Witam, mam 33 lata a moja narzeczona 31, jesteśmy razem od wakacji 2015r, w czerwcu tego roku mamy ślub i wesele. Znam ją od ponad 10 lat wtedy byliśmy razem ale z mojej winy związek się skończył, teraz dano nam 2 szansę. Przez te lata jakiś tam kontakt mieliśmy. Ona mieszka sama i pracuje, zarabia niewiele tak że na opłaty i jedzenie starcza, ja mam dobrą pracę z szansą większych zarobków i awansów itd. Za wesele, talerzyki itd ja płacę bo prosto mówiąc ona nie ma z czego dać, żyje tylko Jej tata który jest sknerą, rodzina nie pomoże. Ostatnio zapytałem ją czy ma jakieś długi gdzieś (zapytałem przez telefon bo wcześniej kumpel gadał mi o jakimś swoim kumplu którego laska ukrywała spore długi przed nim i dopiero po ciąży mu powiedziała itd więc ja swoją tak zapytałem dla żartu a ona że pogadamy ale nie przez telefon), no więc dziś na żywo wyjawiła że ma 9+7tys w dwóch bankach bo kiedyś wszystko pare lat temu zaczęlo się od karty kredytowej później musiała kupić pralkę, lodówkę później 2 pożyczka żeby spłacić pierwszą , omg cały czas jestem w szoku, niby miała mi to sama powiedzieć do końca lutego.....po weselu mamy mieszkać u mnie, nie chce wyjść na łosia który będzie spłacać długi swej panny albo żeby one przeszły na mnie, nie wiem co robić, znam ją tyle czasu zawsze wydawała się rozsądna ale dziś mnie to zabiło, gdyby powiedziała na samym początku o czymś takim nie wiem co by było dalej z nami a teraz takie plany mamy, w sumie tylko 2tys zaliczki za sale dałem u znajomych więc bym odzyskał ale z 2ej strony być znów sam i szukać pare lat tej jedynej nie chce mi się bo wiem że ta obecna mimo tego że to trzymała w tajemnicy jest w porządku, zrobiła błąd kiedyś idąc do banku a teraz ma tylko długi. Mam nadzieję że nie jest ze mna tylko dlatego że mam dobrą prace itd, gdybym był tego pewien już bym zerwał. Intercyza coś da? raczej nie. Jestem w rozterce bo się zawiodłem. nie chcę tego wszystkiego stracić dla głupiej kasy, niby to tylko kasa i w sumie niewiele (bo znam kogoś kto na giełdzie przejebał prawie milion) ale zawsze boli że od razu nie powiedziała. Dogadujemy się w każdej sytuacji nigdy z żadną laską czegoś takiego nie miałem takiej więzi a teraz coraz trudniej o laski które są w porządku, muszę się z tym przespać.
Jeśli nadal chcesz się żenić to pomyśl o intercyzie, bo niektórzy niegospodarność mają chyba w genach.
to na pewno zrobię albo rozdzielność majątkową, tylko się dowiem czym to się różni od siebie.
Nie spotkałem jeszcze osoby, która w jakiejś dziedzinie życia zachowywała by się zupełnie inaczej, niż w pozostałych.
Jak ktoś odpuszcza po miesiącu chodzenia na siłownię, to nie dlatego, że "siłka jest nie dla niego" tylko dlatego, że ma żenująco słabą wolę i zapewne 80% jego hobby, pomysłów i planów to tylko słomiany zapał, gdzie entuzjazmu wystarcza na chwilę.
Jak ktoś się wiecznie spóźnia i zapomina o zobowiązaniach, to nie ma znaczenia czy to jest umówienie się ze znajomymi, przysługa dla rodziny czy zadania w pracy za które mu płacą - w każdej sytuacji daje ciała z podobną częstotliwością.
A jak ktoś kłamie i ukrywa grube tematy przed osobą, której ma ślubować "miłość i wierność do śmierci", to...
Niesamowicie rzeczowy komentarz. Czy znasz kogoś, kto jest niesumienny w życiu prywatnym, a obowiązkowy w pracy? Czy też może nie znasz, bo jeszcze nigdy w życiu żadnej pracy nie miałeś?
A ja to tylko mogę skomentować filmem, który przygotowałem specjalnie dla takich osób jak Ty:
http://www.podrywaj.org/blog/czy...
Uwaga, materiał zawiera wykres.
Generalnie ciężki temat do ugryzienia. Nie wiadomo czy Twoja panna ukryła kredyt przed Tobą "z pełną premedytacją" czy może z nadzieją na to że sama poradzi sobie ze spłatą nie martwiąc Cię.
Jesteś w mało komfortowej pozycji skoro weselicho już wisi w powietrzu. Musisz bardziej dogłębnie zbadać sytuacje żeby potem nie żałować.
Na codzień jak gospodaruje pieniędzmi Twoja wybranka?
"To co mówi kobieta jest jak chmura wędrująca po niebie: dobrze uformowana i spójna, a po chwili nie do poznania"
Mówiła że biorąc to była pewna że sobie jakoś poradzi, było to parę lat temu i była sama, sama mieszka wiele lat a to co zarabiała to czynsz opłaty jedzenie i zostało pewnie pare groszy na siebie no i rata 500zl, wstyd jej było mi o tym mowic na początku zwiazku, chyba sie bała że ją zostawie (ale nie powiedziala tego). Miała nadzieję że da sama radę dlatego pewnie nie mówiła, i pomyśleć że to wyszło w sumie przypadkiem, niby gadała że zbierała się od dłuższego czasu o tym powiedzieć ale odwagi brakowało, dla niej to kupa kasy, zresztą dla mnie też. na co dzień nie szasta kasą na lewo i prawo itd. myślę że bede chciał spisać intercyze czy coś takiego o rozdzielności majątkowej a jak już ze mną bedzie mieszkać to zamiast na czynsz to doda tą kase do raty i szybciej spłaci. Jeśli się zgodzi na intercyzę tzn że rozumie i powinno być ok za 12-18 miesięcy po spłacie. jeszcze będe chciał zobaczyc te jej wszystkie papiery z tych banków o tym tak dla siebie jak oni to liczyli.
16 koła to nie jest dużo, a na takim etapie znajomości wycofywać się przez taki fakt trochę słabo. Napewno nie spłacaj za nią tych pieniędzy choć byś miał to raz a dwa nikt jej nie broni zarabiać więcej no ale trzeba chcieć...
Stary Wąż
"Yhym i tak 10 lat się niezobowiązująco znacie? i tak pomyśleliście żeby tak nagle być ze sobą ?"
poznałem ją ponad 10 lat temu bo z jej siostrą chodziłem do szkoły średniej i na studia. ona miała z 19 lat ja z 21-22, wtedy też wyjechała do Irlandii do roboty i myślała że poczekam ale nie poczekałem
kontakt później był sporadyczny i nigdy przez ten czas nie pokazywałem że mi zależy, takie tam pizza piwko i wszystko raz na rok albo rzadziej. dopiero 15r wrzesień jakoś tak sie styknęliśmy i tak wyszło że znów razem, prace ma cały czas normalną ale fakt faktem wiem że jestem "dobrą partią" nie tylko dla niej, mam gdzie mieszkać, robota spoko, awanse co jakiś czas i kasa większa. Taki minus że sama mieszka i wszystko sama opłaca a wiadomo jak w cebulandii się zarabia i jakie są opłaty. Napewno nie mam zamiaru spłacać tego za nią, za błędy się płaci, bedzie intercyza i ona ze swojej pensji będzie to spłacać, inaczej nie widzę wspólnej przyszłości, jak kocha to się zgodzi
Miałem w życiu pare lasek i wszystkie był pojebane, ta jest naprawdę normalna tylko ta wada że nie powiedziała mi o tym wcześniej, np poprzednia laska chciała abym się z nią zaręczył, ja mówiłem że jak znajdę pracę to wtedy a ona że nie może czekac hehe i był koniec, tak mnie kochała
po tym znalazłem tą luks pracę
Na ślubie mi i jej zależy, a kiedy mam się chajtać jak będę mieć 40 lat ? troche przykro żeby dziecko na ojca mówiło dziadku, ona chce dwójkę dzieci , dopoki nie spłaci tego nie będzie ani jednego...
Znam małżeństwo gdzie mąż narobił prawie milion długu (giełda), sprawa się ciągnie od 6 lat, żona go nie zostawiła itd, pewnie dlatego że zarabia koleś 10tys ale to typ ponad 50 lat i taki głupi że tak grał. 16tys w sumie dużo i niedużo, rok i się spłaci. Gdyby powiedziała mi na samym początku nie wiem co by było dalej, napewno nie byłoby takich planów jak teraz. tak mi się wydaje.
"ona chce dwójkę dzieci"
A Ty?
"Gdyby powiedziała mi na samym początku nie wiem co by było dalej, napewno nie byłoby takich planów jak teraz."
A jakie by były? Dobrze przemyśl, bo jednym z najczęściej popełnianych błędów tak na co dzień jest przejmowanie się kosztami, które już i tak poniosłeś (koszty utopione). W swoich przyszłych decyzjach kieruj się stanem obecnym, a nie tym co "kiedyś było".
Do niczego nie namawiam, po prostu się dobrze zastanów.
Ciekawe co jeszcze ukrywa... Ale to po ślubie dopiero.
Nie pakuj się w to.
Mniemam, że autorowi nie chodzi o kredyt (bo dobrze zarabia i wspomina, że nie problemem jest go spłacić) tylko fakt, że wybranka serca ma przed nim tajemnice.
Są 2 opcje
A- Nie obdarza Cię swoimi problemami, to jest jej kredyt i chce go sama spłacić. Nie biorąc od Ciebie ani centa.
B- Czeka aż będziesz oddawał jej swoją wypłatę i wtedy po kryjomu go spłaci.
Problem jednak jest gdzie indziej. Twoja podświadomość mówi Ci, że coś z nią jest nie tak i dlatego zadałeś pytanie.
Mogę się mylić i popraw mnie jeśli nie mam racji ale: Byliście razem, związek się rozpadł. Panna poszła poszaleć z innymi a kiedy nie trafiło się nic lepszego to ze swoją pensją zacząłeś być dobrym kandydatem na męża. No i ten tekst w stylu "dano nam 2 szansę." rodem z taniego romansidła.
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, łajdacki i triumfalny zarazem, na którego widok jej piersi napięły się jeszcze bardziej.
Mnie po prostu zabolało że nic nie powiedziała, sądziłą że sama to spłaci pewnie i o niczym się nie dowiem. Taki jestem że nie lubię jak ktoś takie poważne tematy ukrywa. MrSnoofie dobre to opisał, Zlooty odp A będzie trafna.. Gdybym ja miał długi to napewno bym jakiejś lasce o tym nie mówił tylko sam chciał to ogarnąć. Teraz podświadomość mi mówi że coś jeszcze ukrywa, mam nadzieję że się mylę, tak czy siak czeka nas jeszcze rozmowa i zaproponuje rozdzielność majątkową po ślubie czy tam intercyze. życie płata różne figle i trzeba być na wszystko przygotowanym, nie chce żeby później bank czy komornik wszedł mi na chatę bo żona nie spłaciła długów czy tam kredytu a że jetem jej mężem to muszę wdł nich "pomóc". Trzeba się zabezpieczać
Mój 1 kumpel chajtnąl się po pół może roku znajomości i wzięli sam cywilny, kredo na działkę i dom nowy, teraz 2 lata po ślubie rozwodzik, to dopiero problem a pewnie intercyzy nie mieli i nie wiem jak to będzie. Moja mi mówiła że jeste tym zawstydzona, zażenowana i zrozpaczona że o tym wiem ale niby zbierała się sama żeby o tym powiedzieć. Dodam że jestem na tym forum już wiele lat, wiele razy tu mi ktoś pomagał i że tak powiem mam jaja i wiem jak laski postępuje bo przerabiałem ich trochę, dużo się tu nauczyłem. tylko jednego bym nie wybaczył i od razu skończył znajomość, zdrady, a sprawy finansowe? niby to tylko kasa, raz jest raz jej nie ma. Chciałem tylko szczerości a nie ukrywania czegoś 
Gadałem z kumplem, on swojej żonie po ślubie dopiero powiedział że ma kredyt 17tys na auto do spłaty....no i spłacili, chyba bym chciał wszystko zbyt idealnie. ;/
Może jestem młody, może mnie jeszcze życie nie zniszczyło, ale kurwa z czego Ty tu problem robisz, bo okłamała? Zrozumiałbym. A pytałeś? Czasem ludzie mają dużo gorsze tajemnice niż 16tysi, znacie się krótko(znajomości zwykłej nie licze) - nie musiała Cie o tym informować, tak jak Ty o planowanej wyżej rozdzielności majątkowej - sprawa zależy od punktu widzenia, chopie.
A tu zaraz hejty - że suka wyrachowana, dramat
shaker pierdolisz za przeproszeniem. Po zaręczynach i przed ślubem nie ma moja sprawa i twoja sprawa są nasze sprawy. Chciałbyś po ślubie się dowiedzieć, ze twoja małżonka grała w filmie porno i na pytanie czemu nie powiedziała nic usłyszeć "bo nie pytałeś"?
Student21 Zwróć uwagę, to widać czy panna leci na kasę, w sklepie sięga po portfel czy ogląda się na Ciebie żebyś zapłacił.
P.S A która dziewczyna nie leci na kasę...
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, łajdacki i triumfalny zarazem, na którego widok jej piersi napięły się jeszcze bardziej.
Złoty
"jesteśmy razem od wakacji 2015r, w czerwcu tego roku mamy ślub i wesele" nie przejrzysz na wskroś osoby w niecały rok, niestety niektóre sprawy wychodzą w flegmatycznym tempie jak ta, czy inne które przed Nim jeszcze.
Może stary temat, ale podpowiem autorowi co zrobić w takiej sytuacji.
Czy jesteś pewny, że panna ma tylko te 16tys kredytu?
O intercyzę (rozdzielność majątkową) pyta pani przy zapisywaniu w urzędzie stanu cywilnego, możesz od razu to załatwić. Po ślubie będzie wszystko wspólne. Zapewne jej dług należeć będzie tylko do niej, ale to musisz dopytać notariusza - zawsze darmowa porada.
Nie mniej jednak wskazana intercyza, ja tego nie zrobiłem i później żałowałem.
Co do sprawdzenia ile panna ma faktycznie kredytów - idziesz do banku z wybranką i prosicie o tak zwany bik pass dla niej, darmowa opcja i w ciągu 15min znasz całą historię kredytową swojej przyszłej żony. Oczywiście to ona musi poprosić o bik pass
. Jeśli dany bank nie oferuje takiej usługi, to powiedzą Wam do którego banku się udać po bik.
Jest mały minus - w biku nie widać chwilówek