Witam wszystkich użytkowników tych starszych jak i tych młodszych.
Od pewnego czasu zacząłem czytać "klasyki" i inne wpisy na forum(dla sprostowania, czytać zacząłem dopiero po tym wszystkim co się wydarzyło, a więc wtedy jeszcze ślepo wierzyłem, że nie robię czegoś źle), ponieważ obecnie nie wiem co mam zrobić, a posłużyć się radą kogoś mądrzejszego i obdarzonego większym doświadczeniem to nie ujma a jedynie rozwój i jakiś sposób na zauważenie tego, czego można samemu dojrzeć.
Na samym początku napisze wprost, że nie jestem kimś kto boi się podejść do kobiety i zagadać, czy też w klubie po pewnym momencie całować i robić inne rzeczy(to było już pewien kawałek czasu temu, ale jazdy na rowerze się nie zapomina). Więc troszkę obyty z kobietami jestem, ale w pewnym momencie postanowiłem, że może znajdę jakąś wartościową kobietę z którą będę mógł się jakoś rozwinąć, ale też jednak brakuje czasami tego kogoś, gdy mamy ciężki dzień.
Wszystko zaczęło się 3 miesiące temu, pamiętam że miałem jakąś śmieszną aplikację do szukania kobiet w pobliżu( od poczętku podchodziłem do tego bardziej jako forma ćwiczeń rozmów z wieloma kobietami lub może trafi się jakaś fajna kobitka to się zobaczy co dalej będzie), i tak dałem sobie termin do którego jak nic się nie wydarzy to usuwam to i poszukam w bardziej cywilizowany sposób. Trafiła się ona (nazwę ją Ania), i fajnie się z nią pisało to postanowiłem, że popiszemy razem na fb i zobaczę jak to będzie przebiegać dalej.
Po 2 tygodniach pisania pomyślałem że może warto się spotkać i zobaczyć czy to pisanie ze sobą, przeniesie się na realne spotkanie, czy zaskoczy coś, czy tylko będziemy na siebie patrzeć. Pierwsze spotkanie nastąpiło, rozmawialiśmy chyba 6h cały czas, pamiętam że pod koniec spotkania gdy siedzieliśmy na ławce i czekaliśmy na jej autobus ona patrzyła mi w oczy a ja w jej i przez chwilę myślałem nad tym czy by jej nie pocałować, ale na pierwszej randce nie chciałem aby to tak szybko poszło(tak wiem cwaniaczki że wy byście całowali, ale jak już wcześniej wspomniałem chciałem wyjść na kogoś kto ma pewne zasady, kogoś kto jest twardy w pewnie sposób) , poza tym ciastko smakuje lepiej jak się na nie troszkę poczeka 
Później znów pisaliśmy, wspomniałem po 2 dniach że spotkanie było udane, i czy by nie chciała znów powtórzyć, tylko tym razem w moim mieście, tam gdzie ja chcę pójść - zgodziła się bez wahania.
2 spotkanie było inne niż pierwsze, ponieważ udało mi się znaleźć miejsce na sofie(aby móc być blisko siebie) a poza tym zacząłem poruszać tematy takie jak: co się jej podoba w mężczyznach, co czuje gdy siedzi ze mną, czy jest szczęśliwa, czy może jednak czegoś jej brakuje?(nie wiem czy tematy dobre, ale wydawały mi się dobre po jej reakcjach). I wtedy tak mi sie wydaję spieprzyłem, ponieważ siedzieliśmy tak blisko siebie że nieomal czułem jej oddech, a jej oczy patrzyły na mnie i mnie przeszywały w tamtym momencie. Teraz już wiem że to był idealny moment na głębokie i długie pocałunki, ale wtedy powoli zostałem zaślepiany przez uczucia( tak wiem głupota, ale wtedy nie przeczytałem kilku artykułów które są tutaj) i nie było pocałunku.
Pisaliśmy cały czas, pamiętam że czasami ona pisała do mnie czemu nie odpisuje, albo czemu tak szybko zasypiam(tak wiem, była chętna na mnie ale ja znów byłem głupi, ale to później). Ogólnie byłem szczęśliwy, moje uczucia do niej rosły, więc postanowiłem że może w końcu warto nauczyć się jeździć na łyżwach, a ona podobno potrafiła całkiem dobrze. Wysyłałem jej wiadomości, że ja nigdy nie jeździłem, i że mogę skończyć tragicznie ale dodawałem, że z nią może nauka szybko mi pójdzie.(prawdopodobnie przez te łyżwy chciałem jej pokazać że mi w jakiś sposób zależy na niej, i nawet obite kości nie stanowią dla mnie problemu-wszystko było bardzo subtelne, tylko głupiec by się nie domyślił o co chodzi).
