Pisałem już na tym forum w sprawie tej panny parę miesięcy temu, może ktoś pamięta 
Jeśli chodzi o samą dziewczynę, to jest naprawdę wyjątkowo piękna i nie jest to tylko moja skrzywiona/przekłamana opinia. Na ulicy co rusz ktoś ją zaczepia, na imprezach podbija do niej stado napalonych facetów.
W skrócie - chodziłem z nią 3 lata do jednej klasy liceum, dopiero w trzeciej zaczęła mi się podobać. Spotykaliśmy się jakieś 3 miesiące, parę razy się całowaliśmy (próbowałem więcej razy, ale odmawiała/odsuwała się), nie doszło do seksu, aczkolwiek raz było blisko (lekko wstawieni u mnie w domu, dużo dotykania, ale na nic więcej nie pozwoliła). Problem polega na tym, że działałem strasznie niezdecydowanie (to przez absolutny brak doświadczenia), próba pocałunku była dla mnie zawsze wielkim wyzwaniem itp. Po tych około 3 miesiącach bliższej znajomości, przez mój brak działania/niezdecydowane działania, zaczęła się oddalać i znalazła sobie chłopaka. I teraz (chyba) ważna informacja - wiem o tym nie od niej, ona myśli, że nie wiem, w ogóle o nim nie wspomina, kiedy zobaczyłem przypadkiem (bawiąc się jej telefonem) smsa od niego, szybko zabrała mi telefon mówiąc że musi zadzwonić.
To tytułem wstępu. Po tych trzech miesiącach bliższej znajomości nadszedł czas wyjazdu na studia - pojechaliśmy do tego samego miasta (jej chłopak też tam mieszka). Kontakt nam się urwał na miesiąc. Dopiero parę dni temu przypadkiem spotkaliśmy się w autobusie do miasta, w którym studiujemy, na miejscu wyniknęła bardzo zabawna sytuacja (nic istotnego), i wyszło, że spędziliśmy cały dzień razem. Na koniec umówiliśmy się, że idziemy na koncert. Ten koncert był wczoraj, było fajnie, potem jeszcze pochodzliśmy po mieście, odprowadziłem ją do mieszkania i, jako trochę bardziej pewny siebie i ogarnięty człowiek, spróbowałem ją pocałować, tym razem z większym zdecydowaniem
Oczywiście się odwróciła, spodziewałem się tego, ale przyjąłem to wg mnie bardzo dobrze, ze śmiechem, nie było żadnej niezręczności. Wydaje mi się, że mogłem trochę przycisnąć, spróbować jeszcze raz, no ale nie zrobiłem tego. Potem napisała mi smsa z pytaniem czy dojechałem itp.
To tyle jeśli chodzi o obraz sytuacji. Moje pytanie brzmi - czy w ogóle jeszcze mam szanse cokolwiek ugrać? Tak jak mówiłem - zależy mi na niej, przez ten miesiąc myślałem że mi wywietrzeje z głowy, no ale jednak nie. Dziewczyna jest 10/10. Czy się zauroczyłem? Tak, ale nie daję tego po sobie poznać na spotkaniach.
Masz szanse, ale przez Twoje "zależy" może bić od Ciebie energia frustrata, albo gościa, który chce z nią stworzyć związek. Owszem spoko jest z tym związkiem, ale jeśli ma chłopaka no to raczej ją wystraszysz i się zablokuje. I bierzmy pod uwagę co to za facet, kim jest Twój konkurent bo jeśli odstajesz od niego na wielu płaszczyznach no to sorry nie uda Ci się.
Dam Ci do myślenia
Rzecz w tym, że w ogóle nie znam tego jej chłopaka, więc nie mogę stwierdzić, czy jest "gorszy" czy "lepszy". Energia frustrata czy "związkowca" raczej ode mnie nie bije, przynajmniej tak mi się wydaje, ale może lepiej nie być sędzią we własnej sprawie. Problem polega na tym, że teraz jak się z nią spotkałem po przerwie, to to znowu wygląda tak jak wcześniej. Czyli spotykamy się, jest fajnie, zabawnie, ciekawie, próbuję ją całować, albo się udaje albo nie, i tyle. Trochę mam tego dość. Jak popchnąć tę relację do przodu?
Z tego co opisałeś to nie zauważam żadnej oznaki że była i jest Tobą zainteresowana. Może kiedyś była mało zdecydowana, nie wiedziała czego chce, a Ty robiłeś za zwykłego kolegę. Jesteś już zauroczony, a w tym stanie wiele rzeczy może się "wydawać". Ochłoń, ogarnij myśli i działał ale bez wkładania sobie do głowy scenariusza "ona bedzie moja, musi być!". Czasem trzeba potrafić stracić kobietę... Pozdrawiam!
"Sumiennie wszystko planuje. Inni zazdroszą mu farta, nie wiedząc, że on szczęściu pomaga, wybierając odpowiednie szkoły, zapinając pasy w aucie, a nawet planując dietę. Często samotny, bo nawet seks staje się dla niego jednym z zadań do wykonania."
Nie była zainteresowana? No nie wiem. Jednak spotykaliśmy się przez te 3 miesiące dosyć często, były pocałunki, dotyk, było blisko seksu. Może rzeczywiście sobie wręcam, no ale jednak wydaje mi się, że zainteresowanie było.
spotykaliśmy się przez te 3 miesiące dosyć często, były pocałunki, dotyk, było blisko seksu.
Paradoksalnie to nadal nie musi znaczyć, że była zainteresowana Twoją osobą
One częstokroć traktują nas podobnie jak my je. Wcale nie musimy być zainteresowani kobietami, które całujemy, dotykamy czy "prawie" bzykamy 
Jak dla mnie sprawa jest prosta. Jakkolwiek byś nie opisał twoich relacji z nią tutaj na forum, to i tak Ty będziesz wiedział jak to wygląda w 100%. Wykorzystaj swoją wiedzę i spróbuj. Uda się - super. Jeśli się nie uda to też super. Bedziesz bogatszy o jedno doświadczenie. W końcu człowiek uczy się na błędach. Powodzenia, trzymaj się
A więc tak - przedwczoraj miała do mnie przyjść.
Parę godzin wcześniej napisała mi, że bardzo boli ją brzuch i nie wie czy przyjdzie. No to ja uznałem że przecież nie będę na nią czekał i poszedłem się napić z kumplem do baru. Po jakimś czasie napisała, że jednak przyjdzie, więc powiedziałem żeby przyszła do tego baru. Przyszła, kumpel musiał się zwijać, zostaliśmy sami. Posiedzieliśmy jeszcze chwilę, wyszliśmy i ona mówi, że musi iść do domu bo jutro rano gdzieś jedzie. To ja po prostu wziąłem ją na ręce i zaniosłem do mojego domu Very Happy o dziwo bez większego sprzeciwu. Weszliśmy do mnie, gadka szmatka, spróbowałem ją pocałować. Odmówiła, lekko odpychała mnie rękami. Ugryzłem ją lekko w przedramię (tak wiecie, z wyczuciem) to ona na to, że nie boli, a w sumie to ona lubi ból Very Happy więc ugryzłem ją trochę mocniej, znowu spróbowałem pocałować, ale ona nadal na nie, mimo że nasze usta były już parę milimetrów od siebie i wcale się nie odwracała. W końcu dałem sobie spokój. Odprowadziłem ją do domu, przed domem jeszcze jedna próba, również nieudana.
Wróciłem do domu, a tu jej chłopak do mnie pisze: "o co nam poszło". Dosyć mnie to rozbawiło, nie powiem Very Happy Napisałem do niej jeszcze, że ma niesamowicie pociągające usta, które jak się raz zasmakowało to chce się więcej. Ona na to, że blablabla, i żebym pokazał swoją silną wolę, a nie tylko siłę fizyczną Very Happy
Tak mniej więcej wyglądał wczorajszy wieczór, mimo że nie udało mi się wiele wskórać to świetnie się bawiłem, wszystkie te sytuacje były naprawdę zabawne Very Happy
Wg mnie ta relacja już jest nie do uratowania, może ona by i chciała, ale jest w świeżym związku i raczej nie ma zamiaru go kończyć. Co sądzicie?
//Wydaje mi się też, że błędem było podejście takie zdecydowane, nawet lekko agresywne. Teraz z perspektywy czasu wydaje mi się, że lepiej zadziałałby delikatny dotyk, czułe słówka itp. No ale to wynikało z mojego zniecierpliwienia i chęci szybkiego efektu.
no to "Very Happy"...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"