Jest to trochę teoretyczny temat, na który chciałbym poznać Wasze opinie.
Generalnie przyjmuje się, że kobiety szukają facetów sytuowanych wyżej tzn. bogatszy, lepiej wykształcony, wyższy, silniejszy, starszy itp.
Faceci odwrotnie.
W naszych czasach częstym zjawiskiem jest samotność kobiet, które są świetnie wykształcone (wg badań lepiej od facetów), dobrze zarabiają, są wyzwolone, pewne siebie itp. Takich szarych myszek jest coraz mniej.
Problem samotności takich kobiet polega na tym, że ciężko im znaleźć kogoś wyżej sytuowanego, a też wielu facetów nie chce się wiązać z takimi kobietami.
Tak sobie czasem myślę, że mi także takie coś trochę przeszkadza i nie chodzi tu o jakieś poczucie mniejszej wartości bo mam pracę, która lubię, pasję, hobby, jestem zadowolony z życia itp.
Czysto teoretycznie - jak poznaję kobietę i okazuje się, że ma ona lepszą pracę, przy której moje zarobki to jakieś kieszonkowe, zna 5 języków, biega maratony, wolna i pewna siebie, strasznie niezależna to zawsze mi do głowy przychodzi jedna myśl: do czego ja jestem jej potrzebny ?
Może to dziwne, choć poparte faktami, gdyż tak się dzieje w społeczeństwie. Po prostu lubię się czuć komuś potrzebny i dlatego zawsze gustowałem w trochę skromniejszych kobietach tzn. nie takich gwiazdach, ale tych ładnych choć trochę spokojniejszych, może nawet lekko nieśmiałych.
Podoba mi się, że taką dziewczynę można jakoś rozkręcić, można jej jakoś zaimponować, będzie się cieszyć jak ją gdzieś zabierzesz itp.
I o to wywoływanie uśmiechu mi najbardziej chodzi, a tych samic Alfa to wydaje mi się, że cokolwiek bym nie zrobił to czym ja mogę takiej lasce zaimponować, gdzie ją zabrać jak wszędzie już była, pół świata objechała. I mimo, że na jakiś czas może być fajnie to na dłuższa metę może skończyć się tym, że zawsze będziemy sami wpędzać się w poczucie niższości czy bycia niepotrzebnym.
Co o tym sądzicie, czy ktoś z Was ma doświadczenia z kobietami, które uważał, że są "wyżej" i czy rzeczywiście to tak zazwyczaj bywa, że na dłuższą metę takie związki są trudne dla faceta ?
"I o to wywoływanie uśmiechu mi najbardziej chodzi, a tych samic Alfa to wydaje mi się, że cokolwiek bym nie zrobił to czym ja mogę takiej lasce zaimponować, gdzie ją zabrać jak wszędzie już była, pół świata objechała. I mimo, że na jakiś czas może być fajnie to na dłuższa metę może skończyć się tym, że zawsze będziemy sami wpędzać się w poczucie niższości czy bycia niepotrzebnym."
Nie mów tu o poczuciu wartości bo jak widać sam sie oszukujesz,jesli tą wartość byś czuł to bys nawet o takich rzeczach nie myślał
Załóżmy, że byłam w takim związku. Zaczynaliśmy od tego samego poziomu, później ja poszłam na studia, on nie, gdy zaczęłam pracować z roku na rok zarabiałam coraz więcej, w końcu zarabiałam 3 razy tyle co on, mieliśmy wspólną kasę (jedno konto w banku), nigdy nie dałam mu odczuć że przez to, że zarabiam więcej jestem lepsza, decyzje co do dużych wydatków podejmowaliśmy razem, z biegiem czasu pan coraz więcej zrzucał na mnie (podejmowanie decyzji, załatwianie spraw itd...) - niestety był coraz bardziej zazdrosny, jego poczucie własnej wartości pikowało w dół, aż w końcu nie wytrzymałam (patologiczna zazdrość i ciągłe podcinanie skrzydeł) i zakończyłam związek.
Gdy nie masz pomysłu na siebie, zamiast robić swoje patrzysz tylko na to co robi partnerka i boli Cię, że tak świetnie sobie radzi, na pewno nic z tego nie wyjdzie.
Wiele razy slyszalem w telewizji ty zapewne tez o jakimś amancie , który oczarował jakąś bizneswoman następnie pożyczył od niej kase a następnie spierdolił. Więc chyba wyrwać sie kobiete o wyzszym statusie od faceta da.
Każdy z nas tego przecież chce,
zatrzymać się by być szczęśliwym,
mija czas, przemija dzień,
ja tego chcę - żyć nie na niby.
"Nie mów tu o poczuciu wartości bo jak widać sam sie oszukujesz,jesli tą wartość byś czuł to bys nawet o takich rzeczach nie myślał "
Znam jednego cwaniaczka, głupi jak cymbał i w ogóle myśleniem sobie głowy nie zaprząta. Pochodził z wielkiej biedy ale ożenił się z bogatą córką, jeszcze bogatszego ojca. Teść kupił mu jakiś interes, chyba wielkie złomowisko. Co parę miesięcy kupuje mu samochodzik, a ten chwali się jakie to on ma rury wydechowe itp.
Wszystko fajnie, jak nie myśli to jest szczęśliwy. Ale nie każdy tak potrafi, będąc nim na łożu śmierci pomyślałbym sobie, że do niczego w życiu samodzielnie nie doszedłem.
Szkoda, że nie rozumiesz głębszego znaczenia tego tematu i tylko gadki o pewności siebie wszędzie wrzucasz. Jednak statystycznie ludzie dobierają się na podobnym poziomie, zarówno kasy, wykształcenia, wieku, wzrostu, wagi i wszelkich innych zainteresowań i spraw. Dlaczego tak jest ? Czemu wielu facetów nie chce wiązać się z bogatszymi, lepiej wykształconymi kobietami - czemu ?
Ano temu, że może ciężko dogadać się osobom z dwóch różnych światów, jak to wskazała Elba.
No ale dobra, tych mniej pewnych siebie to najlepiej do piachu, nie są godni aby żyć i pytać o poradę
"że może ciężko dogadać się osobom z dwóch różnych światów, jak to wskazała Elba."
Ale my nie byliśmy z dwóch różnych światów.
Dwa różne to np. gdy jedno z dobrego, bogatego domu, gdzie dbało się o dzieci i inwestowało w nie czas i pieniądze i drugie z patologii (emocjonalnej i materialnej).
My byliśmy z tych samych światów (mieszkaliśmy w blokach, nasi rodzice pracowali, mieliśmy rodzeństwo) żadnych cudów na kiju. Polska norma.
Chodzi o to, że ja parłam do przodu, miałam ambicje i je realizowałam, a on osiadł na laurach i jedyne w czym był dobry, to ściąganie w dół (do swojego poziomu) i zazdrość.
A co do tego:
"Znam jednego cwaniaczka, głupi jak cymbał i w ogóle myśleniem sobie głowy nie zaprząta. Pochodził z wielkiej biedy ale ożenił się z bogatą córką, jeszcze bogatszego ojca. Teść kupił mu jakiś interes, chyba wielkie złomowisko. Co parę miesięcy kupuje mu samochodzik, a ten chwali się jakie to on ma rury wydechowe itp."
Kto się pizdą urodził, kanarkiem nie umrze (sorki za wulg.)
Sprytny, ambitny człowiek wykorzysta to co otrzymał, a pierdoła i tak sobie nie poradzi. (To jak w tej biblijnej przypowieści o talentach).
Dokładnie, zgadzam się. Ale to można powiedzieć, że pochodziliście z tych samych światów, a po drodze się rozeszliście.
A jeżeli już na starcie wiedziałabyś, że to jest nygus i woli skubać zasiłki o żadnej nauce nie ma mowy, to co wiązałbyś się z nim ?
A teraz odwrotnie, jeżeli uważam się za zwykłego człowieka, który generalnie wszystko ma, ale nie wiele potrzebuje i moim życiowym priorytetem jest posiadanie rodziny, kilka dzieci, zbudowanie domu z ogrodem i urządzanie tam grillów, po prostu spokojne życie. To dziwicie się, że obawiam się gdy spotykam super przebojową dziewczynę, którą aż nosi po świecie.
Chyba jedno z drugim się gryzie. Wydaje mi się, że każdy powinien wiedzieć czego chce i do tych pragnień szukać odpowiedniej osoby.
A do tej pizdy i kanarka to i tak i nie
Najlepiej w życiu radzą sobie cwaniaczki. Od dziecka kumplowałem się z jednym gościem. U niego było to rodzinne bo ojciec robił tak samo - zawsze wszystkim się chwalił, ogromne poczucie wyższości nad całym światem. Nie skończył żadnej szkoły, ledwo jakąś robotę chwycił i opowiada jakie to kokosy zarabia i w jego mniemaniu jest on zawsze kimś wyjątkowym. Takie osoby mają najlepiej, leski na nie lecą i świetnie się czują.
Nie każdy jednak tak potrafi. On też miał swego czasu dziewczynę, było wszystko ok, aż ona poszła na studia i zaczęli się powoli rozchodzić. No bo to normalne, że dziewczyna skoro sama wykształcona, to chciałaby poznać kogoś na poziomie ?
Wszyscy się zgodzą, że każdy szuka kogoś na swoim poziomie, bo niby czemu ktoś fajny, inteligentny ma z jakimiś manelami przebywać. Ale już w drugą stronę czyli nie chcę szukać też za wysoko, to już źle i brak wartości itp.
"A jeżeli już na starcie wiedziałabyś, że to jest nygus i woli skubać zasiłki o żadnej nauce nie ma mowy, to co wiązałbyś się z nim ?"
Nadinterpretacja. On był bardzo pracowity, honorowy (nigdy nie korzystał z żadnych socjali i przywilejów) - jedynie brakowało mu ambicji i zaradności życiowej. Ale to wyszło niejako "w praniu" czyli po mniej więcej roku wspólnego życia.
"A teraz odwrotnie, jeżeli uważam się za zwykłego człowieka, który generalnie wszystko ma, ale nie wiele potrzebuje i moim życiowym priorytetem jest posiadanie rodziny, kilka dzieci, zbudowanie domu z ogrodem i urządzanie tam grillów, po prostu spokojne życie. To dziwicie się, że obawiam się gdy spotykam super przebojową dziewczynę, którą aż nosi po świecie."
Wiele ambitnych, przebojowych kobiet, lubiących podróżować chce mieć rodzinę, dom i ogród. Jedno drugiego nie wyklucza IMHO.
"Najlepiej w życiu radzą sobie cwaniaczki. Od dziecka kumplowałem się z jednym gościem. U niego było to rodzinne bo ojciec robił tak samo - zawsze wszystkim się chwalił, ogromne poczucie wyższości nad całym światem. Nie skończył żadnej szkoły, ledwo jakąś robotę chwycił i opowiada jakie to kokosy zarabia i w jego mniemaniu jest on zawsze kimś wyjątkowym"
Mylisz pojęcia. To co opisałeś to pozerstwo i mitomania.
Cwaniak to człowiek, który wykorzystuje innych aby samemu się wzbogacić. I pozerzy i cwaniacy marnie kończą.
A w ogóle mieliście kiedyś przypadek, że spotkaliście zwykłą dziewczynę, trochę zakompleksioną, niepewną siebie itp. i pomogliście jej stać się kimś lepszym, wspaniałym, wmówiliście jej jaka jest piękna i dzięki Wam uwierzyła w siebie i naprawdę była szczęśliwa ?
Dla mnie to jest najpiękniejsze w podrywaniu, związkach - może nie jest to definicja miłości, ale podbudowując inną osobę, sam świetnie się czuję że mogę coś dać z siebie.
Nigdy nie miałem takiej kobiety, dlatego tylko teoretycznie pytam, co mam niby robić z chodzącym ideałem, super ambitnym o IQ 220, pewnym siebie ....
Może na początku będzie fajnie, ale czy za jakiś czas nie stwierdzi, że przestaję pasować do mebli ?
"A w ogóle mieliście kiedyś przypadek, że spotkaliście zwykłą dziewczynę, trochę zakompleksioną, niepewną siebie itp. i pomogliście jej stać się kimś lepszym, wspaniałym, wmówiliście jej jaka jest piękna i dzięki Wam uwierzyła w siebie i naprawdę była szczęśliwa ?"
Pigmalion i Galatea
"I pozerzy i cwaniacy marnie kończą" - to mnie pocieszyłaś przynajmniej, bo już myślałem, że racje miał Kondrat z Dnia Świra, który chciałby być chamem ze sztachetą
Pigmalion to nie do końca, chyba że bardzo luźno to tłumacząc. A Ty Elba nie chciałabyś mieć faceta, przy którym stajesz się lepsza ? Pewnie już masz, ale każdy chciałby bo chyba o to chodzi w miłości, więc nic w tym złego, że lubię czuć się potrzebny w związku ?
Generalnie, to mi ambicji nie brakuje i w zasadzie nikt do ich spełniania nie jest mi jakoś bardzo potrzebny, co nie zmienia faktu, że wsparcie i akceptacja zawsze się przydają.
Każdy chce się czuć potrzebny, to też normalne.
Nie myśl, że kobieta która jest wykształcona, dobrze zarabiająca, świadoma swoich zalet, pewna siebie, wyzwolona, niezależna finansowo etc... nie potrzebuje wsparcia.
Każdy ma takie momenty w życiu, że tego potrzebuje. Każdy bez wyjątku.
Fajna babka z Ciebie
Z jakiego województwa jesteś i czy jeszcze do wzięcia ewentualnie ? 
Śląsk, mężatka.
więc do wzięcia nie bardzo.
Dziękuję za komplement.