Odbyło się 3 spotkanie, na początku byliśmy na kawie, a potem poszliśmy na lodowisko. I wtedy (chyba) znów spieprzyłem. Raz na początku przejeżdżałem obok niej ,śmiała się jak próbuje nie upaść a ja przypadkowo skręciłem w nią i tak zatrzymaliśmy się bardzo blisko siebie, znów patrzyłem w jej oczy a ona w moje i znów nic nie zrobiłem. Potem poszliśmy jeszcze na grzane wino i tak skończyło się 3 spotkanie.
Po tym spotkaniu byłem bardzo zdeterminowany do tego aby w końcu ją pocałować i przełamać ten lód między nami. Postanowiłem, że spotkam się z nią pomiędzy świętami Bożego Narodzenia a Nowym Rokiem(okres dosyć radosny i lekki dla ludzi, więc myślałem wtedy, że co może pójść nie tak). Niestety ona zachorowała i nie miałem szans na żadne spotkanie (chociaż miałem zamiar do niej pojechać, ale ona pisała że nie bo jak zobaczę ją chorą to ucieknę, odpuściłem - może trzeba było jechać z niespodzianką i zobaczyć co się stanie?). Minęły 3 tygodnie i wtedy w pisaniu coś poczułem że jest nieco gorzej, ale nadal tak sądzę że to był ciężki powrót do szkoły po chorobie i mniej czasu ( nadal pisaliśmy dużo, ale człowiek czuje że coś się zmieniło).
Odbyło się 4 spotkanie(które miało się odbyć w moim mieście ale złamałem się i pojechałem do niej- tak wiem jestem debilem), poszliśmy na piwo, wtedy też chciałem jej powiedzieć że coś do niej czuję i zapytać czy ona też i czy mamy jakieś szanse na rozpoczęcie czegoś niezwykłego. Nie zapytałem jej o to ale wtedy dużo tajemnic o jej życiu wypłynęło na światło dzienne, które na szczęście nie były straszne, tylko bardziej zbliżyły mnie do niej(wtedy byłem już całkiem zaślepiony nią i nie myślałem o tym czy mi odmówi, tylko co będzie dalej). Znów stałem z nią na jej przystanku, patrzyliśmy na siebie w ciszy, światło latarni odpijało się od jej oczu, autobus podjechał ( myślę teraz albo nigdy i nie mnie szlag trafi jak tego nie zrobię, w klubach po 2h całowałem kobiety a przez uczucia oraz strach przed stratą bałem się jak nigdy) i pocałowałem ją. Całowaliśmy się krótko, ale namiętnie. Jak wsiadała do autobusu zapytałem czy to był tylko pocałunek czy może coś więcej, ona nic nie odpowiedziała - odjechała.
Kolejnego dnia zapytałem czy nie chciała by wpaść do takiej fajnej kawiarni w której kiedyś byłem(a tam jest cholernie romantyczna atmosfera i wydawało się to idealnym miejscem na rozpoczęcie tego czego szukałem prze tyle czasu), zgodziła się i przez cały dzień byłem tak cholernie szczęśliwy że myślałem, że teraz to już będzie z górki. Na drugi dzień odpisała mi że niestety nie da rady bo ma jakąś imprezę u koleżanki w sobotę, zapytałem czy piątek/niedziela nie wchodzi w grę - niestety nie wchodził. Nie powiem byłem lekko wkurzony, ale myślę sobie no cóż, znam ją ponad 2 msc, a jej przyjaciółki znają ją kilka lat.
Po tej imprezie na której była wszystko się zmieniło, nagle dostawałem wiadomości od niej jakby zostały wybrakowane z wszystkiego co do tej pory ceniłem w rozmowie. Były krótkie, pozbawione emocji, w ciągu dnia wymienialiśmy się 4-6 wiadomościami( wtedy byłem troszkę przerażony że coś się stało, i czasami pisałem wiadomości co kilka godzin - nie pisałem co się dzieje czy coś w tym stylu, ale bardziej starałem się ją zachęcić do odpowiedzenia mi na pytanie, albo opowiadałem coś ciekawego co mi się przydarzyło). Był to tydzień gdzie miałem studniówkę i miała być ona moją towarzyszką, nie przejmowałem się bardzo bo wiedziałem że i tak spotkam ja za kilka dni( chodzę do technikum a ona do liceum - może i jestem młodym szczylem ale nie wiek mnie określa tylko to co chciałem. Nie chciałem kolejnego związku na kilka miesięcy, chciałem osoby którą mnie kocha i zechce być przy mnie w tych lepszych i tych gorszych chwilach - nadal tak chcę).
