Witam. Ostatnio byłem na weselu u swojej siorki ciotecznej. Poszedłem na nie sam gdyż mojej partnerce 2 tyg przed weselem zmarł dziadek i postanowiłem nie szukać drugiej bo stwierdziłem że po co zabierać drzewo do lasu. Na tym samym weselem byli też moi dwaj bracia, jeden wzioł jakoś koleżankie ze szkoły drugi zaś taką dziewuchę od nas z wioski. Dopiero na weselu dowiedziałem się z kim oni poszli. Dobra przejdę do akcji która tam miała miejsce. Na weselu usiedliśmy tak że obok siebie ja z braćmi i ich partnerkami trochę się głupio czułem że oni z kimś a ja sam ale uspakajałem się tym że zaraz napije się wódki i wyluzuje się. I miałem racje po pierwszych paru głębszych rozluzniłem się już nawet i zacząłem rozmawiać z to dziewczyno co przyszedł brat od nas z wioski oczywiście ją znałem ona mnie to mieliśmy o czym rozmawiać nawet zapytała się mnie czy nie zatańcze z nią bo wiedziała że byłem sam zgodziłem się na taniec jak wypiłem jeszcze parę kielichów. Akurat wolny taniec ja rozluzniony ona też piła to gadka się kleiła. PO tancu poszliśmy na zewnątrz żeby zapalić (nawet nie wiedziałem że pali dopiero się dowiedziałem na weselu o tym) pózniej przyszedł brat i poszli na sale a ja z rodzinką trochę pogadałem, z braćmi ciotecznymi, wujkami po kelichu wypiłem i byłem na takim totalnym luzie że podchodziłem do każdej dziewczyny i zapraszałem do tańca żadna mi nie odmawiała czułem się w takiej euforii jak to po alkoholu.
Dobra bo się rozpisałem a teraz przejdę do głównego wątku.
Byłem już niezle wstawiony a panna ta z mojej wioski ciągle do mnie przychodziła i wychodziliśmy na papierosa i z powrotem na sale na wódeczke. do tego stopnia spodobało się jej że nie chciała wracać z braćmi tylko została ze mną bo ja miałem transport nieco puzniej i tu już za dużo nie pamiętam tylko tyle że jeszcze potańczyłem z nią trochę i poszliśmy chyba zapalić gdzieś na to sale i doszło do tego że zacząłem się z nią lizać i robić palcówe. Tylko że już wtedy byłem tak pijany że mało pamiętam nawet nie wiem czy ktoś nas tam nie widział. Po tej akcji jakoś zaraz wróciliśmy do domu z tego wesela chociaż trasy powrotnej to nie pamietam już.
Na drugi dzień po przebudzeniu powiedziałem do siebie " co to kurwa było" i o dziwo nie miałem praktycznie kaca fizycznego tylko moralnego. Zastanawiam się do tej pory jak mogło dojść do tej sytuacji. Powiem jeszcze tylko że do tej pory z tą dziewczyno miałem relacje na poziomie cześć cześć i jakieś zdawkowe zdania co tam słychać. wspomnę jeszcze tylko że ona ma 18 lat, ładna coś w stylu ewy farnej wesoła zabawna dziewczyna. Wiem że i jej jest głupio jak mi albo i jeszcze bardziej głupio.
Od tamtej pory nie miałem z nią kontaktu ani wzrokowego ani elektronicznego i dobrze bo głupio tak by było się teraz gdzieś spotkać przypadkiem i pogadać a może powinienem z nią pogadać ale nie poruszać tego tematu. Jak myślicie jak ona teraz się może czuć? Wogle co myślicie o tej całej sytuacji.
Ps. sorry że aż taki długi post z tego wyszedł.
Ogólnie mam wrażenie, że napisałeś to żeby się pochwalić a nie wyżalić. xDD
Co Ty masz za problem...? Fajnie było? Z tego co piszesz to chyba tak. Więc nie ma się czym przejmować, laska pewnie nawet nie będzie Cię pamiętać a Ty się przejmujesz czy ją spotkasz czy nie...
To tak jak byś po pierwszej randce zastanawiał się ile będziesz miał dzieci i jak będzie wyglądał ślub... xDD
Chyba nie przeczytałeś dokładnie całego posta..
Filozoficzne wyjaśnienie karmy różni się pomiędzy tradycjami, jednak główna idea głosi, że czyny tworzą przyszłe doświadczenia i przez to każdy jest odpowiedzialny za własne życie, cierpienie i szczęście jakie sprowadza na siebie i innych.
Ja widzę to tak:
Co się wydarzyło to się wydarzyło.
Możecie ściemniać, uciekać itd. ale nie zmieni to faktu że przeszłości nie zmienisz.
przejść nad tym do porządku dziennego i niech życie biegnie dalej.
Sam dość często widuję kilka znajomych z któymi albo wylądowałem w łóżku albo się lizałem nawet w jednym towarzystwie. Widuję też ich koleżanki i wiem że mają o mnie jakieś konkretne zdanie ale uznaję to za konsekwencję tego co miało miejsce.
Spotykaj się z Nią, gadaj, czuj się swobodnie. Zawsze może coś z tego być, a nawet jeśli nie to i tak lepsze unormować relacje niż chodzić kanałami.
Nie ma możliwości zmienić tego co się stało, jest tylko możliwość iść naprzód i tego
się trzymaj.
----------------------------------------
"...gdy kruszą się kawałki brązu, srebra albo żelaza, kowal scala je w jedno i tak tworzy się wieź..."
"i zacząłem rozmawiać z to dziewczyno"
"z to dziewczyno"? Rewelacja!
"Wiem że i jej jest głupio jak mi albo i jeszcze bardziej głupio.
Od tamtej pory nie miałem z nią kontaktu ani wzrokowego ani elektronicznego"
Skoro nie miałeś żadnego kontaktu, to skąd wiesz jak jej jest? A zresztą, niech ci będzie; na pewno już miała próbę samobójczą.
"Jak myślicie jak ona teraz się może czuć?"
No przecież już napisałeś jak ona się czuje, to co się pytasz.
A co brat na to?
Nie określiłeś się, co chcesz od niej... czy związku czy tylko bzykania. One też przeżywają i się głowią co tym fantem zrobić... zazwyczaj jest tak, że im się podoba takie emocjonalne odpłyniecie, ale boją się że pomyślisz o niej, że jest zbyt łatwa... daj znać czego od niej chcesz...
Brat się trochę wkurwił ale to jego koleżanka tak samo jak moja no z tym że on trochę lepiej ją zna gdyż są zbliżeni wiekiem. A co do tego co od niej chce, szczerze to nic konkretnego żadnego związku czy też sexu to co tam się wydarzyło na weselu to jedynie incydent po spożyciu większej dawki alkoholu. Chciał bym żeby nasze relacje były jak kiedyś po koleżeńsku. Choć nie ukrywam że to było całkiem przyjemne uczucie i z jednej strony mam wyrzuty sumienia a z drugiej nie bo było zajebiście he.
Nie ma to jak najpierw się z laską przelizać a później z wyrzutami sumienia i konsekwencjami uderzyć na forum.
Narobiłeś pan gnoju boś nie potrafił nad sobą panować, teraz musisz to ogarnąć.
Fakt jest jeden, skończ się zachowywać jakby Ci jajka podwiązali bo takie łażenie i użalanie się nic nie rozwiąże.
----------------------------------------
"...gdy kruszą się kawałki brązu, srebra albo żelaza, kowal scala je w jedno i tak tworzy się wieź..."