chce czegoś więcej

Hej!

Jestem tu nowy i zaznaczam, że przeszukałem forum, aby znaleźć podobną opisaną sytuację do tej, o której chcę tu napisać.

Od jakiegoś roku mieszka w moim domu (osobny pokój) współlokatorka, z którą spędzam bardzo dużo czasu, a ja sobie na samym początku znajomości powiedziałem, że nie będę do niej startował, znamy się z treningów i będę ją traktował jak młodszą siostrę. Trenujemy razem, mieszkamy razem, mamy podobne gusta i śmieszą nas podobne tematy czyli ogólnie nudy nie ma w tej znajomości. W międzyczasie spotykałem się z kilkoma kobietami bez wiedzy współlokatorki. Zawsze wyznawałem zasadę, że kobietę trzeba najpierw spróbować (przespać się z nią) zanim zaproponuje się jej zawiązek i będzie dalej i intensywniej angażować się w relację. Przez ostatni miesiąc przestałem się spotykać z pewną kobietą i poświęciłem trochę za dużo czasu współlokatorce. Powiedziałem sobie na początku żadnego kontaktu fizycznego, czysta przyjaźń aż tu nagle trafiło mnie. Ona zaczęła umawiać się z kimś, a u mnie nie wiem skąd zrodziła się zazdrość o nią. Nie znałem się z tej strony, a tym bardziej dlaczego mi na niej zależy skoro się z nią nie przespałem. Wszystkie moje zasady zostały zachwiane i tym się martwię. Jakoś to tak jest, że umawiamy się z kobietami, śpimy z nimi, spędzamy mnóstwo czasu, ale nie czujemy tej głębi w relacji. Aż tu nagle uświadamiamy sobie, że osoba, z którą tak dużo nas łączy, z którą przygotowujemy rano śniadanie, śmiejemy się razem do upadłego, pomagamy sobie wzajemnie, razem gdzieś wychodzimy i trenujemy łączy nas dużo głębszy i silniejszy rodzaj więzi. Nagle zdajemy sobie z tego sprawę i się zastanawiamy jak to zmienić, żeby wyszedł z tego związek bo jest nam ze sobą dobrze, wspieramy i uzupełniamy się wzajemnie, dogadujemy się, a jeśli jedno coś spieprzy to zaraz stara się naprawić, wyjaśnić, zrozumieć. Kontakt mamy ze sobą bardzo dobry wręcz instynktowny. Przynajmniej tak mi mówi intuicja.

Opowiem teraz co się stało bo od kąd ona zaczęła spotykać się z kolesiem (oczywiście to ukrywa bo nie wie czy coś z tego wyjdzie), wiem o tym ze swoich źródeł, to zacząłem się tym strasznie przejmować i męczyć się z tym. Zauważyłem, że rodzi się we mnie ogromny żal, zaczynam źle o niej myśleć itp co zaniepokoiło mnie totalnie. Pewnego razu powiedziałem jej w kuchni prawdę, że męczy mnie to, że czuje do niej coś więcej niż przyjaźń, ale nie mogę tego dłużej ukrywać i że się w tym duszę. Ona powiedziała, że nigdy nie myślała i niczego do mnie nie czuła co mnie trochę zraniło, ale chciałem mieć sprawę jasną żeby nie było, że nie próbowałem. Zaproponowałem jej żeby się wyprowadziła bo ja po prostu wiem, że nie dam rady się odkochać gdy ona będzie cały czas paradować po pokojach, perfumować się, stroić, wypinać kuperek gdy sięga do lodówki, razem ze mną żartować i planować. Jestem tylko niewinnym facetem, a żaden na dłuższą metę by się w takiej osobowości, sylwetce i pozytywnej energii nie zakochał. Wiedziałem, że cały czas będę robił sobie nadzieje i że to musi się skończyć. Wiedziałem, że zrobie się dla niej kąśliwy, uszczypliwy i po prostu bardzo zły i że będzie chciała sama uciec ode mnie myśląc o mnie w zły sposób. Nie chciałem, żeby to się jakoś rozwinęło aż do takiego stopnia więc stąd stwierdzenie, żeby poszukała innego pokoju u kogoś innego.

