Może na początku powiem, że na to forum trafiłem przypadkiem kilkanaście miesięcy temu, obserwowałem je często, nie udzielałem się w żaden sposób. Dużo spędziłem czasu tutaj, dużo się się od was nauczyłem. Z dziewczynami nie mam problemu, potrafię zagadać, wyrwać, umówić się na spotkanie.
Jest dziewczyna, z która kiedyś byłem blisko zanim tutaj się znalazłem. Dużo rozmów, spotkań, kilka pocałunków, dużo dotyku itp. Trwało to może 3 miesiące. Mała sprzeczka między nami. Postanowiłem się nie odzywać i czekać aż ona to zrobi, ale nie zrobiła, odpuściłem sobie ją. Niedawno przypadkiem się spotkaliśmy, gadka szmatka, była dla mnie miła, uśmiechała się jakby już zapomniała o starych czasach. Podłapaliśmy znowu kontakt. Ale jest jedno ale. Spotkania w grupach gdy ją zapraszam jej nie przeszkadzają, zgadza się wyjść ze mną bez żadnego problemu lecz jak chce się spotkać "sam na sam" zawsze kończy się wymówką z jej strony, że jest zajęta. Raz powiedziała mi, że w jakiś sposób "odpycham" ją tym co było kiedyś między nami. Dodam, że jest wobec mnie lekko chłodna ale czasami się zapomina, potrafi się rozluźnić, dużo śmiać przy mnie i pojawia się dotyk. Zaintrygowało mnie to wszystko, potraktowałem to w sumie jako wyzwanie. Jeszcze takiego przypadku z dziewczyną nie miałem. Wydaje mi się i tak, że najlepszym rozwiązaniem będzie olanie jej bo ciężko może być przełamać ją.
Co uważacie? Spotkaliście się kiedyś z takim przypadkiem?
Nie wiem do końca jak to rozegrać. Spotykać się wciąż z nią w tej grupie i po jakimś czasie znów spróbować spotkania we dwoje a jeśli odmówi to zerwać kontakt? To jakaś gierka z jej strony? Czy to kompletna strata czasu?
Jeśli nie trzyma się to kupy to przepraszam ale jest już późna godzina..
Na pewno nie ma co cisnąć na spotkanie, bo jak z rękawa wysypują się wymówki i obawy. Tak już bywa z relacjami, które wpierdoliły się kiedyś w drzewo. Ja kiedyś bardzo zawiodłem zaufanie jednej panienki i trafiłem do podobnej sytuacji patowej. Naciskanie na spotkanie, aby to przepracować było niczym karmienie dziecka szpinakiem - na siłę, trzymając za kark i wpychając wściekle łyżkę do ust. I jeszcze liczenie, że ono to polubi. Spoiler: efekt marny.
Olać? W ostateczności. Jeszcze trochę soku może być z tej cytryny. Niemniej materiał jest słaby i nie ma raczej co się w 100% skupiać tylko na tej pannie, bo niewykluczone, że mimo wysiłków nic już z tego nie będzie. Przede wszystkim musisz obadać, czy ona jest jakkolwiek zainteresowana. Zarzuć tematy seksu, przeżyć i przygód. Zobacz, czy ona entuzjastycznie na to reaguje. Zwróć uwagę, czy dostajesz komplementy, czy ona skraca ten dystans między wami i jak reaguje na twoje skracanie dystansu. Czy dobrze odpowiada na zboczone żarty, sugestie seksualne? Jeśli zobaczysz ten płomyczek zainteresowania, wyciągnij ją na jakąś imprezę masową. Napijcie się, pobawcie ze wszystkimi, a po kilku godzinach postaraj się ją odseparować. Spędźcie chwilę czasu i spróbuj wkleić KC. Po takim wieczorze sytuacja powinna wrócić na właściwe tory.
olol, przyjacielu
wszystko to sprawa tego , co jest wewnątrz Ciebie. Ona zdaje się pogrywać na emocjach i jednocześnie wrzuca pewne ramy. Postępuje zatem nie z poziomu kobiety, a z poziomu dziewczynki, którą to bawi. Zagraj w jej grę. Mój pomysł jest taki:
Nie olewaj jej, tylko wyjdź ze znajomymi, a jak spróbuje nawiązać dotyk, to wtedy się odsuń, unikaj. Ona pogrywa tym dotykiem, więc pokaż jej, że nie jesteś zainteresowany, że to Ty wpychasz ją w friendzone , a nie ona Ciebie.
Poza tym mój przedmówca ma rację, że dobrze się w 100% nie wczuwać, bo zachowuje się jak nastoletnie kokietka. A z drugiej strony rozumiem, że takie są atrakcyjne, bo sam od dłuższego czasu przerabiam jedną taką relację.
Trzymaj się. Mam nadzieję, że jakoś pomogłem.
Ps: jak chce w grupie, to możesz ją zabierać na spotkania w grupie znajomych, którzy są sparowani. To może jej zacząć pokazywać: "o kurcze, one są w stałym związku, ja nie", poza tym dziewczyny w związkach też ją trochę umodelują.