Witam. Początkującym nie jestem, ale znalazłem się w sytuacji,w której przyda mi się kilka obiektywnych spojrzeń na sprawę. Proszę, aby wypowiadali się tylko dojrzali emocjonalnie.
Zaczynając od początku:
6 tygodni temu
Jestem w CH, zjeżdżam schodami w dół, na parterze widzę blondi w kapeluszu, która posłała mi nieziemski uśmiech. Zdecydowanie mój typ - niższa ode mnie, chuda, ale z piersiami i pupą, ząbki 10/10(taki tam fetysz), generalnie mocna 8. Gonię ją, dogoniłem na pasach. Otwieracz - zwykły komplement odnośnie uśmiechu i dalej rozmowa potoczyła się sama. Zmierzaliśmy na ten sam przystanek, na ten sam autobus. Po sprawdzeniu odjazdu zawiadomiłem ją, że się wracamy na pierwszy przystanek bo tam pojedzie wcześniej, wspominam o tym żebyście wiedzieli, że wszystko było na miejscu - leading, zabawa, rapport i comfort oczywiście też, wszystko na bieżąco i po łebkach zostało zbudowane. "pojedźmy następnym" - kilka razy, przesiedzieliśmy i przegadaliśmy 2 godziny. Numer był formalnością. Potem wyjechała na wakacje na 5 tygodni. Powiedziałem jej, żeby się odezwała jak wróci jeśli chce. I odezwała się.
tydzień temu i do dnia dzisiejszego
widzieliśmy się 3 razy przez ten czas, jutro jest kolejny. Na każdym spotkaniu jest świetnie, rozmowa, zabawa, całowanie, macanki, na ostatnim mi masowała pena przez spodnie w parku.. generalnie cud, miód i orzeszki - póki co pasuje mi w 100% żeby z nią być. Kwalifikuję ją pod tym kątem non stop i chyba nigdy nie przestanę(kwalifikacja trwa cały czas, "kobieta ma szansę", a nie "kobieta zdała egzamin i już zawsze będzie ze mną").
Problem pojawił się kilka dni temu. Miałem bardzo dziwną rozmowę na facebooku, rozmawiałem jakby nie z nią i miałem rację - rozmawiałem z jej byłym. Włamał się jej na konto. Spotkaliśmy się. Rozpłakała się, opowiedziała mi wszystko. O tym, że byli razem 2 lata, że próbował popełnić samobójstwo(moja była też miała próbę samobójczą swoją drogą, o czym powiadomiłem ją w tej rozmowie, niewątpliwie nas to zbliżyło jeszcze bardziej), że jest dla niej bluszczem od ponad pół roku odkąd miał tę próbę. Emocjonalnie ją szantażuje, a ona pozwoliła sobie wejść pod jego pantofel zanim odciąć go na samym początku.
Sprawa wygląda tak - dzwoni do niej co jakiś czas, pisze sms, a jak nie odpisuje to dzowni do oporu, aż nie odbierze, a jak nie odbiera dzwoni do jej mamy. Jeśli coś mu się "nie spodoba", zaczyna wpadać w histerię, płacze jak cipka i grozi, że znów będzie próbował popełnić samobójstwo. Kinga reaguje na to, ponieważ:
1. to jej były facet, z którym spędziła 2 lata swojego życia, to normalne, że jest do niego w jakiś sposób przywiązana i że jeszcze jej trochę zależy
2. sprawa ich rozstania - chciał se pohulać, zarywał do innych lasek, zdradził ją, rzucił ją, a potem chciał wrócić. Nie chciała - bam, próba samobójcza.
3. Głęboko wierzy w to, że jest w stanie, hiperbolizując, zbawić świat. To złota kobieta, ale przez swoją nadmierną dobroć - często naiwna i często zostaje wykorzystywana.
Mamy więc mechanizm: coś idzie źle - szantaż samobójstwem. Kinga wie, że on jest do tego zdolny, a on nauczył się, że tylko wtedy gdy o tym mówi ona reaguje. Jest akcja(samobójstwo), jest reakcja (odzew Kingi).
Póki co domyślam się 2 rzeczy.
1. Jeśli on faktycznie coś sobie zrobi - Kinga będzie czuć się cholernie winna
2. jeśli coś sobie zrobi - zdecydowanie wpłynie to na naszą relację. Bo małymi okruszkami karmię ją pojęciem słowa odpowiedzialność i jak to każdy powinien brać ją za siebie. Jeśli się od niego odsunie, a on coś sobie zrobi - ja będę "winny", przez co ona będzie czuć się winna jeszcze bardziej, bo zawsze się nim opiekowała, a teraz dała ciała i masz babo placek.
Rozwiązania:
1. Karmienie ją dalej swoim podejściem do życia by zdystansowała się i powoli odcięła od tego wampira emocjonalnego
2. pogadanie z jej byłym, choć nie wiem co miałbym mu powiedzieć, prawdopodobnie skończyłoby się tak, że zwyczajnie bym go przekopał bo nienawidzę takich cip. (wybaczcie przekleństwa i ton, ale myślę, że cała sytuacja mnie usprawiedliwia, nie umiem inaczej nazwać faceta, który tak traktuje "dziewczynę, z którą chciałby jeszcze kiedyś być") i tak, wiem, że mogłoby to tylko pogorszyć sytuację. Mogłoby ją całkowicie zepsuć. Dlatego to ostateczność.
3. -
4. -
5. -
czekam na waszą inwencję twórczą. Jutro poznam problem jeszcze lepiej.
Z góry dziękuję.
