Witam wszystkich użytkowników forum.
Trafiłem tutaj przez przypadek po rozstaniu z byłą szukając rad jak ją odzyskać. Wasze doświadczenia i porady bardzo pomogły przetrwać mi ten czas i zmienić swoje podejście do kobiet. Chciałbym z góry zaznaczyć, że nie jest to temat typu jak ją odzyskać i osoby szukające takich porad niech przestaną czytać. Poprostu jako człowiek, który był w życiu w dwóch poważnych związkach próbuje wyciągnąć jakieś doświadczenia i wnioski na przyszłość aby nie popełniać tych samych błędów. Może ten temat posłuży także osobom, które rozstały się ze swojej lub nieswojej przyczyny i jest im dość ciężko.
Moja historia wygląda następująco...
Jestem 24 letnim studentem z Politechniki. Rok temu na IV roku założyłem firmę. Przed związkiem nie miałem nigdy żadnego problemu z kobietami. Często zdarzały mi się jednonocne przygody. Moja już byłą poznałem na 1 roku studiów jako zajętą kobietę. Po dwóch latach znajomości, kiedy została zostawiona przez faceta po 1,5 roku związku, po jakimś czasie spikneliśmy się i zostaliśmy parą i byliśmy nią około 2 lata i jakieś 3 miesiące do jakiś dwóch tygodni temu. Ona w tym czasie działała w samorządach studenckich, ja pracowałem połowicznie w zawodzie. Po jakimś czasie dowiedziałem się, że jest dziewicą. Tak, tak. Była dziewicą. Jednak prócz tego jednego życie intymne było ok. Jednak nie mieszkaliśmy razem. Ona mieszkała z mamą ja na stancji. Przez dwa lata związku było wszystko ok z obu stron. Raz zdarzyła się poważna sprzeczka na początku związku, gdzie zrobiliśmy sobie 2 tyg przerwy i robiliśmy sobie na złość jak dzieci, łącznie ze skokami w bok. Cała sprawa zaczeła chyba się knocić kiedy moja firma zaczeła się rozkręcać tj. grudzien 2012 - styczeń 2013. Ona nagle zaczeła mieć chęci eksperymentowania w łóżku. Chciała stracić dziewictwo, jednak zawsze kiedy dochodziło do tego i już miałem ostatecznie się przebić to ona wpadała w strach i odpuszczała histeryzując. Podejrzewam, że poprostu zobaczyła, że firma tak dobrze idzie to chciała mnie usidlić, ale nie starczyło jej siły. Następnie było coraz gorzej. Coraz gorsze życie intymne, jej obojętność i brak wsparcia. Brak chęci do spotkań. Kłótnie z tych powodów etc...
Ja chyba z poczucia winy braku czasu bardziej się starałem i stawałem się powoli ciapkiem na jej skinienie.
Kulminającym okresem był okres od kwietnia do zeszłego czwartku. Wszyscy mający podobne problemy jak ten, który ja przechodziłem. Jest to idealny przykład sytuacji jak NIE NALEŻY NIGDY SIĘ ZACHOWYWAĆ! Nawet jeśli zdaje się wam, że robicie dobrze bo ona jest tą jedną jedyną i serce gada wam różne pierdoły.
