Witam wszystkich. Coś w środku mowi mi by podzielić sie z kims moją sytuacją z ostatnich dni.
By miało to wspólną całość, byście mieli ogólny poglad na sytuację tu jest niżej poprzedni wpis dotyczacy mojego zwiazku. Tu będzie kontynuacja tego co wynikło dalej.
http://www.podrywaj.org/forum/2_...
Próbowałem się zmienic. Nie byłem juz taki szablonowy jak wczesniej, przestałem ją traktować jak chorą, ograniczałem kontakt, nie byłem na każde ub. Seks był czasami dobry,czasami konczył się na samej grze wstępnej. Czułem że nadchodzi koniec...Ona zaczęła mnie obwiniac ze nie daje jej 100%, ze nie poswiecam jej się, gdy ona naprawde mnie potrzebuje.Lecz po jej słowach nie zmieniłem się. W głębi serca nie martwilo mnie to...wiedziałem że się wypaliliśmy, że nie ma sensu tego ciągnąć. Bałem się jedynie jej reakcji na to co będzie robić jak ja po prostu odejde. Więc czekałem na jakiś jej poważny błąd by nie miała żalu że odchodze tak po prostu.
Jej błąd o dziwo bardzo szybko się znalazł. Niedługo przed kolejną operacją jaką miała przed sobą...mianowicie zaczęła krecić z jakims kolesiem na skype. Powiedziałem to co miałem powiedzieć w jej obecności, podziękowałem za wszystko i wyszedłem. Jeszcze jej esy że tak będzie nam najlepiej, że ona ma mnie jako przyjaciela, że nie potrafila sie przy mnie podniecić(to prawda....mimo moich najwiekszych starań jej cipka nie uroniła ani kropli szmarowania
), że byłem mało męski. Inne też mają...w ten sam dzien odezwałem się do laski która niedawno próbowała mnie wyrwać. Ex pojechała na operacje. Koles z którym kręciła miał ją zawieść i odwieść-ani z tego ani z tego nic nie wyszło. Ja dobrze sie bawiłem bez niej...poczułem się wolny, koniec pierdolenia o problemach itp.itd. Dziwie się ze tak wielkim uczuciem ją darzyłem a tak szybko wyparowała z mojej głowy. Miałem do niej klucze..gdy była w szpitalu poszedłem do niej i zabrałem mój aparat, kask i wyszedłem. Ona wróciła z operacji...w ten sam wieczór słysze dzwonek do drzwi wychodze a tam ex z kulami-wkurwiona jak jakis naspeedowany bazyl. Chce odemnie klucze, spokojnie mowie ok, czy to wszystko. Ona po prostu odeszła..miałem lekkie zdziwko co ją tak ruszyło. Chwile pozniej wyszedłem by zaplacić kumplowi za garaż, wychodze a przed domem kule rozjebane w pył a była jakieś 200m dalek kuśtyka. Mysle ja pierdole WTF? Ale lejena to, nie chce ingerować, wiedziałem ze nie da sie z nia pogadac gdy ma focha. Na następny dzien telefon od niej o treści: Słuchaj dołożyłam ci do motocykla 3tyś, chce je spowrotem a jak nie masz(wiedziała ze nie mam) to dawaj tableta którego kupilam ci na urodziny. ZONK. Zawsze powtarzała ze nic nie chce odemnie, motocykl mi zostawi i takie tam. A tu nagle ze zainwestowała kase w nas i chce ja odzyskac. Odrazu napisałem jej na fb o co jej chodzi ? Skąd taka nienawiść. NIe dało sie pogadac. Zaczeła mi grozić ze będzie albo po dobroci albo złości.Tutaj poważnie zacząłem się jej bać, bo jest zdolna do dziwnyh rzeczy. Powiedziałem ze nic odemnie nie dostanie. I ostatni raz zapytałem o co ci chodzi...a dziwo pękła i powiedziała: weszedłes do mojego domu, nie poinformowałeś o niczym, wiales to co cenne i straciles sie z mojego życia, masz tablet, motocykl, aparat a ja nie mam nic. Myślała, że chciałem zabrać wszystko i zniknąć od niej. Nie prawda, chciałem byśmy sie kumplowali gdyż naprawde fajna laska z niej jest. Wytłumaczem jej wszystko, jak to miało wygladać. Nie zalezało mi na tym ze sie frajerze w jej oczach, nie chce do niej wrócić. Bałem sie ze będa ostre jazdy o te prezenty, że moze robić mi kurewne "psikusy". Po tej szczerej rozmowie napisała ze za 20min zadzwoni i prosi bym odebrał. Czułem że nieco złagodziłem i chyba zluzowała. Dzwoni i mowi czy moge do niej na chwile przyjsc. Mowie skad wiem że nie czekasz na mnie z jakims karkiem w pokoju i nie dostane wpierdolu. A ona- jesli wierzysz w to co było między nami to przyjdź. Czułem szczerość w jej głosie(wiem że miała prawo mnie źle zrozumiec to całe wejscie do niej i zabranie co trzeba) Postanowiłem że pojde,mamy bliziutko do siebie ale stwierdziłem ze nie pojde tam tak szybko. Były esy czy przyjde, że bardzo pragnie bym przyszedł....widziałem ze zaczyna doceniać to co straciła. W koncu weszedłem do niej do domu, bez słów weszlismy do pokoju, wtuliła sie tylko i tak stała...nic nie czułem. Nie czułem że chce ja spowrotem, ani nic podobnego. Zależało mi by złagodzić tą sytuacje i czekałem na jej ruch.sciągneła mi sama kurtke, bluze(nidy tego nie robiła) zaprowadziła na łóżko polozyla sie najbliżej jak mogła...przytuliła swoje usta tak że stykały sie z moimi. Nie robiłem nic,patrzałem jej w oczy z obojętnoscią...ona zaczeła muskać moje wargi,ssać je....ja nie czułem nic, jak i nic nie robiłem.Nie wiem ile to trwało ale myśle długo, nie chciała sie poddać. Zapytałem czemu mnie całuje. Odpowiedziała że teraz tylko tego pragnie-czułem szczerość w jej glosie. Dopowiedziałem przecież nie jestesmy razem. Ona: O niczym teraz nie pragne jak o tym by cie poczuć. Ja nic nie czułem-kompletna pustka. Nie porządałem jej od dłuzeszego czasu przez to że seks wgl nam nie wychodził..nie umielismy się podniecić. Nie wiem czemu ale jakieś po 10-15min tego muskania w ciszy, zaczałem ruszać ustami i powoli sie zaczynac z nia całować. Nie wiem dlaczego tak było ale jak od poczatku nie czułem nic tak wtedy podczas tego pocałunku poczułem motyle w brzuchu....ostatni raz był 2lata temu z nia przy 1wszych pocałunkach. Podniecenie przyszło jak z bata strzelił. Zaczęlismy się kochać/uprawiać seks- sam do konca nie wiem...Jak przez ostatni rok nie udało mi sie doprowadzić do orgazmu tak wtedy miała chyba 3-z moich obserwacji, łózko było całe mokre od jej płynów(nie sików ;D) Po sprawie ubrałem się i wyszedłem-powiedziałem tylko do zobaczenia.
Zaczął się kurewski wysyp esów...w proporcji ona 10 ja 1 z wielkim opuźnieniem. Napisałem jej, by nie myślała już jako My, tylko ja i ty, że nie jestesmy już parą i obecnie nie ma podstaw do tego byśmy parą zaczeli być. Nie chce do niej wracać i ona wie o tym, ale ciagle pisze byśmy sie spotkali czasami-zapewne na "przetykanie kanału" Narazie gram niedostepnego, rzadko odpisuje albo wgl. Odmówiłem 2 spotkania, ciagle jakieś relacje o tym jak teraz mnie postrzega, ze włączyłem w niej jakiś guzik i szkoda ze nie stało się to wczesniej. Ja nic nie żałuje. Dąże do spotkania z inna...Chce spróbować innych cipek i lizac inne panienki- nie chcce byc juz pantoflem jakim byłem u ex...ale też zastanawiam się czy nie warto za jakiś czas zgodzic sie na spotkanie z ex...na 99% bedzie dazyła do seksu, jak nie to plakał nie będe....obydwoje wiemy na czym stoimi...ona wie że do niej teraz nie wróce ze mam juz swoje zycie a ja wiem że ona się juz skapneła co straciła. Szczerze powiedziawszy rozum mówi mi olej, inne tez maja, a serce ciagnie mnie do niej-nie pod pretekstem odnowy zwiazku, a tym by miec dobre relacje z nia, tak samo ruszyl mnie ten seks, jest naprawde swietna.
