Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Wyciągnięcie wniosków po rozstaniu

12 posts / 0 new
Ostatni
kronos93
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2015-09-15
Punkty pomocy: 1
Wyciągnięcie wniosków po rozstaniu

Cześć,
Chcę się z Wami podzielić historią swojego związku.

Wszystko zaczęło się w marcu zeszłego roku. Poznałem przez internet dziewczynę w wieku 18 lat, z którą dobrze mi się rozmawiało. Niestety kwestia odległości sprawiła, że spotkaliśmy się dopiero w czerwcu, oprowadziłem ją po Krakowie, zaprowadziłem do akademika, fajnie się rozmawiało również na żywo. Po tym spotkaniu zaczęliśmy ze sobą pisać coraz częściej, aż codziennie regularnie wymienialiśmy ze sobą ogrom smsów. Zwierzaliśmy sobie, opowiadaliśmy co nas spotkało danego dnia itd. Potem na wakacjach zeszłego roku, gdy miała kurs na prawo jazdy nie szło jej najlepiej, bardzo ją wtedy wspierałem, dzwoniłem przed egzaminami. Powiedziała wtedy, że nikt dla niej nie zrobił tyle ile ja zrobiłem. Zapytałem czy chciałaby ze mną być gdybyśmy mieszkali bliżej siebie i wtedy powiedziała, że tak, ale stwierdziliśmy że to jest niemożliwe ze względu na odległość i zachowaliśmy koleżeńskie relacje. We wrześniu zeszłego roku stwierdziła jednak, że chce studiować w Krakowie i że po roku będziemy razem. Zdecydowałem się na związek na odległość. Codziennie pisaliśmy ze sobą i zaczęlismy ze sobą rozmawiać przez telefon, naprawdę potrafilismy dużo czasu przegadać. Powiedziała, że najbardziej ceni we mnie to, że jestem pozytywnie do wszystkiego nastawiony i że dzięki mnie ona też tak zaczyna się stawać, miałem duża łatwość, żeby ją rozśmieszać, łapac za słówka itd. W listopadzie przejechałem dla niej pół Polski, spędziliśmy romantycznie weekend. W tym roku w marcu ona przyjechała do Krakowa, również spędziliśmy ze sobą cudowny weekend. Kolejny wspólny weekend był w czerwcu. Nie powiedziała jednak o mnie swoim rodzicom ze względu na to, że to znajomość przez internet. Aż w końcu nastąpił przełom i powiedziała im, że ma w Krakowie kolega, który bardzo jej pomógł przy wyborze kierunku studiów i poszukiwaniu mieszkania. W sierpniu spotkaliśmy się również gdy szukała mieszkania w Krakowie i poszliśmy na długi spacer, w trakcie którego zaprosiła mnie na wesele swojej siostry, we wrześniu. Ucieszyłem się, że spędzę z nią dużo czasu, poznam jej rodzinę. Wszystko zapowiadało się fantastycznie. W zeszły weekend pojechałem do niej właśnie na to wesele. Pokazała mi swoją okolicę, znów było romantycznie i wszystko wydawało się w porządku pomagałem w przygotowaniach na wesele. Jednak na weselu nagle zaczęła mnie unikać, nie chciała ze mną tańczyć, nawet rozmawiać. Wolała pogadać z rodziną niż za mną, zero rozmowy, zero zabawy. Czułem się całkowicie niepotrzebny. Myślałem, że ma po prostu gorszy dzień. Następnego dnia jednak to samo. Zapytałem jej co się stało jednak nie chciała mi powiedzieć. Aż w końcu zadzwoniła do mnie w drodze powrotnej i powiedziała, że nasze uczucie się wypaliło i że lepiej będzie jak zerwiemy ze sobą. Stwierdziła, że kochała mnie, ale przez ostatnie kilka tygodni było coraz gorzej i że myślała, ze jak przyjadę na to wesele to znów uczucie się rozpali między nami, ale nic takiego nie miało miejsca. Wiem, że nie ma sensu tego ciągnąć ale chciałbym wyciągnać z tego całego związku jakieś wnioski na przyszłość.

Naprawdę nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy, bo jeszcze w piątek mówiła, że mnie kocha a w poniedziałek zerwała. Stwierdziła, że chciała jeszcze rozbudzić w sobie uczucie do mnie, że starała się z całych sił, ale nie wyszło, że jak mnie widziała to już nie czuła tego co wcześniej. Powiedziałem, że w każdym związku są kryzysy i że nie warto przekreślać tego co budowaliśmy przez rok przez gorsze kilka tygodni. Ona była jednak zdecydowana co do tego zerwania. Jeśli chodzi o mnie to naprawdę nie zauważyłem, żeby przez ostatnie tygodnie było coś inaczej. Zauważyłem to dopiero na weselu. Gdy byłem u jej rodziny, to przyznał że stresowałem się, bo chciałem zrobić jak najlepsze wrażenie i nie byłem tak śmiały jak byłem zawsze na spotkaniach z nią. Zapytałem czy o to chodzi, stwierdziła że nie. Powiedziała, że jestem świetnym mężczyzną i że zasługuje na kobietę lepszą od niej i że mnie bardzo przeprasza, że na to nie zasłużyłem i że czuje się jakby była potworem. Co najlepsze już od października skończyłby się związek na odległość i moglibyśmy normalnie być ze sobą a ona na 2 tygodnie przed końcem czekania zrywa. Kilka dni przed moim wyjazdem do niej na wesele mieliśmy taka rozmowę, że ona chciałaby żebym tak nie ingerował w jej życie, bo czuje że jak będzie w Krakowie to będę przy niej 24 godziny na dobę, stwierdziłem że ja tak samo potrzebuję niezależności i że na pewno tak nie będzie.

