Witam wszystkich,
To tak, od razu przejde do konkretow, wjebalem sie w jakies gówno i jeszcze ciagnie mnie tam bardziej.
Otoz, moja sytuacja to taki zwyczajny friendzone, w pewnym momencie dostrzeglem, ze przyjazn idzie w zla strone i tylko sie przygotowywalem, zeby powiedziec "sorry, nie chce", no i tak sie przygotowywalem, ze az mnie wzielo, postanowilem, ze jej o tym powiem, zeby bylo fair i w ogole. (no moglem to inaczej rozegrac) idac dalej spotkalem sie ku mojemu zaskoczeniu z jej zaskoczeniem i niedowierzaniem, ze jak to i w ogole, Bylo troche po drodze chujowych sytuacji, konczylem cala znajomosc, ale nalegala, zebym przestal, ze nie chce tracic blabla. No i tak mija czas ja troche w gownie, laska na pytania, czy chce, to odpowiada, ze nie wie, ze ma moj obraz jako przyjaciela (8 lat). Pisze z nia, spotykam sie dosyc rzadko, takze wszystko jest utrzymane.
Moje pytanie i watpliwosci to: jak teraz z takiej przyjaciolki przebranzowac znajomosc na cos ciekawszego? czy traktowac ja jako nowo poznana osobe, a moze wykorzystac jakos atuty przyjazni? jak?
Dzieki wszystkim za pomoc, korzystalem z szukajki, ale dziwny przypadek.
Dam co złotą recepte.Zerwij z nia kontakt.Usuń jej numer i poznaj pare innych lasek.Nie masz zadnej atrakcyjnosci w jej oczach i teraz nic nie zrobisz..Twoj przypadek jest taki san jak tu wielu mialo.☺
Tak czułem, ogolnie troche przejebana sytuacja z tym, gdybym uslyszal "nie jestes w moim typie" cokolwiek tego typu, to od razu bym tak zrobil, a gdy slysze "nie wiem" to chyba wiesz jak to dziala? Jakis glupi instynkt zdobywcy sie wlacza. No nic, czekam jeszcze na inne spostrzezenia i zdecyduje co robic. Tym czasem dzięki, lukas198820 !
Wiekszosc ci tak powie.Ona cie za dobrze zna i wie jaki jestes.Myszisz ja zaskoczyc zadziwic.Byc tez czasem hamski dac jej zle emocje...Przyjaciolke da sie wyrwac ale kosztuje to sporo zdrowia.I pierwszym krokiem do tego jest znikniecie z jej zycia by sie pokazac pozniej z innej strony perspektywy...
Trudno, uwazam, ze ciezka praca sie oplaca. Chetnie poznam reszte krokow. A tak apropo pierwszego, to zniknalem na jakis czas, ale zrobilem to na tyle chujowo, ze zmienilem tylko sposob w jaki na nia patrze i rozmawiam i zadnego kroku dalej, w dodatku, zrobilem sie takim milym i pomocnym frajerem.
a na jakiż to długi czas zniknąłeś?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Przez dwa miesiące sie z nią nie spotykałem, a jeśli chodzi o jakikolwiek kontakt (sms/fb) tydzien? a nasze rozmowy (fb/sms) przez te dwa miesiace ograniczaly sie w zasadzie do krotkiej wymiany zdan.
tydzien??? 2 miesiące???
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Haha, tak myslalem, ze zabrzmi to zabawnie.
Myślisz, ze odcinajac sie na dluzej, udaloby sie coś z tego wyciagnac? Z tego co widze to tak jak pisze reszta, brakuje innej perspektywy, przyjazn nie byla bardzo intensywna, bywalo, ze przez pol roku sie nie odzywalem, taki dodatek, jesli cokolwiek to zmienia.
przyjaźń to nie tylko kwestia czasu i intensywności. Ważne jest to "pierolnięcie" na poczatku, chemia, ktora albo jest, albo jej nie ma. Jesli była, a Ty tego nie podtrzymałeś, to reakcja chemiczna uległa naturalnemu wyhamowaniu. Potrzebne zupełnie nowe odczynniki, nowa probówka;)
Bardzo marne szanse.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Nie istnieje reszta kroków. Dla niej już jesteś spalony. Po prostu się do Ciebie przyzwyczaiła, dlatego jęczy, że nie chce tracić. A Ty dajesz jej jeszcze argument utwierdzający ją w przekonaniu o tym, aby nigdy nie rozłożyć przed Tobą nóg, poprzez przystawanie na jej warunki, żeby pozostać przyjaciółmi. Been there, done that - nie polecam. Można sobie dużo syfu w głowie narobić i nerwów stracić, a korzyści z tego żadnej. Zerwij kontakt. Nie ma tutaj półśrodków. Life goes on. A za jakiś czas jak już poznasz trochę lasek, zauważysz że każda jest wyjątkowa. I dlatego nie warto tracić głowy dla tej jednej, z którą nam nie wyszło.
Zapomnij kolego o tej konkretnej łani. Zmarnujesz czas, energię i nerwy. Zerwij kontakt i zainteresuj się innymi pannami. Przecież masz tego tysiące gdzie nie spojrzysz.
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
Autorze tematu, wbrew temu co uważasz i być może wbrew temu co pozostali użytkownicy tego forum uważają, powiem Ci, że z friendzone nie da się wyjść. Dziewczyny od samego początku klasyfikują mężczyzn. I tak jednymi są zainteresowane (w kontekście seksualnych, partnerskim) a drugimi nie są (choć mogą z nimi rozmawiać, spędzać czas itp.). Ten drugi przypadek to właśnie friendzone. Opisana dziewczyna nie patrzy na Ciebie jak na faceta (w kontekście potencjalnego partnera). Jedyne co możesz zrobić, to pogodzić się z tym i zmienić obiekt zainteresować. Pozdrawiam
Dzięki panowie ! nie bedzie latwo, ale trzeba podjac w koncu meska decyzje
Ja wyszedłem z friendzona. Trochę było z tym zachodu ale da się, oczywiście nie we wszystkich przypadkach. Ten przypadek wydaje się być niemożliwy, m.i.n dlatego, że pokazałeś jej jak bardzo jesteś needy. Pytaniem się czy ona chce z tobą być popełniłeś kardynalny błąd. Odsyłam do podstaw. Jest mnóstwo dziewczyn dookoła. Po cholerę się męczyć? Moja piękna super och i ach przyjaciółka jako partnerka była mniej super niż to sobie wyobrażałem. Potrafiła mnie nie raz strasznie irytować. Olej tą twoją przyjaciółkę, zajmij się innymi. Złota rada lukasa jest najlepsza.
Nie można wyjść z friendzone. To tak jakbyś powiedział mamie żeby zaczęła cię traktować jak kochanka a nie jak syna. Prawda jest taka, że dziewczyna nie miała żadnych ciekawych opcji a ty byłeś pod ręką to cię wzięła. Najwidoczniej wolała to niż bycie samą.
ja w ramach treningu postanowiłem, że spróbuję na własnej skórze "powrót bohatera". Jak będzie to się okaże ale po prostu chcę zobaczyć czy to działa. Odciąłem się zupełnie od laski i za pół roku uderzę ze zdwojoną siłą
Tobie też radzę odciąć się od niej i poćwiczyć nad sobą.
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."