W końcu nadeszła studniówka, pojechałem po nią (wtedy myślałem że po ostatnim pocałunku na powitanie pocałujemy się), ona wyszła i tylko mnie przytuliła(jak zawsze) na przywitanie. Pojechaliśmy - wiadomo tańce, picie, rozmowy. Jakoś koło 1 w nocy siedzieliśmy sami przy stoliku(człowiek był troszkę zmęczony ciągłym tańczeniem) złapałem ją za rękę popatrzyłem w oczy i zapytałem czy ostatni pocałunek był czymś niezwykłym, co otwiera dla nas nowe drzwi, czy tylko pocałunkiem. Najważniejsze teraz
Ona odpowiedział mi że nic do mnie nie czuję i jeśli chcę czegoś więcej muszę się o nią jeszcze trochę postarać.
Zamurowało mnie trochę ( niestety nie zdążyłem po drążyć tematu ponieważ przyszli znajomi i zaczęli coś mówić do mnie i do niej), ale nie chciałem aby było coś po mnie widać więc poszliśmy potańczyć. Jak mieliśmy wracać do domu oferowałem jej pomoc, żeby złapała mnie za rękę, ona nie chciała (znów byłem lekko zdziwiony( przed pytaniem podczas tańczenia ona naprawdę mocno mnie trzymała a tu nagle takie buty). Jedziemy do niej i nagle wpadł mi genialny plan że odprowadzę ją do drzwi(nie mogła mi odmówić bo wcześniej powiedziała że jest ślisko i jak szliśmy na studniówkę trzymała się mnie cały czas), a pod nimi pocałuje ją i powiem ja że mi na niej zależy i żeby przemyślała czy jednak nie czuje czegoś do mnie. Plan się nie udał ponieważ jej mama wyszła do pracy i jedynie co mogłem zrobić to otworzyć jej furtkę(w samochodzie gdy powiedziałem, że ją odprowadzę, ona powiedziała, że sobie poradzi i nie muszę nic robić - kobiety...). I kolejnego dnia pogadałem ze znajomymi i moją rodzicielką co ona myśli(wtedy też coś we mnie pękło i się przebudziłem z tego szalonego uczucia i zobaczyłem jaki ja głupi byłem że tak długo zwlekałem i że się czasami za bardzo starałem), i jedyne co mi doradzono to abym nic nie pisał do niej przez kolejny kilka dni i zobaczył na jej reakcje.
A więc po poznaniu całej historii macie już całe spektrum jak to wygląda. Jestem w takie sytuacji, że nie wiem co zrobić. Po 3msc ona nic nie czuje, czy warto powalczyć, poczekać co zrobi(chłodnik w którym nic nie ma), czy może odpuścić, bo "z tej mąki chleba nie będzie".
Powiem tylko że naprawdę się czuje dobrze w jej towarzystwie i zależy mi na niej, ale nie chciałbym aby na siłę ze mną była bo nie o to chodzi w związku.
Nie wiem o co was prosić, chyba jedynie o to aby mnie jakoś na kierunkować, napisać czy warto powalczyć, albo możecie wskazać mi błędy - pamiętajcie, że każdy kiedyś zaczyna, nieco lepiej albo nieco gorzej 
Nie uwierzę że czytałeś cokolwiek z podstaw tej strony.
Pierwsze to na chuj ty do niej dukasz tak. Nie masz ciekawszych zajęć? Zamiast pokazać, że twój świat opiera się na wielu rzeczach pokazujesz, że albo nie masz nic innego do roboty, albo dziewczyna owinęła ciebie wokół palca.
Drugie to się zabierasz się jak pies do jeża z dotykiem, całowaniem. Może nie wiesz czy chcesz ją pocałować? A jeżeli tak to po co się z nią spotykasz? Brak ci odwagi? Taaak, właśnie tak. - pomyślała twoja przyszła niedoszła.
Trzecia rzecz to chęć wyznania jej uczuć, nawet gdy się jeszcze nie całowaliście. Podstawówka już za tobą, tutaj nie ma ogłaszania że się ze sobą "chodzi". To ma być oczywiste i wyczytane z twoich/waszych zachowań wobec siebie.
Czwarta: "Jak wsiadała do autobusu zapytałem czy to był tylko pocałunek czy może coś więcej, ona nic nie odpowiedziała - odjechała."
Co więcej? Kurwa no przyjacielu jak to brzmi. Co ty miałeś na myśli, że właśnie skradła twój kod genetyczny, a gdy ten autobus podwiezie ją pod prywatne laboratorium zacznie klonować wasze przyszłe dzieci o których nie będziesz miał pojęcia? No co to za pytanie, kobiety o coś takiego pytają a nie mężczyźni.
