Cześć wszystkim. Chciałbym się Was poradzić,a raczej spytać o Wasz pomysł na drogę, którą mógłbym obrać, by rozwiązać swój nieco tragikomiczny problem.
Do rzeczy... Od dawien dawna borykam się z problemem lekkiej fobii społecznej, która utrudnia mi wszelkiego rodzaju interakcje z ludźmi - z kobietami w szczególności. Zdaję sobie z tego sprawę, że kluczem do zrzucenia tego balastu z barków, jest nabycie odpowiednich umiejętności społecznych, ale jest to dla mnie niebotycznie trudne. Podczas rozmowy z kobietami dosłownie mnie zatyka, a wszelkie procesy myślowe ulegają zatrzymaniu, heh. Co jest absurdalne, podczas konwersowania z przedstawicielkami płci pięknej za pośrednictwem jakiegokolwiek komunikatora internetowego, tryskam masą pomysłów, a rozmowa zdaje się być elastyczna i płynna niczym moja kac-kupa ( wybaczcie za te chore porównanie
). Zwykle do sprawnego komunikowania się z ludźmi na imprezkach czy jakichkolwiek wyjściach, używam niezawodnego smaru społecznego - alkoholu, co jest w pewien sposób zgubne, bo idzie się wrypać w cholerny nałóg. Ponadto chciałbym dodać, że przy zwykłej, pospolitej rozmowie z dziewczyną, cholernie się usztywniam ( niestety nie w tym miejscu, w którym powinienem, heh ) i mam mega problem z utrzymaniem kontaktu wzrokowego.
- Jakimi więc sposobami mógłbym nabyć konkretne umiejętności społeczne, by czuć się pewnym siebie wśród kobiet oraz być "sobą" ?
- Co zrobić, by pozbyć się oporów przed kontaktem wzrokowym oraz uczucia usztywnienia całego ciała ?
- Jak wyprzeć krytyczne myślenie o sobie i zastąpić je pozytywnym ?
Z góry dziękuję za wszelkie odpowiedzi.
Pozdrawiam - Nołbadi
1. Wyjsc do ludzi i zaczac z nimi rozmawiac... babcie stare, ekspedientki, zule... wszyscy gadaj z jak najwieksza iloscia obcych osob.
2. Zaczac patrzec ludziom w oczy na ulicy jak ich mijasz, pewna siebie sylwetka i utrzymujesz go do konca... caly czas, czy to dres czy to stary dziadek..
3. "The Work" - opisalem w jednym ze swoich blogow o szczesciu
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
1. Praktyka czyni mistrza. Dosłownie daj swojemu mózgowi dowody, a nie obietnice na to, że rozmowa w rl jest jak Twoja kac kupa. Zbanuj gg, czaty i sms. Przynajmniej na jakiś czas. Zamiast tego dzwoń, ustawiaj się na spotkania ze znajomymi i przebywaj z nimi nawet jeśli jest nudno - w końcu będziecie w stanie zająć sobie czas. Zacznij przebywać z przebojowymi znajomymi i bierz z nich przykład. Nie od razu Rzym zbudowano. Będziesz w tym coraz lepszy ale nie inaczej, niż robiąc to. Dlatego weź dupcię w troki i zacznij DZIAŁAĆ, zacznij ROZMAWIAĆ.
2. Tak jak poprzednio - tylko doświadczenie da Ci oparcie. Wyzywaj swoje koleżanki na pojedynek na spojrzenia. Im bardziej Ci się podobają tym lepiej. Proponuj też to obcym dziewczynom, taki tam luźny pomysł, który jutro przetestuję "hej, Ty! Stój! Wyzywam Cię na pojedynek na spojrzenia, jeśli wygrasz - jestem Twój haha", może zadziałać haha
ale MUSISZ się bawić. Gra nie jest od tego, żeby Cię przytłaczać. Nie ma sprawiać, żebyś się rozpłakał albo popadł w depresję. Zamiast tego przyznaj się, że ssiesz w interakcjach, powiedz sobie "jestem do dupy" i zacznij doceniać każde małe zwycięstwo, które dostaniesz. "dziewczyna nie spławiła mnie jakoś brutalnie";"powiedziałem cześć i nie umarłem";"dostałem numer telefonu, FLAKE, ale hej! dostałem numer telefonu";"zostałem wystawiony na spotkaniu, ale hej! ustawiłem się na spotkanie!" Zawsze szukaj pozytywów. Usztywnienie wynika z tego, że się spinasz. Zamiast tego wyluzuj. Mi pomogło. 
3. Anthony Robbins ma coś takiego jak pozytywne wyzwanie. Trwa 10 dni. Przez ten czas masz tylko i wyłącznie myśleć pozytywnie. Jeśli zdarza Ci się myśleć negatywnie - masz 30 sekund na zmianę tego w pozytywne myślenie. Jeśli nie - zaczynasz od nowa". Dobrze jest powiedzieć o tym swoim znajomym. Mnie kumpela testowała, np opryskując wodą po umyciu rąk. "co do kur.. ekhm, dzięki, tego było mi trzeba, jest tak gorąco.. ufff przyniosłaś mi ulgę" itd.
odnośnie krytycznego myślenia - nie bądź na siebie zły. Nie porównuj się z innymi. Przyznaj się, że ssiesz i że postanawiasz się zmienić, poprawić się.. zdecyduj się na małe zwycięstwa i idź tą ścieżką. Dopóki Twoje kolejne małe zwycięstwo faktycznie będzie małe, ale na tyle duże by Cię rozwinąć, będzie Ci to sprawiało frajdę. Czyli nie będzie to wyglądało w ten sposób:
- dziś dostałem numer telefonu
- plan na jutro: trójkącik!
nie, baby steps.
Odłóż alkohol na bok. To, co sprawia że się uczymy, to informacje zwrotne. Otrzymujemy je za każdym razem jak znajdujemy się w jakiejkolwiek sytuacji. Twoje informacje zwrotne mówią Ci "moje rozmowy na gg są jak kac kupa, dlatego powinienem rozmawiać tylko przez gg bo tam rozmowa jest płynna, a w rl nie" i to jest informacja zwrotna, której nie chcesz mieć. Musisz ją zmienić na coś lepszego, na coś, co będzie dla Ciebie działało najlepiej. Po drodze będziesz po prostu zmieniał te informacje zwrotne na coraz lepsze, aż stwierdzisz, że ta jest ok i można zająć się kolejną malutką rzeczą, która ma ogromny wpływ na Twoją grę. Alkohol sprawia, że nie pamiętasz tych informacji zwrotnych. Twój mózg nie jest w stanie tego "zainstalować". Dlatego zawsze uwodź na trzeźwo.
Tak więc podsumowując:
go out!
Powodzenia
life = risk
Cholercia, chyba sobie wytatuuje ten post na klacie
Dzięki Ci, że poświęciłeś tyle czasu i energii na złożenie takiego obszernego i konkretnego wpisu. Teoretycznie byłem świadom wszystkiego, co tutaj zawarłeś, ale w mej głowie było to nazbyt porozpierniczane. Tak jak napisałeś, wszystko jest kwestią sumiennej praktyki i ciągłego przesuwania "strefy komfortu" oraz zbudowania mocnego innergame, począwszy od wprowadzenia w życie pozytywnych afirmacji. Chyba faktycznie muszę usunąć facebooka i ograniczyć rozmowy na necie, bo całkowicie zdominowały mój sposób komunikowania się z innymi ludźmi. Co do alkoholu, to będzie póki co raczej ciężko, bo dzięki niemu jestem w stanie poczuć prawdziwe znaczenie słowa "elastyczność". Ale jak mówisz, nie od razu zbudowano Rzym
Także będzie trzeba wprowadzić w życie metodę małych kroczków. Chyba wgryzę się w lekturkę Anthonego Robbinsa, choć będzie to zapewne szok dla mojego neurotycznego umysłu
Pzdr i cheers !
Nobody is perfect!
Najprosciej, musisz zdobyc pewnosc sobie. To jest proste ale potrzeba do tego duzo czasu i praktycznie ciagle tego sie uczysz jak taki niewidzialny miesien. Uwierz mi na slowo, potrenujesz to przez jakis czas i bedzie booom i bedziesz mogl wykorzystac te wszystkie rzeczy ktore wpadaja Ci do glowy podczas spotkania. Napisalbym wiecej ale pewnie koledzy wyzej wszystko pewnie opowiedzieli
od mnie tylko przypominam o pewnosci siebie
Powodzenia !
Początkowo proponuje oswoić się z samym sobą. To znaczy ze swoją mową,gestykulacją, oraz ruchami poszczególnych partii ciała - mowa ciała. Poznaj najpierw swoje ''ciało'' aby poznać inne ciała
O co mi chodzi. Chodzi mi o to abyś stanął przed lustrem i poznał swoje naturalne ruchy ciała , uśmiech oraz kilka prostych otwieraczy. Chodzi mi o to abyś słowami otworzył samego siebie i dopracował poszczególne elementy i je doszlifował tak aby zgrać wszystko w jedną spójność z postawą czy poszczególnymi ruchami ciała.
Uśmiechnj się do lustra (wiem, początkowo może to wygląda komicznie ale szczery uśmiech - zero sztuczności tzn lekki i promienny).
Jeżeli chodzi w kwestię przełamania się. Gdy wejdziesz do sklepu samoobsługowego zapytaj najlepiej starszych ludzi gdzie tu znajdę pieczywo czy whatever. Na ulicy pytaj starszych ludzi jak dojdę/gdzie znajdę.
Z czasem odpowiednim dla Ciebie przechodz do coraz to młodszych ludzi aż zkalibrujesz do tych co Cię naprawdę interesują:)
życzę sukcesów
pozdrawiam
Robimy coś spontanicznego i nieprzemyślanego - by mieć wspomnienia których nigdy nie zapomnimy
Nigdy nie przezwycieżysz swojego strachu jesli nie stawisz mu czoła. Nawet w horrorach tak jest.
Strach ma wielkie oczy, znasz to przysłowie, skądś się kurwa musiało wziąć. Wiem jak łatwo o tym napierdalać tutaj, ale może medytacja? pomyśl o tym, joga może.
zawsze traktuj ją jak równego sobie..