Panowie,jak dawno mnie tu nie było,jak wiele się zmieniło albo i nie.
Miałem nadzieje,że będzie lepiej ale nie jest.Mija 8 miesięcy odkąd jestem z dziewczyną i moje emocje zupełnie się wypaliły.Od prawie 2 miesięcy nie mam ochoty ani na sex z nią ani na spotykanie,nie mam nawet siły na spiny,ona robi je jak zawsze robiła ''z dupy'' a mnie to wkurwia już wszystko.Kurwa,zabieram na drogie kolację,płacę za nią,pożyczam hajs,a jak wracam zjebany po pracy do niej to jest problem,że musi iść do sklepu kupić coś na obiad mi,jeszcze żeby było mało tego,ja dałem jej swoją kasę na te zakupy.To kropla w morzu jeśli chodzi o jej problemy życiowe.
Dodatkowo coraz bardziej zauważam,że ma zerowe poczucie wartości.Często powtarza,że ona zna swoją wartości bo faceci się na nią patrzą i wgl,że ona wie,że jest ładna skoro się patrzą.A mi się wydaje,że chuja wafla,bo zazwyczaj jak laska wie,że jest ładna to o tym nie mówi,to widać.
Kończąc temat,nie mam ochoty zupełnie na nic,robi się ciepło,widzę mnóstwo dup na ulicy i myślę jak bym się z nimi jebał,mam mega ochote na poznanie kogoś nowego,mam dość spin i problemów.
Chodzi o to,że jakiś czas temu myślałem,że ona będzie moją żoną,ale te kłótnie mnie zniszczyły i mam jej dość,jednocześnie ciężko mi zerwać z nią,nie chcę jej ranić.
Czy to faktycznie wypalenie i powinieniem to zrobić ? Mam trochę obaw czy nie będę żałował,ale z drugiej strony dawałem temu związkowi ponad 2 miesiące szansy i nic się nie poprawiło,zabierałem ją więcej gdzieś,byłem bezproblemowy a mówiąc szczerze to zrobiłem się trochę pod pantoflem.
Mam 22 lata i chcę jeszcze się wyszaleć.
Mimo tego znudzenia,niechęci i czasem wręcz wstrętu,który czuję jak na nią patrzę to jak się pospinamy to potem mi głupio i chcę do niej wrócić,wtedy ekscytacja trwa dzień,dwa i znów mija.
Jak to do CH jest ? Czy jesteśmy tak już stworzeni ? Czy to po prostu nie jest "ta jedyna" a to że na chwilę wracam to czyste przywiązanie ?
Dajcie jakieś zdanie od siebie Panowie.
'mam mega ochote na poznanie kogoś nowego,mam dość spin i problemów' - a więc do dzieła kolego
Obserwowałeś kiedyś kota, jak dręczy mysz zanim zada ostateczny cios? Tak mi się skojarzyło
Wiesz miałem podobną sytuacje,czułem ze zaczęło sie wypalać zauważyłem różnice poglądów itp.Chociaz to nie proste jedyna najlepsza rzecz to zerwać, czym dlużej tym gorzej ..
Ja bym zerwał. Dlaczego? Widać, ze laska ma na Ciebie wyjebane. Albo się z kimś już rucha, albo będzie. Rok temu tez się balem zerwać. A dziś twierdze, ze nie było lepszej opcji
Badz mężczyzną i zrób to co do Ciebie należy, zgodnie ze swoimi zasadami.
Pozdro!
właściwie sam sobie odpowiedziałeś w temacie na co masz ochotę i co ci nie pasuje, teraz tylko pora to zmienić
they hate us cause they ain't us
Drogi Autorze, z tego nie ma nic.
Mówię o Twoim związku.
Rozstańcie się, póki nie narobicie większego ambarasu (dziecko). Ty się wypaliłeś, ona pewnie też. A na pewno odczuwa Twoją niechęć. Bywa.
Jeśli drugi człowiek zaczyna Cię irytować, budzić jedynie negatywne emocje, wtedy jest czas żeby definitywnie dać sobie spokój.