Piąta: "zapytałem czy ostatni pocałunek był czymś niezwykłym, co otwiera dla nas nowe drzwi, czy tylko pocałunkiem". No kuurwa, nie skomentuje, tj pkt czwarty.
Szósta: "a pod nimi pocałuje ją i powiem ja że mi na niej zależy i żeby przemyślała czy jednak nie czuje czegoś do mnie". Ty się chciałeś drugi raz zapytać? Myślę że nic się nie zmieniło przez te kilka godzin jeżeli chodzi o jej odczucie w stosunku do Ciebie.
Siódma rzecz to radzenie się znajomym i "rodzicielce". Osobiście zachowałbym to dla siebie.
No i finał. "Po 3msc ona nic nie czuje"- Ale co miała czuć. Pocałowałeś ją jeden raz, spierdoliłeś masę okazji, nie było emocji z jej strony do ciebie, przez swoje zachowanie pokazałeś że jesteś pieskiem, więc nie dziw się że tak się potoczyło. W jej oczach jesteś spalony więc już nie wkręcaj sobie nic więcej.
Każde twoje podejście będzie wyglądało tak samo jeżeli nie zmienisz swojego zachowania, bo nie jest ani trochę atrakcyjne i ciężko znaleźć jakiś pozytywny aspekt twojej "teorii podrywu".
Bo on nie całuje na pierwszej randce. Ma twarde zasady...
Nawet mi się nie chciało czytać jego wypocin po tym jak napisał, że czytał jakieś tam klasyki ze strony, a potem dowalił, że nie pocałował bo ma takie zasady. Gówno wyciągnął z klasyków to i gówno wyciągnie z komentarzy ;]
Klasyki i jakieś inne tematy przeczytałem już po wszystkim, ponieważ chciałem zobaczyć jak to wygląda u ludzi z doświadczeniem, którzy znają się na tym. Ja przez cały ten okres wierzyłem w swoje głupie zachowanie i myślałem, że nic nie może się spieprzyć - ale ja byłem głupi. Cóż człowiek uczy się na błędach, przynajmniej tyle z tego wszystkiego, że znalazłem te stronę
Jestes jeszcze bardzo naiwny i strasznie idealizujesz druga strone. Panna wyczula "romantycznego misia". Z tej maki juz chleba nie bedzie. Masz nauczke na przyszlosc.
"Po 2 tygodniach pisania pomyślałem że może warto się spotkać"
No... Zdarzali się tacy co nigdy na to nie wpadli.
"przez chwilę myślałem nad tym czy by jej nie pocałować, ale na pierwszej randce nie chciałem aby to tak szybko poszło"
Nie mydl sobie oczu...
"to był idealny moment na głębokie i długie pocałunki, ale wtedy powoli zostałem zaślepiany przez uczucia"
Znowu nie chciałeś żeby tak szybko poszło! Ciekawe co za trzecim razem wymyślisz, wracam do czytania.
No tak, znowu pisaliście... Jest i trzeci raz:
"a ja przypadkowo skręciłem w nią i tak zatrzymaliśmy się bardzo blisko siebie, znów patrzyłem w jej oczy a ona w moje i znów nic nie zrobiłem."
Co, dalej za wcześnie?
Jedziemy do niej i nagle wpadł mi genialny plan że odprowadzę ją do drzwi, a pod nimi pocałuje ją i powiem ja że mi na niej zależy i żeby przemyślała czy jednak nie czuje czegoś do mnie. Plan się nie udał
I ty dziękuj jej mamie że się nie udał.
Kolego, ciotka jesteś do kwadratu. Ty nie słuchaj że musisz się postarać, nie pytaj o poradę mamy, bo sprawa jest prosta - zestrachałeś się i zabierałeś się do niej jak student do magisterki. Z nią i tak raczej nic nie będzie, i tak cierpliwa była. A jak ci się zachce (a zachce) ciągnąć temat dalej, to czytaj podstawy i działaj. Tylko nie zmień się teraz w jakiegoś badboja bo od razu pójdziesz na odstrzał, wystarczy że będziesz mniejszą ciotką niż byłeś do tej pory.
------
"Każdego dnia, w każdym momencie dokonujesz wyboru, który może odmienić twoje życie" - Biegnij Lola Biegnij
tldr; Zabiera się jak pies do jeża.
Zacznij działać, bo laska umiera z nudów.
~ Uczucia tych, których przestaliśmy kochać, są zawsze śmieszne.