Cześć,
Nie jestem do końca pewny, w którym dziale powinienem umieścić ten post, ale wybrałem pytania początkujących ze względu na to, że przez ostatnie lata trochę zastygłem. 5-6 lat temu w szczytowej formie (77kg, 180cm, brak zakoli) nie miałem najmniejszego problemu z kobietami (zawsze 5-7 lat starsze, a wiadomo że do takich trzeba mieć podbicie) posiłkując się troszkę tego typu forami i czytając dużo na temat PuA. Później miałem kilka życiowych problemów co przyniosło kiepskie efekty, z którymi obecnie staram się walczyć. Tak jak napisałem- nieco zastygłem i trzeba trochę pomóc bodźcom żeby się wybudzić.
Mniej więcej pół roku temu zakończyłem dwuletni związek z pewnym milfem. Nie chcę się tutaj za bardzo rozpisywać na ten temat- powiem tylko, że jeżeli kobieta w takim wieku jest sama, to na 90% ma jakiś poważny defekt. Inaczej byłaby zajęta w dużo młodszym wieku i nie puszczona.
Wiadomo, że człowiek samotnikiem nie jest i chciałby sobie jednak tę drugą połówkę znaleźć. Na tapecie mam dwa tematy, w których proszę Was o komentarz/radę.
1. Koleżanka z pracy
Jakiś czas temu podjąłem pracę jako webdeveloper w pewnej małej małopolskiej firmie. Atmosfery w pracy generalnie nie ma, przez 8h każdy siedzi wpatrzony w monitor i się do siebie nie odzywa. Dopiero kiedy prezes z "kierownikiem" gdzieś wyjdą albo ich po prostu nie ma, to rozmawiam sobie z koleżanką, która nawiasem mówiąc mnie rekrutowała. Dziewczyna 7/10, gadka spoko, ja rozśmieszam ją, ona trochę mnie też choć wydaje mi się, że czasami ten śmiech udaję czego osobiście nie lubię. Możemy rozmawiać o przeróżnych rzeczach, ale w momencie kiedy wchodzi prezes/kierownik, to nastaje cisza. Niestety jedną z moich pasji jest stalking i bardzo szybko znalazłem profil w mediach społecznościowych nie wiedząc jeszcze jak się dokładnie nazywa i odkryłem, że jest w związku. Jak się później okazało trwa to już około dwóch lat.
Teraz pytanie do Was. Jest sens się pochylać nad tym tematem? Niby sama mnie zaprosiła na fejsie i od czasu do czasu też tam rozmawiamy i się śmiejemy, ale cały czas mam wrażenie, że oboje jesteśmy nieco zdystansowani faktem, że jest w związku. Jednak przez tę przerwę w podbojach moja pewność siebie jest mniej więcej na poziomie -1 i nie wiem czy mogę sobie pozwolić żeby zaatakować wprost. Dodam, że pod koniec czerwca planuje wyjazd za granicę i automatycznie z tej pracy rezygnuje. Z jednej strony odezwać się wtedy jest lepiej, bo przynajmniej nie będę sobie robił kwasu w pracy, ale co mi z dziewczyny, która jest na drugim końcu świata razem ze swoim chłopakiem? Chłopak z tego co zauważyłem to bananowe dziecko, więc też łatwo nie będzie.
btw. właśnie do mnie napisała na fejsie o 22:40...
2. Laska z neta
Jakiś czas temu szperając po dawno zapomnianej platformie (żadne seksy i erotyki, każdy z was z tego korzystał) postanowiłem zagadać do jakieś randomowej laski. Ot tak po prostu. Liczyłem się z tym, że prawdopodobnie po 5 minutach rozmowa będzie zakończona, bo niby o czym tu rozmawiać z obcą osobą, ale tak się nie stało. Rozmowa trwała 5h, następnego dnia znowu kilka godzin i tak w sumie codziennie. Po niedługim czasie przeszliśmy na fejsa. Trwało to niecały tydzień. Generalnie jest niesamowicie inteligentna i jak w poprzednim przypadku- ja rozśmieszam ją, a ona mnie z tą różnicą, że tym razem już nie muszę udawać, bo jest rozbrajająca. Problem w tym, że jest niesamowicie zdystansowana i dwa dni temu odmówiła wspólnego wyjścia do kina. Z tym, że to nie było tak, że nie i basta. Na początku było hmmm, a później zaczęła kręcić, że to by ją stresowało i w rzeczywistości nie jest taka wygadana jak na komunikatorze. Próbowałem przekonywać, proponować inne rzeczy, nawet drink przed kinem żeby trochę rozluźnić atmosferę- przecież oboje jesteśmy dorosłymi ludźmi... W pewnym momencie powiedziałem, że po co to odciągać skoro i tak wie, że prędzej czy później mi się uda. Nie minęło 5 minut i odmówiła na dobre.
Do tej pory to ja się pierwszy odzywałem, ale w sumie teraz nie wiem jak zareagować. Obecnie z jednej strony średnio chce mi się z nią rozmawiać skoro spotkanie się w realnym świecie jest taką barierą nie do przejścia, a z drugiej strony szkoda mi ją sobie odpuszczać. Przez takie rozdarcie w pewnym momencie stałem się needy i tyle wyszło z mojego samcowania alfa...
Myślicie, że jest sens kontynuować ten drugi temat? Jeżeli tak, to proszę o wskazówki jak się do tego zabrać. W trakcie rozmowy wyszło na to, że mamy dużo wspólnych tematów i podobieństw. Lubimy takie same filmy, muzykę, miejsca, i takie tam pierdoły. Dlatego chciałbym jednak dać temu próbę i spotkać się chociaż kilka razy, no ale litości... Przecież nie będę się o takie spotkanie prosił. Pytanie tylko jak się w tym momencie zachować?
Odnośnie laski z neta rada jest prosta: przestań pisać z nią całymi dniami. Daj jej 2-3 dni wytchnienia, niech się pozastanawia dlaczego nie piszesz, potem rozmawiaj jak gdyby nigdy nic i skończ pierwszy pod byle pretekstem. Nie możesz być dla niej dostępny 24/7, jeśli nawet się jeszcze nie spotkaliście! Może to typ laski, która lubi sobie poklikać, bo nie ma nic innego w życiu do roboty? Chcesz tracić swój czas na taką relację?
Jak drugi, albo trzeci raz odmówi spotkania, to odpuść ją sobie i szukaj następnej. Powodzenia!
1 sobie odpuść,po co psuć związek skoro i tak wyjeżdżasz ? Nawet gdybyś ją miał to na spotkania/seks ,stabilizacji i bogatego chłopaka wątpię żeby rzuciła od ręki a tym bardziej jak się dowie że i tak wyjeżdżasz. Co do 2 to bez spiny,nie pisz odczekaj zobacz czy wtedy to ona wyjdzie z inicjatywą. Postaw też się w jej sytuacji,przypomnij rozmowy może jest jakiś powód że nie chcę iść ? Znajdź go i rozpracuj. Podbuduj zaufanie jeszcze bardziej albo wyciągnij ją w sposób który nie sugerował by centralnie randki. Musi się "oswoić".
Od niczego do czegoś po wszystko.
Dzięki za komentarze. Odnośnie pierwszej laski, to akuratnie ona wyjeżdża, ale w sumie niczego to nie zmienia. Potrzebowałem tylko wiadra zimnej wody, ale w gruncie rzeczy sam nie jestem do końca przekonany.
Jeżeli chodzi o drugą, to obawiam się, że sama pierwsza z inicjatywą nie wyjdzie. Mam nadzieję, że się mylę, ale wydaje mi się, że to często spotykana cecha u kobiet co osobiście mega mnie irytuje.
Dzisiaj rano mojego fejsa zaobserwował jakiś facet z jej otoczenia. Uprzedzony takimi akcjami zapytałem tylko czy go zna. Bez jakichś przywitan i gadki. Odpisała, że nie (w co osobiście nie chcę mi się wierzyć, bo dużo danych się pokrywa), a potem się rozpisała zupełnie jakbym miał za dużo wolnego czasu o godzinie 8:30. Przetrzymam jakiś czas i napisze, że niezbyt mogłem rozmawiać. Odpisze coś na te pierdoły i zniknę jak ktoś wyżej poradził. Mam nadzieję, że takie zdystansowanie z mojej strony przyniesie rezultaty
Dwa tematy są trochę do bani.
Pierwszą to widzę jak normalna relację kumpelską w tyrce - przynajmniej tak to opisujesz.
Druga będzie spalona w szybkim czasie, jak wyskakujesz do panny której nie widziałeś z desperado pytaniem o jakiegoś typa
A jak mam nie pytać skoro dziwnym trafem w niedługim czasie po poznaniu jej zaczyna mnie obserwować jakiś typ? Trochę inaczej jakby zaprosił do znajomych i automatycznie trafiłby do obserwowanych, a nie od razu 'obserwuj'.
Poza tym nie dajmy się zwariować. Pytam o jakiegoś randoma, a nie kiedy mnie zaprosi na obiad z rodzicami