Kiedyś rozmawiałem z nią o tym jakich facetów lubi, mówi że lubi takich którzy się bardzo starają i nie odpuszczają są wytrwali. Koleś z którym się spotyka nie jest wytrwały lecz raczej bardzo nachalny jak cholera i do tego wytrwały. Nie rozumiał raz jak go spławiała, próbował dalej, drugi raz dostał kosza takiego totalnego i normalnie większego desperata w życiu nie wiedziałem bo się nie zniechęcił i próbował drążyć temacik dalej. Gdy na treningach zamienie z nią słówko i on tego nie słyszy od razu mu się uszy nastawiają o co chodzi, ja widzę to po jego mowie ciała, a co dopiero widzą kobiety. Widać imponuje jej taka walka co jest zupełnie sprzeczne trochę ze mną bo ja się angażuje dopiero jeśli seks był zajebisty i nigdy się nie zakochałem w kobiecie, z którą nie miałem wcześniej kontaktu fizycznego, a tu proszę. Coś czego się nie spodziewałem, totalna nowość dla mnie. Ja się o nią bardzo starałem, ale ona tego nie widziała, miała mnie na co dzień, przyzwyczaiła się, nie widziała że codziennie coś dla niej robię.

Po tej rozmowie szczerej nasza relacja totalnie się zmieniła. Przestaliśmy się do siebie odzywać, ona nie wiedziała jak i ja też za bardzo nie wiedziałem co robić. Przyjęła to bardzo dzielnie i zaczęła szukać nowego pokoju do wynajęcia. Mało się odzywamy do siebie teraz. Zbudowałem sobie w głowie plan na siebie jaki będę za następne 3 miesiące totalnie odkochany, pełen życia i znów będę po prostu sobą, będę sie umawiał z innymi kobietami, kochał się z nimi itp. Staram sobie to wizualizować i zapomnieć o tym.

Wiem, że zrobiłem dobrze bo dobrze się z tym czuje, miałem jaja by to powiedzieć praktycznie od razu jak tylko wyczułem w sobie zazdrość zanim jeszcze się negatywne emocje nie obudziły na dobre, chciałem być z nią szczery. Nie będę sobie pluł w twarz, że nie miałem jaj by nie spróbować, spróbowałem, nie wyszło, trudno, ale powiedzcie mi dlaczego tak jest, że jak jedna osoba chce czegoś więcej, a ta druga nie i gdy stanie się to jasne nagle taka wspaniała przyjaźń, która wcześniej była już całkowicie się zmienia, nie ma tej swobody, jest jakieś napięcie, taka niezręczna cisza. Powiedzcie czy da się coś w tej kwestii zrobić? Bardzo bym chciał zbudować z nią związek, może nie teraz, może jak jej nie wyjdzie z tym kolesiem, nie wiem co zrobić. Każde moje staranie jest praktycznie nie widoczne. Próba umówienia kończy się na tym, że ona mówi zobaczymy, możliwe i inne tego typu androny. Nie chce urywać z nią kontaktu bo i tak jesteśmy skazani na siebie na treningach.

Widzicie to nie jest zwykła przyjaźń bo mieszkamy ze sobą. Co myślicie. Da się jakoś w tym przypadku sprawić, żeby ona zaczęła o mnie myśleć często? Jeśli nie mówcie śmiało ja i tak spadne na cztery łapy. Zależy mi na niej, stąd ten wpis.

--
Ze słonecznej Zielonej Góry, pozdrawiam wszystkich uwodzicieli. Piona!
Marcin

Captain
Portret użytkownika Captain
Nieobecny
!
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: ------

Dołączył: 2012-04-19
Punkty pomocy: 437

Panie Ratowniku,
widać żeś bardzo uczuciowa istota, a jak to mawiają kto ma miękkie serce ten musi mieć twardą dupę. Jeśli wiesz o co chodzi Wink

Primo
Pewnego razu powiedziałem jej w kuchni prawdę, że męczy mnie to, że czuje do niej coś więcej niż przyjaźń, ale nie mogę tego dłużej ukrywać i że się w tym duszę. Ona powiedziała, że nigdy nie myślała i niczego do mnie nie czuła co mnie trochę zraniło, ale chciałem mieć sprawę jasną żeby nie było, że nie próbowałem.

Większej głupoty zrobić nie mogłeś.

Piszesz na swoim profilu że: Nie szukam sposobów na to aby wyrywać dziewczyny, ale raczej na zbudowanie trwałego związku bo z tym mam kłopoty.
Mam wrażenie, że w tym upatrujesz swojego szczęścia.

Zaraz zaraz, czy Ty tak jak napisałeś na profilu masz 32 LATA?!
No to teraz nie wiem co napisać....

Filozoficzne wyjaśnienie karmy różni się pomiędzy tradycjami, jednak główna idea głosi, że czyny tworzą przyszłe doświadczenia i przez to każdy jest odpowiedzialny za własne życie, cierpienie i szczęście jakie sprowadza na siebie i innych.

Pan Ratownik
Nieobecny
Wiek: 32
Miejscowość: Zielona Góra

Dołączył: 2015-07-25
Punkty pomocy: 0

Większej głupoty zrobić nie mogłeś.

Piszesz głupota, a nie potrafisz nawet tego uargumentować. Ja nie uważam, że to głupota, ale może dałbyś swój punkt widzenia na tego typu temat.

Tak 32 lata i mam za sobą wiele kobiet. Opisana sytuacja odkryła we mnie coś co wcześniej nie znałem i nie czuje się w takiej sytuacji pewny co robić i tyle.

mgk
Portret użytkownika mgk
Nieobecny
Wiek: 20
Miejscowość: Cracow

Dołączył: 2013-10-22
Punkty pomocy: 530

Głupota, bo bez żadnych uczuciowych i logicznych argumentów przemawiających za tym, by ona chciała ciebie, wylatujesz z miłościami i z góry pokazujesz się w roli przegranego.

Mówi się, że żałuje się nie tego, co się zrobiło, tylko tego, czego się nie zrobiło. To zdanie jest sprzeczne z jedną, jedyną tematyką - mówieniem jako pierwszy o miłości przez faceta.

W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.

rapow
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 400+ miesięcy
Miejscowość: Miasto powyżej 400k

Dołączył: 2014-12-23
Punkty pomocy: 9

http://www.podrywaj.org/forum/mi...

Jak chcesz to zobacz moj temat o wspollokatorce. Sytuacja troche podobna, chemia byla z dwoch stron i pomimo, ze jej typ osobowosci mi nie pasowal i podejscie do mnie to sie zakochalem. Raz ja do niej lgnalem, raz ona do mnie i nigdy sie nie moglismy zgrac. Mieszkanie z atrakcyjnymi dziewczynami jest niestety sporym ryzykiem Tongue W miedzyczasie spotykalem sie z paroma innymi dziewczynami, ale nie moglem sie do zadnej przekonac, bo ciagle mi sie wspollokatorka przypominala. Dlatego dobrze robisz, ze powiedziales jej, zeby sie wyprowadzila. Bo im dluzej to bedzie trwalo tym gorzej dla Ciebie. Ja nie mieszkam juz z nia prawie miesiac i odczuwam straszna pustke. Atakuja mnie mysli, ze odrzucilem milosc i dlugo to sie nie powtorzy. Licze na to, ze niedlugo wszystko wroci do normy, chociaz troche odechcialo mi sie teraz umawiac z kobietami. Proponuje Ci w zamian za nia najac kolejne wspollokatorce Laughing out loud A noz z kolejna sie uda.

Pan Ratownik
Nieobecny
Wiek: 32
Miejscowość: Zielona Góra

Dołączył: 2015-07-25
Punkty pomocy: 0

Stary normalnie mam podobne przemyślenia do Twoich. Mieszkanie z atrakcyjnymi dziewczynami nie jest takie proste i nie ma czego zazdrościć jakby się innym osobom z zewnątrz z poza domu mogło wydawać.

Wiesz ja miałem taki plan, żeby poumawiać się z nią poza domem, poza miejscem gdzie nasza znajomość się ugruntowała, żeby to było coś innego bo w mieszkaniu traktowaliśmy się jako współlokatorzy i tyle. U nas chemii nie było bo ja to skutecznie ucinałem wtedy kiedy jeszcze się nie zakochałem oczywiście. Z jej strony wychodziły stwierdzenia takie oskarżające w stylu. Ty to się chyba nie starasz o żadną kobietę i wiesz tak z dupy się pytała mnie o to. Domyślam się, że chciała czegoś, a ja nie reagowałem gdyż spotykałem się z inną. Przeczytam Twój wpis i dam znać, może uda mi się czegoś z niego nauczyć. Dzięki za zrozumienie. ps. Na wrzesień już mam umówioną kolejną współlokatorkę - tym razem mało atrakcyjną wizualnie więc raczej nie powtórzę tego błędu Smile

Pan Ratownik
Nieobecny
Wiek: 32
Miejscowość: Zielona Góra

Dołączył: 2015-07-25
Punkty pomocy: 0

Dzięki za sprowadzenie na ziemie. Rzeczywiście trochę zlekceważyłem przeciwnika i nie mogłem tego zaakceptować. Może i od dawna gnije w friendzone, ale dopiero niedawno zaczęło mi to przeszkadzać. Widzisz z tymi wyznaniami byłem pewien, że dobrze zrobiłem, a teraz jak czuje już się lepiej i uszło mi to ciśnienie po wyznaniu czuje, że popełniłem błąd, tylko dlaczego nie miałem tego uczucia przed tym. Nie mogłem zaakceptować rzeczywistości i cierpiałem myślałem, że to najlepsze wyjście. Stało się i się nie odstanie. Najbardziej mi przeszkadzało, że zaczynam źle o niej myśleć podczas gdy ona nic złego nie robiła tylko umawiała się z nim. Chciałbym być pewniejszy siebie w tym by następnym razem się nie zbłaźnić. Dzięki za otwarcie oczu i chylę czoła bo dedukcję zastosowałeś mistrzowską. Pozdrawiam!

TYAB
Portret użytkownika TYAB
Nieobecny
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30+
Miejscowość: Cała Polska

Dołączył: 2013-10-17
Punkty pomocy: 1942

Ja mam taką zasadę, praca, szkoła, współlokatorki, sąsiadki i inne kobiety z którymi na co dzień mam kontakt i siłą rzeczy jestem zmuszony mieć jeszcze przez jakiś nieokreślony czas, ze względów nauki, zawodowych oraz mieszkaniowych są dla mnie nietykalne. Nawet jak jest szansa na jakiś romans, to nie wdaje się w niego z prostego względu. Trzeba myśleć przyszłościowo,a w przyszłości różnie może być. Znam przypadki, gdzie wielce zakochani w sobie pracowali ze sobą, bo romans nawiązał się w pracy, ale jak się skończył zostali wrogami, jak przeważnie bywa i praca się nie układała.

Dam Ci do myślenia

globtroter
Nieobecny
Wiek: 26
Miejscowość: Warszawa i okolice

Dołączył: 2010-07-10
Punkty pomocy: 6

Ja miałem podobną sytuację mniej więcej rok temu z okładem. Wprowadziła się dziewczyna o zajebistym wyglądzie, moi koledzy chcieli ją jeden po drugim przelecieć. Minęły dwa tygodnie, to oczywiście ją zaliczylem, a byłem na tyle tępym, żeby mówić o związku, bo chemia była, no doskonale się dogadywaliśmy, a ja wyznaje jej jakieś uczucia. Byliśmy w związku potem,ale totrwało krótko, pojawiły się różne schody między nami. Wyprowadziła się, chemia znikła, a ja doszedłem do wniosku, co się dzieje, jak zaczyna mózg się "przegrzewac". Laski ze wspólnego mieszkania stały się dla mnie tylko obiektem seksualnym i nic więcej. Na pewno komuś udało się poznać bliżej wspołlokatorkę i zbudować z nią trwały związek, natomiast ja takiej osoby nie znam, nawet z legend. Problem jest głównie z tym, że taka kobieta się wprowadza i siłą rzeczy widujecie się codziennie, a to jak wiadomo, na samym początku zdrowe nie jest, dlatego dużo osób nawet nie próbuje podrywać swoich współlokatorek i myślę, że jest to dla ciebie nauczka. Jak się czegoś nie potrafi, to się za to nie zabiera. Mam nadzieję, że to rozumiesz. Jak dla mnie to były dwa rozwiązania. Wynika to z ludzkiej psychologii. Ona może Ci powiedziała, że nic nie czuła do ciebie, bo wyszedłeś na słabego i może nawet jak coś tam czuła, to po twoich słowach umysł podpowiedział jej, że coś więcej pomiędzy wami to błąd. Obniżyłeś swoją wartość w jej oczach do minimum. Druga opcja, niby bardziej oczywista, to friendzone, z tym, że jakbyś dążył od razu do bliskości między wami, to dało się tego uniknąć.

Pan Ratownik
Nieobecny
Wiek: 32
Miejscowość: Zielona Góra

Dołączył: 2015-07-25
Punkty pomocy: 0

Prawda jest taka, że wyszedłem na słabego. Przeanalizowałem swoje dotychczasowe relację i uświadomiłem sobie, że uzależniam swoje szczęście od kobiet, które kocham. Szkoda, że dopiero teraz to pojąłem. Gdy jestem singledm buduje się we mnie dość duża pewność siebie i samo akceptacja, ale gdy tylko pojawia się kobieta, na której mi bardziej zależy tracę kontrolę i z dnia na dzień coraz bardziej się pogrążam. Myślę, żeby zapisać się do dobrego terapeuty może on zdiagnozuje. Myślę, że są to problemy z samo akceptacją i poczuciem własnej wartości, może nawet coś co dotyka mojego dzieciństwa. Zgłębię temat i dam znać Smile Jedno jest pewne, nie chce się pchać w żadne związki jeśli cały czas będę miał ten defekt. Potrzebuje się naprawić.

Pan Ratownik
Nieobecny
Wiek: 32
Miejscowość: Zielona Góra

Dołączył: 2015-07-25
Punkty pomocy: 0

Tak sobie tylko myślę, po przeczytaniu kilku blogów i chyba wiem dlaczego zajebista przyjaźń zmienia się tak nagle gdy jedna strona oczekuje czegoś więcej. Nie wiem czy dobre wnioski wyciągam, ale gdy kobieta się dowie, że facet, którego traktuje jako zajebistego kumpla coś do niej czuje - ona w tym momencie nie wie jak się już ma przy nim zachowywać, żeby on nie wiadomo co sobie nie myślał, nie jest już taka swobodna w kontaktach z nim bo wie, że nie jest w stanie odwzajemnić uczuć. Zastanawia się co do tej pory robiła jak się zachowywała, że on się zakochał i jest w jednym wielkim dylemacie jak tu się przy nim zachowywać, żeby sobie nie robił więcej nadziei. Myślę, że przez to strzeliłem sobie w kolano bo mogłem przecież powiedzieć, że muszę przemalować pokój i go odświeżyć i że chciałbym by się wyprowadziła itp. niż pierdolić takie androny.