Witam.
Przebieg sytuacji:
Związek kilka miesięcy, może pół roku, ja 26 ona 20, wszystko układa się w jak najlepszym porządku, sytuacja pod kontrolą, związek oparty na zaufaniu, szczerości i szacunku (przynajmniej tak myślałem). Spotkania dwa, 3 razy w tyg + jakieś smsy, gg..
Jest sobota, uderzam na imprezę do brata do innego miasta, o wszystkim jej mówię, zawsze o wszystkim jej mówiłem, nawet jak wiedziałem, że jej to nie podpasuje, nie ukrywałem, nie kombinowałem, kawa na ławę, i robiłem swoje. Ona z resztą na wszystko reagowała dobrze. Zero spiny. Po imprezie gadka szmatka, spotkania jak do tej pory wszystko cacy, Aż tu wczoraj wyjeżdża dziewczę z takim oto tekstem: Jak bawiłeś się na weselu w sobotę?
-wtf? sobie myślę, jakie wesele, napisałem jej że nie byłem na weselu, ona lament, że ją okłamałem, że ona stopuje, że ktoś jej powiedział że mnie widział gdzieś na jakimś weselu, mogłem powiedzieć prawdę itd itp i narazie...
0 myślę sobie kurwa o co tej lasce chodzi. Chwilę ochłonąłem. Rozmowa oczywiście na gg. napisałem, że jestem czysty jak łza, mam czyste sumienie i nie mam sobie nic do zarzucenia. Dodałem żeby zastanowiła się czego chce, przemyślala i odezwała jak dojdzie do jakiś wniosków. Ona zero odezwu oczywiście...
Wieczorem nie wytrzymałem i napisałem sms (prawdopodobnie błąd ale nie dawało mi to spokoju) zapytałem czy mi wierzy? i komu wierzy bardziej niż mi. Migała się od odpowiedzi, nie dowiedziałem się ani kto ani dlaczego, ani nic.. tylko jakieś babskie pindolenie jak to boli jak się komuś zaufa a potem ta osoba okłamuje, że ta osoba od której to wie nie miała podstaw, żeby kłamać bla bla bla zero konkretów. Pytanie pozostało bez odpowiedzi.
Dzisiaj postanawiam od tej sprawy odpocząć, zrobić sobie wolne na weekend, ale nie ukrywam, wkurwia mnie taki rodzaj sytuacji, bo to mi miele kichy, niby wszystko idzie elegancko a lasce coś totalnie odbija w łeb. A ja nie wiem jak sprowadzić ją na ziemie...
Nie wiem też czy dalej kontynuować tą znajomość, skoro sprawy tak wyglądają.
Jej koleżanka najlepsza już o wszystkim wie, i mówi żebym przyszedł na dyskotekę, że one tam przyjdą i może pogadamy sobie , i będzie spoko.
No nie wiem czy będzie tak spoko, tym bardziej że nie mam ochoty tam z nią gadać, i tym bardziej że nie wiem czy wogóle chcę w to dalej brnąć po takich toksycznych akcjach.
w Związku z tym proszę was o wypowiedzenie się w tej kwestii, co wy byście zrobili na moim miejscu, bo sam jestem w kropce i czuję, że tracę w tej sytuacji jaja...
pzdr
Tylko winny się tłumaczy, powiedziałeś jak było i koniec. Laska wyraźnie wymyśla, poczekaj teraz na jej ruch, im dalej będziesz brnął tym w głębsze gówno zaczniesz wpadać. Może to też być powoli robiona podstawka do zakończenia związku.
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Nie idź na żadna dyskotekę, żeby rozmawiać. Pomijam że to nie jest dobre miejsce na wyjaśnianie takich spraw, ale to ewidentnie ona ma za coś żal do ciebie czego nie zrobiłeś.
Wiesz co? Jednak idź na dyskotekę, tylko inną niż twoja dziewczyna i baw się dobrze.
Nie tłumacz się jej, czekaj na jej ruch, tym bardziej nie baw się w rozmowy i przekazywanie wiadomości przez koleżankę, bo to szczeniackie.
A nie za mocno rygorystycznie podchodzisz do tematu? Ja bym chyba wolał przy najbliższej nadarzającej się okazji z uśmiechem na ustach wyjaśnić że padła ofiarą czyjegoś spisku i jak już przeprowadzi śledztwo, to możesz zostać oskarżycielem posiłkowym i wspólnie obalicie mit o weselu
.
Bez spiny. Wiedz że dużo łatwiej rozwiązuje się problemy bez roszczeniowej postawy za to z uśmiechem.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Na razie to wygląda tak jakbyś ukrywał prawdę,miał wyrzuty sumienia i próbował to naprawić a nie był niewinny...
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
Tylko winny sie tlumaczy... Zapamietaj se to i wyciagnij wnioski.
Muzyka powinna zapalać płomień w sercu mężczyzny i napełniać łzami oczy kobiety.
— Ludwig van Beethoven
Tajemnica zachowania młodości na tym polega, że nie należy nigdy doznawać uczuć, z którymi nie jest nam do twarzy
- Anonymus
Po co się tłumaczysz? Powinieneś powiedzieć raz stanowczo, że nie było takiej sytuacji i odciąć się od tego tematu, a to czy dziewczyna w to uwierzy, czy nie to już jej osobista sprawa, przekonywanie jej do własnych racji nic nie da, bo jedynie pogłębi się problem, a jak przemyśli, to sama się odezwie.
Wszyscy wyżej wyczerpali temat, każdemu sypnąłem po 'jedyneczce'
tyle w temacie.
Nie tłumacz się, postawa zaproponowana przez baudelaire najlepsza, z uśmiechem i dystansem.
pozdro
Ty się lepeij dowiedz KTO niby Cie na tym weselu widział i PO CO mówi to twojej dziewczynie.
Śpieszą się tylko głupcy, myśląc, że gdzieś i po coś można zdążyć...
nieistotne kto powiedział, ciekawe dlaczego ona tak łatwo w to uwierzyła... i to bez dania racji...
A może to się łączy, może usłyszała to od kogoś komu bardzo ufa...
Śpieszą się tylko głupcy, myśląc, że gdzieś i po coś można zdążyć...
a może każdy pretekst dobry...
i raczej tak było, zresztą kolega coś ucichł,
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki