Witam. Co jakiś czas przychodzę do was o poradę, zawsze nakierowaliście mnie dobrze więc i piszę teraz.
Siedzę w związku 10 miesięcy, Panna jest moją pierwszą dziewczyną. Ja 23 lata, robol ona 21 studentka. Przejdę do sedna.
Wszystko jest jak najbardziej w porządku do czasu aż, nie wyjdę gdzieś ze swoimi znajomymi na miasto.
Oczywiście zapraszam ją za każdym razem, jak i wczoraj lecz nie mogła bo jest chora. Całą winę obarcza mnie bo ją zraziłem i siedzi przeze mnie w domu.
Byliśmy z dwoma kumplami i koleżanką. O koleżankę poszło, że zawsze jest jakaś lafirynda, że jestem kłamcą bo nic nie wspominałem jej że będzie. No ale ja nie czuje obowiązku spowiadania się z każdego kroku, z resztą jest to koleżanka, która na dodatek ma partnera.
Oburzona jest wszystkim. Tym, że za mało pisałem z nią tego wieczoru, to że była jakaś "laifyrnda", to że mi nie wierzy w dwa wypite piwa i dla czego tak pozno wracałem do domu.
W efekcie wyzwała mnie od kłamców, dupków bla bla bla.
Zaczęła się kłótnia przez smsa, którą zakończyłem bo nie będę z nią tak rozmawiać. I jest cisza.
Ona mówi, że to moja wina, ze ja wszystko psuje i mam czas do jutra na naprawienie tego i udowodnienie i że tego pożałuje xD
To jest takie toksyczne. Kurcze, kocham ją ale to jakaś psychopatka kiedy gdzieś wyjdę bez niej.
Co radzicie ? Poki co nikt do nikogo nie pisze. Pewnie się tak utrzyma bo zarówno ja jak i ona zawsze chcemy postawić na sobie. Jeszcze ten głupi dzień kobiet 8. Jak dalej będziemy powadzeni to odezwać się chociaż w ten dzień do niej ?
Chciałbym móc prosić was jak powiedzieć Pannie, że zależy mi na niej ale nie będę rezygnować z moich znajomych i spowiadać sie z kazdego kroku ale w jej przypadku to nie możliwe. Przypadek nie do zrobienia.
Jeeej, kogo żeś wybrał eo związku?
dziewczyna 20 lat, a truje gorzej niż niejedna doświadczona żona.
Ja na Twoim miejscu szykowałbym się na koniec związku. Jeśli będzie próbowała coś naprawić, to powiedz dokładnie, co Ci się nie podoba. Jak nie pyknie, to inne też mają
Nie chce końca związku tylko jakiegoś boćca, który spowoduje, że będzie pięknie fajnie jak kiedyś. 10 miesiecy z nia wytrzymałem to wytrzymam i te jej fochy tylko dajcie mi jakąś moc lub taktykę jak to obrać.
Nie chce iść na łatwizne i słuchać bym ją olał i zajął się poznawaniem innych kobiet.
Tą chcę, ale nie taką jaką jest obecnie.
Takiej mocy Ci nikt nie da. Nikt nie wejdzie do jej głowy i nie naciśnie magicznego guzika.
Na logikę- jeśli ona już teraz tak się czepia, to myślisz, że będzie lepiej? Otóż nie. Taką ma naturę i trzeba z tym handlować. Powiem więcej! Może być jeszcze gorzej.
Tak jak napisałem ostatnio. Powiedz jasno i stanowczo "Nie podoba mi się ..." i obserwuj. Nic więcej Ci nie potrafię poradzić. Aczkolwiek nie rób sobie zbyt wielkich oczekiwań...
"10 miesiecy z nia wytrzymałem to wytrzymam i te jej fochy"
Bo o to chodzi w uwodzeniu i relacjach z kobietami. Żeby być z dziewczyną, z którą trzeba "wytrzymywać"...
Manipulantka, poczucie własnej wartości leży.
Do odstrzału i następna. Na dłuższą metę Cię wykończy.
jesteś pewien, ze to dziewczyna, a nie żona? ;P
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
No upierdliwa ale ją kocham dla tego nie chce od tak tego odpuścić. Wiecie, że pierdolić i szukać czegoś nowego. Chcę by w końcu zrozumiała, że wychodząc na miasto jestem jej wierny i nie robię żadnych głupot.
To czekać na jej pierwszy odzew czy jak ? Czy za parę dni do niej napisać/zadzwonic ?
a jak myślisz?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Rób jak uważasz, Twoje zycie
Myślę, żeby dać siana i czekać aż ona pierwsza się odezwie ale jak do dnia Kobiet będzie cisza to napisać jakieś życzonka, ewentualnie jakieś spotkanie i porozmawiać. Może ochłonie wtedy. Możeeee.
Masz idealny przypadek kobiety kontrolującej. Nie wiem, czy z Twojej strony nie ma winy, ale z opisu, to ona Ci jazdy robi.
Staraj się porozmawiać z nią na spokojnie, wytłumacz jej, że ją kochasz bardzo, i że nie przyjdzie Ci na myśl żadna inna. Powiedz, że w związku jest ważne zaufanie do drugiej osoby.
Jeżeli to się będzie powtarzało, powiedz, że będziesz musiał odejść, bo jej zachowanie Cię męczy. Ja nie czułbym się szczęśliwy, gdyby druga połówka mnie tak ograniczała.
