Cześć wszystkim
Poznałem pewną dziewczynę, w sumie to jakiś czas temu, ale dopiero od niedawna poczułem, że warto byłoby posunąć relację dalej, z uwagi na fakt tego, iż po prostu jest dla mnie bardzo atrakcyjna, zarówno fizycznie jak i z uwagi na charakter i to, co ma w głowie. Często wychodziliśmy w cztery czy pięć osób w jakies wieczory do baru, spotkać się porozmawiać, tak się złożyło że zebraliśmy się w taką paczkę dobrych znajomych. Najdziwniejsze jest to, że byłem strasznie pewny wobec niej, wydawało mi się że bardzo jej się podobam, często sama zagadywała, dobrze nam się rozmawiało, pisaliśmy również, dość dużo. Było też kilka spotkań sam na sam, w dobrej atmosferze. O dziwo, pamiętałem o różnych doświadczeniach z kobietami, wydawało mi się że wiem jak budować atrakcyjność poprzez rozmowę, zachowanie, styl życia. Czułem się aż zbyt pewnie chyba, bo podczas naszego niedawnego spotkania zapytałem, czy wybierze się ze mną na studniówkę... i prawda wyszła na jaw, z jej strony. Była zaskoczona, ale nie oburzona, było jej bardzo miło z tego powodu, zgodziła się. Ale zaczęła temat naszej relacji, to znaczy, czego oczekuję i do czego dążę, bo ona zauważyła że jednak moje zachowanie trochę wychodzi poza ramy kolegi, nie mocno, ale dawałem sygnały. Wyjawiła mi, że ona nie chce żadnego związku z kimkolwiek teraz, bo nie miałaby na to zbyt wiele czasu ani też nie czuje do końca potrzeby, uważała że postawienie takiej sprawy jasno jest ważne, choć mocno obawiała się mojej reakcji. Powiedziałem, że szanuję jej decyzję, nie mam zamiaru się obrażać, czy coś, zrywać kontaktu. Jej zależy na takiej relacji jaką mamy, ale to nadal jest tylko przyjaźń, a mnie to zbytnio nie kontentuje. Ciężko mi wypunktować moje postępowanie, bo wydawało mi się, iż zbyt wiele błędów nie popełniałem, a tu nagle się nie udaje. Nadal z nią od tego czasu rozmawiam, zero spiny czy dziwnej atmosfery. Zastanawiam się nad cofnięciem trochę postępowania, skupić się teraz na sobie, raz na jakiś czas przyjacielsko porozmawiać, potem się spotkać i konkretnie dawać znaki że nie jestem tylko kolegą. Co myślicie o tej sytuacji?
"Wyjawiła mi, że ona nie chce żadnego związku z kimkolwiek teraz, bo nie miałaby na to zbyt wiele czasu ani też nie czuje do końca potrzeby" - koń by się uśmiał
Jak zakręci się konkretny, atrakcyjny dla niej facet , to w tych "przerwach" sam wiesz, co będzie robić.. także bajeczka nie z tej planety ..
a wracając do tematu, to chyba klasyk , co? nie czytałeś innych wątków, setki, tysiące.. ?
z góry nie określiłeś się na samym początku jak chcesz relację ustawić w stosunku do niej i teraz masz po ptakach.
paradoksalnie im bardziej będziesz próbować się przestawiać.. tym bardziej będziesz jej "brzydł w głowie"
jak nie znajdziesz dziewczyny, a nie przyjaciółki - to idź z nią, ale ja bym szukał kobiety na studniówkę..
Sam nie widziałeś czego chcesz na początku i wiesz czym to śmierdzi jak piszesz " atrakcyjny, potrafiłem gadać, była zainteresowana itp" o ona pomyślała miły, fajny, super ale mnie nie pociąga, czemu bo nie było dotyku, nic o tym przynajmniej nie wspomiales, a to podstawa. Ja na twoim miejscu zerwalbym z nią kontakt, ale nie w stylu że oświadczył jej że to koniec że się nie spotykamy nie gadamy, tylko raczej nie mam czasu, na smsy czy coś w tym stylu odpisać na dwa i ok ją muszę lecieć i spotykać się z innymi jak zateskni to sama będzie dawała Ci oznaki, a jak nie no cóż będzie inna.
Czyli w skrócie, najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się z tej relacji w inne rzeczy do roboty. Albo mi przejdzie, albo ona zacznie widzieć mnie jako kogoś innego
Najlepsze wyjscie to takie, ktore prowadzi Cie do celu. Tutaj Twój cel został "zdemaskowany" a laska sie do niego odniosła, imo bardzo w porządku z jej strony. Naciskanie na nią teraz nie ma żadnego sensu.
Odpuść nastaw się na "albo mi przejdzie", im szybciej tym lepiej
Fajna babka. Daje od razu Znać, nie robi Ci nadziei, nie męczy Cię jakimś głupim zachowaniem. Bardzo w porządku takie zachowanie moim zdaniem
A może to Ty zmienisz 
Jeśli Cię nie interesuje koleżeństwo, to ochłodź relacje tak do minus paru stopni - czyli wręcz zamroź. zajmij się sobą ale nie pal z nią mostów - to chyba najlepsze wyjście zostawić ją z przyjemnymi jak mniemam emocjami związanymi z Tobą, wycofaj się i rób swoje. Może kiedyś coś, ale ja bym raczej w inne cisnął. Może wtedy jak zauważy ze inne obracasz to zmieni zdanie
"Jeden odważny zawsze stanowi większość" ~najodważniejszy człowiek na świecie
Na samym początku pogrzebałeś raczej szanse, za długo zwlekałeś z próbami podrywania jej, więc zakwalifikowała Cie jako kolegę. Obraz miała w głowie już zapisany, a Ty naglę zacząłeś do niej startować, co dla niej nie jest już interesujące bo jesteś kolegą. Sam przerabiałem kilka takich "startów" i praktycznie nie udało się ani razu... Kobiety już tak raczej mają że jak jesteś dla nich kolega, to rzadko kiedy się da coś ugrać.
Z drugiej strony wciska Ci ulubioną wymówkę..że nie szuka nikogo do związku. Każda kogoś szuka, no chyba że ma coś z głową...
"Sumiennie wszystko planuje. Inni zazdroszą mu farta, nie wiedząc, że on szczęściu pomaga, wybierając odpowiednie szkoły, zapinając pasy w aucie, a nawet planując dietę. Często samotny, bo nawet seks staje się dla niego jednym z zadań do wykonania."