Witam Was. Zacznę od tego, że 4 lata temu byłem w popapranym związku. Teraz się ciesze przeogromnie, że tak się potoczyły sprawy z tamtą Ex. Po rozstaniu chodziłem jak obłąkany i poznałem pewną dziewczynę. Początkowo się badaliśmy i zaprzyjaźniliśmy się. Kontakt bywał różny raz milczenie raz gadanie godzinami. Czułem, że charakterem jest podobna do mnie.Mieliśmy nawet te same problemy zdrowotne. Zaczęliśmy się przyjaźnić coraz mocniej. Wszystko trwało ok. 4 lata. Jakieś pół roku temu ona nagle wystrzeliła, że mnie kocha. Trochę poczułem się dziwnie, ale ok. przyjąłem to na spokojnie. Powoli oswajała mnie z tym i dążyła do zbliżenia. Ja nie wiem do dzisiaj, dlaczego tak się zachowywałem, ale nie czułem tego samego. Było fajnie, bo gadaliśmy o wszystkim, ale nie czułem tego "pewnego" uczucia jak ona. Była jak dobra przyjaciółka. I tak im ona bardziej do mnie to ja większy dystans po to, żeby jej nie urazić lub zranić. Była rozmowa na ten temat pewnego razu i powiedziałem że na teraz jest mi tak dobrze i nie planuje tego zmieniać oraz że pewnie tego będę żałował w przyszłosci, ale zostaje tak jak jest. Miałem wesele zaplanowane i poprosiłem żeby ona pojechała na nie ze mna, ale odmówiła tłumacząc ze gdybyśmy byli parą to by pojechała. Odpisałem ze ok i pojechałem sam. Przerwa w kontakcie ok. miesiaca, po czym zadzwoniłem po weselu i dowiedziałem się ze się z kimś spotyka. Od tego momentu cos się zmieniło. Zacząłem dostrzegać ze miałem obok siebie kogoś więcej niż przyjaciółkę. Mieliłem w myślach te 4 lata i to, co ona mi mówiła i robiła żebyśmy byli razem. Zacząłem mocno świrować i poprosiłem o jedno spotkanie na krótką rozmowę. Odmówiła tłumacząc że chce być ok w stosunku do jej chłopaka. Więc to, co chciałem powiedzieć napisałem w wiadomości na fb, bo było to jedyne rozwiązanie. Ciężko teraz mi się żyje z tą świadomością ze mogłem stworzyć związek z fajną dziewczyną a tego nie zrobiłem. I dodam, że brak w tym wszystkim logiki, bo jak mogłem stworzyć związek skoro przed tym nowym chłopakiem była dla mnie dobrą kumpelą a ja szukałem innych kobiet nie patrząc na nią jako na potencjalną kandydatkę. Niech mi ktoś napisze co w takiej sytuacji zrobić, jak się zachować przy spotkaniu i czy walczyć o nią, czy odpuścić? W związku nie bylismy, ale były momenty jak w związku. Uciąłem kontakt jakieś 1,5 miesiąca temu, ale dalej w głowie się gotuje. Czy to jest tak że gdyby ona wróciła sytuacja wyglądałaby tak, jak wcześniej ? Trudno też powiedzieć ze "przespałem" swój czas, bo tak naprawdę wcześniej tego nie czułem co teraz . Krytykę przyjmuje na klatę, za rady dziękuje.
Klasyka. W momencie, gdy dostawałeś od niej wszystko- zaangażowanie, atencję, miłość to nie byłeś zainteresowany. Gdy tego zabrakło to nagle uświadomiłeś sobie, że ją kochasz. Wcale się lasce nie dziwię, i tak długo wytrzymała latając za Tobą. Jak dla mnie już musztarda po obiedzie, napisałeś jej co i jak, ona ma nowego "boya", więc ciężko. Czekaj na jej ruch, bo jak zaczniesz skamleć to już całkowicie stracisz atrakcyjność w jej oczach.
Wszystko ok tylko dlaczego tego nie czułem co teraz jak ona się starała? Gdybym wiedział, że tak będzie to bym z nią już dawno był związku.
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą
Witam wszystkich
Aleoo, totalna klasyka, wręcz jak na tacy.
"Wszystko ok tylko dlaczego tego nie czułem co teraz jak ona się starała?"
Może z tego samego powodu, dla którego panna nie czuje nic do gościa wtedy, kiedy się on stara, a jak tylko króliczek odskakuje na poważnie, robi się "cieplutko".
Powiem Ci tak: nie widzę tutaj żadnej miłości z Twojej strony. To co teraz Ci towarzyszy to jest przywiązanie i tęsknota za nim. Ot, podobnie jak gdy zasmakujesz studenckiego życia, ciężko się przestawić w tryby stałej pracy - tęsknota za pewną utratą. Nic więcej.
"Odpisałem ze ok i pojechałem sam."
Wiesz co, po takim krótkim fragmencie wnioskuję dodatkowy czynnik - tak naprawdę w ogóle nie miałeś żadnej alternatywy, koleżanek, dziewcząt w kręgu towarzyskim. I to dodatkowo pogłębia Twój teraźniejszy stan.
Tym bardziej jak teraz się będziesz dołować i kminić co by tu jeszcze ugrać, to nic z tego nie wyjdzie. Pogorszysz swój stan. Nawet jeśli na moje wyczucie obecny adorator to klasyczny "plaster", masz większe szanse więcej zdziałać odcinając się od tego i rozpoczęcia poszukiwania nowych relacji.
Zamiast być częścią rzeczywistości, kreuj ją
Nie czułeś tego, bo miałeś ją na wyciągnięcie ręki. To tak jak z książką, czy grą. Jak się kończy to czujesz niedosyt i pragniesz tego bardziej niż w czasie czytania/grania.
Naturalne zachowanie ludzkie, tak już jest i tego za cholere nie zmienisz.
Zauważ jedno. Poznała chłopaka (tak Ci napisała, trzeba założyć, że to prawda) i od razu zawrzałeś, że ją kochasz, że chcesz z nią być.
Zrób to samo, poznaj dziewczynę, a jestem prawie pewien, że się odezwie.
Jest w związku, bo widziałem ich wspólne zdjęcie poza tym sama mi napisała że jest. Od momentu wysłania jej wiadomości tak właśnie zrobiłem ze się wycofałem.
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą
Ziomus gorzej jak baba. Miałeś swoją szansę i to podana na tacy to ja olałes ciepłym moczem, ale jak babka odpuściła, (chwała jej za to) poszukala szczęścia gdzie indziej to Cię nagle olsnilo? Daj jej spokój najlepiej;) Nic nie zrobisz, a czekać moim zdaniem nie ma sensu z czasem Ci przejdzie. Jak jej nie wyjdzie z tamtym gościem istnieje duże prawdopodobieństwo, że będziesz pierwszy do którego się odezwie;) z tym, że szkoda na to tracić czasu , bo może to być za pół roku, 2 lata albo i nigdy a inne chętne dziewczyny czekają;)
Stary Wąż
A ja wbrew temu co się tutaj pisze, gdyby mi faktycznie mocno zależało to zagrałbym na wariata. Pojechałbym wieczorem z bukietem kwiatów pod dom, zostawił na wycieraczce (ew. załatwił kuriera który je przekaże), do kwiatów krótki liścik, koniecznie podpisany i... czekał. To co opisuję to wydarzenie, które faktycznie miało miejsce w przeszłości. Po ok. 40 minutach dostałem od panny telefon, że jest w szoku, nie spodziewała się itd. Na to padła moja odpowiedź "jak chcesz podziękować to czekam pod blokiem". Szczegółów spotkania nie zdradzam, ale wyszło o wiele bardziej pozytywnie niż mógłbym się spodziewać.
Dlaczego uważam że to dobre wyjście? Po pierwsze dziewczyny lubią gdy facet ma coś z wariata. Po drugie postawisz sprawę jasno i potoczą się szybko- zamiast grzebać kijem w mrowisku tygodniami. Dla mnie nie ma nic gorszego niż siedzenie na niewiadomej. Wolę czytelne "koniec" niż siedzenie, oczekiwanie i jedno wielkie nie wiadomo co
Nie na wariata, tylko na desperata...
Odpowiedź godna typowego PUAsa, któremu godność by nie pozwoliła zrobić czegoś takiego?
No to widocznie różne spojrzenia mamy w tej sprawie
Tak jak napisałem, jest to sytuacja która miała miejsce w rzeczywistości i przyniosła mi pozytywny skutek. Z tym że jedna kobieta odbierze to pozytywnie, a druga jak pieskowanie.
Dokładnie, moja godność nie pozwalałaby odrzucać laski przez ileś lat, po czym latać do niej z kwiatami i wyznawać miłość. Tylko, że to nie mamy nic do tego, czy jestem PUAsem czy nie. Wystarczy odrobina oleju w głowie i jakaś minimalna wiedza w zakresie relacji damsko-męskich.
Dla mnie to facet już stracił jakiekolwiek szanse po takich przebojach, gdyby teraz zaczął odwalać takie akcje to byłoby to nieatrakcyjne/głupie/needy.
Ale możemy zrobić test- niech kolega wykona Twój plan i sprawdzimy efekty. Aldoo zainteresowany?
Zasadnicza różnica między moją i tą sytuacją była taka, że ja nigdy wcześniej tej kobiety nie zlewałem. Natomiast tutaj już wyszedł na niezdecydowanego/głupiego/needy
. Więc co ma do stracenia? Niewiele. A do zyskania? Co jeśli wywoła burzę emocji i się uda? 
https://pbs.twimg.com/media/C4OR... - to, że znasz jeden, jedyny przypadek, że coś zadziałało, to nie znaczy, że należy to od razu komukolwiek polecać.
Żaden z nas nie jest w tej konkretnej sytuacji i to, co polecam, to rzeczy, które zazwyczaj działają. A zazwyczaj takie "romantyczne" wyskakiwanie z kwiatami kończy się źle. Powiedziałbym nawet, że "prawie zawsze".
Panowie dziękuje za wszystkie odpowiedzi to po raz. Dwa pisząć, że miałem podane wszystko na tacy a tego nie wziąłem jest trochę "nie tak" bo wtedy zwyczajnie nic wielkiego nie czułem ! Sam się ogromnie dziwię, że to jakoś się zmieniło, bo wiele razy siebie pytałem, czy cos z tego będzie to odpowiedź była bardziej na nie! Czy zrobię motyw z kwiatami raczej nie
Znam ją lepiej od jej koleżanki i wiem, że tylko by podziękowała i na tym koniec. Mam sporo swoich zajęć i właśnie wypełniam nimi czas. Będę monitorował sprawę, ale tez nie będę się zamykał na nowe znajomości. Latać i błagać nie zamierzam. Poprosiłem raz, odpowiedz była nie wiec temat na dzis zamknięty.
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą