Witajcie!
Mam do Was pytanie. Zastanawiam się, jaki kontakt najlepiej utrzymywać z dziewczyną w czasie LTR. Chodzi mi głównie o częstotliwość wiadomości SMS, rozmów telefonicznych, spotkań.
Na Waszym przykładzie chcę dowiedzieć się, jak często wypada inicjować kontakt z taką dziewczyną [Oczywiście - tylko ogólnie, każda relacja jest nieco odmienna]. Na forum pojawiały się podobne pytania, jednak nie chodziło stricte o Wasze własne modele Gry, lecz doraźną pomoc Koledze w potrzebie.
Tak więc napiszcie, jak Wy to robicie, by dać nam, młodszym obraz tego, jak dobry LTR powinien z grubsza wyglądać.
Na koniec dodam, że osobiście staram się samemu odzywać w jakiś sposób co ok. 3 dni. Jeśli dziewczyna sama inicjuje kontakt, to zwykle wdaję się w jakąś rozmowę> Jeśli chodzi o spotkania, to raz na tydzień z jedną mi w zupełności wystarczy [klasa maturalna - wiadomo].
Dzięki!
Nie ma recepty na udany związek, moja dziewczyna pisze do mnie codziennie więc kontakt telefoniczny / sms jest codziennie. Szczerze mówiąc nie rozumiem tego, że macie kontakt co te 3 dni, a spotkania raz w tygodniu, to jest związek, nie mówię, żeby widzieć się codziennie i napierdalać sms non stop, ale wydaje mi się, że jak jest się w związku to jest ochota spotykać się częściej, chyba, że to ja jestem jakiś inny.
"Jeśli chcesz wiedzieć, co ma na myśli kobieta, nie słuchaj tego, co mówi, patrz na nią."
Nie, nie jesteś inny
Wygląda na to, że macie rację. Częstotliwość SMSów zależy od naszego humoru i po prostu widzi-mi-się. Dlatego też ramy są w tym temacie baardzo szerokie.
No. I już teraz wiem, że nie muszę się o nic martwić
Dzięki!
Pomogło?
Powiedz: "dziękuję!"
Najpierw Ty potem Ona.
Czyli spotykaj się wtedy kiedy będziesz miał Ty czas, oraz pisz kiedy będziesz miał czas.
I nie udawaj że nie masz wiecznie czasu, stawiaj wszystko na naturalność.
Za dużo piszesz i za często się spotykasz?
Znaczy że nie uzupełniłeś swojego czasu wolnego odpowiednio.
u mnie spotkania 2 razy w tygodniu i kilka smsów dziennie i już tak się toczę 4 lata
O kurde Tomi!
W tych słowach o swoim wolnym czasie zawarłeś kwintesencję rozwoju nie tyle faceta z jajami, ale i w ogóle człowieka! To tym muszę się kierować już wiem!
Pomogło?
Powiedz: "dziękuję!"
Ja jestem w 1,5 mies. związku. Na razie nie ma co mówić o LTR
chociaż jest to bardzo fajna i "zdrowa' relacja.
Teraz tak jest że widzimy się praktycznie codziennie - z tego względu że 3 dni w tyg. chodzimy razem na siłownię a naprzemiennie są 2 dni gdzie na salse chodzimy sobie też razem, no i często weekendami dłużej się widujemy.
Sam nie wiem - bo na razie jest okej, mimo prawie codziennego widywania się, nie ma efektu "przejedzenia" się sobą aczkolwiek trochę często to dla mnie i myślę że za jakiś czas może tak być że za często, nie będzie tego takiego "zatęsknienia" za sobą.. Nie wiem, może się mylę - jednak lubię i salsę i siłownię więc nie bardzo chcę rezygnować z czegoś tylko dlatego żeby te spotkania były rzadsze bo to bez sensu.
Sama wpadła na pomysł żebyśmy razem chodzili na siłkę, bo ja jej wcześniej mówiłem że od listopada będę chodzić ;]..
Ostatnio napisalem sms zeby mi mala kupila plaster bo mnie jeblo w plecach. Poza tym jeszcze pisze zeby kupila chleb albo piwo jak nie mam a akurat wraca do domu.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
No tak
ale co innego jak relacja jest świeża, panuje zauroczenie, zachłyśnięcie drugą osobą, motylkiu w brzuchu, głowie kij wie gdzie jeszcze. A co innego jak jest się ze sobą już jakiś czas, to naturalne że emocje opadają i nie pisze się z każdą pierdołą co chwile.
Nie wiem czemu tak lubicie uogólniać. Nie ma jednej recepty na życie. Jeśli lubisz pisać smsy to pisz. Kiedyś ludzie pisali listy, gadali przez CB radio i kij wie co tam jeszcze. Dzisiaj są telefony, facebook, maile itp. i to jest ok.
Przykład z ostatniego czasu. Zaprosiłem koleżankę na piwo, potem jeszcze 2 spotkanie, parę smsów, 2 rozmowy przez telefon i wczoraj moja łapa wędrowała pod jej bluzeczką. Jeśli masz jasno określony cel i chcesz go osiągnąć, to każdy sposób jest dobry. Byle był skuteczny. Pozdro.
Be yourself!
jeszcze nie jadłem obiadu to sobię takiego kotleta odgrzeję...
Słuchajcie, żeby nie dublować. Panna powiedziała, że chce codziennego kontaktu, i że wg niej inaczej w związku być nie może, a jak będzie to będzie to dziwne. I tak sobie pisze do mnie pare razy na dzień, czasem zadzowni, ogólnie codziennie, ja tam odpiszę zdanie dwa, nie zdawkowo bo to chamskie, ale w taki sposób, żeby nie ciągnąć za mocno rozmowy. Raz na parę dni jak się nie widzimy dłużej to ja zainicjuję kontakt bo mi głupio. Ogólnie jednak zauważyłem, że od pewnego czasu już nie ma z jej strony miłych słówek (jakkolwiek żadnych wyznań po tych 4 mcach jeszcze nie było), nie piszę, że tęskni albo że chciałaby abym był z nią.
Wydaje się, że to kwestia czestęgo kontaktu, ona nie ma kiedy zatęsknić. Zawsze jak napiszę coś albo zadzowni z grzeczności odpisuje/odbieram, obawiam się jednak, że to odciśnie się na naszych stosunkach, jakkolwiek sam fakt utrzymywania kontaktu fizycznie mi nie przeszkadza. Jak gadamy to przy tak intensywnym, codziennym kontakcie w zasadzie po 5-10 minutach rozmowy kończą nam się tematy (to normalne?). Na codzień ze względu na powyższe tez pisze mi o bzdurach, na które najchętniej odpisywałbym "ok" (ale się wysilam ;p) albo wysyła jakieś sytuacyjne, niewiele znaczące fotki w stylu np. jestem tu i tu.
Jak rozegrać taką sytuacje, żeby jednak troszeczkę przystopować z tym gadaniem pomiędzy spotkaniami? Wystarczy, że widujemy się czasem nawet i 3-4 razy w tygodniu, przynajmniej mi. Nie chcę, żebyśmy się sobą zachłysnęli (już to się dzieje), ale konsumowali to powoli, dając sobie odpoczynek od siebie, wzbudzając jakąś tesknotę w sobie wzajemnie.