Narazie po seksie i kilkoma esami z jej strony miedzy nami cisza(2dni) ja sie nie odzywam,ona tez, chodz ciagnie mnie by napisac, to mam ustawiona notke na fonie "kurwa nie pisz do niej" Czekam na rozwoj sytuacji z jej strony. A ja jutro mam spotkanie z ta laska ktora kiedys mnie rwala-ot tak dla rozluznienia gumy w majtach i cisnieniu na kutasie. Czego oczekuje od Was....w sumie nie wiem,czulem potrzebe podzielenia sie tym z kims kto mnie. zrozumie, moze powiecie co zrobilibyscie w mojej sytuacji, jak postapic z ex. Tak jak pisalem, narazie nie planuje zadnego kontaktu z nia, czekam na to co ona zrobi. To chyba tyle odemnie. Pozdro dla wszystkich, gdyz bez Was i Waszych rad nie bym bym z ta laska pewno nawet miesiaca. Czlowiek uczy sie caly czas i mysle ze 1wsza duza lekcja juz za mna. Strzala xD
prawie m jak milosc
Stary masz racje...tu i tak jest opisane moze 20% normalnie to taka telenowela ze łooocho
hmm czemu wlaczyles w niej guzik?? bo przestales byc cipa a w jej oczach stales sie facetem ktory ma wlasne zdanie wie czego chce i na dodatek ona go nie moze miec
Właczylem w niej przez przypadek zajebiscie wielka zazdrosc...na @ laska przyslala mi swoje fotki grzeczne jak i pikatniejsze, a jako ze ex zna haslo, skozystala z tego i oto jestem bombardowany....narazie siedze w okopie xD i jest bezpiecznie
Może cię do niej ciągnie ale nie wracaj , tylko ją skrzywdzisz. Od razu widać, że nie podchodzisz jeszcze do związków na tyle dojrzale. Nie krytykuje cie bo to taki wiek kiedy chce się spróbować innych kobiet. Chcesz się bawić, szaleć- kilka razy powtórzyłeś, że chciałeś żeby już wyzdrowiała i żeby było jak dawniej-przyjemnie.
Ty jej nie kochałeś- po prostu byłeś zakochany, z tego nic nie będzie więc daj dziewczynie spokoj
Masz racje, teraz to widze, ze ją kochałem taka jaka byla przed problemami....bylem dla niej taki, jaki jak opisuje lewa strona. Potem w czasie choroby ta moja "milosc" zaczela robic wszystko dla jej obecnego stanu, bo wierzyla ze to co bylo, to wróci. A tak naprawde sam rzucalem sobie klody pod nogi, i zaczalem byc przeciwienstwem lewej strony. Teraz to widze gdy juz jestem "trzezwy". Tak jak pisalem, nie chce obecnie wrócic, chce utrzymac dobre relacje, ale nic na sile, wiec narazie czekam.
Moim zdaniem nigdy jej nie kochałeś, byłeś po prostu zafascynowany, zauroczony, było Ci dobrze w tej relacji, bo nowa kobieta pierwszy seks itd.
Miłość to coś innego, wtedy się myśli -chce żeby kobieta, którą kocham wyzdrowiała bo pragnę jej szczęścia a nie dlatego bo mi przed jej chorobą było przyjemniej.
I na tym tez mi zalezalo i to najbardziej. Wiedzialem jak kocha sport i robilem wszystko by spowrotem do tego wrocila. I z mojej strony to bylo jak najbardziej szczere i dam za to jaja uciac. Zachodzilem na glowe bo zalezalo mi na jej szczesciu, stad wpadlem jako przyjaciel, nie facet. Byc moze to moj chwilowy obrac, ale mysle ze teraz nie ma milosci....to bardziej dopasowanie miedzy danymi ludzmi i suma ich czasowych potrzeb i oczekiwan.
Jesteście na innym etapie, gdybyście się spotkali dajmy na to 10 lat później to mogłaby to być fajna relacja-wspólne pasje itd. A tak rozjechały wam się drogi.
Bywa