Szczerze mówiąc zgłupiałem, bo właściwie nie wiem czemu zerwała. Zdecydowanie byłem zbyt opiekuńczy, zawsze troszczyłem się o nią, pomagałem w znalezieniu odpowiedniego kierunku studiów, mieszkania w Krakowie w rozwiązywaniu problemów itd. Chciałbym wyciągnać wnioski z tego związku i poukładać sobie wszystko w głowie.

Weststarr
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2015-08-12
Punkty pomocy: 7

Oddałeś jej calego siebie i poki byles potrzebny to Ci mowila ze Cie kocha nawet jak to byl "zwiazek przez internet", nie miales mozliwosci jej "kontrolowac" nienwiedziales co robi naprawde jak z Toba nie pisala, oddales sie jej za bardzo ona wiedziala ze ma Ciebie kiedy zechce i ze zawsze jej pomozesz (friendzone allert) pomogles ogarnac studia, mieszkanie itd to po co jej jestes dalej potrzebny? Po nic wiec zakonczyla to, pisala ze Cie kocha? Czesto dla dziewczyny znaczy to mniej niz dla Ciebie, dla wielu z nich to tylko 2 slowa 9 liter, olej ja jak ona olala Ciebie, rozwijaj sie, zapisz sie na basen/silke (mi pomoglo) usun jej nr, usun ja ze znajomych na fejsie, i juz, zlota zasada "czym sie strules tym sie lecz".

Konstanty
Portret użytkownika Konstanty
Nieobecny
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33
Miejscowość: 3city

Dołączył: 2014-03-13
Punkty pomocy: 3525

A ten kolega z Krakowa to też przez Internet poznany? Może się panicz zreflektował jak się okazało, że ona z Tobą dalej na poważnie - wesele, rodzinka itd. Podziałał, panna zmiękła i dokonała wyboru. Czaiłeś się jak łysy na grzebień, a panienka pewnie chciała co byś ją do ściany przycisnął i zrobił co trzeba. Jak każda.

No ale OK. Załóżmy, że była jednak bardziej fair, a wtedy patrz co masz napisane w poście nad moim.

PS. Pocałowałeś ją w ogóle?

____________________________________________
"Umysł jest jak spa­dochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein

Guest
Portret użytkownika Guest
Nieobecny
Starszy moderator
ModeratorWtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer

Dołączył: 2009-02-11
Punkty pomocy: 12904

a ten kolega to nie on właśnie? Bo to chyba był cytat, jak autora przedstawiała rodzicom... albo ja cos źle zrozumiałem

________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"

kronos93
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2015-09-15
Punkty pomocy: 1

Tak, chodziło tutaj o mnie Smile

Konstanty
Portret użytkownika Konstanty
Nieobecny
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33
Miejscowość: 3city

Dołączył: 2014-03-13
Punkty pomocy: 3525

Fakt, moje przeoczenie, bo wyraźnie i jasno się wyraziłeś. Mea culpa.

Cóż, pozostaje życzyć pannie powodzenia i nie dać się wkręcić w jakieś połowiczne układy. Tylko nie odgrywaj teraz wielce załamanego psiaka, ani zimnego chuja na siłę. Szczere, no trudno, myślałem że czeka nas jeszcze wiele ekscytujących i namiętnych chwil w tym pięknym mieście, ale skoro tak - powodzenia. Banan na ryj i w tył zwrot. I cisza. Jak teraz nie zmiękniesz i nie będziesz latał, tylko zaserwujesz jej totalną ciszę jak makiem zasiał, to jest opcja że jak już będzie w tym Krakowie to się odezwie i będzie chciała wybadać co i jak. Grunt to nie nastawiaj się na taki scenariusz, tylko skup się na swoim życiu, rozwijaj się i poznawaj nowe kobiety. Jak zobaczy ze nie stałeś w miejscu i masz wokół siebie opcje w postaci płci przeciwnej to rurka jej zmięknie w któryś jesienny, samotny wieczór i da znać. Tylko wtedy bez pierdolenia, działasz jak typowy chuj, byle wyruchać, żadnego romantycznego pitu pitu. "Chodzi Ci tylko o seks - Tak, pociągasz mnie, jesteś kobietą i to naturalne że tak na mnie działasz", "Nie jestem pewna, związek to nie jest dobry pomysł - Masz rację, myślę że nie ma co wychodzić przed szereg, życie pisze najlepsze scenariusze". Za fraki i do wyra. Masz być kurwa nie ugięty. Jak nie będzie chciała odpuścić, wycofujesz się i czekasz aż zmięknie. Jak nie zmięknie to next, jak tak to ciśniesz dalej do kolejnej bazy, bez żadnych sentymentów. Ona musi mieć teraz konkretny młyn na bani żebyś coś z tego jeszcze ugrał. Nie napalaj się i potraktuj to w ramach niezobowiązującego eksperymentu, a nie planu 1000-lecia.