Pozdrawiam
Rób swoje. Dawaj jej emocje.
będzie chciała wrócić do niego czy coś to i tak to zrobi.
Jak będzie typ sprawiał problemy to z nim pogadaj ...
Jak dla mnie ona powinna porozmawiać z jego rodzicami. Powiedzieć, że na pewno do niego nie wróci, niech wezmą odpowiedzialność za własnego syna bo ona ma dość ciągłego nękania i szantażowania kolejnymi próbami samobójczymi.
Ty dalej pracuj nad nią powolutku, na pewno zaprocentuje to później.
Do tego dorzucił bym troszkę o własnym szczęściu rozmów bo... jak napisałeś świata nie zbawi, zapomina o sobie a jest świetną kobietą itp itd.
Jeżeli jej rozmowa z jego rodzicami by nie pomogła - sam bym poszedł do nich (po rozmowie z nią) powiedział, że jesteś z nią i niech pilnują syna bo nikt więcej za jego brak mózgu nie będzie brał odpowiedzialności.
A propo, jak ktoś się chcę faktycznie zabić to się zabije. Chyba, że jest ofermą.
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
Rozmowa z jego rodzicami była pierwszą rzeczą jaką ślina przyniosła mi na język, ale no cóż, obiecała mu, że im o tym nie powie, a że jest cholernie "dobra", nie zrobi tego. Myślę, że gdyby jego rodzice się dowiedzieli o próbie samobójczej i nękaniu dziewczyny przez tak długi okres czasu, to byłby to dla niego szok i w efekcie mógłby mieć kolejną próbę.
Nomen, klosz czy zaryzykowalibyście takie drażnienie lwa w rzeczywistości? Jego próba polegała na połknięciu kilku opakowań tabletek, po jakimś czasie zadzwonił do niej i powiedział co zrobił. Może jest szantażystą, ale próbę miał więc jest do tego zdolny(w końcu się wycofał, więc jest cipką??).
Co, jeśli ja albo ona powiedzielibyśmy jego rodzicom, a ten by się zabił? Ja może nie aż tak bardzo, ale Kinga z pewnością miałaby go na sumieniu.
life = risk
Ryzykować?
Kurwa, koleś jest cwelem który nie radzi sobie ze swoim życiem.
Takie coś się leczy. To właśnie przez to, że ona nie powie nic jego rodzicom wyrządza chłopakowi największą krzywdę.
Koleś jeżeli faktycznie jest pojebany powinien udać się do szpitala psychiatrycznego na leczenie - takie są fakty!
I co ona mu obiecała, że nie powie... i nie powie? A jeżeli pojebaniec sobie coś ubzdura i wpierdoli coś znowu? (wątpię w to bo już widzę, ze pizda niemiłosierna).
I właśnie jego rodzice powinni się dowiedzieć, niech się kurwa zajmą idiotą bo takich ludzi powinno się leczyć.
Musisz uświadomić ją, że póki co ona mu nie pomaga tylko szkodzi... gdzie ta cała sytuacja brnie?
Czy ona chce być szczęśliwa w życiu? Przecież on w końcu ją zmemla i ona wróci do niego..
Czy ona takim zachowaniem (nic nie mówieniem) pomaga mu w jakiś sposób? W żaden kurde i musi sobie zdać z tego sprawę, że kolesiowi albo psycholog albo lekarz jest potrzebny. Ona z nim nie chce być... koleś jest zablokowany, stoi w miejscu, nieszczęśliwy... trzeba mu niezłego kopa w dupę dać aby się ogarnął.
Ja bym na Twoim miejscu jej sprawę przedstawił w te sposób, jeżeli się zgodzi to robicie coś z tym TU I TERAZ jeżeli nie, znikasz z jej życia na zawsze i się tego trzymał.
W końcu i Tobie się beret zryje dlatego albo to rozwiązuj chłopie albo spierdalaj jak najdalej.
______________________________
Jego próba samobójcza wyglądała, że połknął tabletki i do niej zadzwonił...
sratata, jak by chciał się zabić by nic nie zrobił.
Pietra złapał więcej tego nie zrobi.
Mając do czynienia z taką cipą podejrzewał bym nawet telefon... poczekanie i dopiero żarcie na szybko co by sobie wątroby nie rozpierdolić.
Koleś potrzebuje psychologa, dobrego.
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
takie pytanie poboczne:
jak zgodnie z prawem należy się zachować, jak ktoś mówi, że popełni samobójstwo?
dzwonić na policję?
Ja pierdole, ja zrozumiałem, że w ogóle grubsza akcja była... teraz się wczytałem w to wszystko i mi się śmiać chcę. Nawet w szpitalu nie był? Starzy nic nie wiedzą?
Laska niedojrzała w chuj, koleś pizda... i Ty pomiędzy...
Jeżeli nie pójdzie porozmawiać z jego rodzicami to..
Jej powiedzieć cześć, jego wystrzelać po ryju i zacząć żyć!
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
Dzięki chłopaki, właśnie takiego feedbacku potrzebowałem - przedstawienie sytuacji obiektywnymi oczami(ja nie byłem obiektywny), dowiedzenie właściwości którejś z decyzji, wyperswadowanie mi brnięcia w to dalej(przedstawienie ultimatum) i uświadomienie, że koleś na prawdę jest pizdą. Temat mnie pochłonął i zareagowałem emocjonalnie, ponieważ moja była miała to samo, tylko gorzej, bo zdążyła wylądować w szpitalu, a on się wyrzygał i nie wylądował.
Jeszcze raz, wielkie dzięki. Jesteście boscy!
life = risk