Na początku kwietnia miałem mieć poważne rozmowy biznesowe. Bardzo się przed nimi stresowałem, że nie mogłem aż spać. I jakoś mój stres i alkohol, który miał mnie rozluźnić spowodowały, że pokłóciłem i powiedziałem jej cześć z błahego powodu. No i potem zachowywałem się jak w podręczniku. Przepraszałem, błagałem, płakałem ... Ona natomiast wnerwiona wbijając mi szpilę się bawiła, więc ja po jakimś czasie zaczełem odpuszczać. Po tyg, zadzwoniła do mniej jej mama, z która miałem dobry kontakt zawsze. Prosiła mnie abym ją zawiózł na jakiś rajd, który ona organizuje bo się boi o nią, bo delikatnie mówić nie umie jeździć, a jej mama nie miała czasu. Ja z szacunku do niej i jakiejś głupiej nadzieji powiedziałem, że jak do mnie zadzwoni i poprosi to ok. Tak się stało i zostałem wrobiony w jazdę. W dniu wyjazdu jej mama znowu zadzwoniła i powiedziała, żebym spakował jakieś ubrania bo ona ma mnie poprosić abym został na tym rajdzie. To ja tym bardziej uradowany, że wszystko jest ok. Jednak po przyjeździe na miejsce. Kazała mi jechać do domu... Po dwóch dniach zadzwoniła aby przeprosić i abym przyjechał bo jej ciężko. Przez przypadek w ostatni dzień dowiedziałem się, że na jakimś innym wyjeździe przez ten tydzień przelizała się kimś i utrzymuje z tą osobą cały czas kontakt. Wpadłem w lekką furię, że jestem tak przez nią wykorzystywany i dymany. W drodze powrotnej wszystko jej wygarnełem, wnerwiłem się. Zaczeła przepraszać, prosić o wybaczenie, że nie wiedziała co robi, że zerwie z nim kontakt etc... Nie wiem czemu znowu jej wybaczyłem. Po tym poprostu nastała z mojej strony komedia. Zaczełem się zmieniać. Lepiej ubierać, starać się dbać też o nią. Raz na dwa tyg kwiaty, a z jej strony była minimalna poprawa, ale powiedziała, że ona chce jeszcze się bawić, a nie stabilizować. Zawsze mówiła co innego i naciskała na pierścionek wiercąc dziure w całym, że nawet kiedyś odpowiedziałem, żeby do 3 lat poczekała....
Moment kulminacyjny, który przesądził sprawę, to Juwenalia. Ona bawiła się ze swoimi znajomymi. Ja stosowałem się do waszych rad z forum, odnośnie obojętności. Bawiłem się ze swoimi znajomymi i zaczełem sobie uświadamiać, że jest więcej niż jedna kobieta na świecie. Nie tylko ona może dać mi szczęscie i życie nie kończy się na niej. Poczułem się znowu bardziej atrakcyjny jak jakieś obce, poznane dziewczyny zaczeły mnie podrywać. W czasie jednego dnia imprez spotkałem się z nią i jej znajomymi. Odchodząc od grupy na obiad do niej, zostałem zaproszony z nia przez jej znajomego na domówkę. Powiedzieliśmy, że zobaczymy etc. Wychodząc do domu o 17, ustaliłem z nią, że widzimy się w plenerze o 19. Ona przyjdzie, ze swoimi znajomymi, a ja ze swoimi. Dzwoniąc o 18:45, chciałem poprosić aby zabrała mi z domu swojego moją bluzę bo zimno. Okazało się, że poszła z koleżankami na tą domówkę, nie mówiąc mi ani słowa. Wtedy nie wytrzymałem i nie wiem czy do końca dobrze zrobiłem. Zaczełem po niej jechać, że traktuje mnie jak śmiecia czy swojego psa, myśli tylko o sobie, własnej d****. Rozmowa, a raczej monolog trwał 6-8 minut, gdzie chyba była totalnie zaskoczona, nie potrafiła nic odpowiedzieć lub odpowiadać "nie wiem". Dwóch pełnych zdań nie wypowiedziała. Na koniec, powiedziałem, że wymienimy się swoimi rzeczami jutro i więcej się już nie zobaczymy. Odłożyłem słuchawkę i poszedłem się bawić. Na następny dzień rano dostałem smsa, że idzie na uczelnie i czy ma wziąść bluzę. Po paru godzinach