"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"
WYMAGAJ. Wymagaj od niej, od siebie, od związku. Ty się godzisz na jej fochy, zagrania, na syf którym Cię obdarza. Piszesz, że wytrzymałeś z nią 10 miesięcy to i wytrzymasz te fochy...No masakra! To tak ma wyglądać fajny związek? Fajny związek tworzą fajni ludzie, nigdy inaczej. To nie o to chodzi kto pierwszy zadzwoni czy napisze, bo za chwilę będzie tak samo. Chodzi o to, że musisz być kuźwa bardziej stanowczy i zasadniczy a nie - jak piszesz - znosić jej dziecinne zagrania bo stracisz jaja całkiem.
Niedawno miałem taką co po zdradzie i we wszystkim się dopatrywała kantowania...i to dopiero na etapie poznawania się. No to mnie dobrze nie poznała. Kopnąłem w dupę. Chora zazdrosć to problem, ale nie mój.
"Tato, czy kobieta kiedyś zrobiła ci coś tak strasznego, tak odrażającego, że zrujnowało ci to całe życie?"
"Tak synu, ty tę kobietę nazywasz matką"
Al Bundy - król;)
Ale zaraz, czekaj, ona jest w domu, Ty wyszedłeś ze znajomymi, wyzywa Twoją koleżankę od lafirynd (czyli obniża wartość społeczną w jej mniemaniu swojej konkurentki i tak laski robią co jest normalne) Ma pretensję, że Ty wychodzisz i wymaga tego, żebyś tylko jej poświęcał swój czas.
Piszesz, że Ty ją kochasz, nie Ty jej nie kochasz, Ty jesteś zakochany.
Ale to co ona Ci serwuje nie ma nic wspólnego z miłością. Każdy związek czy jakakolwiek relacja powinna być oparta na szczerości, zaufaniu i szacunku i tak można budować miłość.
Ale na braku zaufania, zazdrości, wzbudzaniu poczucia winy, to można co najwyżej zbudować ale patologię a nie miłość.
Ona chce zrobić z Ciebie pantoflarza, i jeśli teraz robi takie problemy, to później będzie tylko gorzej. A za parę lat, jak będziesz chciał, uciec od tej relacji, to np. nie będziesz mógł tak łatwo, bo pojawi się dziecko. I co wtedy zrobisz ? Spędzisz swoje życie, wiodąc rolę pantoflarza ze skrzeczącą żoną ?
Chłopie nawet jak jej powiesz, że Ty tego nie akceptujesz takiego zachowania z jej strony i jak dalej tak będzie to będziesz musiał od niej odejść. To ona może przez jakiś czas będzie udawać w obawie, że ją zostawisz. A tego to one się boją jak ognia, nie tego, że ona zostawia faceta, tylko, że Ty to zrobisz.
Ale później, znowu się zapomni i zacznie swoje jazdy, bo to przeważnie siedzi w takich kobietach. Ze względu na wychowanie, relacji jej matki z ojcem, rodzinę. A to ma ogromny wpływ na inne relacje które ona tworzy, ze względu na wzorce, które czerpała.
I tego tak po prostu nie da się zmienić. No, ale to Ty już musisz zdecydować, bo za parę lat jak już przestaniesz ją idealizować i patrzeć na nią obiektywnie.
To będziesz stukał się po głowie i mówił, jaki ja byłem głupi. Gdybym mógł cofnąć czas.
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia
Pierwsza rzecz: wypraszam sobie
te paskudne insynuacje niektórych kolegów, że żony to takie kontrolujące potwory.
Nie wszystkie.
Ręczę.
Te mocno zajęte swoją pasją nie kontrolują, bo szkoda im czasu
A co do Twojego problemu, Panie Veem.
Kiepską wybrankę ustrzeliłeś.
Sfochowana, bo katarkiem ją zaraziłeś, bo lafiryndy się wokół Ciebie kręcą (WTF? Każda kobieta wg niej to lafirynda? Ona wie, co oznacza to słowo? A gdzie zaufanie do Ciebie? Czyżby miała Cię za idiotę, który myśli wyłącznie penisem?), wyzywa Cię od dupków, obraża, próbuje rządzić Twoim życiem.
A dajże sobie spokój z taką laską.
Jeszcze dobrze motyle w brzuchu nie pomachały skrzydełkami, a ta goni z wałkiem do ciasta.
Next. Zdecydowanie.
Panna to typowy toksyczny bluszcz.
Aha, dam sobie obciąć prawą rękę, że prędzej czy później wypomni Ci różnicę w wykształceniu, o ile już tego nie przemyca w czasie rozmów.
Gwarantuję.
Za chwilę wyśle Cię na studia i każe zerwać z dotychczasowym towarzystwem.
Powodzenia
Poqiwm krotko. W tym momencie powinienes zastosowac regule Next.
Sorcia za brak polskich znakuff ale pisze z komci
__________________________________________________________
Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.
A pasuje Ci to? Bo zmienić to jej nie zmienisz. Miałem kiedyś taką sytuację - przypierdalanie się o kontakty z innymi kobietami, czy to zawodowe, czy koleżeńskie. Co pamiętam wyraźnie - to, że wysysało to ze mnie chęć do życia. Skończyło się jak odkryłem przetrzepane na fb wszystkie wiadomości z koleżankami.
------
"Każdego dnia, w każdym momencie dokonujesz wyboru, który może odmienić twoje życie" - Biegnij Lola Biegnij