Witam 
Potrzebuje porady. Około 2 miesiące temu poznałem fajną dziewczynę i od razu znajomość ruszyła dość intensywnie. I nie mówię tutaj o szybkim numerku
Na wstępnie napiszę że mam 23 lata, panna rok młodsza. Mieszkamy w tym samym akademiku, ona 1 piętro niżej niż ja
panna o bardzo żywiołowym i zadziornym charakterku, bardzo imprezowa. Nie należy to w 100% do mojego ideału ale cóż, jakby powiedziała jakaś zbuntowana małolata "Jaka róża takie kolce"
Gada nam się super, w łóżku miazga bzykamy się jak dzikie zajączki i widzę że ją jara to chyba nawet bardziej niż mnie
niestety od około 4 dni jest lekki kwas, lekka obojętność z jej strony. I zapewne też lekkie wkurwienie bo ostatnio mieliśmy kilka spin i trochę przegiąłem. W sobotę byliśmy na bardzo eleganckiej imprezie z uczelni (przed obroną mojej inżynierki). Wyszło jak to zawsze z uczelni, dużo znajomych tak samo moich jak i jej, wszyscy napierdolili się jak świnie bo wiadomo, to ostatnia impreza razem po 3,5 roku studiowania. Pospinałem się z kilkoma osobami ale najgorsze jest to, że spinę miałem też z jej jednym z najlepszych kolegów (klasyczna przyjaciółka z fiutkiem), przygadał mi coś parę razy pół żartem pół serio aż w końcu nie wytrzymałem i musiałem sprowadzić go do parteru i trochę poszarpać po podłodze ;p stało się to niestety nie na osobności, cała sytuacja niezbyt jej się spodobała, nie podoba jej się też że nadałem mu pewną ksywkę która aż sama ciśnie mi się na usta jak go widzę czy o nim wspominam ;p ogólnie lekko nie trawię chłopa. Ale ustaliliśmy sobie z Piękną że nie będę tak do niego mówił i ogólnie się ogarnę bo to jej ziomeczek itd
za to żebym nie był w Waszych oczach takim ostatnim frajerem, dodam że bardzo polubiłem się z jej najlepszą psiapsiułą i współlokatorką która już nawet zdążyła mi się wypłakać na ramieniu ze swoich problemów
ogólnie impreza wypadła dość kiepsko, miała do mnie masę pretensji najpierw o to że jej przed imprezą nie powiedziałem kiedy taksówka, że ona nie gotowa, później że jej nie objąłem do zdjęcia i na koniec jeszcze mówi że zawiodła się że nie umiem tańczyć, że ona myślała że umiem (?). Niby dodała że "to nie jest najważniejsze" ale widzę że ją to boli i że widzi we mnie coraz więcej wad.
Poza tym od początku mam z nią problem bo dziewczyna popala czego nie toleruję bo sam nie palę. Ustaliliśmy że ma nie palić przy mnie i nie śmierdzieć przy mnie. Jak mnie nie ma i nie będziemy się widzieć niech robi jak uważa, niczego jej na razie nie zakazuję tak na amen bo oficjalnie niby nie jesteśmy razem, zresztą uważam że za krótko się znamy żeby robić się takim tyranem
niestety zdarzyło się jej przyjść śmierdzącą ze 2 razy i raz w nerwach (problemy na uczelni) zapaliła przy mnie. W każdej sytuacji od razu odbijałem od niej mówiąc że prosiłem ją o coś i jak woli papierosa niż mnie to trochę chujowo ale co poradzić, cześć.
Raz po takiej akcji na drugi dzień zaczynamy sztywną rozmowę przez sms i przekminiam jej że musimy wieczorem porozmawiać na żywo. Panna specjalnie urwała się z uczelni z zajęć i przyleciała do akademika pogadać, jak się okazało później wystraszyła się że chce jej powiedzieć że to niema sensu
Było też kilka innych naszych pijackich rozmów kiedy próbowała mnie przegadać żebym dał spokój. Ale nie ma chuja nie popuściłem mimo płaczu i innych akcji, niema palenia przy mnie i koniec ani bucha nie może wziąć. Tzn może ale ja znikam niech wybierze co woli. Taka spina też była w sobotę na imprezie, nie popuściłem mimo płaczu poważnych rozmów itd.
Panna wie że mi zależy (bo jej powiedziałem, to był chyba błąd). Jej niby też. Wczoraj rano się wkurwiłem bo przedwczoraj nawet na sms nie odpisała, ani dobranoc ani nic bo ona się uczy. Wczoraj więc ją zjebałem że chujowo tak z tą wyjebką na mnie a ona tłumaczy się że ona nie ma na mnie wyjebane itd że teraz ma ciężki tydzień na uczelni i żebym sobie nie dobierał do głowy, że nawet nie chce się ze mną widywać bo się rozprasza itd. Ale z drugiej strony widzę że dziś sobie na piwko poszła niby w przerwie od nauki co zajęło jej łącznie około 5 godzin a posiedzieć chwile ze mną odmówiła bo niema czasu :] przyszła dosłownie na 5 minut do mnie po tym piwie i rozmowa mega się nie kleiła, zapytałem o coś związanego z uczelnią a ona że nie będzie ze mną o tym rozmawiać bo ja i tak zapominam zaraz (mam słabą pamięć, już nieraz to zauważyła). Spina znowu o tego chłopa żebym tak do niego nie mówił, żegnamy się ja do niej ok leć się uczyć a ona żebym nie mówił jej co ma robić że ona mi nie mówiła tak, że to nie moja sprawa i poszła ;]
Później odezwała się i pyta czy z nią chcę spać, no to poszedłem. Pokój wolny można by się pobawić a tu kraina lodu, ani buzi nawet, zero przytulania w sumie ani nawet słowa nie zamieniliśmy mimo że próbowałem coś zagadywać. Plus rano intensywne wyganianie mnie punktualnie o 7 żebym już szedł bo ona musi się uczyć że każda minuta jest cenna. A dzień wcześniej około 5 godzin spędzić na piwku ze znajomymi to nie było szkoda.
Najgorsze jest to że zbliżają się walentynki, wnet i ona i ja będziemy mieli trochę czasu wolnego ona po sesji ja po obronie inżynierki, mam ze 2 fajne pomysły na wyjazdy i chciałbym ją wziąć tu i tam ale znowu wiadomo jak ona nic z siebie aktualnie nie daje i jeszcze spina jest to nie będę wychodził przed paradę samemu się starając. Pasowało by tą atmosferę rozgrzać.
Ogólnie mówiąc dziewczyna spoko i może nawet mogło by z tego być coś ambitniejszego, dawno kogoś podobnego nie spotkałem ale jak dalej ma być taka wyjebka czy akcje o papierosy czy inne pierdoły no to trudno, narka. Jeśli ma to się rozlecieć to wiadomo że im szybciej tym lepiej, szczerze mówiąc jakoś to przeżyję.
Więc Panowie i Panie radźcie co mam robić
z jednej strony pasowało by nam przeprowadzić jakąś rozmowę, bo obawiam się że takie dalsze nie gadanie przez te kilka dni może doprowadzić do tego że ona stwierdzi że to pierdoli jak jest kwas na kwasie, albo że to pierdoli bo ja się nie odezwę nawet czy coś takiego, nic mnie chyba nie zdziwi. A zauważyła sama i już mówiła o tym że nasze charaktery się różnią że to że tamto. A mam wrażenia że jej zalążki uczuć do mnie to na razie takie dmuchawce na wietrze ;]
Ale z drugiej strony jeśli była by taka rozmowa to zastanawiam się czy mówić jej że chujowo z tą wyjebką z tym z tamtym że ja tak nie chcę żeby się zastanowiła czego chce bo nie lubię jak ktoś się mną bawi itd. Tylko że znowu wyjdę na kolesia który sie jara nią i co by nie było będę za nią latał. A przecież mówiła że ma ciężki tydzień i niema czasu na nic :]
Myślę też czy by jej nie przekminić że nie chce się z nią widywać przez te parę dni nauki i dodać że muszę sobie przemyśleć kilka spraw, niech się dziewczyna może trochę pomartwi. Tylko znowu przyjdzie ten piątek i co jej powiem że co wymyśliłem ;P
Myślę jeszcze nad nie gadaniem lub gadaniem tyle o ile i kolo czwartku porwanie jej w fajne miejsce na spacerek kiciora bajera buzi buzi itd na wesoło żeby było zajebiście i może sytuacja ożyje...
oczywiście o ile Pani nie powie znowu że nie ma czasu a wieczorem sobie pójdzie na piwko na 5 godzin.
Radźcie co robić bo zgłupiałem, tak źle i tak niedobrze a takie czekanie chyba wpływa na moją niekorzyść tym bardziej że aktualnie zamknęła się na gadanie za mną nawet o uczelni czyli o tym czym aktualnie żyje jak każdy student w sesji - ale przecież za język jej nie będę ciągnął. Albo już jest pozamiatane i ona tylko czeka aż jej powiem że to koniec żeby nie brała "winy" na siebie, utkwiły mi też w głowie jej słowa jakoś na początku znajomości powiedziane pół żartem pół serio że ją szybko na kolesia "bierze" ale i szybko przechodzi, wtedy to zlałem obróciłem w żart ale aktualnie już się zastanawiam czy to aby na pewno był jakiś shit test. Bardzo odwykłem od czegoś takiego jak a'la związek, radźcie coś bo aktualnie czuje się jak mechanik z masą roboty ale w warsztacie bez narzędzi... ;p
Narzędzi masz w cholerę, cała ta strona jest nimi przeładowana... tylko co z tego jeżeli nie potrafisz z nich korzystać.
Ale trudno Cię winić szczerze mówiąc - może i technik kilku był byś w stanie się nauczyć ale problem tkwi głębiej - dzieciak z Ciebie Panie.
Laska nie widzi w Tobie faceta, autorytetu tylko pipetkę która może poniewierać coraz bardziej...
Stanie się facetem to proces, bardzo długi proces... a przed Tobą jeszcze kawał drogi
Czy to odratujesz? Może na chwilę, może pobzykasz jeszcze kilka razy ale moim zdaniem nic wielkiego nie ugrasz bo... nie masz ku temu fundamentów.
Patrz tylko jak to zakończyć w miarę płynnie bez wielkich kwasów w akademiku bo gwarantuje Ci, że stracisz większość przychylnych Ci do tej pory osób...
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
Diagnoza:
2 miesiące związku = 2 miesiące szarpaniny
Ona Ci nie pasuje bo... imprezuje, koledzy, pety, piwa, etc..
Ty się bawisz w bójki...
Co dobrego? Seks i rozmowy (choć to drugie chyba nie do końca, skoro się dogadać nie potraficie, a w sumie seks też chyba do bani: panna REZYGNUJE z seksu, żeby Cię ukarać, gdyby ją to jarało tak samo jak Ciebie, po ognistej kłótni z łóżka byś jej nie wygonił, taka by była napalona).
Słabiutko to widzę.
Recepta: zacytuję nomena
"Patrz tylko jak to zakończyć w miarę płynnie bez wielkich kwasów w akademiku bo gwarantuje Ci, że stracisz większość przychylnych Ci do tej pory osób..."
Nic dodać, nic ująć.
''Później odezwała się i pyta czy z nią chcę spać, no to poszedłem. Pokój wolny można by się pobawić a tu kraina lodu, ani buzi nawet, zero przytulania w sumie ani nawet słowa nie zamieniliśmy mimo że próbowałem coś zagadywać. Plus rano intensywne wyganianie mnie punktualnie o 7 żebym już szedł bo ona musi się uczyć że każda minuta jest cenna. A dzień wcześniej około 5 godzin spędzić na piwku ze znajomymi to nie było szkoda.''
Nie widzisz, że w tej sytuacji panna ma zero szacunku do Ciebie i w myślach ma z Ciebie bekę, że jesteś frajer? Pstryknęła palcem, żebyś przyleciał. Przyleciałeś. A ona zagrała Ci na nosie i zmieniła się w krainę lodu. Jak widziałeś fochy i gierki, to w ciągu 10min powinieneś spierdalać z tego wyra i iść do siebie. A Ty zostałeś. I jeszcze rano Cie wyjebała za burtę jak niepotrzebnego psa. Zwłaszcza, że napisałeś, jak dzień wcześniej bawiła się dobrze ze znajomymi przy piwku.
Rada : odpuść, bo każdym podkładaniem poniżasz się przed nią.
Niezbyt mam ochotę już teraz całkowicie odpuścić temat, przynajmniej jeśli znowu czegoś nie odpierdoli. W piątek jest kolejna impreza (możliwe że na klubach) na której chcąc nie chcąc ona również będzie, postaram się na maksa odpuścić pozagadywać do innych panien pobawić się z jej koleżankami, jeśli jakaś zazdrość się w niej obudzi i zacznie od niej wychodzić jakaś inicjatywa to może jednak coś się z tego uklei jeśli zacznie się normalnie zagadywać i dawać coś z siebie. Zobaczymy, wszystko bez ciśnienia a dzisiaj po uczelni mam ochotę jej powiedzieć żebyśmy dali sobie spokój z jakimikolwiek kontaktami ze sobą aż do piątku i żeby przemyślała sobie ostatnią dobę, że bardzo ona mi się nie podobała. Szczerze mówiąc nawet wolę mieć absolutny spokój przez te 2 dni bo ta obrona inżynierki jest dla mnie absolutnie priorytetową rzeczą teraz, nawet sprawy zawodowe odpuszczam całkowicie.
Co do kolegów w akademiku i kwasów to nie musicie się o mnie martwić heh
czy jej koleżanki czy jej koledzy nie są dla mnie jacyś ważni czy coś bo ledwo się znamy jak na razie, nie ma też wśród nich ludzi którzy mogli by mi krzywdę zrobić czy coś takiego
a moje i jej towarzystwo są jak na razie sobie praktycznie obce, ja zagadałem do niej na parkingu wcześniej nigdy się nie widzieliśmy ani my dwoje ani nasi znajomi (w moim akademiku mieszka około 600 osób).
Także dam jeszcze sytuacji szansę, zobaczę czy cokolwiek od niej wyjdzie.