____________________________________________
"Umysł jest jak spa­dochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein

kronos93
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2015-09-15
Punkty pomocy: 1

Wątpię żeby było tak, że skończyła związek wtedy kiedy przestałem być jej potrzebny. Teraz zaczyna studia w obcym mieście, gdzie zna praktycznie tylko mnie i gdyby tak było to nie zerwałaby przed rozpoczęciem tego trudnego okresu w swoim życiu, bo bardzo obawiała się tych studiów. Nie jest ona także osobą, która lubi poszaleć lecz ułożoną kobietą. Nie było też tak, że tylko ja jej pomagałem. Relacja była dwustronna i ona też mi wiele razy pomogła.

Dazwid
Portret użytkownika Dazwid
Nieobecny
Wiek: 27
Miejscowość: Sin City

Dołączył: 2012-04-07
Punkty pomocy: 643

Ok, popełniłeś kilka błędów które są podstawą do rozpadu związku. Ale w końcu ciągnęło się to przez rok i 2 tyg przed momentem kulminacyjnym rypnęło. Więc na pewno to Cię najbardziej trapi, dlaczego akurat teraz?
To jest jak "ucieczka kobiety z przed ołtarza". I Pan młody też sobie zadaje pytanie, dlaczego teraz?
A dlatego właśnie, że takie momenty dają im dosadnie do zrozumienia, że jednak popełniają błąd, że Ty to jednak nie "Ty", i się ewakuują, zanim będzie za późno.
Poza tym piszesz, że dopiero na weselu zauważyłeś, że coś jest nie tak.
A wiesz dlaczego zauważyłeś to dopiero na weselu? Właśnie dlatego, że nie miałeś okazji wcześniej tego zauważyć przez zbyt dużą odległość między wami. Na pewno ona już od dłuższego czasu nosiła się z tym zamiarem, ale przez telefon takie rzeczy jest łatwo ukryć. I takie są właśnie związki na odległość.

kronos93
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2015-09-15
Punkty pomocy: 1

Powiem Wam szczerze, że gdy decydowałem się na ten związek, to nie wierzyłem, że on przetrwa. Dlatego "korzystając" z tego, że jest na odległość poznawałem inne kobiety, ale przez to że zależało mi na tym związku kończyłem nowe znajomości. Wraz z upływem czasu stwierdziłem, że wytrwaliśmy już tyle, że damy radę do października i od pewnego momentu przestałem zawierać nowe znajomości z kobietami. Nie spodziewałem się kompletnie tego, że się rozpadnie. A na pewno nie teraz. Niestety zaangażowałem się w to wszystko. Racja, że teraz trzeba się skupić na własnym rozwoju i poznawaniu nowych kobiet. Nie ukrywam, że po cichu liczę na to, że jeszcze coś z tego będzie, gdy zobaczy, że szybko poradziłem sobie z tym, że ze mną zerwała.

kronos93
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2015-09-15
Punkty pomocy: 1

Upgrade

Sytuacja rozwinęła się następująco. Po rozstaniu nie odzywałem się do niej jako pierwszy. Już pierwszego dnia napisała do mnie, odpisałem na kilka smsów i olewałem ją pisząc, że muszę kończyć i tak przez w kółko przez kilka dni. Po kilku dniach napisała do mnie z pretensjami, że ją olewam i że przechodzi teraz ciężki czas, potrzebuje wsparcia i że zrywając ze mną oprócz chłopaka straciła również najlepszego przyjaciela. Moja reakcja: powiedziałem że nasze relacje zmieniły się po zerwaniu, że mam własne życie którym muszę się zająć, że nie jest osobą wokół której mój świat się kręci. Potem już mniej zacząłem ją olewać, ale jednocześnie dawałem do zrozumienia że nie jestem na każde zawołanie. W tym tygodniu będę już w tym samym mieście co ona. Zapytała czy przyjdę do niej w dniu przyjazdu. Stwierdziłem, że kiedy indziej, bo będzie już późno. Na co odpisała, że w takim razie ona sama przyjdzie do mnie, bo chce mnie zobaczyć.

Wyczuwam w tym gierkę. Zerwała ze mną, ale da się wyczuć, że chce aby nasze relacje wyglądały tak jak gdy byliśmy parą, staram się być obojętny.