Cześć
Mam jakąś wewnętrzną barierę przed podejściem, zagadaniem do dziewczyny (np. w szkole). Lecz gdy już podejdę to jest luz, nie odczuwam jakiegoś stresu. Mam tak, że widzę dziewczynę idącą np. korytarzem i nawet jak złapiemy kontakt wzrokowy to brakuje mi tego impulsu... Żebym podszedł to najlepiej, żeby dziewczyna stała sama, złapała ze mną kontakt i żebym miał dłuższą chwilę na przełamanie :/ Ale takich sytuacji nie ma, najczęściej jest tak, że dziewczyna idzie korytarzem z koleżanką łapiemy kontakt i na tym się kończy.
Ktoś z was też tak miał? Tylko nie piszcie o 3 sekundach czy coś bo to nic nie daje- w dodatku w ciągu tych 3 sekund to zdążymy się minąć 
W dodatku często mam myśli, że to nie jest naturalne, że jakoś tak siebie nie wyobrażam w związku z dziewczyną (mam 18 lat i jeszcze nigdy nie byłem w takim prawdziwym). Nawet jakoś 2 tyg temu przed spotkaniem (ale tylko przed, już na spotkaniu te myśli przeszły) z pewną dziewczyną miałem myśli, że ona i ja to jakoś takie nienaturalne (chodziaż już trochę się znaliśmy i było IOI z jej strony)...
Takie same myśli mam gdy myślę o podejściu...
Męczy mnie to już wewnętrznie, bo często jest tak, że w dzień mam wyjebane na to, jakoś nie myślę o dziewczynach , zagadaniu, jakoś nie potrzebuję ich ( nie ważne czy jestem w domu czy szkole- także nie piszcie, że jest to wymówka mojego mózgu przed podejściem), a przychodzi wieczór i pojawiają się te myśli...
To właśnie siedzi w twojej psychice więc niestety ale musimy ci to napisać.
Chcesz podjeść idziesz.
Moimi słowami powiem tak nie myśl tylko kurwa rób
znów wahanie - rób kurwa
okazało się kaplicą to podejście, ale podszedłem - zrobiłem , teraz mogę się zastanowić co zrobię kolejny raz lepiej.
Zasada 3 sekund właśnie demonstruje to że gdy zaczynamy zastanawiać się nad tym czy podejść, co powiedzieć to jest to spalone podejście, bo nasz mózg a raczej coś co jest odpowiedzialne za strefę komfortu nas blokuje. Dlatego tez trzeba szybko działać żeby w nią nie wchodzić.
Dlaczego wieczór, bo wtedy masz czas na przemyślenia i nie jesteś naładowany codzienna ilością spraw, mózg się relaksuje i myślisz sobie o wszystkim.
Rozwiązanie patrz na początek , zawsze gdy to czujesz mów wewnętrznemu ja- rób kurwa , i z uśmiechem idziesz.
Ps. "rób kurwa"- wiem że jest wulgarne, ale jego dźwięczność i prostota sprawiają że powtarzając je w głowie robi się lekki uśmiech na ustach, sprawdź sam, powiedz sobie w głowie te hasło i zobaczysz że brzmi ono pozytywnie i wesoło.
Pozdrawiam,
FreshTime świeże spojrzenie na komunikację.
Zasada 1s a najlepsze otwarcie to zwykle "czesc" i obserwacja
pewność siebie to coś takiego,
że jak chcesz ją dotknąć za rękę to dotykasz a nie się zastanawiasz czy to zrobić
Dziewczyna nie wskoczy w twoją przestrzeń osobistą. Jeśli boisz się wejść w jej - nie jesteś jej wart