odpisałem, żeby wysłała ją pocztą i dała mi nr do wspólnego znajomego z jej rodziny, który reperował mi samochód i któremu miałem pomóc z komputerem. Wieczorem pojechałem, pomogłem i zostawiłem u niego jej rzeczy mówiąc, że się zgłosi ona po nie. Po 30 min jak się oddaliłem, zadzwoniłem do niej mówiąc, żeby się po nie zgłosiła. Była zaskoczona, tym że je tam zostawiłem i tym że już wyszedłem od niego. Bo ona jest w okolicy i prawdopodobnie chciała tam przyjść jak ja będę aby przy rodzinie próbować mnie udobruchać. Jak zaczeła się nakręcać i próbować coś mówić to odłożyłem słuchawkę. I tutaj panowie rada dla was. Wiem, że podświadomie w takiej sytuacji na coś takiego czekacie, ale stosujcie się do tego co jest napisane na stronie. Olewka i nie dajcie im dość do głosu bo emocje wezmą górę i wszystko się zawali co planowaliście!!! Na następny dzień postanowiłem jednak, że nie będę czekał dłużej na odzyskanie swoich rzeczy i zadzwoniłem, powiedziałem, że o 17 przyjadę. Zostałem zaatakowany, że robię jej siupe u rodziny, że musi teraz jechać po swoje rzeczy, że mogłem dać jej osobiście. Dałem się trochę sprowokować i wpadłem w dyskusje gdzie zaczełem ją wypytywać, czy uważa że jej zachowanie jest fair, czy ma coś na swoje usprawiedliwienie. Odpowiedz oczywiście, że zachowanie nie jest spoko, ale nie ma nic na swoje usprawiedliwienie. Po chwili się ogarnełem i wróciłem do normalnego siebie. Zajechałem o 17 pod klatkę. Zeszła, widać było, że chce wejść do auta i pewnie gadać, ale wyprzedziłemją wystawiając tylko rękę po torbę z moimi rzeczami. Podziękowałem, ona zawiedzionym głosem powiedziała, narazie i poszła.
Historia długa, pewnie jak każda inna ale zdaje mi się, że typ kobiety wyzyskiwacza szczególny. Po lekturce strony łatwo rozgryźć zachowanie kobiet. Miałem także chwile słabości, że chciałem się znowu godzić i przepraszać. Ale im bardziej wczytywałem się w waszą stronę i forum, tym lepiej się czułem. Nie jestem sam i pełno jest ludzi podobnie potraktowanych jak ja. Robiłem sobie prosty rachunek sumienia, co tracę co nie. I taka moja rada, która może wielu pomoże. Myślcie logicznie. To daje nam przewagę nad nimi. Jak macie zwątpienie to idzcie na piwko, idzcie na podryw, czy nawet na ręcznym sobie ulżyjcie. To przywraca dopływ krwi w mózgu. Nie śledzcie jej na fb i po znajomych. Ja moją zablokowałem dla mojego dobra. Może to dziecinne ale pomaga. One zawsze robią akcję typu wysyp zdjęć jak się dobrze bawię, jaki jesteś niepotrzebny. One widząc to odpuszczą sobie. Mówie na swoim doświadczeniu. Dopóki tak nie było to był wysyp zdjęć codziennie i flirtowanie z każdym na fb.
Mój problem i moje pytanie jest natomiast takie, w którym momencie zrobiłem błąd w tym zwiażku? Byłem przez dwa lata zdecydowany, pewny siebie. Pokazywałem kobiecie, że jestem zaradny i daję stabilizację. I jak to możliwe, że nagle u kobiety takie wachania emocji, które prowadzą do takich no poprostu wręcz chamskich akcji i braku poszanowania drugiej osoby? I co robić aby takich błędów nie powtarzać?
Teraz też pytanie do ekspertów od odzyskiwania. Naczytałem się we wcześniejszym etapie, że kobiety po takim ignorowaniu same się odzywają. Czego szczerze bym nie chciał, aby nie rozdrapywać ran i całkowicie się uwolnić. Czy muszę się z tym liczyć, że ona się odezwie przy moim obecnym zachowaniu? Jak wtedy postępować? Bo z waszych wypowiedzi wynika, że olewka spowoduje, że może zacząć jej bardziej zależeć.
W nie tą właściwą dziurkę
A myślisz, że nie próbowałem? Całe 2 lata nalegałem i starałem się, ale to był typ laski, która trzyma do ślubu i sądziła, że jak się na nią spuścisz to zajdzie w ciąże przez brzuch...
Ok, uważaj jak chcesz. Jej byłego znałem i gadałem z nim o tym i czemu ją zostawił. Ale szanuje Twoją opinie.
Może być przyczyną to,że jej nie wyruchałeś.
Ale jak dla mnie gdybyś się tylko pokazał jej z jakąś inną dziewczyną od razu była by furia z jej strony,wtedy ty leciutko olewasz i to ona jest na przegranej sytuacji nie ty,zazdrość to bardzo silna emocja
Chodziarz mam w sobie dusze jebanego romantyka dobrze wiem najważniejsza jest taktyka
Wtedy się odczepi już na amen ?
dokładnie. Bez seksu nie wyjdzie nic z związku. Nie pociagałeś jej. Ja mam dziewczynę która była dziewicą. Jak ją poznałem to mówiła że nigdy w zyciu przed ślubem tego nie zrobi bo cnota to jej najważniejszy skarb, że miała juz tyle okazji się oddać ale zawsze byłą silniejsza. Oddała mi się po dwóch tygodniach znajomości i teraz mi za to dziękuje że zdjąłem jej tą iluzję z głowy i zabrałem do swojego świata. Jedziesz dalej, dobrze to zakonczyłeś! powodzenia i poruchaj w koncu, jak mozna przez 2 lata zyc bez seksu.. kurwa
Cenna rada : Nie naciskaj !
hmm no cóż. Uczymy się na błędach... Po to tutaj napisałem.
Chłopaki wyżej mają rację powinno się dążyć przede wszystkim do sexu, ale większość chłopaków tutaj widzę, że pewnie z miast jest z tego co potrafię zaobserwować, bo chłopaki mylicie się i wcale się nie dziwie koledze. Są takie dziewczyny, które trzymają do ślubu i chuj bawią się w peting i laske Ci zrobi, ale dziewictwo zachowa do ślubu. Dlatego się nie dziwie. To może się wydawać głupie, ale są takie egzemplarze. Najwięcej z mniejszych miejscowości. A błąd nie wiem.... ? Autentycznie laska chciała się posunąć do tego aby Cię zatrzymać, ale nie przełamała się.
''Są takie rzeczy, które wywierają na ciebie wpływ i zmieniają twoje życie.''
''Mężczyźni zakochują się w tym co widzą, a kobiety w tym co słyszą, dlatego My kłamiemy, a One się malują.''
''Cokolwiek uczynisz, będziesz żałować.''
Moja odpowiedź:
http://www.youtube.com/watch?v=x...
Bane to fajnie napisał w jednym ze swoich blogów co powinno być dla Ciebie teraz obowiązkową lekturą na pamięć wręcz. Blog mówiący o bólu po rozstaniu jako budulcu, kapitalny blog mi też kiedyś go polecono
A co do tego czy się do Ciebie odezwie i wystarczy zlewka. No właśnie jak pisze Bane w jednym z blogów nie do końca. Wystarczy zlewka plus totalne zainwestowanie w siebie, czyli odbudowanie swoich wartości, rozwój osobisty po prostu zmiana na lepsze dla siebie samego. Tu jest klucz do sukcesu, no a widok z inna panną u boku również podziała jak magnes. Tylko radziłbym robić wszystko dla siebie i otworzyć się na nowe, ex zostaw za sobą 
Chłopaki dobrze prawią.
Kobiety angażują sie przez fizyczność, dobry seks...
Przed ślubem Ci nie dała ale w inną dziurkę to było ok... eh też mi dziewica.
Śpieszą się tylko głupcy, myśląc, że gdzieś i po coś można zdążyć...